wtorek, 30 czerwca 2015

Vicki Archer 'Moje francuskie życie'



Okładka książki Moje francuskie życie

Dziś napiszę o książce, którą właściwie można nazwać albumem. Ale można ją zarówno czytać, jak i oglądać. Przedstawiono w niej bowiem historię pewnego gospodarstwa w Prowansji, które nasza autorka z mężem kupiła i odremontowała. Nazwa francuska brzmi Mas de Bernard. To dwudziestohektarowa działka obsadzona oliwkami z widokiem na Małe Alpy. 
Autorką książki-albumu jest Australijka, blogerka.  Oprócz tej książki, wydanej w Polsce przez wydawnictwo Pascal, jest też autorką albumu pod tytułem 'French Essence. Ambience, Beauty, and Style in Provence'.


Wejście do domu
Dom po remoncie
Jest to książka o renowacji tego domu, o jego urządzaniu oraz o życiu w stylu francuskim. Tak więc mamy następujące rozdziały: Gospodarstwo, Fachowcy, Kobiety, Zapachy, Weekend, Lunch i kolacja, Na wsi, Francuski styl, Kolory.
Opis Francji przybiera więc konkretną formę. Najpierw śledzimy pracę 'fachowców' i poszukiwanie mebli i autentycznych starych akcesoriów do domu, potem wyruszamy wraz z autorką do Paryża, gdzie wśród sklepików, butików i perfumerii, a nawet łazienki kobiecej dowiadujemy się o sekretach francuskiego szyku. W dalszych rozdziałach przejdziemy się po paryskich kawiarniach, muzeach i placach, aby pojechać również na Saint-Tropez, na walkę byków w Arles, na targ do Mausanne, do lokalnej przetwórni oliwek w Les-Baux-de-Provence i na weekendowy jarmark staroci w Barjac.

Prowansja

Paryż, widok z okna Carli Coulson

Arles


Jest to album subiektywny, który na pewno zachwyci miłośników staroci, ogrodów, tzw. modnego znów 'slow living' i w ogóle - Francji. Sama wiem, że urządzanie domu może wywołać wiele namiętności, ale tutaj widzimy urządzanie, które pozostaje niedościgłym marzeniem wielu z nas: piękne unikatowe przedmioty,
Zdjęcia z książki: wnętrze domu
 
 
 wykwalifikowana ekipa fachowców znających się na swoim zajęciu, ekipa lokalna, co należy podkreślić. Ten dom zachował miejscowy koloryt i włożono wiele wysiłku i pieniędzy w to, żeby to odtworzyć, wyszukać oryginalne materiały, produkty itp. 
Można powiedzieć, tylko pozazdrościć. Ale ja cieszę się, że mogłam przyjrzeć się tym pięknym i stylowym miejscom, chwilom, ludziom.
Marzyłam o obejrzeniu takiego albumu odkąd przeczytałam 'Listy z mojego młyna' Daudeta. 
Teraz pozostaje jeszcze pojechać.....
Oceniając książkę nie da się nie brać pod uwagę starannego wydania, które widać w szlachetnym papierze, starannej czcionce i dbałości o detale na każdej stronie, a przede wszystkim przepięknych fotografii, wykonanych przez przyjaciółkę autorki Carlę Coulson, która - wedle notki na końcu książki - publikuje swoje zdjęcia m.in. w 'Marie Claire'. Fotografie te towarzyszą opowieści i tworzą klimat książki. Mamy więc panoramy i portrety oraz zbliżenia, zdjęcia kolorowe, w sepii i czarno-białe. Kocham zmagania fotograficzne w tym stylu, więc chętnie poznałam 'rękę mistrzyni'. 

Kocham piękne książki, marzę o wyjeździe do Prowansji, zachwycam się starzyzną i małymi sklepikami, więc za książkę daję
8 gwiazdek
Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu Pascal
 Pascal.pl

poniedziałek, 29 czerwca 2015

Miriam Collée 'W Chinach jedzą księżyc"

Książka wydana w Polsce przez wydawnictwo Pascal w roku 2014 w tłumaczeniu Elżbiety Zarych. Wydanie piękne, poręczne, w sam raz do damskiej torebki.
Bardzo dobra książka na rozpoczęcie wakacji! Poczułam się, jakbym wyskoczyła na weekendowy wypad do Szanghaju. Książka jest opowieścią Niemki, autorki o jej pobycie w tym mieście. Tematem jest zderzenie kultur: europejskiej i azjatyckiej, a konkretnie niemieckiej precyzji i chińskiego widzenia życia i codzienności. Autorka wybrała się do Szanghaju jako żona męża, który otrzymał kontrakt na rok i miał tam badać rynek kosmetyczny w Chinach i tamtejsze zwyczaje konsumenckie. Pojechał tam z całą rodziną, czyli z żoną i córeczką. Żona, autorka musiała zmienić styl życia i przede wszystkie przestać pracować, wynająć nianię i 'wypłynąć na głębokie wody'. Bo okazało się, że codzienność w Chinach jest kompletnie inna od życia Niemca. Na pewno jej życie tam nie było nudne.
Książka jest podzielona na miesiące, w których autorka opisuje codzienność w tej dwudziestomilionowej metropolii (aż trudno jest mi sobie wyobrazić miasto, w którym mieszka połowa Polaków). Mamy więc boje o hydraulików, o przedszkole dla córki, o kupienie miotły, o wycieczkę do parku. Mamy opisane przygotowania do olimpiady, mamy opisy chińskich świąt. Zabawne sytuacje wynikały z tego, ze nieświadoma autorka i jej mąż dali w prezencie zegar, albo wymówili imię współpracownika męża z innym zaśpiewem, co dawało obelżywe słowo. I dopiero po 9 miesiącach znajomości ten człowiek zasugerował Europejczykowi, co się dzieje. Mamy opisy zachowań ludzi w sklepach, na ulicach, w stołówce pracowniczej i u lekarza. W zasadzie wszystko tam jest inne i sama narratorka po paru miesiącach przestała się dziwić czemukolwiek.
Najbardziej fascynowały mnie opisy emerytów w parku. Widziałam to już parokrotnie w programach telewizyjnych, i chciałabym Żeby w Polsce się to przyjęło: emeryci ćwiczący w parku, emeryci grający w mahjonga itd.
Nie ma natomiast w tej książce dramatów osobistych, zaś nasza bohaterka wiedzie udane życie małżeńskie, lubi męża, czeka na jego powrót z pracy, by jej opowiedział co się zdarzyło, albo nie czeka tylko idzie na masaż albo regenerację cery itd. itp., co może niektórych czytelników spragnionych sensacji zawieść. Mnie to ucieszyło, bo media ostatnimi czasy serwują nam taką dozę strachów i nerwówki, że taka książka o szczęściu i przygodach w obcym mieście naprawdę działa jak balsam.
Autorka książki Miriam Collée

Przyznałam książce 6 gwiazdek z konkretnego powodu. Po pierwsze, bo czytało się ją dobrze (tak mogę powiedzieć, bo to lekka książka, taka na wakacje), ale i wysnułam z niej zaskakujące dla siebie wnioski. Dowiedziałam się z niej czegoś o sobie. Napisałam już, że jest to opowieść o zderzeniu kultur. I z zasady jest ona skierowana do Europejczyków z opisami dziwów Chin, Chińczyków itd. Ale mnie nie dziwili ci szanghajscy hydraulicy, którzy nie mogli sobie poradzić z usterką, nie dziwili mnie rodzice, którzy marzyli o ożenieniu dziecka, nie dziwiły mnie te chińskie gosposie i cały zakręcony świat orientu, ale dziwiła mnie nasza niemiecka bohaterka, która jak to dziecko w sklepie zabawkowym nie mogła pojąć, że zmywarka nie działa, że klimatyzacja jest inna, że ruch uliczny toczy się własnym trybem na zasadzie kto silniejszy ten jedzie, że w sklepie z witryną fryzjerską jest dom publiczny, a miejscowi patrzą na nich jak na kosmitów.
Widocznie prawdziwa jest teza Stasiuka o podobieństwie mojego wschodu Polski do Azji. Bo ten cały świat Chin wydał mi się naprawdę zabawny, zrozumiały dla mojej polskiej duszy. Gdybym mogła, to chciałabym się tam wybrać!
Pod koniec książki autorka znów pokazuje się czytelnikowi jako dziennikarka, którą w Niemczech była (na ile zrozumiałam z niemieckiej notki biograficznej na niemieckiej stronie internetowej :)). Podała więc garść danych na temat samobójstw wśród młodych Chińczyków, szacowaną różnicę w ilości kobiet i mężczyzn, co wynika z polityki jednego dziecka i tym podobne. W związku z opisem przedszkola dla córki opisała system edukacji w Chinach i wielkie wymagania, jakie się tym dzieciom funduje. Mówiąc o swojej nauczycielce chińskiego, opowiedziała o młodych ambitnych chińskich singielkach, o rekrutacji w chinach, o presji, jakiej są te kobiety poddawane, presji podwójnej, bo z jednej strony życie tam jest tak drogie, że koniecznością jest szukanie dobrze płatnej pracy (przykład z ogromnymi kosztami pochówków), a z drugiej strony mężczyźni chińscy nie lubią żenić się z dziewczynami bardziej wykształconymi od nich i bogatszymi. Chłopcy z kolei dorastają w ciągłej presji bycia najlepszymi, co w zestawieniu z tą całą chińską prowizorką daje obraz ciekawy i warty książki.
Nie zgodzę się więc z tym, że w książce nie ma Chin. Są, ale subiektywne, przez oczy Niemki. I tego narratorka konsekwentnie się trzyma.
Na koniec książki autorka zapytała się swojej nauczycielki chińskiego o to, jak się oni, Chińczycy odczuwają brak wolności politycznej, co zawsze wypominane jest im przez naszą kulturę. Odpowiedź była zaskakująca: oni doceniają, ze żyje im się lepiej niż wiele lat temu, że mogą pracować i żyć na coraz wyższym standardzie.
Jak to autorka ujęła, trzeba przestać się dziwić i patrzeć na cały świat z wąskiej perspektywy Europy. A książka 'W Chinach jedzą księżyc' pokazuje, że taka wyprawa w nieznane może przynieść wiele radości, umocnić rodzinę i scementować związek. 
6 gwiazdek

Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu Pascal
 Pascal.pl

piątek, 26 czerwca 2015

Naomi Wood 'Wszystkie żony Hemingwaya. Niezwykła powieść'



Okładka książki Wszystkie żony Hemingwaya. Niezwykła opowieść. Książka wydana starannie, w twardej oprawie, szyta. W Polsce wydało ją wydawnictwo Pascal w roku 2014 w tłumaczeniu pani Katarzyny Bieńkowskiej.
Ernest Hemingway
Cóż mogę powiedzieć o tej książce? Jest porywająca, wciągająca i wsysająca. Na początku zastanawiałam się nad tym gdzie w tym wszystkim jest Hemingway, ale czytałam dalej. Okazało się, że jest, autorka się nie pomyliła. Hemingway w tytule nie jest chwytem marketingowym. To świetna historia, napisana ciekawie.

Ale od początku. Polski tytuł książki brzmi ‘Wszystkie żony Hemingwaya’ (‘Mrs Hemingway’ – w angielskim, oryginalnym wydaniu) i to żonom Ernesta Hemingwaya autorka poświęciła książkę. Każda część innej żonie. Było ich cztery. Zwraca uwagę narracja, która jest subiektywna, spersonalizowana. Snują ją żony pisarza. Starannie wybrano czas i miejsce akcji. Są to te chwile w związkach, gdy kobiety czują, że to już koniec, że ON ma inną, ale on jeszcze udaje, że nic się nie dzieje, jeszcze próbuje zatrzymać chwilę, zakląć rzeczywistość. Ona chce, żeby znów było tak jak na początku i wspomina chwile, gdy się poznali. Znalezione obrazy dla zapytania hadley hemingwayW części pierwszej, poświęconej Hadley czas i miejsce akcji to Antibes w czerwcu 1926 roku, ale mamy przywołanie Chicago w roku 1920, gdy Hemingway poznał swoją pierwszą żonę i Paryża w roku 1925.

Pauline Pfeiffer (Fife) z Hemngway'em

W części drugiej poświęconej Fife akcja rozgrywa się na Key West w czerwcu 1938, ale są odwołania do Paryża w roku 1925. Znalezione obrazy dla zapytania martha gellhornCzęść trzecia to opowieść o trzecim małżeństwie Hemingwaya. Bohaterką i narratorką jest Martha w Paryżu 1944 roku, ale przywołuje Key West w roku 1936 i Hawanę w latach 1939-1940.
Znalezione obrazy dla zapytania mary welsh
Mary Welsh
Mary, ostatniej żonie, poświęcona jest czwarta część. Zasadnicza część narracji rozgrywa się już po śmierci Ernesta we wrześniu 1961 roku w ich domu w Ketchum w stanie Idaho, ale mamy też i Paryż w roku 1944, i Londyn w 1944 i Hawanę w latach 1946 i 1947.
Łatwo zauważyć, że schemat się powtarza. Jest mąż, żona, ta druga. Fascynacja jego i psychiczne osamotnienie jej. Widzimy żony, które snują się w pustym domu, które próbują ‘łapać wiatr’, nie znajdując szczęścia w związku z Ernestem Hemingwayem.
Wspomniałam na początku, że czytając opowieść o Hadley zastanawiałam się, gdzie w tej historii jest Ernest Hemingway. Miałam wrażenie, że konflikt toczy się pomiędzy kobietami, a on to figurant, że równie dobrze, mógłby to być jakiś John z Montany. Ale następne opowieści, czyli historie kolejnych żon upewniły mnie w przekonaniu, że jest to celowy zabieg artystyczny autorki. Bowiem kolejne żony odsłaniają więcej szczegółów osoby Ernesta Hemingwaya. Poznajemy więc jego kolejne książki, rosnącą sławę i jego wyjazdy, awantury i przygody. Ważny jest moment, gdy Hemingway dowiaduje się o śmierci ojca. Odbywa wtedy z ówczesną żoną znaczącą rozmowę. W kolejnych związkach Hemingway Hemingway jest coraz bardziej samotny, coraz bardziej ucieka od siebie ‘w krainę cienia’. Z perspektywy domu lub domów, z której napisano powieść Hemingway najbardziej jest w swoim pisaniu i w chwilach zabawy lub namiętności. Choć chyba bardziej w pisaniu.
Podsumowując, stwierdzam, że Naomi Wood stworzyła postać Hemingwaya uciekającego całe życie przed sobą, żyjącego w nicości i tylko dzięki charyzmatycznym żonom utrzymującego swoje ‘ja’ w jako takim porządku. Mamy portret czterech kobiet, które kochały tak bardzo, że aż zatracały siebie, mamy cztery małżeństwa uchwycone w chwili rozpadu. Ale mamy też wspaniałą książkę napisaną w klimacie retro, z blichtrem i zabawą Paryża lat dwudziestych, niepokojem końcówki lat trzydziestych i schyłkiem życia pisarza i awanturnika, pisarza, który w książkach stworzył portrety mężczyzn silnych, działających, którzy kobietom otwierali ‘bramy raju’, ale w życiu swoim żonom fundował ‘roller coaster’ – ciągłą huśtawkę nastrojów i życie w poczuciu, że jesteśmy, a jednocześnie już tracimy siebie i miłość życia.
Książkę polecam i gwarantuję, że nie będziecie zawiedzeni!
Wielkie 7 gwiazdek 

Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu Pascal
 Pascal.pl

środa, 24 czerwca 2015

Chas Newkey-Burden 'Adele. Dziewczyna, która rozkochała w sobie świat'



Okładka książki Adele. Dziewczyna, która rozkochała w sobie światKsiążka w oryginale została opublikowana pod tytułem 'Adele. The Biography', w Polsce ma tytuł 'Adele. Dziewczyna, która rozkochała w sobie świat'. Wydało ją wydawnictwo Pascal w roku 2014. Zwróciłam uwagę na staranne wydanie: książka jest szyta, w twardej oprawie, z dyskografią na końcu i dwiema wkładkami ze zdjęciami gwiazdy.
http://www.algemeiner.com/wp-content/uploads/2014/03/chas.jpgAutorem jest Chas Newkey-Burden, brytyjski dziennikarz i pisarz, urodzony w roku 1973,  autor 29 książek, między innymi celebrytów i gwiazd  młodego pokolenia: poza Adele, Justina Biebera, Amy Winehouse, pary Brad i Angelina, Paris Hilton, Stephenie Meyer i Michaela Jacksona. Osobiście zainteresowałam się postacią Adele, bo cenię jej muzykę.

Jest to bardzo udana biografia Adele, współczesnej piosenkarki, która swoją osobą i swoim śpiewem rzeczywiście rozkochała w sobie świat. Polski wydawca zmienił drugą część tytułu z ‘The Biography’, na ‘Dziewczyna, która rozkochała w sobie świat’. Moim zdaniem – słusznie, bo mówienie o biografii osoby tak młodej, jest lekko ryzykowne. Nie wiadomo bowiem, co się zdarzy, co ją czeka.
Krytykujący książkę zarzucili jej brak nieznanych faktów, sekretów z życia Adele. Rzeczywiście tego nie ma. Na szczęście. Bo czułabym się zażenowana czytając taką książkę. Mamy za to ciekawie napisany życiorys artystki od dzieciństwa, przez szkołę, start ‘do kariery’, aż do roku 2011, gdy to ukazała się poniższa książka.
Autor nie szafuje melodramatami. Jest oszczędny i rzeczowy. Widać, że zbierał materiały opierając się na rożnych źródłach: na informacjach od Adele i jej bliskich, na wywiadach i rozmowach. I te różne opinie przywołał, budując obraz Adele jako osoby, piosenkarki i artystki.
Dowiadujemy się więc z jakiego środowiska wywodzi się Adele, jaką miała rodzinę, następnie poznajemy szkołę Brit, w której Adele rozwinęła swój talent i osobowość, szkołę do której uczęszczała też Kate Melua i Amy Winehouse. Potem mamy opis drogi do sławy, drogi, w której pomógł jej Internet, talent, samoświadomość artystyczna i łut szczęścia. W następnych rozdziałach autor opisał jej obie płyty, single i trasy koncertowe oraz najważniejsze występy, którymi zachwyciła świat. Sam koniec książki to dyskografia artystki, która dla mnie, jako słuchającej Adele z zamiłowaniem, jest jedną z ważniejszych części tej książki. Równie ważne są dla mnie rozdziały, w których Adele i autor tłumaczą piosenki z obu płyt. Poznajemy kolejność ich napisania, genealogię i fakty z życia Adele, które do tego doprowadziły. W kilku miejscach Adele wyjaśnia idiomy angielskie, których nie znałam, a są ważne do zrozumienia sensu piosenki, na przykład zwrot ‘rolling the deep’. Adele wyjaśnia też co idiomem nie jest, choć zostało to tak nadinterpretowane. Tak było ze zwrotem ‘chasing pavements’.
Autor przytacza również różne wypowiedzi Adele na różne tematy. To daje czytelnikowi obraz jej jako osoby, jej charakteru i temperamentu. Bardzo mnie zainteresował jej stosunek do sławy i to co mówi o swoich planach życiowych, o marzeniach. Interesujące były też wypowiedzi Adele o kosmetykach, które używa oraz o zmianie stylu w związku z potrzebą występów scenicznych, i o tym jak czuła się idąc do szefowej Vogue’a.
‘Adele. Dziewczyna, która rozkochała w sobie świat’ to książka na poziomie. Konsultował ją Piotr Metz, dziennikarz muzyczny z Trójki. A to już coś znaczy. Oznacza jakość i skupienie się na muzyce. Adele dokonała wielkiej rzeczy w muzyce. W świecie elektroniki i efektów specjalnych stworzyła muzykę, w której właśni muzyka jest najważniejsza, stworzyła płytę, która jest zwartą opowieścią, całością artystyczną. Udziela się w Internecie, ale prezentuje tak wysoką jakość, taki profesjonalizm, że słuchacz po raz pierwszy od dawna ma ochotę iść do sklepu muzycznego i kupić płytę.
I to właśnie w tej książce zostało wydobyte. Mamy optymistyczny i budujący obraz kobiety, która własnym talentem i samozaparciem wspięła się na wyżyny. Przedstawiono to krok po kroku, gdzie poszła, co zrobiła, a czego nie zrobiła. Ja nie mam talentów muzycznych, więc droga do sławy nie jest ‘dla mnie’, ale tak jak Adele znam środowisko, w którym szczytem marzeń dziewczyny jest gromadka dzieci. Zbudowała mnie więc jej historia, w której widać, ‘że jednak można’. I ze w tym całym blichtrze można pozostać sobą, czyli dwudziestodwulatką, która lubi przyjaciół i pizzę, fajne torebki i swoją mamę oraz boi się latać.
A dla Ministra Oświaty, kuratorów i dyrektorów szkół powinno się dedykować rozdział na temat szkoły Brit, której osiągnięcia to marzenia naszych ludzi zajmujących się oświatą. Przypomnijmy: zdawalność na poziomie 90%. Zaznaczono jednak dlaczego. Bo w szkole Brit ¾ uczniów odpada w trakcie edukacji. Mówi o tym Adele, gdy wspomniała, że o mało nie wyleciała ze szkoły za spóźnialstwo. I jeszcze jedno, a mianowicie to, że szkoła nie tłamsiła talentów uczniów, ale je dopracowywała i rozwijała.
Idąc tym tropem, należałoby dedykować też rozdział właścicielom wytwórni fonograficznych, którzy mogą się przekonać, że opłaca się nie tłumić osobowości artysty. Że naturalność popłaca.
To wspaniała, budująca książka, której nie żałuję, że przeczytałam. A rozdziały o piosenkach i dyskografia przydadzą mi się podczas słuchania płyt ‘19’ i ‘21’. 

Przyznaję książce 7 gwiazdek. 


Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu Pascal

 Pascal.pl
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...