czwartek, 18 czerwca 2015

Mariusz Urbanek - biografie ważnych dla polskiej kultury ludzi: 'Broniewski. Miłość, wódka i polityka. ', 'Tuwim. Wylękniony bluźnierca' i 'Brzechwa nie dla dzieci' Nie dla dzieci'

Rocznik 1960. Autor wielu biografii. Poza tym reporter, m.in. pracował w Przeglądzie Tygodniowym, Wprost, tygodniku Polityka, redagował "Wieżę Ciśnień", reporterski dodatek wrocławskiej "Gazety Wyborczej". Obecnie pracuje w miesięczniku Odra, gdzie kieruje działem publicystyki i historii. 
Piszę to wszystko, żeby podkreślić, iż wypracowany dobry styl pisarski autora, jego puenty i umiejętność zawierania ciekawej treści w przystępnej formie, to praca lat. 
Urbanek jest moim  odkryciem biograficznym. Nie przeczytałam jeszcze wszystkich jego książek, ale kilka już poznałam i jestem pod wrażeniem. Pisze zwięźle, ale treściwie, ciekawie i z humorem. A każda opisywana przez niego postać to jakiś problem naszego kraju, z którym się zmierzaliśmy w historii. W przypadku poetów, którym przyszło żyć w roku 1945 mamy podjęty wreszcie i powiedziany głośno problem ich wyborów życiowych. Co wybrali? Czy emigrację czy kraj? Kochali Polskę i chcieli w tym kraju żyć. Autor nie usprawiedliwia, ani nie oskarża. Ale informuje. Mamy też opisany problem wstydliwy. Problem antysemityzmu w Polsce dwudziestolecia. 
Aż nie mogę się doczekać co też napisze w 'Genialnych', 'Waldorfie' i 'Kisielewskich'. 'Wieniawa' też jest pewnie ciekawą książką, ale nie mogę jej dostać.. 
Ale do rzeczy. Książki wydało wydawnictwo Iskry.

Oto książki:
Mariusz Urbanek 'Broniewski. Miłość, wódka i polityka'
Okładka książki Broniewski. Miłość, wódka, politykaOpinia:
Świetna biografia. Jest w niej zarówno wiele faktów z życia, jak i twórczość Broniewskiego. W zasadzie autor opisał po kolei całe życie poety, od dzieciństwa, po legiony, potem całą twórczość międzywojenną i zachwyt komunizmem, potem Lwów w 1939 roku i Łubiankę, służbę u Andersa i powrót do kraju. Opisuje jego życie uczuciowe i relacje z kobietami oraz słabość do miłości i trunków. Śmiem twierdzić, że nie Broniewski był jedyny w swoim rodzaju. Niepowtarzalny. O tej książce zachwycał się Muniek Staszczyk w 'Pokaż mi swoje książki' i miał rację. Warto było przeczytać.
Z opowieści Urbanka wyłonił się obraz trochę romantyka, trochę outsidera, człowieka, którego nie zawsze pochwalilibyśmy, ale który ma swoje ideały: Polska, niepodległość, Piłsudski. Dobry żołnierz, dobry i wierny kumpel. W miłości - trudny. Zdecydowanie, to nie jest Broniewski, o którym uczyli mnie w szkole. Miałam wrażenie, że Broniewski to człowiek, którego próbowano zmieścić w jakiejś formie (upchać w pudełku), jak ciasto, a on ciągle w którejś strony wystawał. (przepraszam za kulinarne porównanie). Od razu polubiłam go. A w dodatku uwielbiał Słowackiego!
Biografia skłoniła mnie do sięgnięcięcia po wiersze. Te liryczne, fraszki - jeśli znajdę, bo są rewelacyjne, godne Fredry - i pamiętnik z czasów wojny z bolszewikami, bo o ile dobrze zrozumiałam, Broniewski szedł przez moją miejscowość. Tego przegapić nie mogę.
9 gwiazdek

 
Mariusz Urbanek 'Tuwim.Wylękniony bluźnierca' 
Opinia:
Okładka książki Tuwim. Wylękniony bluźnierca Kolejna genialna biografia poety. Chociaż, nie tylko biografia, bo jest to świetne studium epoki i studium człowieka.
W książce możemy dowiedzieć się o życiu Tuwima, o jego wzlotach, upadkach, twórczości i traumach. Urbankowi udało się pokazać Dwudziestolecie Międzywojenne w całym blichtrze, zachłyśnięciu poezją, kabaretem, estradą, wolnością, ale i ksenofobią i antysemityzmem.
Przedstawił późniejsze wybory poety, po 1939 roku i po zakończeniu wojny.
Książka pozostanie we mnie przez kilka dni, jak zwykle po przeczytaniu biografii autorstwa pana Urbanka. Poprzednio, przy Broniewskim przez dłuższy czas rozmyślałam kwestię powojennych powrotów polskich emigrantów. Teraz, będę zastanawiać się nad antysemityzmem i wrogością w Polsce, nad cienką granicą pomiędzy krytyką celebryty a szkalowaniem człowieka, i nad tym, jak człowiek to przeżywa.
Moim zdaniem, taka postawa pojawia się w niektórych jednostkach zawsze i wszędzie, a przyczynę zawsze się znajdzie. Przykre. Pan Urbanek przy okazji świetnie ukazał istotny mechanizm socjologiczno-psychiczny i psychiczną reakcję na zmasowaną wrogość. To, że jest to postać Tuwima, którego czas osądził sprawiedliwie i przyznał mu należne miejsce w kulturze polskiej, tylko podkreśla mechanizm zjawiska.

No a przede wszystkim jest to świetna biografia wybitnego poety, jednego z dwóch moich idoli dziecinnych zachwytów literackich.
8 gwiazdek

Mariusz Urbanek 'Brzechwa nie dla dzieci'
Opinia:
Okładka książki Brzechwa nie dla dzieciZ mojej strony jest to trzecia przeczytana biografia autorstwa tego utalentowanego pana. Kolejna dobra, bo rzetelna, a jednocześnie nie za długa i nie za nudna. Dowiedziałam się wielu faktów. Jako nauka dla mnie jest fakt, iż Brzechwa swoje zajęcie okupacyjne - znacznie poniżej jego przedwojennym przyzwyczajeniom, czyli strzyżenie żywopłotów -traktował rzetelnie i sumiennie. Utkwiło mi w pamięci również to, że Broniewski wypowiedział się do jakiejś pani, iż wojna się skończy i powrócą do swoich zajęć. Taka wiara w powrót normalnego życia, w zakończenie apokalipsy.
Urbanek pisze też o powojennym życiu Brzechwy, o tym co było dobre, a co złe, obiektywnie, bez osądzania. Po raz kolejny w biografii Urbanka widać, że czasy powojenne nie były czarno-białe. Były to czasy trudnych wyborów, które my, z perspektywy cieplutkich fotelików, możemy oceniać sobie. A oni - często chcieli żyć w Polsce. Nie na emigracji, ale w Polsce. I aż do zacieśnienia polityki w 1949 roku łudzili się, że jest dobrze.
Ja w każdym razie nie chcę oceniać mojego ulubionego pisarza dziecięcego, bo nie czuję się Sądem Ostatecznym. Cieszę się, że czytam, że był oto przyjazny, pomocny innym człowiek, który nie wahał się dąć pieniądze człowiekowi w potrzebie, który świeżo opuścił stalinowskie więzienie i był unikany przez wystraszonych ludzi. Brzechwa był sumienny w pracy, przyjazny i elegancki.
Wiersze chwalące komunizm były po prostu słabe literacko. Aż zęby zgrzytają jak się to czyta. Ale za to bajki to magia. Problem z nimi bł taki, ze się niszczyły. Ja sama swoje wierszyki Brzechwy wyczytałam kompletnie. Ale wciąż pamiętam to moje dziecięce zdumienie. Brzechwa to magia, to świat, który trafiał do wyobraźni. Najbardziej lubiłam Kaczkę Dziwaczkę. Wspaniały jest też Pan Kleks. Mamy to szczęście, że nasza literatura dziecięca może się poszczycić Mistrzem. I powinniśmy się szczycić, a nie zastanawiać się nad pochodzeniem dziadków artysty, nas jego błędami i wypaczeniami. Fajnie jest poczuć się Sądem Ostatecznym, ale zdaje się, że Biblia mówi mam, że żaden śmiertelnik nigdy nie zostanie Sędzią Ostatecznym? Raczej powinniśmy każdy z osobna zastanawiać się nas sobą, a innych zostawić w spokoju. Brzechwa był uczciwym człowiekiem i wspaniałym twórcą. Kojarzy mi się Lewis Carroll, którym Anglia się szczyci, a rozważania nad treściami niekoniecznie tak szczytnymi zostawiając jakimś studiom profesjonalistów. U nas każdego poetę rozszarpuje się, opluwa i obraża. Tak jak ta przytoczona w książce debata nad nadaniem szkole imienia Brzechwy. Żenada. Tak jakbyśmy my, którzy tak zastanawiamy się nad Jego winą i karą byliśmy doskonali? Tacy bajkopisarze rodzą się raz na ileśtam i cieszmy się, że Los dał go Polsce. Że jest Polakiem, że możemy powiedzieć, Brzechwa to polski poeta dziecięcy. Dzięki Brzechwie kocham książki i to jest jego wielka zasługa.
Jeszcze o 'żydowskim pochodzeniu' napiszę swój komentarz. W biografiach jest to informacja zaraz po imieniu i nazwisku i dacie urodzenia. Kurczę, dlaczego o pisarzach żydowskiego pochodzenia zawsze podkreśla się to?! Czy jeśli dajmy na to Witkacy miałby pradziadka Serba to też każda biografia podkreślałaby to? Ostatnio oglądam i czytam więcej o holokauście, o Hitlerze i tym co on zrobił i dochodzę do wniosku, że jego wielkim draństwem dla ludzkości poza tym wielkim ludobójstwem i pożarem Świata jest to, że wbił w mózgi ludzi tę nieszczęsną gwiazdę Dawida. I tym sposobem każdego poetę, każdego pisarza, aktora, polityka, rozważamy czy miał on pochodzenie żydowskie czy nie. I już przez 4 pokolenie toczą się boje nad Tuwimem, Brzechwą i wielu innych. Przecież to byli Polacy! A jakby tak nam ktoś zrobił rekonesans w drzewach genealogicznych? Hitler śmiałby się diabelsko widząc, że jego teoria wciąż pozostawiła echo w umysłach. Ja życzyłabym sobie, żeby przestać wreszcie nadawać etykietki Wielkim Poetom. Jako Polka cieszę się, że mogę poszczycić się, wielkimi poetami, że mój kraj takich ma w swoim panteonie.
8 gwiazdek
 
ps. Już, już czeka na mnie książka 'Genialni. Lwowska szkoła matematyczna'. Już się nie mogę doczekać................Recenzję umieszczę po przeczytaniu.Okładka książki Genialni. Lwowska szkoła matematyczna. 

6 komentarzy:

  1. Na razie czytałam tylko biografię Broniewskiego, ale na pewno sięgnę też po "Genialnych" i po ksiażkę o Tuwimie, którego uważam za wyjątkowo interesującą postać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, zgadzam się. Urbanek ciekawie napisał o chorobie Tuwima.

      Usuń
  2. Nigdy nie czytałam tego typu książek, ale może warto sięgnąć, bo Twoje recenzje brzmią interesująco.

    OdpowiedzUsuń
  3. ALMOS:
    Rzeczywiście Urbanek (Wrocławianin!) pisze znakomite biografie. A 'Genialni' są świetni, przede wszystkim dlatego, że dobrze oddają atmosferę przedwojennego Lwowa - miasta magicznego. Polecam.
    Almos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Oby jeszcze rozciągnąć dobę. Ale na 'Genialnych' znajdę czas.

      Usuń
  4. Biografię Broniewskiego z chęcią bym przeczytała. Może będę miała okazję.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...