poniedziałek, 29 czerwca 2015

Miriam Collée 'W Chinach jedzą księżyc"

Książka wydana w Polsce przez wydawnictwo Pascal w roku 2014 w tłumaczeniu Elżbiety Zarych. Wydanie piękne, poręczne, w sam raz do damskiej torebki.
Bardzo dobra książka na rozpoczęcie wakacji! Poczułam się, jakbym wyskoczyła na weekendowy wypad do Szanghaju. Książka jest opowieścią Niemki, autorki o jej pobycie w tym mieście. Tematem jest zderzenie kultur: europejskiej i azjatyckiej, a konkretnie niemieckiej precyzji i chińskiego widzenia życia i codzienności. Autorka wybrała się do Szanghaju jako żona męża, który otrzymał kontrakt na rok i miał tam badać rynek kosmetyczny w Chinach i tamtejsze zwyczaje konsumenckie. Pojechał tam z całą rodziną, czyli z żoną i córeczką. Żona, autorka musiała zmienić styl życia i przede wszystkie przestać pracować, wynająć nianię i 'wypłynąć na głębokie wody'. Bo okazało się, że codzienność w Chinach jest kompletnie inna od życia Niemca. Na pewno jej życie tam nie było nudne.
Książka jest podzielona na miesiące, w których autorka opisuje codzienność w tej dwudziestomilionowej metropolii (aż trudno jest mi sobie wyobrazić miasto, w którym mieszka połowa Polaków). Mamy więc boje o hydraulików, o przedszkole dla córki, o kupienie miotły, o wycieczkę do parku. Mamy opisane przygotowania do olimpiady, mamy opisy chińskich świąt. Zabawne sytuacje wynikały z tego, ze nieświadoma autorka i jej mąż dali w prezencie zegar, albo wymówili imię współpracownika męża z innym zaśpiewem, co dawało obelżywe słowo. I dopiero po 9 miesiącach znajomości ten człowiek zasugerował Europejczykowi, co się dzieje. Mamy opisy zachowań ludzi w sklepach, na ulicach, w stołówce pracowniczej i u lekarza. W zasadzie wszystko tam jest inne i sama narratorka po paru miesiącach przestała się dziwić czemukolwiek.
Najbardziej fascynowały mnie opisy emerytów w parku. Widziałam to już parokrotnie w programach telewizyjnych, i chciałabym Żeby w Polsce się to przyjęło: emeryci ćwiczący w parku, emeryci grający w mahjonga itd.
Nie ma natomiast w tej książce dramatów osobistych, zaś nasza bohaterka wiedzie udane życie małżeńskie, lubi męża, czeka na jego powrót z pracy, by jej opowiedział co się zdarzyło, albo nie czeka tylko idzie na masaż albo regenerację cery itd. itp., co może niektórych czytelników spragnionych sensacji zawieść. Mnie to ucieszyło, bo media ostatnimi czasy serwują nam taką dozę strachów i nerwówki, że taka książka o szczęściu i przygodach w obcym mieście naprawdę działa jak balsam.
Autorka książki Miriam Collée

Przyznałam książce 6 gwiazdek z konkretnego powodu. Po pierwsze, bo czytało się ją dobrze (tak mogę powiedzieć, bo to lekka książka, taka na wakacje), ale i wysnułam z niej zaskakujące dla siebie wnioski. Dowiedziałam się z niej czegoś o sobie. Napisałam już, że jest to opowieść o zderzeniu kultur. I z zasady jest ona skierowana do Europejczyków z opisami dziwów Chin, Chińczyków itd. Ale mnie nie dziwili ci szanghajscy hydraulicy, którzy nie mogli sobie poradzić z usterką, nie dziwili mnie rodzice, którzy marzyli o ożenieniu dziecka, nie dziwiły mnie te chińskie gosposie i cały zakręcony świat orientu, ale dziwiła mnie nasza niemiecka bohaterka, która jak to dziecko w sklepie zabawkowym nie mogła pojąć, że zmywarka nie działa, że klimatyzacja jest inna, że ruch uliczny toczy się własnym trybem na zasadzie kto silniejszy ten jedzie, że w sklepie z witryną fryzjerską jest dom publiczny, a miejscowi patrzą na nich jak na kosmitów.
Widocznie prawdziwa jest teza Stasiuka o podobieństwie mojego wschodu Polski do Azji. Bo ten cały świat Chin wydał mi się naprawdę zabawny, zrozumiały dla mojej polskiej duszy. Gdybym mogła, to chciałabym się tam wybrać!
Pod koniec książki autorka znów pokazuje się czytelnikowi jako dziennikarka, którą w Niemczech była (na ile zrozumiałam z niemieckiej notki biograficznej na niemieckiej stronie internetowej :)). Podała więc garść danych na temat samobójstw wśród młodych Chińczyków, szacowaną różnicę w ilości kobiet i mężczyzn, co wynika z polityki jednego dziecka i tym podobne. W związku z opisem przedszkola dla córki opisała system edukacji w Chinach i wielkie wymagania, jakie się tym dzieciom funduje. Mówiąc o swojej nauczycielce chińskiego, opowiedziała o młodych ambitnych chińskich singielkach, o rekrutacji w chinach, o presji, jakiej są te kobiety poddawane, presji podwójnej, bo z jednej strony życie tam jest tak drogie, że koniecznością jest szukanie dobrze płatnej pracy (przykład z ogromnymi kosztami pochówków), a z drugiej strony mężczyźni chińscy nie lubią żenić się z dziewczynami bardziej wykształconymi od nich i bogatszymi. Chłopcy z kolei dorastają w ciągłej presji bycia najlepszymi, co w zestawieniu z tą całą chińską prowizorką daje obraz ciekawy i warty książki.
Nie zgodzę się więc z tym, że w książce nie ma Chin. Są, ale subiektywne, przez oczy Niemki. I tego narratorka konsekwentnie się trzyma.
Na koniec książki autorka zapytała się swojej nauczycielki chińskiego o to, jak się oni, Chińczycy odczuwają brak wolności politycznej, co zawsze wypominane jest im przez naszą kulturę. Odpowiedź była zaskakująca: oni doceniają, ze żyje im się lepiej niż wiele lat temu, że mogą pracować i żyć na coraz wyższym standardzie.
Jak to autorka ujęła, trzeba przestać się dziwić i patrzeć na cały świat z wąskiej perspektywy Europy. A książka 'W Chinach jedzą księżyc' pokazuje, że taka wyprawa w nieznane może przynieść wiele radości, umocnić rodzinę i scementować związek. 
6 gwiazdek

Za udostępnienie książki dziękuję wydawnictwu Pascal
 Pascal.pl

4 komentarze:

  1. Podoba mi się porównanie książki do balsamu. I rzeczywiście, nie można cały czas patrzeć wyłącznie z perspektywy Europy :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Z książek o Chinach polecam "Państwo Środka od środka" Jacka Adamusa.
    Opisuje w niezwykle interesujący sposób Chiny, które i mi udało się w części zobaczyć.
    Tym mnie autor ujął - pisze bez ogródek jak się sprawy mają (i te godne podziwu i te nieprzyjemne), a w dodatku przedstawia nie zawsze oczywiste perełki Chińskiego krajobrazu, co jest bezcenne dla podróżników i odkrywców.
    Inspirująca i przydatna pozycja!


    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za namiary na tę książkę. Chętnie przeczytam.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...