sobota, 4 lipca 2015

Lato - wiersze i kwiatki, czyli co mi w duszy gra....

Witam moich czytelników!
Ostatni post wierszowo-kwiatowy 'popełniłam była' 6 maja 2015 (http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2015/05/weekend-majowy-podsumowanie-zdjecia-i.html)
A od tego czasu minęły dwa miesiące!  I tyle się dzieje w świecie piękna. No więc. Mam wreszcie pączki na lilii po 3 latach: 
Pigwa, którą to kwitnącą Wam pokazałam, ma malutkie owoce też pierwszy raz. Będę czekać do października:
 


 Poza tym mam pomidorki i kwiaty:
 



 

 
 
 
Szukałam wczoraj wierszy pasujących do tego posta i zachwyciły mnie te dwa poniżej:
Ryszard Krynicki,
Zapomniałem
Próbowałem nauczyć mojego psa cierpliwości.

Mój Boże, zapomniałem,

że dałeś nam różne życie.
Mój własny pies. Zdjęcie własne.
( z tomu 'Haiku")

Zbigniew Herbert 'O dwu nogach Pana Cogito'


Lewa noga normalna
rzekłbyś optymistyczna
trochę przykrótka
chłopięca
w uśmiechach mięśni
z dobrze modelowaną łydką

prawa
pożal się Boże –
chuda
z dwiema bliznami
jedną wzdłuż ścięgna Achillesa
drugą owalna
bladoróżową
sromotna pamiątka ucieczki

lewa
skłonna do podskoków
taneczna
zbyt kochająca życie
żeby się narażać
prawa
szlachetnie sztywna
drwiąca z niebezpieczeństwa

tak oto
na obu nogach
lewej którą przyrównać można do Sancho Pansa
i prawej
przypominającej  błędnego rycerza
idzie
Pan Cogito
Przez świat
 Zataczając się lekko


A te wiersze jakoś komponują się z moim nastrojem: 
Ks. Jan Twardowski     'Kiedy'

kiedy deszcz przyjdzie porozmawiać z ziemią żuki nie wyjdą pocieszyć na drogę
na strachy nocne
na niepogodę
tym co są dla siebie lecz się nie zobaczą
tym co przegrają więc tym bardziej znaczą

daj Boże szczęście


Ks. Jan Twardowski Krótka i długa

miłość krótka zaboli jak odcisk nie w porę
jak jęczmień co czerwienieje gdy na deszcz się zbiera
zresztą dajcie mi spokój
tłumaczy się sama
najgorsza miłość długa ale nie do końca


Do tej poetki zajrzałam po raz pierwszy:

Kazimiera Iłłakowiczówna 'Kwitnienie lip'

Poszum i pobrzęk, jaśnienie
przezroczystych gronek;
wieszanie się - niby oparu - pszczół,
opadanie - jak ciężkiej rosy - zapachu
i duszno pod kopułami lip jak
w natłoczonym rzeszą wiernych gmachu.
Posłuchaj: coś stuka i dźwięczy. Rozbitego
coś. To serce moje.. To dzwonek.



Kazimiera Iłłakowiczówna "Modlitwa za wichry"

Zmiłuj się, Boże, nad wichrami...
... W jarzębinach jesień.
... Niechaj skrzydeł nie połamią.
... Nocą szron na murawie.
Biegły lasem wichry ślepe,
krew im po policzkach ciekła.
Jeszcze jesień, jeszcze ciepło,
szron znika zaraz o świcie.
... Tarninami i po lesie
wichry się daremnie krwawią:
łomot, chrzęst, i gwizd, i wycie
cierniem, zboczem, konarami!...
... W jarzębinach - jesień...
Zmiłuj się, Boże, nad wichrami.


ps. Jeśli chodzi o podsumowanie czytelnicze czerwca to przeczytałam 9 i pół książek, wysłuchałam dwóch i porzuciłam 2. Dobry miesiąc.

4 komentarze:

  1. Bardzo fajny post i piękne kwiaty. Masz fajnego psa i wiersze bardzo fajne :)
    http://kochamczytack.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
  2. Piesek wspaniały, a krótkie i zwięzłe podsumowanie mi się podoba :) Cudne zdjęcia!

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...