piątek, 22 maja 2015

Halina Korolec-Bujakowska 'Mój chłopiec, motor i ja'

Okładka książki Mój chłopiec, motor i jaDzisiaj będzie o książce wspomnieniowo-podróżniczej. Do przeczytania jej zachęciła mnie wspaniała okładka. Książka wydana została w roku 2011  w serii 'Seria z drzewem'. 
Autorka urodziła się w 1907 roku w Wilnie, a zmarła w 1971 roku w USA. Po wojnie mieszkała w Kalkucie w Indiach. Książka, o której piszę, jest reportażem z podróży poślubnej przez całą Europę, Turcję, Syrię, Irak, Persję, Indie, Birmę, Indochiny do Szanghaju w latach 1934-1936, odbytej motocyklem. Jest to więc świadectwo minionego świata i świadectwo minionej epoki. Czasów przedwojennych, o których młoda para nie wiedziała, że właśnie odchodzą. 
Dla mnie książka, czy raczej obrazy opisywane w książce były porównaniem z tymi opisanymi przez Wacława Korabiewicza w 'Kajakiem do Indii'. Różnica jest kolosalna na korzyść Korabiewicza. Ale czytelnicy nie obciążeni 'balastem' tego wspaniałego pióra (mówię o Korabiewiczu), chyba zachwycą się książką. Poza tym była to podróż poślubna, rzecz mi obca. Ale, podobnie, myślę, że wiele czytelników rozpłynie się we wspomnieniach swoich podróży z ukochanym. Ciekawe jest to, że autorka pisze, iż po powrocie z tej 'mega-podróży' spotkała ich wojna, rozłąka. Więc tak sobie pomyślałam, że ta historia uczy, iż trzeba korzystać z chwil, póki nam je daje los, bo nie wiadomo co nas spotka. Halina Korolec-Bujakowska miała co wspominać: wspaniałego, opiekuńczego męża, z którym przemierzyła pół świata.

Jeszcze wspomnę o obrazie polskich przedwojennych dróg opisanych na początku książki.  Lata 30-te XX wieku, a na drogach motocykl. Młode małżeństwo wyruszyło z Druskiennik. Warto przeczytać jakie wrażenie robił, czy dużo było wtedy pojazdów, czy łatwo było kupić benzynę. Mamy także opis Bliskiego Wschodu z lat 30-tych XX wieku, Bliskiego Wschodu, który był inny niż teraz. Syria pełna była Europejczyków. Wspomnijmy na przykład Agathę Christie, która tam mieszkała ze swoim młodym mężem archeologiem... A co mamy teraz? Mamy też inne Indie, inne Chiny... Ja to wszystko z większym talentem obserwacyjnym czytałam u Korabiewicza, ale i na tę książkę warto jest spojrzeć. 
Oceniłam ją na 3 gwiazdki, ale polecam. Bo nie każdy jest takim fanem dawnych podróżników jak ja, za to więcej osób zainteresuje się opowieścią kobiety, młodej mężatki, która przeżywała tak piękną miłość. I jakie zawierzenie mężowi! Przecież w tamtych czasach kobiety nie podróżowały tak swobodniej jak teraz! Nie było Martyny Wojciechowskiej i Beaty Pawlikowskiej.  Podróż motocyklem była sprawdzianem męskości dla Stanisława Bujakowskiego. I tak sobie myślę, ze nasze babki były mądrzejsze od nas. Nasze pokolenie już nie sprawdza swoich mężczyzn. A powinniśmy. 

zdjęcie z książki

Moja opinia z LC z maja 2014 roku:
Wszystkim się książka podoba, ma piękną okładkę, ciekawą genezę, a mnie się nie podobała. Co tam nie podobała, znudziła mnie śmiertelnie. Ledwie skończyłam, gdyby nie muzyka w tle, to bym nie dała rady.
Konkretnie, to w podobnych latach podróżował Wacław Korabiewicz. Dotarł do Indii. Opisuje to książka 'Kajakiem do Indii'. Jest konkretniejsza niż 'Mój chłopiec, motor i ja'. Styl Haliny Korolec-Bujakowskiej jest dla mnie zbyt kwiecisty, zbyt emocjonalny. W dodatku narratorka przechodzi z jednego wydarzenia w drugie. Często musiałam kilkakrotnie przechodzić do tego samego fragmentu, żeby zorientować się w podróży. Jedyne co mnie zaciekawiło, to opis reakcji świata na śmierć Piłsudskiego.
Świat, który widzieli nasi podróżnicy jest światem przeszłości. Jest to gościnna Arabia, dziwne Indie, i 'obrośnięty' Daleki Wschód'. Ale wszystko jak dla mnie napisane na kolanie, takimi fragmentami. Po przeczytaniu serii 'Naokoło Świata' od reportaży z podróży oczekuję więcej.
W tym wszystkim ciekawa jest relacja pomiędzy młodymi małżonkami. Taka podróż to sprawdzian dla związku, czy on nie wyrzuci jej z kosza, czy ona nie będzie zrzędzić. To tyle plusów. 
3 gwiazdki

11 komentarzy:

  1. To kolejna książka, która kiedyś koniecznie muszę przeczytać;) Właśnie ze względu na ten obraz Dalekiego Wschodu i ówczesne realia życia. Bo jakoś tamten świat wydaje mi się dużo bezpieczniejszy od obecnego, mimo, że brakowało mu tylu udogodnień.
    Pozdrawiam :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bliski Wschód był zdecydowanie bardziej przyjazny.

      Usuń
  2. A właśnie, my nie sprawdzamy swoich facetów. A szkoda. Ciekawa książka.

    OdpowiedzUsuń
  3. A ja bym chętnie poznała ten tytuł :) Co to musiała być za podróż poślubna!

    OdpowiedzUsuń
  4. Jak zwykle bardzo ciekawa recenzja.
    Pozwoliłam sobie nominować tego bloga do Liebster Blog Award. Jeśli chcesz skorzystać, zapraszam tutaj:
    http://ksiazkolubna.blogspot.com/2015/05/lba-nominacja-blogu-ksiazkolubna.html

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Witam w moich skromnych progach blogowych! Dziękuję za nominację. Cieszę się z niej. Skorzystam z chęcią.

      Usuń
  5. Rzucam się zwykle na takie lektury, więc i tej pozycji będę wypatrywać w zaprzyjaźnionych bibliotekach. Dzięki za informację!
    Korabiewicza kojarzę, napisał taką fajną książkę o krzyżach "Śladami amuletu", miałam wlasna, ale poszła między ludzi i nie wróciła. Ale polecam!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...