sobota, 6 czerwca 2015

Åsne Seierstad 'Księgarz z Kabulu' - o toksycznych rodzinach, o zniewoleniu kobiet i o tym dlaczego powinno się wychowywać córki jako niezależne kobiety


Okładka książki Księgarz z KabuluTak się przypadkowo złożyło, że na koniec takiej mini serii reportaży odłożyłam sobie 'Modlitwę o deszcz' i 'Księgarza z Kabulu'.
Dobrze, ze w tej właśnie kolejności, bo do czytania 'Księgarza' lepiej jest mieć podbudowę o realiach Afganistanu. Choć i bez tego można to czytać. Ja jestem osobą dociekliwą, więc lubię mieć orientację. Ale można tę książkę czytać jako opowieść o kobietach z Kabulu, książkę o rodzinach afgańskich i reportaż o losie Afganek.
Bo bohaterkami są kobiety z rodziny Sułtana i otoczenia, kobiety w różnym wieku, mężatki, panny, wdowy. Autorka, reporterka żyła jakiś czas w domu Sułtana, rozmawiała z nimi i poznała ich losy. Łączy je to, że ich byt zależy od mężczyzn. A dzielą charaktery. Są mądre i głupie, puste i chytre.
Pustych i głupich nie polubiłam. Do tego się przyznam. Na przykład nie miałam współczucia dla Szarify: pierwszej żony Sułtana, byłej nauczycielki, ale po prawdzie to kobiety pustej i jędzowatej. Reporterka opisuje jej dzień w Pakistanie. Dowiadujemy się, że ona 'pilnuje książek Sułtana' (no więc ma książki przed nosem, a całymi dniami siedzi na przyzbie i zbiera ploty. A gdy już doczekała się przyjazdu męża, to rozmawia z nim o wulgarnych kawałach. JAk już wróciła do kraju, to albo kłóci się z innymi kobietami, albo łazi za synami, co jest bezcelowe, bo oni i tak jej nie słuchają. Tak, to wina systemu, ale resztki rozumu trzeba zachować.
Za to bardzo przejęłam się losem Leili. To domowe popychadło, bracia mają sprawną służącą. Ale i kobiety zepchnęły na nią wszystkie obowiązki. Ciągle czytałam, że zamiatała izbę i gotowała. A w pokoju było 11 innych osób! Wszyscy ją opuścili. Biedna dziewczyna. Gdy już miała szansę się wyrwać, to lata poddaństwa i wyuczona postawa bierna, ale i chory i bezsensownie utrudniający system i urzędnicy uniemożliwili jej nawet to jedyne marzenie: pracę.
Mamy też panny, które w trakcie książki wyszły za mąż. Tej się powiodło, tamtej nie. Żona jest własnością męża, ale i tak zamążpójście może być jakąś szansą, na własne łóżko, na jakąś rolę w rodzinie (nawet wysoką, gdy małżonce uda się podbić serce męża. A z książki wynika, że to, co mąż oczekuje, to seks i dzieci. Ups. Synów oczekuje). Ale nie wszyscy opisani mężowie w tej książce to wredne świnie. Byli też i słabi, ale i byli mężowie kochający i dobrzy.
Podsumowując, książka opisuje chory i skostniały system rodzinny w Afganistanie po obaleniu reżimu talibów. To co Rosjanie zrobili dla kobiet, dawno zostało stłumione. Dano kobietom burki, zabroniono pracować i upchano je w małych klitkach. Konflikty zaś pozostawiono kobietom, 'bo mąż się nie zniża do waśni kobiet', ale mąż zniża się, do sprowokowania tych konfliktów. Bo jeśli się ustala zasadę, że w 3-pokojowym mieszkaniu mieszkają 2 żony, szwagierka, babka i nierówno przydziela obowiązki, to wiadomo, że atmosfera zrobi się skisła. Problem polega na tym, że chłopców nauczono, żeby ignorować uczucia kobiet. Kobiety powinny być albo ładne, albo zręczne i posłuszne jak pies. Bardzo współczułam Sonji i Leili. Obi ew tym samym wieku. Jedna musiała być służącą od roboty, a druga kurtyzaną. Obie nie były kowalami swego losu.
Pojawia się też motyw młodziutkiej żebraczki, zgwałconej na brudnym zapleczu sklepu z ołówkami. Znów to samo, czyli uprzedmiotowienie kobiety.
Pojawia się opowiadana historia o mężatce, która w 3 miesiące po ślubie zdradziła męża, za co została zabita przez rodzinę.
Pojawia się też dziewczynka, która idzie na schadzkę z chłopakiem, jak się okazuje obwiesiem leniem, który nie zagrzał miejsca ani w szkole, ani w pracy. I z takim oto cudem natury ją zaręczono. Bo taki był system.
Z tej całej plejady kobiet miałam nieodparte wrażenie, że ten cały system opresyjny został stworzony przez mężczyzn i dla mężczyzn, którzy - ci mężczyźni - jak to mężczyźni mają w zwyczaju - nie przewidzieli skutków ubocznych. Pozbawienie kobiet prawa do pracy, do posiadania swoich pieniędzy, do stanowienia o sobie, wreszcie prawa do tego, żeby poznawać chłopców, mężczyzn na neutralnym gruncie, sprawiło, że kobiety stały się ofiarami, często swojej głupoty.
Dziewczyn nikt nie uświadamia, są one jedynie towarem przetargowym, ale i często łatwym łupem dla obszarpańców takich jak ten Romeo od siedmiu boleści z historii Salighy. W systemie, w którym zwykła rozmowa z chłopakiem staje się przestępstwem dziewczęta, albo godzą się na swój los, albo robią głupoty.
Mężczyźni w książki z jednej strony chcą mieć nad kobietami władzę absolutną, a z drugiej - po kryjomu rozmawiają o tym, że drażni ich bierność kobiet. A nie da się zjeść jabłko i mieć jabłko.
Autorka opisała rodzinę afgańską, rodzinę dysfunkcjonalną, pozbawioną miłości i zrozumienia, bo tego w tym systemie nie było, za to opartą na rozkazach i spełnianiu rozkazów.
Książka porusza bardzo. Cały ten system jest chory, ale i kilka kobiet opisanych w książce mnie irytowało.
Afganistan - piekło kobiet.
A tytułowy księgarz z Kabulu to hipokryta, mówiący o postępie, o kulturze, zarabiający na tych dwóch rzeczach, ale w domu człowiek dbający tylko o pełną michę i seks w pokoju. Żonę traktuje jak maskotkę, i ona tą maskotką się czuje. Ustala i planuje życie dzieci, braci i sióstr. Kapitalista jedną noga, a średniowieczny sułtan drugą. Z każdej opcji wybierający to, co mu się opłaca.
A kobiety niech sobie urywają łby.
I tak też wychował swojego syna, żeby był okrutny, bezlitosny, żeby był hipokrytą, żeby zrobił świństwo złamiące życie siostrze, która latami go obsługiwała, żeby patrzył na to, jak się wyrzuca matkę i babkę, po latach ich troski.
Zamknięty krąg trwa, bo nie pozwala się pracować kobietom.
Jeszcze napiszę o swoich przemyśleniach podczas lektury tej książki.
Afganistan mamy na szczęście daleko, ale pewne wzorce zachowań opisane w książce widzę i w Polsce. Z łatwością mogłabym sypać imionami i nazwiskami osób, takich jak te z książki. A to głupia baba, spędzająca całe życie na gotowaniu mężowi, swataniu rodziny i plotkowaniu o sąsiadach, a szczególnie o ich potknięciach, a to siostra, która pół życia służyła rodzinie, którą zmanipulowano tak, ze nie poszła do szkoły, a to dziewczyna, która wyszła za mąż dla pieniędzy lub wprost przeciwnie - uległa bezsensownej namiętności do jakiegoś obwiesia spod ciemnej gwiazdy. A szukanie męża dla córki, wnuczki tzw. bogatego? Wmawianie jej od kołyski, z kim ma się zadawać, a z kim nie? I nie mówię tu o biednej wsi, mówię o zaobserwowanych rozmowach w domach bogatych, dobrze sytuowanych. No tak, nie ma tak,że pannę się chowa przed wybrankiem, ale podobne jest szacowanie zysków z małżeństwa.

W tej książce możemy się obserwować jak w krzywym zwierciadle.
Wielu rzeczy nie naprawimy ani u siebie, ani w świecie Arabek, ale można walczyć o to, żeby kobieta zarabiała na siebie, żeby nie zdawała się na łaskę i niełaskę rodziny.
Książka, która zostawia niezatarte wspomnienia. A fakt, że obserwacje poczyniła i spisała Norweżka, Skandynawka, podkreśla wszystkie wady systemu rodzinnego w Afganistanie.
Te kobiety w burkach mają piekło za życia. Jeśli będę miała w życiu dołek, to pomyślę sobie, że i tak mam szczęście, że nie urodziłam się w tym piekle kobiet.
Wolność to podstawowy przywilej człowieka, a to właśnie jest odbierane tamtejszym kobietom. W Polsce wielu samców chciałoby tak samo, na szczęście fakt, że my Polski możemy pracować, mamy warunki do kształcenia się, krzyżuje plany takim delikwentom. I każda dziewczynka powinna o tym pamiętać, każda matka powinna nie uczyć córki bycia 'królewną tatusia', której kreskówki Disneya robią papkę z mózgu, ale powinna pamiętać, żeby nie stać się niczyją własnością, żeby zdobyć zawód, utrzymanie.
Kilku mamom i babciom przydałoby się tę książkę dedykować.
6 gwiazdek

4 komentarze:

  1. Lubię czytać reportaże, więc myślę, że książka przypadłaby mi do gustu :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Sądzę, że tak. I że jest to książka również dla ludzie, którzy lubią czytać fabuły o życiu, tzw. ludzkie historie, bo w sumie są to historie ludzi.
      A że książka robi głębokie wrażenie, bo widzicie po tym, jak się rozpisałam.

      Usuń
  2. Bardzo współczuję Afgankom, dziękuję, że nie urodziłam się w ich kraju.. Książkę chętnie przeczytam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak widać po moim tekście, książka wzbudza wiele emocji czytelniczych. A nie napisałam, że mamy tam opis wesela i przygotowań ślubnych. Jest i malowanie stóp, i kupowanie prześcieradła i szminki. Naprawdę polecam.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...