środa, 8 kwietnia 2015

'Literatura kobieca' - podsumowanie przeczytanych książek z lat 2013 do teraz. Część 2

Wczoraj (7 kwietnia) opisałam książki polecane przeze mnie, ocenione na 6 gwiazdek. 6 gwiazdek i więcej to w mojej ocenie książka, którą czyta się jednym tchem, albo czyta się wolniej, ale jej lektura sprawia radość i coś zostawia w duszy... Ja książki tzw. popularne, ale takie, które są tak pełne radości i wiary w człowieka albo tak pełne piękna świata, że lektura takiej książki nie jest stratą czasu.

Dzisiaj uzupełnię to zestawienie o książki lepsze i gorsze:

7 gwiazdek:

1.  Magdalena Kordel 'Malownicze. Wymarzony czas'
Opinia:
Malownicze. Wymarzony czasBardzo ciekawa książka - wygrana w konkursie LC, z której się cieszę i którą na pewno pożyczę i zarekomenduję koleżankom. Odręczna dedykacja od autorki była bardzo miłym gestem. Dziękuję.
Nie znałam autorki, bo rzadko kiedy czytam literaturę kobiecą, ale czasami czytam, i ta książka należy do bardzo dobrych. Czyli Patronat LubimyCzytać jest dobrą rekomendacją.
Książka zawiera wątek szukania siebie na wsi, gdzieś w głuszy. Wątek bogato eksploatowany współcześnie, może dlatego, że tak wiele/u z nas potrzebuje 'zresetować swoje życie'.
Ale do rzeczy. Zalety to:
Świetne, niepompatyczne dialogi, żywy język, bogata gama bohaterów, których charaktery czytelnik poznaje w toku narracji, a nie 'od razu', żywo odmalowana prowincja, to cechy, które sprawiają, że historię czytałam z zapartym tchem. Było tak, że czekałam na to, jak potoczą się losy postaci, nie wiedząc jak się skończy. Próbowałam przewidzieć, ale nie udało się. Napięcie było. Postaci mamy troszkę, tych pozytywnych i tych negatywnych. Zresztą, trzeba przeczytać książkę, żeby ich poznać do końca.
Prowincja przedstawiona została malowniczo, ale i z wyczuciem rzeczywistości: plotkująca sklepowa, dziury w drogach. Rozbroił mnie zasięg telefonu komórkowego przy sztachecie. Poczułam się bardzo swojsko...
Problemy bohaterów są 'życiowe', nie wydumane. Mnie jako czytelniczkę ciekawiło jak te losy im się potoczą. Czytałam z zapartym tchem. Nie było głupiego patosu, ale realne wzruszenie. Uczucia poprowadzone zostały subtelnie, raczej sytuacyjnie, co tylko pomaga książce.
Na pewno przeczytam inne książki autorki i serdecznie polecam innym.
2. Aniela Mencel 'Powiedz tylko słowo'

Opinia:
Powiedz tylko słowoPoproszono mnie o przeczytanie tej książki, co też uczyniłam. Prawdę mówiąc, to gdyby nie ta prośba, nie wiedziałabym o istnieniu tej książki.
Bo tak w ogóle, to unikam książek typu 'zrozum siebie i poczuj jedność z wszechświatem'. Nie dałam rady skończyć 'Sekretu', a i 'Zaklinacza czasu' porzuciłam po kilkunastu stronach. Nawet nie chodzi o to, że czuję się aż tak doskonała, że nie potrzebuję poradników, ale nie lubię chaosu, mieszania religii i tradycji, chrześcijaństwa z buddyzmem i okraszania tego medytacją. Każde z osobna tak, ale nie wszystko razem. Po prostu lubię porządek.
Po przeczytaniu książki 'Powiedz tylko słowo' zrobiłam w internecie mały 'research', żeby dowiedzieć się co ludzie sądzą. I co się okazało?
Że to co czytelnicy uważają za wadę, ja uważam za zalety. No więc książka okazała się przyswajalna dla mnie. Bez trudu przeczytałam ją w całości i powiem, że mnie zaciekawiła. Jest to książka lepsza, według mnie, niż ten modny 'Zaklinacz czasu'. Autorka podzieliła tekst na 7 grzechów głównych, a następnie na 10 przykazań. I 'do każdego' odniosła po kilka stron historii Anny, bohaterki książki. Anna to kobieta, z którą się można zidentyfikować, singielka o aspiracjach do kariery, ale pragnąca miłości, jednocześnie stojąca na rozdrożu, bo jej najbliższa przyjaciółka ma już męża, dzieci, siostra ma męża, dzieci i jakoś nie potrafi się porozumieć w tej sprawie z innymi i sama z sobą.
To jest baza, a wokół tego zwyczajnego życia narratorka snuje retrospektywną już analizę 7 grzechów głównych i 10 przykazań. Konkretna tradycja, konkretne sprawy. Piszę retrospektywną, bo to właśnie wyjaśnia się w epilogu. W pewnym momencie życia autorka doznała nawrócenia i chce przeanalizować soje życie. Ale wróćmy do grzechów głównych. Bardzo plastycznie autorka pokazała różne luźne scenki z życia Anny. A to w pracy, a to w domu, a to na zakupach, czy wieczorem na Internecie. Niby nic złego, i gdzie tu grzechy główne, chciało by się powiedzieć? Okazuje się, że są, i książka nie jest dewocyjna, jest mądrą opowieścią o przeciętnym życiu współczesnej kobiety, takiej jak chociażby ja. Bardzo się odnalazłam szczególnie w 3 epizodach: gdy Anna rozmawia z koleżanką Natalią o miłości i życiu, gdy Anna ucieka przed rozmową z rodziną do pokoju i gdy Anna podporządkowuje wszystkie swoje marzenia projektowi, pracy.
Takie w sumie zwykłe obrazki obyczajowe pokazały mi jak w zwierciadle co jest nie tak w naszych kontaktach z przyjaciółmi, z rodziną.
Książka opowiada jeszcze miłości, małżeństwie o zmianie drogi życiowej. To też jest ciekawe, szczególnie te emaile z MM Marines, ale mnie zaciekawiła ta pierwsza część.
Nie powiem, że po przeczytaniu książki zmienię swoje życie i przeprowadzę się do eremu na pustynię, ale na pewno zastanowię się nad tym, czy moje rozmowy z przyjaciółmi nie wyglądają czasem jak te pomiędzy Natalią a Anną, czy mój dzień nie przelatuje jak piasek w dłoni?
Cieszę się, że przeczytałam tę książkę. Polecam ją innym, bo jest krótka, łatwa i skłania do refleksji.
3. Małgorzata Cichalewska 'Lato Joanny'

Opinia:
Lato Joanny'Pozytywnych czytadeł' poszukiwań ciąg dalszy. Tym razem udane znalezisko, chyba dzięki pozytywnym opiniom użytkowników LC, skasowałam jej. Po południu padało, więc poczytałam sobie.
Bohaterką książki jest młoda studentka z mazurskiej wsi, z kompleksem pochodzenia, której ten kompleks wypełnia całą percepcję świata. Ta dziewczyna przeżywa trudności na studiach i, typowo w takiej sytuacji, zakochuje się w starszym, inteligentnym Tomaszu.
To jest warstwa fabularna.
Poza tym mamy świetny portret psychologiczny osoby ogarniętej kompleksem, do tego stopnia, że dziewczyna widzi wioskę dookoła tak negatywnie, że aż groteskowo. Kontrastuje z nią Tomasz, który twierdzi, że w życiu zawsze jest jakiś wybór. On widzi to samo z dobrej strony. Watro jest sięgnąć po tę króciutką, ale dobrze napisaną książkę. Może po to, żeby poznać nieidealny obraz wsi? Obraz przefiltrowany przez świadomość młodej dziewczyny?

Jeszcze jedno na koniec. Dla sprostowania od mieszkanki wsi 'z dziada pradziada' - może to nie na temat, ale sytuacja jest stosowna:

W książce zamieszczono chyba wszystkie ekstremalne przypadki biedy, alkoholizmu i nieróbstwa na wsi. To się zdarza, ale to nie jest dominanta wsi. W rzeczywistości wieś polska nie jest już wsią polonezów i składaków. Poza tym, są stypendia dla dzieci, większość rodziców naprawdę dba o swoje dzieci. Rozbawiła mnie ta uwaga w książce o braku zeszytów do nut. Sytuacja taka, że ktoś ma szklarnie, jednocześnie pracuje i wszystko musi robić sam, bez pomocy, rozwożąc mleko od własnej krasuli - to po 2004 roku jest niemożliwe ze względu na przepisy i niską opłacalność. Poza tym właściciele szklarń i detaliczni handlarze nie sadzą roślinek sami. Tak po prostu już nie ma. To nierealne. Tacy producenci jeżdżą dżipami i wynajmują robotników, albo kupują specjalistyczne maszyny. Nawet ostatnie polonezy już zezłomowano. No ale rozumiem, że autorka przerysowała percepcję bohaterki, Joanny, żeby podkreślić kompleks prowincji. Efekt się udał. Książa warta polecenia. Zasługuje na 6 gwiazdek za płynność czytania, ale dodałam jedną za psychologię i groteskę przypominającą Redlińskiego.
Książki do strawienia, ale nudnawa. Dla wytrwałych. 
4 gwiazdki:
1.  Katarzyna Michalak 'Bezdomna
Opinia:
BezdomnaRaczej nie jestem zwolenniczką 'wyciskaczy łez', więc i nie orientuję się w pisarstwie autorów zajmujących się tą tematyką. Ale parę książek 'życiowych' przeczytałam i wiem, że nie lubię sztuczności.
Książkę 'Bezdomna' poleciła i pożyczyła mi koleżanka z LC, za co jestem Jej wdzięczna, bo KSIĄŻKA MI SIĘ SPODOBAŁA, jak na swój gatunek.

Temat jest ciekawy i potrzebny społecznie, nawet powiedziałabym, aktualny. Bardzo ucieszyłam się, że narrator skrył się za wypowiedziami bohaterów. Dobrze, że bohaterowie mówią językiem typowym dla ich sytuacji. Nie wyobrażam sobie, że mówiąc o tak bolesnych sprawach innej kobiecie, układamy sobie wypowiedź w piękną poezję. W moim ostatnim rozczarowaniu tym gatunkiem, w powieści 'Prezent na święta', która to książczyna popsuła mi Boże Narodzenie, drażnił mnie pompatyczny styl, który zabił książkę.
Tutaj jest krótko, zwięźle, o załamaniu się w życiu, 'da się przeczytać' choć czytając 'widzi się szwy' (jeśli mogę posłużyć się słownictwem krawieckim).
2.  Sergio Bambaren 'Dalekie Wiatry'

Opinia:
Dalekie WiatryTytuł - dziwny. Chodzi o liczbę mnogą od słowa wiatr.
Dzielnie czytam te poodkładane 'pozytywne czytadła' i męczę się czasami jak mops. Bo niby pozytywnie, niby fajnie się czyta, ale w sumie to trzeba wyłączyć mózg i drugą półkulą planować jesienną garderobę albo niedzielny obiad. Bo książka jest zbiorem truizmów na temat tego, żeby jak jest się człowiekiem wypalonym zawodowo, a w życiu się nie układa, to trzeba zrobić pierwszy krok i ruszyć w nieznane, po realizację marzeń. Nasi bohaterowie spotykają tajemniczego antykwariusza, kupują książkę, następnie kupują żaglówkę i realizują marzenia. Wszystko cukierkowo, polane lukrem i okraszone złotymi myślami.
Ale nie odradzam czytania, bo czasami nawet najwybredniejszy czytelnik ma dość wszystkiego i chce poczytać coś do 'szpiku czcionki' pozytywnego i uspokajającego.
Ale dać tej książce więcej gwiazdek niż 4, nie da rady.
3. Darien Gee 'Herbaciarnia Madeline'

Opinia:
Herbaciarnia MadelineKsiążkę oceniam na 4 gwiazdki, ale gdybym mogła dać oddzielne gwiazdki za uczucia towarzyszące czytaniu, za ten pozytywny wydźwięk, to byłoby 10. Nazwałam nawet gatunek, który ta powieść reprezentuje 'pozytywne czytadła'. Podkreślam, książkę czytało mi się dobrze. I polecam ją innym, z zaznaczeniem, że jest to lektura dla odprężenia umysłu.
Książka jest długa, ale w połowie już wiadomo co się stanie, więc nie należy się przerażać. Postacie urozmaicone. Problemy kobiet są rodzinne, dotyczące uczuć, bliskie czytelnikom.
Akcja osnuta jest wokół czegoś w rodzaju łańcuszka. Bohaterka dostaje zaczyn na słodki chlebek, piecze bułeczki i przekazuje zaczyn następnym osobą. W książce powoduje to zmianę w życiu miasteczka.
Taka mała dygresja na koniec. Tak się złożyło, że jakoś przed Bożym Narodzeniem zaczyn wędrował 'pod strzechami', i jakoś wybuchu przyjaźni nie było... Widocznie sprawdza się opinia któregoś z polityków amerykańskich polskiego pochodzenia, że recepty amerykańskie w Polsce się nie sprawdzają.
Cóż, bajeczka była zabawna. Bajeczka.
4. Tony Parsons 'Za moje dziecko'

Opinia:
Za moje dzieckoNie jest to gatunek powieściowy, który mnie interesuje, ale przypadkowo wpadła mi do ręki ta książka. Właściwie wpadła na moją półkę. No to przeczytałam.
Po pierwsze, tytuł jest nieadekwatny do treści, sugeruje książkę o kobiecie walczącej o dziecko, a tu bohaterem jest mężczyzna szukający miłości.
Po drugie, denerwował mnie bohater. Wiem, że nie jestem doskonała, ale w książkach wolę szukać odpowiedzi na swoje problemy, tudzież rozrywki, al tutaj było frustrująco. Poza tym, uważam, że teza wysuwana przez bohatera, iż szuka/-ł kogoś, kto stanie się jego treścią życia, jest tezą, którą trzeba w sobie zwalczać. Bo nie wolno uwieszać się na innych jak bluszcz. Nie wiem jakie było przesłanie książki, bo skończyła się dziwacznie i moim zdaniem sztucznie i nieadekwatnie do treści, ale to nie denerwowało. Zamierzałam nawet przerwać czytanie, ale nagle, w połowie książki pojawiła się postać, którą polubiłam: Jackie. Jackie ma dziecko i jest dzielną kobietą.
I to dzięki Jackie książka nie wylądowała na półce książek porzuconych.

Ale nie powiem, że odradzam czytanie. Nie. Nie odradzam. Chyba nawet jest dobrze napisana, jeśli ktoś lubi opowieści o miłości.
5. Agnieszka Bednarska 'Emigracja uczuć' 

Opinia:
Emigracja uczućKsiążka to typowa 'obyczajówka'. Wydarzenia 'wciągają', akcja dzieje się szybko. Ale książkę oceniam negatywnie. Nie chodzi o to, ze jest to książka niskich lotów, bo tego się spodziewałam, ale o to, że po raz kolejny, mniej więcej tak jak w tasiemcowych polskich serialach zaczęto widać, a tutaj czytelnika poddawać taniej manipulacji. I najgorsze jest to, że manipulacja dotyczy tych samych spraw, czyli pobudzania przedsiębiorczości Polaków, głoszenia, że rozmowy o pracę nie są fikcją, tylko naprawdę wystarczy złożyć CV i już nas wezwą na rozmowę (wolne żarty), modnego ostatnio in vitro itd. W niniejszej książce dochodzi jeszcze krytyka rozłąki 'euromałżeństw' i krytyka stosunku Kościoła do poczęcia in vitro. Ja uważam, że chwyt z Rafałkiem, zastosowany w książce, moim zdaniem wciśnięty sztucznie po to tylko, żeby lirycznie nastawione czytelniczki sięgnęły po chusteczki, jest tanim chwytem, takim ciosem poniżej pasa. To bardzo niesmaczne manipulować czytelniczym współczuciem dla dzieci. Uważam, że problem in vitro, problem potrzeby posiadania dzieci, problemy z zajściem w ciążę, to sprawy delikatne, bardzo bolesne i nie wypada, żeby dyskusja nad cierpieniem tysięcy kobiet i par pragnących dziecka rozgrywała się w brukowych powieściach, ani w brukowych gazetach. To nie miejsce i nie czas.
Tak więc moim zdaniem w tej książce są chyba wszystkie 'kontrowersje' współczesnych mieszkańców miast. Dla mnie za dużo tego. Ale znam czytelniczki, które z chęcią tę książkę przeczytają. I nie krytykuję czytelników, ale krytykuję tendencyjność książki. Krytykowaliśmy tendencyjność pozytywistycznego 'Nad Niemnem' a teraz poddajemy się, my czytelniczki, takim samym zabiegom pisarskim. Tylko że Orzeszkowa miała zamiar podtrzymać ducha polskości po powstaniu styczniowym, a teraz, jaki jest cel?
Ja jednak nie gustuję w takiej literaturze. Pisząc 'takiej', mam na myśli książki manipulujące moimi poglądami i uczuciami. Bo coś lżejszego lubię czasami przeczytać. Ale naprawdę coś lżejszego, ale neutralnego emocjonalnie. Szkoda tylko, że straciłam tydzień na dojście do tego wniosku.
3 gwiazdki:

1. Małgorzata Kalicińska 'Dom nad rozlewiskiem'
Opinia:
Dom nad rozlewiskiemKsiążka niedoczytana. Niestety, nie dałam rady skończyć. Porzuciłam w momencie, gdy pojawiła się postać matki księdza.
Właściwie to nawet lubię czasami poczytać sobie książkę o schemacie jak to nazwałam 'współczesne - o zmianach, zakończeniu i początkach'. I 'Dom nad rozlewiskiem' reprezentuje ten właśnie schemat: bohaterka ma dość miasta, przenosi się na wieś, gdzie odnajduje sens życia, miłość i radość. Właściwie to każdy bajki lubi, a historie pozytywne szczególnie poprawiają nastrój, ale mam parę zastrzeżeń do tej konkretnej książki jako reprezentantki swojego gatunku, bo nie porównuję jej z ambitniejszymi książkami.
W porównaniu z innymi książkami tego typu jest parę niedociągnięć, które omówię na przykładzie: niedawno czytałam wersję amerykańską tego schematu (autorką była Fannie Fagg) i tamta książka była krótsza. Pomysły na naprawienie życia bohater amerykański wymyślił sam, po kolei. U nas bohaterka przeżywa swój piękny sen i wszystko jest jakieś nierealne. W wersji amerykańskiej autorka proponuje rozwiązania praktyczne i realniejsze. Miłość życia to realna kobieta z sąsiedztwa, a pracę znajduje bohater w miasteczku. W naszej rodzimej wersji jest tak nierealnie, że aż mdło.
Zastrzeżenia mam więc do rozwlekłości i 'lejwództwa', że się tak wyrażę.
Książka jest za długa, a takie czytadła chce się przeczytać w jedno popołudnie. Tydzień na taką bzdurkę do czas stracony.
W sumie książkę porównywałam w myślach z serialem, który, notabene, lubię. Film jest lepszy, dzięki świetnym aktorom. Mniej jest też w filmie goryczy narratorki nad wrednym światem, (co mnie drażniło, swoją pretensjonalnością. Zresztą, troszkę mnie dziwi fakt, że bohaterka nienawidzi Warszawy, ale z chęcią korzysta w warszawskich znajomości i pieniążków, pisze o sobie, ze jest cnotką od młodości, co jej nie przeszkadza wdawać się w przygodne afery - moim zdaniem trzeba być konsekwentnym), a więcej pięknych krajobrazów.
Podsumowując książka była za długa. Postać Gośki nie była - w moim odczuciu - tak jak to zauważyli niektórzy, sztuczna, bo niestety, takie osoby istnieją i spotykamy się z nimi. Może więc dobrze, że taka książka powstała, bo dzięki krytyce widać, że jednak obłuda i faryzeizm jeszcze razi. Na szczęście!
2 gwiazdki:
1. Jacquelyn Mitchard 'Prezent na święta'
Opinia:
Prezent na świętaRaczej nie czytam powieści popularnych, ale pomyślałam, że w święta poczytam coś 'świątecznego'. To był błąd! Co prawda, nie straciłam dużo czasu, bo przeczytałam książkę czekając na gości, ale czuję się tak, jakby mi zaserwowano Disco Polo po długim okresie kontaktu z Louisem Armstrongiem.
Tematyka śmierci, pozostawienia rodziny jest smutna i poważna, ale oceniam książkę. Zaś książka napisana została okropnym stylem, przegadana, artystycznie znikoma, o kiepściutkiej kompozycji.
Jedynie okładka była ciekawa. Reszta - strata czasu.
1 gwiazdka:
1. Elizabeth Gilbert 'Jedz, módl się i kochaj'
Opinia:
Jedz, módl się, kochajNie spodziewałam się, ze jednego dnia umieszczę dwie opinie, ale okazało się, że książka nie nadaje się do czytania. Przeczytałam początek, a potem to już przeglądałam, szukając jakiejś logiki i fabuły. Niestety, daremny trud. Szkoda czasu.
Chyba wyglądało to tak, jak autorka sama napisała, że otrzymała zaliczkę na poczet nienapisanej książki, wzięła kasę i pojechała w świat. Moje przypuszczenie jest takie: wydawnictwo nie dostałoby zaliczki z powrotem, więc wzięli co im przyniosła pani.
Jakiś czas temu pan Myśliwski powiedział w wywiadzie, że pisze jedną stronę dziennie. Pani Gilbert pisała, zdaje się ze 100!
Temat sam w sobie, jest jak temat, kwestia gustu, ale to, co z nim autorka zrobiła, to jakiś strumień świadomości. Chodzi mi o to, że nie ma w tym myśli przewodniej. Po kolei jakieś myśli, ludzie, jakie leki bierze pani, jak kupowała książkę, co ją zdziwiło we Włoszech. Kompletny groch z kapustą.
Jedno mnie uderzyło na początku książki( bo 500 stron przeczytałam dokładnie, czyli historię do rozwodu). Nie rozumiem kobiet, które wychodzą za mąż nie planując wychodzić za mąż. Był człowiek młody, różne pomysły się miało, ale żeby propagować wśród czytelników taką naiwną postawę, to powinno się piętnować! Bo nawet mając lat dwadzieścia ileś, człowiek ma jako takie rozeznanie, czy obowiązki rodzinne są czymś, co podoła, czy nie. Jeśli nie czujemy się dojrzali, to nie wychodźmy za mąż. Mamy XXI wiek, małżeństwo nie jest obowiązkiem! Drażni mnie propagowanie w książkach takiej bezmyślności.
Książka podzielona jest na 3 części: w części 'jedz' nie ma jedzenia - jakiś czosnek tylko zauważyłam, w części 'módl się' - joga, która chyba modlitwą nie jest, a jeśli jest, to do jakiego boga, bo pani chyba się wszystko rozmyło. W części 'kochaj' - przepraszam, ale nie nadążyłam za tokiem myśli narratorki, jest Richard z Teksasu, jedyna osoba w książce, która ma odwagę iść za swoimi pragnieniami.
Książka to pomyłka, zmarnowany pomysł.Taki Cohelo żeński.
Uważam, że czytanie jej jest szkodliwe, bo wiele kobiet naśladuje takie postawy nie myślenia nad tym co się robi. A potem mężczyznom się wydaje, ze wszystkie takie jesteśmy.
Gdybym miała określić jak widzę narratorkę to jest to: bezmyślność, głupota i gadulstwo. Ale za dużą kasę, więc opłacało się pani odegrać rolę niebożęcia.
2. A. M. Homes 'Ta książka uratuje ci życie'

Opinia:
Ta książka uratuje ci życiePowieść dostałam. Książka spełniła moje oczekiwania..... - patrząc na okładkę i tytuł, spodziewałam się jakiegoś beznadziejnego poradnika dla mas i rzeczywiście - nie pomyliłam się! Zaczęło się dobrze, mężczyzna przeżywa kryzys wieku średniego. Trwało to przez 20 stron, ale dalej było coraz gorzej. Aż do głupiego zakończenia. To był stracony czas.
Ale dodam, że o dziwo, powieść otrzymała wiele dobrych recenzji od brytyjskich czytelników. Widocznie problemy nurtujące głównego bohatera są bliższe ich życiu...

12 komentarzy:

  1. Bardzo przydatne zestawienie - wiadomo, na co ewentualnie zwrócić uwagę, a czego unikać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z tym to różnie bywa, bo każdy ma swoje preferencje. Nawet ta ostatnia książka 'Ta książka uratuje ci zycie' na goodreads ma entuzjastyczne opinie. Albo Gaskel.

      Usuń
  2. Mam w planach "Bezdomną". Książka już czeka na mojej półce. Ciekawe zestawienie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zestawienie subiektywne i dziwaczne, ale chodziło o napisanie co mi się podobało, a co nie.
      Nie żałuję, że przeczytałam 'Bezdomną', choć opinie o niej są różne.

      Usuń
  3. To zupelnie nie moja polka , ktorej dalas bardzo trafny tytul by the way Z tej calej listy przeczytalam tylko jedna ksiazke i to troche przypadkiem .. Ale niestety kompletnie nie zgadzam sie tym razem z Twoja recenzja Mam wrazenie jakby to byla recenzja zupelnie innej ksiazki niz ta ktora ja przeczytalam...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A o którą książkę chodzi? To jest zestawienie bardzo subiektywne, a 'De gustibus non discutandum est'.

      Usuń
  4. Oczywiscie o gustach sie nie dyskutuje , ale o ksiazkach warto A mam na mysli ksiazke Jedz, modl sie i kochaj ... ja tylko zupelnie inaczej odebralam przeslanie tej ksiazki niz Ty . Co mnie sama zdziwilo bo generalnie moglabym sie pod Twoimi recenzjami podpisac .. Ale w tej chwili za bardzo jestem zmeczona aby jakos rozpisywac sie w tym temacie Generalnie ja po przeczytaniu tej ksiazki siegnelam po kolejna ksiazke jej autorki i tez ja przeczytalam jednym tchem A w moim wypadku to juz znaczy bardzo duzo .. Choc oczywsicie ani to Dostojewski ani Kundera hehe Ale w swojej kategorii to bardzo dobra ksiazka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jesteśmy jednomyślne, bo i ja chciałam jednak podyskutować nad tą książką, bo pomyślałam, że i inni czytelnicy będą zdumieni moją druzgocącą krytyką. Oto moje argumenty:
      Przede wszystkim bardzo lubię książki o tym, jak to bohaterka czy bohater zmienia swoje życie i zaczyna cieszyć się życiem. Stąd spodobała mi się książka 'Pod słońcem Toskanii', o której czytelnicy LC mówią, że jest słaba. Ale ma swój urok, jest ciepła i pełno w niej słońca oraz pomidorów z bazylią.
      'Jedz, módl się i kochaj' jak dla mnie była chaotyczną książką. Uważam, ze autorka popsuła pomysł. Ja wolałabym, żeby była albo o Włoszech albo o Indiach albo Indonezji. A tak było o wszystkim i o niczym zarazem. Chciała pokazać uroki jedzenia w kilku stronach, potem ni stąd ni zowąd przeszła do medytacji, a potem nagle wyskakuje facet. A jakby skupiła się na jednym, to byłaby to sensowna książka. I zła byłam na książkę, bo lubię tą tematykę, więc oczekiwałam od książki przyjemności.
      Nie wiem jak inne książki tej pani, bo ich nie znam. Może są ciekawe? Bo, tak jak mówię, lubię ten motyw. Może dlatego spodobał mi się film, bo był mniej chaotyczny i rozbiegany. No i Julia Roberts wniosła spokojne spojrzenie. Dosłownie, bo ciągle się patrzyła powłóczystymi oczami. Były też tam bardzo malownicze krajobrazy. I tego właśnie oczekuję, żeby było miło.
      A jak inne książki? BO zapunktowałam fajną książkę o psach i kotach. Ale to w poprzednim poście.

      No i zapunktowałam regularny romans.

      Usuń
    2. Nie bede wdawac sie w dyskusje odnosnie Eat pray and love bo az tak ta ksiazka mi sie nie podobala zeby o nia walczyc hehe Po drugie ja ja czytalam strasznie dawno.. Jakos chyba przed moim wyjazdem z Polski .. Takze w tamtym momencie ta historia byla mi szczegolnie bliska i przeczytalam ja jednym tchem :). Film posiadam i czasami do niego wracam .. Nie bede dyskutowac o tym co tobie sie w niej nie podoba, a mi tak ,albo odwrotnie ,bo mozemy miec rozne zdania .. Tylko wg mnie przeslanie tej ksiazki jest zupelnie inne niz to ktore Ty ujelas w swojej recenzji... Ona na pewno nie promuje w tej ksiazce bezmyslnego wychodzenia za maz Wrecz przeciwnie pokazujac historie swojego nieudanego malzenstwa i ile ja to kosztowalo przestrzega przed podejmowaniem pochopnych decyzji w tej sprawie , jesli juz chcemy mowic o jakims przeslaniu tej ksiazki .. Spodziewalas sie historii o kobiecie ktora zmienila swoje zycie I to byla ksiazka o kobiecie ktora zmienila sowje zycie tylko nie zrobila to w sposob jaki bys chciala.. Tak wydaje mi sie ze tu tkwi problem Gilbert nie napisala ksiazki ktora powinna byla ale napisala ja szczerze , bez oszukiwania i udawania kogos lepszego madrzejszego czy silniejszego niz rzeczywiscie byla Wydaje mi sie ze wlasnie ta szczerosc przyniosla jej tak ogromny sukces na swiecie .. Naiwna ? a pokaz mi ksiazke nie naiwna ? Wszystkie sa naiwne na swoj sposob tylko moze przy uzyciu bardziej wyrafinowanych slow A czasami dobrze siegnac po taka lekka lekture aby przez chwile uwierzyc ze wszystko jest jeszcze mozliwe ... Anyway jesli mowa o chaosie to najbardziej go lubie i w zyciu i w sztuce oczywiscie w formie kontrolowanej ..

      Usuń
    3. No popatrz jak ta sama książka może być odebrana kompletnie inaczej. Dobrze, ze Twoje zdanie umieściłaś w tym miejscu, bo będzie sprawiedliwiej dla tej książki. Może i jest tak jak piszesz, bo w sumie autorka jest bardzo popularna w świecie. Ale ja już mam takie dziwne reakcje, nietypowe. Całemu światu podoba się Rowling, a mnie nie. Za to są książki, których nikt nie czyta, a ja jestem zachwycona, np. 'Nieprzyzwoite' Elviry Seminary.

      Usuń
  5. Witaj Reniu !!!! Dziękuję za wizytę u mnie i garść pozytywnych komentarzy :) Jak Ty dużo czytasz ?! Widzę, że trudno jednak trafić na naprawdę interesującą lekturę, która będzie w guście czytelnika. Magdaleny Kordel przeczytałam jedną książkę - "Wymarzony Dom". Mogę ją polecić, bo szybko się czyta i to dość nieskomplikowana i wciągająca lektura.
    Obserwuję również blog Magdaleny Kordel. Wiele tam ciekawych treści : magdalenakordel.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To co ja czytałam pani Kordel jest chyba kontynuacją tej Twojej.
      Tak, czytam sporo. to tak ostatnio, bo były lata, że czytałam góra 10 rocznie. Teraz jest tego taka fura, że chyba ze 2 lata zajmie mi wrzucanie tego na bloga. A dochodzą następne.
      A ja wchodzę na Twojego bloga, oglądać cudeńka!

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...