sobota, 18 kwietnia 2015

Haruki Murakami „Norvegian Wood’



Kultura orientalna w otoczce europejskiej

 Opinia napisana 9 maja 2014 na LC:
Okładka książki Norwegian WoodTytuł odnosi się do piosenki The Beatles:
Co napisać o książce autora, o którym śmiało można powiedzieć, że jest kultowy? Można się rozpływać, bo wszyscy lukrują, lub, jak to jest do mnie podobne, można być pod prąd mainstreamu.
      Sięgnęłam po tego autora nawet nie z powodu jego popularności, bo to dla mnie zawsze był raczej argument przeciw, niż za, ale z powodu rekomendacji bardzo wrażliwej czytelniczki. Wreszcie przeczytałam jedną z książek Murakamiego i, choć nawet napożyczałam sobie kilka innych książek tegoż autora, to nie sięgnę po niego w najbliższym czasie. Po prostu autor mnie nie przekonał.
        Jeśli miałabym opisać wrażenia naiwne, dotyczące tylko akcji i osób, to fabuła jest wzruszająca, sam Watanabe to człowiek wzbudzający sympatię swoją szczerością i poszukiwaniem prawdy. Naoko też, ale nie potrafię zrozumieć takiego zjednoczenia z przyjacielem, jak to opisuje mówiąc o Kizuki. Zresztą, to mi nasuwa jakieś konkretne skojarzenie literackie, może 'Wichrowe wzgórza'? Nie pamiętam.
Ale poza tę cukierkową warstwę wyszłam dosyć prędko. Właściwie to nawet się na niej nie skupiłam, bo za stara jestem, żeby się wzruszać nad czyimś wytworem wyobraźni. Może, gdy byłam młodsza, to książka by do mnie trafiła, teraz nie, ani te wszystkie depresje, ani tym bardziej ociekające seksem sceny. Nie kupuję tego.
Znalezione obrazy dla zapytania haruki murakami
Haruki Murakami, urodzony w Kioto w 1949 roku, wnuk buddyjskiego duchownego. Mieszka w Japonii.
     Czytałam książkę zażenowana. Miałam wrażenie, że oglądam jakiś chory sen Freuda, w którym zawarł wszystkie swoje lęki i podświadomość: i eros i tanatos, i nawet ciągłe falliczne kompleksy, bo co rusz mamy jakieś anatomiczne opisy, nawet kompleks Elektry i Edypa da się z tego wyłuskać. Tyle na temat erotyzmu, o którym mogę powiedzieć - za dużo tego. Ani to dla mnie odkrywcze, ani potrzebne. O 'tanatos' - o śmierci jeszcze powiem.
Moim zdaniem, w refleksji na temat książki Murakamiego, należy wyjść poza tanie emocje. 


         Uważam, że jest to książka o zderzeniu się kultury japońskiej z Uważam, że jest to książka o zderzeniu się kultury japońskiej z zachodnioeuropejską, która nie wiem czy wszyscy pamiętamy, że jest to kultura judeochrześcijańska. Na poziomie zderzenia, konfliktu kultur egzystuje nasz bohater Watanabe. Zauważcie, że jako jedyna postać w książce odcina się od rodziny, od rodzinnego miasta, nawet na uniwersytecie odcina się od czytania książek japońskich autorów. On czyta wielkie powieści z kultury europejskiej (patrząc szeroko). Słucha europejskich (patrząc szeroko) płyt. I nie jest to tylko sposób spędzania czasu. On, tymi lekturami próbuje zdefiniować siebie. Wyliczę 3 książki i jedną płytę, żeby pokazać o co mi chodzi. "Wielki Gatsby' (na pierwszym roku studiów), 'Czarodziejska góra' (gdy odwiedza Naoko), 'Światłość w sierpniu' Faulknera (gdy próbuje przetrawić w sobie całą swoją przeszłość i wspomnienia z Kobe). Mamy jeszcze wyraźne odniesienia do Eurypidesa. Jeszcze płyta - 'Kind of Blue' - gdy ma 'doła'. No więc chłopak oczytany. Ale moim zdaniem te wszystkie lektury są próbą zastąpienia czymś kryzysu tożsamości. Jest to kryzys kulturowy, który współgra z wydarzeniami opisanymi w kampusie, w Tokio. W międzyczasie różne wydarzenia z życia przyjaciół dochodzą do niego, on jest ich uczestnikiem. Ciągle bez rodziny, wyalienowany. Ja uważam, że on tylko z pozoru uciekł z kręgu swojej rodzimej kultury, że tak się nie da, a uciekając, uczynił on swoje życie bardziej rozerwanym.
      No więc mamy tutaj powracające jak leitmotiwie ważne elementy kultury japońskiej: honorową śmierć, samodoskonalenie i inne widzenie erotyzmu niż w kulturze europejskiej. Przypomina mi się program sprzed jakichś 15 lat albo i więcej, gdy eksperci rozmawiali na temat ślepego naśladowania kultury japońskiej przez nastolatków na bazie modnych wówczas komiksów manga. Przez Polskę przetoczyła się wtedy fala samobójstw. Ci eksperci wyjaśniali wtedy różnice kulturowe i zagrożenia wynikające z niezauważania tych różnic.
       Tutaj mamy książkę przesiąkniętą obcą kulturą. Ja nie wartościuję tej kultury, ale stwierdzam, że istotowo jest ona obca kulturze judeochrześcijańskiej. I stąd wynikało moje niezaangażowanie w książkę. Czułam się tak, jak wtedy, gdy oglądałam spotkania wyborcze w obcym kraju. Ci, którzy czuli się obywatelami tego kraju przeżywali wszytko, ekscytowali się, ja - patrzyłam na to jak na spektakl. Moim zdaniem, można wyciągnąć z książki wniosek, że są wartości uniwersalne, takie jak miłość, dążenie do szczęścia, ale są też różne kręgi kulturowe, które trzeba uszanować, ale niekoniecznie ślepo małpować. Jan Paweł II napisał kiedyś mądre zdanie, że żeby odwoływać się do kultur obcych, trzeba najpierw poznać swoją. I o to mi chodzi, żeby być świadomym. Rozumieć swój świat i szanować cudzy.
      Historia Watanabe jest piękna, ale jest to historia rodem ze świata innych wartości. Są uczucia wspólne, ale dwa światy. Ja w każdym razie nie planuję czytać innych książek autora.
Dziś czytałam na LC o tym, ze ojciec w USA złożył protest przeciwko lekturze w szkole. Ja bym nie pozwoliła czytać tej książki wrażliwym nastolatkom. I nie chodzi tutaj o seks, tylko o kult samobójstwa. W naszej kulturze nie ma czegoś takiego, jest to obce i u nas uważane za naganne. W książce jest tyle rozpaczy i bezcelowości życia, że nastolatek może się z tym zidentyfikować. Takie widzę zagrożenie.  
     Do mnie książka nie przemówiła, nie miałam wrażenia że odkrywam Księgę. Powiem więcej, ucieszyłam się, że już jestem po, że przebrnęłam.
 8 mocnych gwiazdek, bo to książka dobrze napisana, pomimo, ze spieram się z wymową treściową.

ps. Przepraszam,  że znów piszę krytycznie i znów się możecie ze mną nie zgodzić, ale sądzę, że autor ucieszyłby się, że ktoś czyta jego książkę wnikliwie.
Jeszcze jedno. W wyniku przeczytania książki odsłuchałam dokładnie płyty, którą słuchał namiętnie Wataname, czyli 'Kind of blue' Milesa Davisa. 
Uważam, że i tam jest dużo śmierci. Nie wiem co z tym zrobić, bo to psuje moją tezę. Więc może cała nasza globalna kultura idzie ku schyłkowi, a Murakami to genialnie zauważył? Przecież Iwaszkiewicz też we wszystkim widział śmierć. 

Następny post będzie znów o japońskim pisarzu. Mam nadzieję, że będziecie czekać.

13 komentarzy:

  1. Uwielbiam Murakami. Każda jego nowa książka, to dla mnie małe święto.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdecydowanie nie da się Go zapomnieć, a jest to pisarstwo ważne. Ja po przeczytaniu 'Norwegian wood' postanowiłam nie sięgać po Murakami więcej, ale teraz po roku zaczynam myśleć nad sięgnięciem jeszcze po tego autora. Czy polecisz (mogę mówić na 'ty"?) mi jakieś tytuły?

      Usuń
  2. A ja muszę w końcu poznać twórczość Murakamiego. Wstyd jej nie znać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To na pewno nie jest książka obojętna i trzeba przeczytać, by się przekonać o tym pisarstwie. Ale ta przynajmniej książka nie jest lekturą miłą.

      Usuń
  3. Bardzo przepraszam za tę dużą literę. Już to poprawiłam. Jakoś tak mi się omsnkęło....

    OdpowiedzUsuń
  4. Próbowałam zmierzyć się z Murakamim, ale jakoś do mnie jego twórczość nie przemawia...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Znaczy się, ten post też miał być krytyką, ale uczciwą.

      Usuń
    2. mial byc i byl bardzo dobra, bo uczciwa krytyka

      Usuń
  5. Nie zniechęcisz mnie do Murakamiego, bo już tyle lat jest ze mną jego twórczość, że każdą jego książkę jestem w stanie docenić. Co do samobójstwa w kulturze japońskiej. To fakt, zupełnie inaczej jest ono odbierane tam niż w kulturze Zachodu. Ten swoisty kult samobójstwa ludzie z kręgu kultury europejskiej odbieramy przez pryzmat swoich tradycji, stąd to niezrozumienie albo błędne rozumienie. I zgadzam się, że jeśli ktoś nie jest w stanie dokładnie wytłumaczyć nastolatkom, czy dzieciom tego zjawiska, to może mieć to złe następstwa. Zresztą, według mnie, książki Murakamiego są raczej dla dorosłego czytelnika, najlepiej choć troche obeznanego z kulturą japońską. Wtedy jest w stanie więcej wynieść z lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za mądry wpis. Nie próbowałam nikogo zniechęcać. No, może nastolatków. Była to próba przeanalizowania książki, którą czytało mi się dobrze. Czy w innych książkach autor też uśmierca tak hurtowo?

      Usuń
    2. Nie, jakoś nie kojarzę by tak było. Ale śmierć jest obecna u niego w książkach, bo to nieodłączny element ludzkiego życia,a Murakami mimo dozy magii w swojej prozie, pisze przecież o życiu.

      Usuń
    3. @Edyto:
      Może więc sięgnę p kolejne jego książki.
      Te śmierci w 'Norwegian wood' były niepotrzebne i daremne. Może stąd taki mój opór.

      Usuń
  6. Kurczę...nie przebrnęłam przez tę książkę...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...