wtorek, 31 marca 2015

Zmartwychwstanie - Obrazy


Witam Czytelników,
 Przed nami wyjątkowe święta, więc i ja wyjątkowo dzisiaj. Lubię 'stare' malarstwo. Wybrałam obrazy Zmartwychwstania, które najbardziej mi się podobają - czyli pełne świadków, często jakby przerysowane, a przez to symboliczne. I jeden współczesny.
 

 'Zmartwychwstanie' Andrea Mantgena




"Zmartwychwstanie" Pietera Brueghela Starszego i pracowni, 1563

Fra Angeliko: Zmartwychwstanie

Ikona Anastasis (Saloniki, Grecja). Jezus zstępujący do otchłani wydobywa Adama


Zmartwychwstanie (obraz z kręgu Dirka Boutsa)


Perugino „Zmartwychwstanie Chrystusa”

Zmartwychwstanie Pańskie, obraz Augustina Cranacha

Obraz Zmartwychwstanie - Artysta Krzysztof Iwin


Komentarza nie będzie, bo TAKA SZTUKA broni się sama. 
Ze swej strony zapraszam moich czytelników jutro do rocznicowego posta. Już 10 lat!

niedziela, 29 marca 2015

O starości - 'Pora umierać' i 'Wyznaję'

Zamierzałam dzisiaj napisać o czymś innym, ale po obejrzeniu filmu Doroty Kędzierzawskiej z 2007 roku pt. 'Pora umierać', postanowiłam napisać o tym filmie i jednej książce oraz o wierszu.

Najpierw film.
http://www.filmotekaszkolna.pl/uploaded/scenes/a83d48c7.jpg

http://www.nina.gov.pl/images/nina_czolowka_archiwum1/inny-swiat-595.jpg?sfvrsn=2






















Sonet 73. Pora umierać

Sonet 73
"Oto już jesień i pora umierać,
pożółkłe liście wiatr strąca i miecie,
drżące gałęzie do naga obdziera,
chór, gdzie sto ptaków modliło się w lecie.
Ja jestem zmierzchem dnia, który się skłania
ku zachodowi i w ciemności brodzi.
Noc, siostra śmierci oczy mi przysłania
i wkrótce z całym światem mnie pogodzi.
A jeśli kochasz, choć prawdę dostrzegniesz,
kochasz tym bardziej, im rychlej odbiegniesz
William Shakespeare (z książki Sonety)
Muzyka z filmu - Włodzimierz Pawlik

Świeżo po obejrzeniu filmu, zajrzałam na fora, poczytałam sobie, że ktoś się zgadza z zachowaniem głównej bohaterki, ktoś inny nie, temu się spodobało, tamtego znudziło. A mnie film urzekł. Miałam 'gulę w gardle'.
Mamy tutaj pytania o samotność, o starość, o to, czy się 'Panu Bogu udała', czy nie, czy rodzina ma prawo traktować starszych ludzi jak 'dojne krowy'. Ważny społeczny problem i wspaniała, pełna życia pani Danuta Szaflarska. Niedawno oglądałam dokument z jej udziałem 'Inny świat'. Chyba mało jest tak fascynujących osób, oglądając które zapominamy, że  mamy pustą scenę, że nie dzieje się tysiąc rzeczy jednocześnie.

Film pozostanie we mnie na długo, bo i o istotnych sprawach traktuje.

Film zestawię z książką, też dla mnie ważną, którą przeczytałam w Wielkanoc 2014.
Mówię o książce Jaume Cabré 'Wyznaję'.




Opinia z ubiegłego roku:

Cóż napisać o tej książce, żeby się nie powtarzać? Widzę, że czytelnicy 'Wyznaję' dzielą się na entuzjastów i zawiedzionych. Ja zaliczam się do entuzjastów.
Dlaczego?
Zarówno za formę, bardzo ciekawą, złożoną, o której można dużo pisać. Lubię powieści współczesne. Jakie znaczenie przypisuję tym zabiegom w tek książce? Moim zdaniem pokazują one, że wszelkie zło uczynione pozostaje, trwa i się powtarza. Tak jak miłość i zdrada. Można stąd wysnuć całą teorię o istnieniu zła. Pozostawiam to każdemu czytelnikowi.
Treść książki - bardzo wciągająca. Do 24 strony nudziłam się, aż od 24 akcja, postacie, ich przeżycia, uczucia, wszelkie inne postacie, wątki i cała misterna siatka zdarzeń wciągnęła mnie do końca. Książka jest długa i czyta się ją kilka dni, ale myśli się o niej ciągle. W książce jest taka dyskusja Adriana i Bernata o roli sztuki. Czy ważna jest jej forma czy oddziaływanie na czytelnika. Adrian stoi za stanowiskiem autentyczności sztuki, jej prawdy i oddziaływania na odbiorcę. "Wyznaję' oddziałuje. Po skończeniu można długo zastanawiać się nad postaciami i nad uniwersalnymi prawdami, które porusza autor. Niesamowita książka.
Po przeczytaniu trzeba jeszcze spędzić jeden dzień na śledzeniu odnośników malarskich, muzycznych i literackich. Czynność zajmująca.
Jeszcze jedno. raczej znam mało książek z kręgu kultury iberyjskiej, ale to co przeczytałam skłania mnie do refleksji, że istotne problemy, którymi zajmują się współcześni pisarze hiszpańscy jest problem dobra i zła i indywidualnej odpowiedzialności za swoje czyny.
Mój wniosek? Literatura godna zgłębienia.

10 gwiazdek



Żeby podsumować temat. Chciałam w tym poście poruszyć temat zawarty w obu dziełach, które omawiam: filmie 'Pora umierać' i książce 'Wyznaję'. Chyba czas Wielkanocy jest słuszną porą ku temu. Czy zastanawialiśmy się nad tym, co będzie jak stracimy siły?  Bo oba dzieła o to pytają! Czy moralne było zachowanie przyjaciela z końca książki Cabre? Czy starość jest 'moralna'? Jeśli można oskarżać los... W książce bohater nie ma rodziny, nie ożenił się, jest sam. W filmie nasza pani Aniela ma syna, ma wnuczkę, a i tak za towarzyszkę ma jedynie suczkę Filadelfię i hałasujących sąsiadów, dzieci.  

 
Można dyskutować nad tym, czy książka jest arcydziełem czy nie (skoro opiniotwórcze gazety dyskutują), ale dla mnie ważne jest to, ze książka zostawiła we mnie pytania. I taka jest chyba rola książki. Na pewno przeczytam 'Głosy Pamano', żeby przekonać się, czy autor powtarza się, czy nie.
 
 

sobota, 28 marca 2015

Katherine Boo, Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach Bombaju

Opinia:
Okładka książki Zawsze piękne. Życie, śmierć i nadzieja w slumsach BombajuNie da się zaprzeczyć, ze historia Abdula i jego sąsiadów jest bardzo poruszająca. Poznajemy slumsy w Bombaju, gdzie bardzo prędko trzeba nauczyć się dorosłości. Na początku uderzyło mnie to, ze Abdul jest znacznie bardziej dojrzały i odpowiedzialniejszy od swojego ojca. Warunki, w których żyje są uwłaczające godności ludzkiej. Co więcej, nie ma nadziei na zmianę. Autorka dosyć wszechstronnie opisuje kilkoro bohaterów i ich losy.
W dalszej części książki perspektywa 'bombajska' się rozszerza. Poznajemy bowiem urzędy, w których ludzie z najbiedniejszej warstwy, czyli slumsów, są w zasadzie traktowanie jako mięso armatnie. 'Skubią ich' wszyscy - policja, radni, nauczyciele, nadzorcy, ochroniarze z lotniska. W zasadzie czują się bezkarni, bo i tak system sprawiedliwości nie działa. Wszystko opiera się na łapówkach. Ale nie tak jak doświadczyliśmy to przez tyle lat w Polsce. Tak bez łapówki nikt palcem nie kiwnie. Byłam przerażona, czytając to wszystko. A najbardziej przeraziły mnie opisy machlojek przy organizacjach pożytku publicznego, przy szkołach dla tej wykluczonej młodzieży. W zasadzie wszystko robi się na papierze, a pieniądze idą dla ustawionych osób. Tutaj, już nie tylko współczułam, jak się współczuje komuś z innej planety. Tutaj skojarzyłam sobie naszą biedną Polskę. A czy u nas jest inaczej? Nie sięgając daleko, tylko do ogródka, któremu się przyjrzałam: A SYSTEM OŚWIATY W POLSCE? Niestety, coraz większe rzecze pracowników są wykluczane z systemu ochrony, w zasadzie są mięsem armatnim. Ale i mięsem armatnim są te biedne dzieci, na których się eksperymentuje. Przez kilka dobrych lat obrzydzono szkolnictwo zawodowe. Dano ambicje niemożliwe dla wielu do spełnienia również dlatego, że i w Polsce wiele młodzieży potrzebuje pracować jak ten Abdul. No może nie jak Abdul. 'Zawodówki' dawałyby realny fach dla młodzieży, która potrzebuje konkretów. A w zamian dało im się gimnazja, które dla wielu uczniów są abstrakcją, bo ten program na pół licealny jest im niepotrzebny, nauczycielom dało się czyściec i uczniów z koszami i innymi papierkami, a kolejnym ministrom oświaty dało się papierki i ładne wystąpienia.
Takie są moje wnioski z książki. Poza tym, że niesprawiedliwość w takiej części świata jak Bombaj urąga sprawiedliwości i trzeba więcej książek na ten temat.
Bardzo ciekawy jest też wątek opakowań z domieszkami. Autorka wspomina o tym, że takie materiały z domieszkami utrudniają recykling, a ludziom, którzy utrzymują się z tego, zabierają zarobek. Ja popieram recykling i odzyskiwanie materiałów, więc chciałabym, żeby przy produkcji opakowań myślano również nad tym.
6 gwiazdek

środa, 25 marca 2015

Karen Blixen 'Pożegnanie z Afryką'



Karen Blixen 'Pożegnanie z Afryką' 


Karen Blixen 'Pożegnanie z Afryką'

Opinia:
Pożegnanie z AfrykąJedna z najpiękniejszych książek jakie w życiu czytałam. Na szczęście Adaptację filmową z Redfordem i Meryl Streep obejrzałam dopiero po przeczytaniu książki (tak się złożyło, wiem, wiem, dziwne, bo wszyscy oglądali, a ja nie), bo film to 'całkiem inna bajka'. Moim zdaniem film zniekształca wymowę książki. Jest o miłości. W filmie nasza bohaterka, całe swoje życie i działania w Afryce uzależnia od miłości. W książce jest inaczej. Jest miłość i jest farma. Farma i Afryka daje jej niezależność i jest autonomiczną częścią duszy narratorki. Bardzo lubię kobiety, które nie opierają całego swojego życia wokół mężczyzny, nawet jeśli jest to Robert Redford. Ja rozumiem, że Hollywood ma swoje prawa, ale niech nie przekształca tego, co mówi pisarz, autor.


 A książka jest niezwykła, to opowieść o Afryce i o ludziach. Podzielona na 5 części tematycznych:
Kamante i Lulu
Wypadek z bronią
Goście na farmie
Z notatnika emigranta
Pożegnanie z farmą

Można wiele pisać o artyzmie narracji, czy o języku, który urzeka, ale chciałabym zaznaczyć inną rzecz. Mianowicie, w większości opowieści o Afryce mam wrażenie, że autor opisuje ludzi różniących się diametralnie od Europejczyków bodajże wszystkim, zaś w opowieści Karen Blixen jest tak, jakbyśmy słuchali opowieści o nas samych. Autorka miała niesamowity dar do ludzi, polegający na tym, że w każdym rozmówcy starała się dostrzec jego wnętrze, co jest - moim zdaniem - cechą rzadką. W rezultacie wykreowała obraz ludzi o bogatej i swoistej kulturze, którzy tak jak i my są osobami religijnymi, rodzinnymi, ceniącymi piękno otoczenia i szukającymi sensu życia.
Nie dziwię się, że Hemingway chciał oddać Karen Blixen swoją Nagrodę Nobla.
10 gwiazdek

wtorek, 24 marca 2015

Zachód słońca

 Zauważyliśmy, że wczoraj w nocy nas przymroziło, a co to oznacza? Że w niedzielę mieliśmy piękny zachód słońca.
Ja to sfotografowałam i Wam prezentuję. Bo lubię zachody słońca. Są bardzo poetyckie.
Zastanawiałam się jakim wierszem je okrasić. Myślałam nad 'Panem Tadeuszem', nad 'Nad Niemnem', nawet Iwaszkiewicz pisał o zachodach słońca, nawet o wysokich drzewach pisał, że lubi.
Ja ostatecznie znalazłam wiersz Bolesława Leśmiana, ze zbioru 'Sad rozstajny' z roku 1912, bo idealnie oddaje chwilę, nawet to, że ten zachód słońca rozpościera się nad stawem...

Bolesław Leśmian 'Wieczorem'

 (fragment wiersza, strofa 3)

Przez szyby moich okien, zapatrzony w staw,
Blask spada i tli się wśród wilgotnych traw.
W dłoni mojej zerwany doumiera wrzos.
Jakże dziwne wymówić własne imię w głos
Wieczorem, późnym wieczorem!...





Poecie zachód słońca kojarzy się z samotnością i rozstaniem, co zawiera w następnej strofie. Ja widzę zachody słońca radośnie, malarsko i impresjonistycznie. Po prostu jako piękne zjawisko. Prozaicznie, widziałam nadchodzący przymrozek. Wróćmy jednak do Poety:

Cień mój, co we dnie kładł się na złocisty łan,
Nocą pragnie zapełnić pustkę moich ścian.
Do szyb, znikąd zwabione, lgną puszyste ćmy –
Staw posrebniał i widzi inaczej, niż my,
Jak księżyc wschodzi nad borem...





Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...