wtorek, 9 czerwca 2015

Małgorzata Cichalewska 'Lato Joanny'



Okładka książki Lato Joanny Książka dla młodzieży, wydana w 2006 roku przez wydawnictwo Telbit.
Książka została wyróżniona w Konkursie Literackim Wydawnictwa Telbit na powieść dla młodzieży.

'Pozytywnych czytadeł' poszukiwań ciąg dalszy. Tym razem udane znalezisko, chyba dzięki pozytywnym opiniom użytkowników LC, nie odpuściłam sobie tej książki.
Bohaterką książki jest młoda studentka z mazurskiej wsi, z kompleksem pochodzenia, której ten kompleks wypełnia całą percepcję świata. Ta dziewczyna przeżywa trudności na studiach i, typowo w takiej sytuacji, zakochuje się w starszym, inteligentnym Tomaszu.
To jest warstwa fabularna.
Poza tym mamy świetny portret psychologiczny osoby ogarniętej kompleksem, do tego stopnia, że dziewczyna widzi wioskę dookoła tak negatywnie, że aż groteskowo. Kontrastuje z nią Tomasz, który twierdzi, że w życiu zawsze jest jakiś wybór. On widzi to samo z dobrej strony. Watro jest sięgnąć po tę króciutką, ale dobrze napisaną książkę. Może po to, żeby poznać nieidealny obraz wsi? Obraz przefiltrowany przez świadomość młodej dziewczyny?

Jeszcze jedno na koniec. Dla sprostowania od mieszkanki wsi 'z dziada pradziada' - może to nie na temat, ale sytuacja jest stosowna:

W książce zamieszczono chyba wszystkie ekstremalne przypadki biedy, alkoholizmu i nieróbstwa na wsi. To się zdarza, ale to nie jest dominanta wsi. W rzeczywistości wieś polska nie jest już wsią polonezów i składaków. Poza tym, są stypendia dla dzieci, większość rodziców naprawdę dba o swoje dzieci. Rozbawiła mnie ta uwaga w książce o braku zeszytów do nut. Sytuacja taka, że ktoś ma szklarnie, jednocześnie pracuje i wszystko musi robić sam, bez pomocy, rozwożąc mleko od własnej krasuli - to po 2004 roku jest niemożliwe ze względu na przepisy i niską opłacalność. Poza tym właściciele szklarń i detaliczni handlarze nie sadzą roślinek sami. Tak po prostu już nie ma. To nierealne. Tacy producenci jeżdżą dżipami i wynajmują robotników, albo kupują specjalistyczne maszyny. Nawet ostatnie polonezy już zezłomowano. No ale rozumiem, że autorka przerysowała percepcję bohaterki, Joanny, żeby podkreślić kompleks prowincji. Efekt się udał. Książa warta polecenia. Zasługuje na 6 gwiazdek za płynność czytania, ale dodałam jedną za psychologię i groteskę przypominającą Redlińskiego.
7 gwiazdek 
Książkę zreceznowałam w ramach wyzwania czytelniczego 'Celuj w zdanie', zorganizowanego przez Sylwię P. na blogu http://tu-sie-czyta.blogspot.com, DO KTÓREGO ZAPRASZAM.
Hasło na czerwiec: letnia przygoda
 Celuj w zdanie

4 komentarze:

  1. Takie kompleksy niestety bardzo utrudniają życie. Nie słyszałam o tej książce, ale mnie zaintrygowała.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. TO jest w sumie ciekawy romans. Polecam.

      Usuń
  2. Latem najlepiej czyta się młodzieżówki, będę mieć ją na uwadze :)

    OdpowiedzUsuń
  3. oj nie do końca ". Poza tym właściciele szklarń i detaliczni handlarze nie sadzą roślinek sami. Tak po prostu już nie ma. " znam takich, którzy sadzą, pikują, przesadzają, a potem sprzedają:)
    Taka prowincja:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...