poniedziałek, 25 maja 2015

Swietłana Aleksijewicz 'Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości'

Okładka książki Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłościPeany na cześć Swietłany Aleksijewicz czytałam u znajomych na LC i gdy w końcu sięgnęłam po jej książkę to się nie zawiodłam.
Czytałam, czy raczej słuchałam, w wykonaniu pani Krystyny Czubówny. Polecam.
Jest to drugie wydanie tej książki. Pierwotny tytuł w języku polskim brzmiał 'Krzyk Czarnobyla'. Czernobylskaja molitwa, data wydania to 1997 rok. Wyd. pol. Krzyk Czarnobyla, 2000; Czarnobylska modlitwa. Kronika przyszłości, 2012) Miałam przed oczami oba wydania. Różnią się tłumaczeniami.
Swetlana Alexandrowna Alexijewitsch.jpgCzarnobylską modlitwę przetłumaczył Jerzy Czech, zaś Krzyk Czarnobyla - Leszek Wołosiuk.
Znalezione obrazy dla zapytania Swietłana AleksijewiczOkładka książki Krzyk Czarnobyla  
Właściwie skończyłam słuchanie w sobotę, ale byłam tak oszołomiona 'Czarnobylską modlitwą', że do napisania tej oto opinii musiałam odczekać dwa dni.
O czym jest ten reportaż? O Czarnobylu i jego skutkach dzisiaj, o skażeniu, o bohaterstwie i brawurze likwidatorów i strażaków, o zwykłych ludziach, którym przyszło żyć pod reaktorem.
Technika reportażu Aleksijewicz to oddanie głosu ludziom. Technika ta skutkuje szczerością i wielowymiarowością przekazu. Książka wstrząsa!
O tylu ludziach się dowiedziałam, o ich złamanym życiu, zabitej miłości, skrzywdzonych rodzinach, ale i o załamaniu się wiary w Związek Radziecki, w to, że Związek Radziecki może wszystko. Atom ujawnił apokalipsę, to że człowiek może zniszczyć świat.
No więc pierwszy mój wstrząs to wstrząs 'kosmiczny'. Autorce udało się ukazać skutki Czarnobyla, to skażenie we wszystkim co otacza człowieka.
Kojarzy mi się to z wierszem Wisławy Szymborskiej 'Parada wojskowa':


Ziemia ― ziemia,

ziemia ― powietrze ― ziemia,

powietrze ― woda ― ziemia ― ziemia ― woda,

woda ― powietrze ― ziemia ― powietrze ― powietrze,

ziemia ― woda ― powietrze ― woda ― powietrze ― ziemia,

powietrze ― ziemia ― ziemia ― ziemia ― ziemia ― ziemia,

Ziemi Wody Powietrza ―

Następny mój wstrząs to współczucie dla tych indywidualnych historii, tych żon w żałobie po mężach (tak swoją drogą to ta obłędna miłość u kobiety z końca książki mnie przeraziła na równi z opisami czarnobylskich szczupaków, ale to inna sprawa), patrzących na śmierć dzieci, na ich niepełnosprawność, obawiających się poczęcia, tego, że wydamy na świat mutacje genetyczne.
Niedawno oglądałam w telewizji program na temat katastrofy w Czarnobylu. Podano tam dane niziutkie, pokazano sielskie krajobrazy, jednym słowem przekaz brzmiał 'nie taki diabeł straszny'. Tymczasem zwykli ludzie w moich stronach ciągle wspominają Czarnobyl, gdy tylko mówi się o raku, o zachorowalności, o  skażeniu środowiska. Książka pokazuje, że jest inaczej, że jest straszniej, że Czarnobyl to utajone zagrożenie kosmiczne. Dodam jeszcze, że na szczęście otrzymałam jodek. Pamiętam, zawieziono nas, całą klasę. Chorowałam potem aż do wieczora, więc pamiętam. 


Aż wreszcie uderzył mnie w tej książce obraz człowieka radzieckiego  - jak to nazywa autorka. Ten Człowiek Radziecki to kategoria kompletnie inna niż mentalność peerelowska, którą znamy z Polski. A poznać to trzeba 'dla przyszłości', po to, żeby zrozumieć to co się odradza na wschodzie. No więc Aleksijewicz ukazała różne postacie zaangażowania w ZSRR, tych co narzekali, tych, którzy bez sprzeciwu poszli z łopatą na atom, ale i 'towarzyszy', którzy zarzekają się, że nie brali jodu, że nie ulegli panice, aby następny rozmówca temu zaprzeczył. Pokazała też inteligencję tą z miast i wsi, która po upadku ZSRR popadła w biedę.Wikipedia podaje cały artykuł na temat krytyki myśli Aleksijewicz, i różne opinie na temat  tego homo sovieticus. Nie mnie mierzyć się z możnymi tego świata, ale moim zdaniem w Polsce ten homo sovieticus nie istniał. Owszem, bylejakość przyjęła się, ale była to powierzchnia, myślenie 'oby złapać' (co zresztą wciąż istnieje, ale Polska ma kompletnie inna ideologię narodową. I całe szczęście.

I mam następujący wniosek. Że dla nas Polaków i dla całego świata Zachodniego niezrozumiałe i niedostrzegane jest to, że różne narodowości ZSRR czuły się jednocześnie członkami Imperium. Że jego rozbicie pozbawiło ich tożsamości. A jak wiadomo życie nie znosi próżni..... Dalej, zdumiało mnie to zaangażowanie się ludzi w 'budowanie potęgi kraju'. Że ludzie oddawali życie, pracę, nie żądali nic. U nas w Polsce było ponoć tak samo, a jednak było inaczej. Tak sądzę. Nasz przeciętny pegeerowiec nie marzył o wykonaniu planów, on marzył to tym, żeby wynieść co się da z Pegeeru, 'towarzysz' marzył o tym, żeby załatwić sprawy swojej rodzinie i pociotkom. A to jest kompletnie inna mentalność niż ta opisana przez Aleksijewicz. Nie będę tutaj oceniać tego, a jedynie podsumowuję wrażenia z lektury. Nasze poświęcenie się dla Ojczyzny, nasi bohaterowie narodowi i daty historyczne były zasadniczo rozbieżne z propagandą komunistyczną. Aleksijewicz opisuje tłumy bohaterów Wojny Ojczyźnianej, którzy z utęsknieniem czekali na paradę 9 maja. Gdy czytam te słowa 23 maja 2015 roku mam już w pamięci najnowsze wydarzenia w Rosji, na Krymie i Donbasie, mam w pamięci genialny reportaż z ostatnich dni o odradzającej się wierze Rosjan w Wielkie Imperium.
Wreszcie uderzyło mnie to, że Rosjanie i inne narodowości uczestniczące w ZSRR w książce Aleksijewicz nie mieli tego odnośnika do Zachodu, takiego, jaki my mamy, my jako Polska. TO co dla nas jest oczywiste dla nich nie. I to mnie uderzyło ogromnie. No bo patrzmy na filozofów, na pisarzy, do których odnoszą się rozmówcy Aleksijewicz. Są to Rosjanie, filozofowie Wschodu Rosyjskiego i Radzieckiego.
Zdałam sobie sprawę, że jest to zderzenie kultur, takie diametralne i podstawowe. Ja nie mówię, że Polak nie porozumie się z Rosjaninem, ale mówię, że nasza zbiorowa podświadomość odnosi się do innych 'pomników'. Natomiast wspólne są uczucia, taka sama miłość, pragnienie spokoju i zdrowia dla siebie i swoich najbliższych, czyli wymiar podstawowy.
Podsumowując, chcę zachęcić wszystkich do tej autorki, bo ja już się poczułam zachęcona. Jak już 'odsapnę' psychicznie po tej książce, sięgnę po następne. Jestem pewna, że autorka 'dodrapie się' do istoty Tamtej świadomości, Ich mitów i problemów.
Genialna reportażystka. W posłowiu napisali, że zastanawiała się nad tym, żeby zostać wiejską nauczycielką. Całe szczęście, ze nie została. Zmarnowałaby się tam, zakrakono by ją, nie słuchano, ośmieszono. Bo pani Swietłana Aleksijewicz ma genialne wyczulenie społeczne, kulturowe. 

Niedawno oglądałam w telewizji program na temat katastrofy w Czarnobylu. Podano tam dane niziutkie, pokazano sielskie krajobrazy, jednym słowem przekaz brzmiał 'nie taki diabeł straszny'. Tymczasem zwykli ludzie w moich stronach ciągle wspominają Czarnobyl, gdy tylko mówi się o raku, o zachorowalności, o  skażeniu środowiska. Książka pokazuje, że jest inaczej, że jest straszniej, że Czarnobyl to utajone zagrożenie kosmiczne. Dodam jeszcze, że na szczęście otrzymałam jodek. Pamiętam, zawieziono nas, całą klasę. Chorowałam potem aż do wieczora, więc pamiętam. 

8 komentarzy:

  1. Urodziłam się w roku, gdy katastrofa ta miała miejsce. Chętnie zajrzałabym do tej książki, czuję, że wywoła wielkie emocje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Mam ją, Mama czytała i wiem że jest mocna i dobra i muszę się w końcu zabrać

    OdpowiedzUsuń
  3. Czytałam. Płakalam przy lekturze tak bardzo, że łzy chwilami uniemożliwialy mi czytanie. A normalnie rzadko płacze przy książkach. Niezwykla lektura. Bardzo dobrze pisze Aleksijewicz. Powala.

    OdpowiedzUsuń
  4. piekna recenzja

    OdpowiedzUsuń
  5. Z chęcią bym przeczytała. I Rosjanin jest w stanie porozumieć się z Polakiem. Ja tak często mam, tym bardziej w roku szkolnym. :)

    OdpowiedzUsuń
  6. Oglądałam całkiem niedawno fajny reportaż na TVN Turbo (bodajże) o Czarnobylu i mną wstrząsnął. Zachęciłaś mnie do sięgnięcia po książkę, bo dotychczas jeszcze nic Aleksiejewicz nie czytałam, trochę się jej boję, sama nie wiem czemu...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Aleksijewicz pisze niesamowicie. To literatura sama w sobie. Bardzo wzruszająca.
      Polecam.

      Usuń
  7. Wstrząsająca książka...Warta poznania.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...