sobota, 25 kwietnia 2015

Agatha Christie - próba podsumowania i refleksje z lektury z początku 2013 roku

Agatha Christie napisała wiele książek. Kochają ją miliony, starzy i młodzi. Nie wiem czy wiecie, że jej książki bardzo lubił Gustaw Holoubek. W wywiadzie radiowym mówiła o tym pani Magdalena Zawadzka. Gdy porządkowała biblioteczkę po mężu, wyczytane kryminały Agathy Christie oddała do biblioteki.
Ja wybiórczo czytałam Agathę Christie już dawniej,ale zawsze miałam zamiar, żeby przeczytać wszystko, po kolei i systematycznie. I dokonałam tego w 2013 roku. Początek to 2 stycznia 2013 roku, a koniec to 11 czerwca 2013 roku, czyli 'Autobiografia' autorki. Za romanse się nie zabierałam, bo czytałam, że nie są tak fascynujące co kryminały. W sumie moja półeczka 'Agatha Christie' na lubimyczytać liczy 82 książki. Ale niespełna pół roku wystarczyło mi, żeby to przeczytać i do każdej książki obejrzeć dostępne adaptacje filmowe (bo te z Moliną czy Rutherford dostępne nie są). Dlaczego? Bo książki pani Christie czytają się nawet w 2 godziny. Szybko. Tego się nie czyta. To się POCHŁANIA. Gdy tak czytałam jedną po drugiej, mogłam stwierdzić warsztat pisarski autorki. W parę rozdziałów udawało jej się nakreślić postacie, narysować problem, zaciekawić czytelnika. Był też zawsze jakiś dodatkowy problem, jakieś następne zabójstwo, wskazówki i kilku kandydatów na mordercę. Chyba raz udało mi się tylko zgadnąć.
Dlaczego te książki się nie nudzą? Ano dlatego, że postacie książek pani Christie to ludzie, którzy przeżywają uniwersalne problemy, uniwersalne uczucia, takie, które poruszają głęboko: zawiedziona miłość, niekochanie, głębia uczuć macierzyńskich, potęga zazdrości i potęga nienawiści.