wtorek, 7 lipca 2015

Magdalena Samozwaniec 'Zalotnica niebieska' - o Marii Pawlikowskiej-Jasnorzewskiej

Okładka książki Zalotnica niebieskaCiąg dalszy czytania biografii polskich poetów międzywojennych. Nadeszła kolej na Marię Pawlikowską-Jasnorzewską. Osobiście nie lubię poezji lirycznej, ale mam o wierszach tej poetki wysokie mniemanie. Na przykład wiersz 'Miłość'. Kunszt i celność: 
 Nie widziałam cię już od miesiąca.
I nic. Jes­tem może bledsza,
Trochę śpiąca, trochę bar­dziej milcząca,
Lecz wi­dać można żyć bez po­wiet­rza.

Maria Pawlikowska-Jasnorzewska-NAC1-K-1734-1.jpg
Maria Pawlikowska-Jasnorzewska
Magdalena Samozwaniec

'Zalotnica niebieska' to biografia poetki pióra siostry, Magdaleny Samozwaniec. Książkę wydał Świat Książki w 2012 roku. Pierwsze wydanie książki pochodzi z roku 1973. Jest tu dużo siostrzanej bliskości, miłość do zmarłej siostry i przyjaciółki. Zamieszczono w niej listy poetki, wiersze i jej życie. To wartościowa książka, z której można wyczytać o tym jak wyglądało życie w rodzinie Kossaków, jednej z najważniejszych dla polskiej kultury rodzin, jak wyglądało życie polskiej inteligencji przed wojną (ja nie mam takich korzeni, więc ciekawa byłam tym bardziej), jak wychowywano i kształcono panny z dobrych domów, jak się ubierano, jak wyglądały zaloty i miłość w czasach gorsetów.

Przebłyskuje z tej biografii kobieta kochliwa, kochająca jak poetka, bo bardzo mocno, ale i inteligentna oraz rozsądna i analityczna poetka.
A czasami, czy raczej w kilku miejscach wygląda z książki siostra, autorka, krytyczny satyryk i trzeźwy analityk. Ujęła mnie ocena par idących do ślubu:
'Więc jak to
będzie z tym zamążpójściem? Lilka obawia się, że może zostać „starą panną”. W
każdym prawie znajomym domu jest jedna taka. Wcale nie stara, nie skończyła
jeszcze trzydziestu lat, ale cała rodzina przylepiła jej etykietkę „starej
panny”. Wszystkie wydatki idą na młodsze siostry, które mogą być jeszcze
ulokowane, czyli wydane za mąż za… dopłatą, ponieważ posag jest głównym atutem
młodej dziewicy. „Stara panna” nie ma prawa się stroić, winna czesać się gładko
i poświęcić się działalności charytatywnej. Traktowana przez rodzinę z wyraźnym
lekceważeniem, jako „towar niechodliwy”, oddaje się dewocji i często z rozpaczy
wstępuje do klasztoru. Lepiej jest więc wyjść za mąż za pierwszego, który się
trafi, niż narazić się na tak haniebny los. (...)
W ciasnym światku tak zwanego dobrego towarzystwa nie było prawie małżeństw z
miłości, a niejeden ślub w krakowskim „mondzie” przypominał smutną uroczystość
obłóczyn młodej zakonnicy. Roniąc łzy, panienki dobrowolnie szły na ową niedolę
i niewolę, aby tylko nie osiąść na lodzie, z wyżej już wspomnianym groźnym
epitetem „starej panny”. Zrażone do igraszek miłosnych pierwszą nocą poślubną z
nie kochanym facetem, często pozostawały mu wierne do końca życia. Powiedział
ktoś niegłupi, że „największe mezalianse popełnia się z rozsądku”. Nieraz widać
sunące przez kościół na ślubny kobierzec najdziwniejsze pary, nie do pomyślenia
w świecie zwierzęcym: idzie miłe kociątko z myśliwskim psem, borsuk z gazelą,
smukły jeleń z tęgą krową, zając z sarną, biała króliczyca z burym kotem, stary
dzik z piękną charcicą…'

Po tym małym fragmencie mam ochotę sięgnąć po książki Magdaleny, a szczególnie po zarekomendowaną mi 'Marię i Magdalenę'.
Portrety córek autorstwa Wojciecha Kossaka: Po lewej: Magdaleny Samozwaniec  (1923) i po prawej: Marii Pawlikowskiej z roku 1934

Naprawdę polecam książkę.
Ja słuchałam jako audiobook w wykonaniu Ewy Błaszczyk. Jej głos pasował to treści.

9 gwiazdek 

8 komentarzy:

  1. W pewnych kwestiach to nie tak wiele sie w Polsce zmienilo

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako audiobook chętnie bym również posłuchała.

    OdpowiedzUsuń
  3. Madzia najpierw napisała "Marię i Magdalenę", a potem prawie to samo napisała w ksiażce o Lilce :) Bardzo lubię jej książki, znam prawie na pamięć, ale warto pamiętać, że Madzia uprawiła literaturę hagiograficzną wobec swojej rodziny.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Na pewno patrzy życzliwym okiem na swoją rodzinę. Ale książka ma swój urok, czar poezji. A czy są inne biografie tych postaci?

      Usuń
    2. Są! Prócz tego, co napisała sama Madzia, warto sięgnąć po wspomnienia jej drugiego męża Zygmunta Niewidowskiego "30 lat życia z Madzią" (dotyczy okresu powojennego jej zycia), jak również Rafała Podrazy, przyszywanego "wnuka" Madzi (to jest właściwie jakiś jej powinowaty, a nie krewny, bo spokrewniony byl z Niewidowskim) pt. "Magdalena córka Kossaka". W związku z Podrazą radzę wyguglować nazwisko "Sławomir Koper" to dokopiesz się do małej sensacji związanej z plagiatem (Podraza wytoczyl Koprowi proces o Madzię i wygrał, chodzilo o jakieś wykorzystanie cytatów z jego książki i zdjęć Madzi). Poza tym, jest ta nowa biografia Lilki Pawlikowskiej, którą napisał Arael Zurli "Bagienna niezapominajka", ktora rzuca zupelne inne światło na całą rodzinę Kossaków.
      Ciekawe rzeczy opowiadają także inne siostry z Kossaków, czyli wnuczki Jerzego Kossaka w reportażu radiowym Magdaleny Wadowskiej. Jest w sieci na stronie Polskiego Radia Bialystok. Mówią tam m. in. o tym, że Kossakówka była domem nawiedzanym przez duchy: www.polskieradio.pl/80/1007/Artykul/344825,Siostry-z-Kossakowki

      Usuń
  4. A dosłownie "na dniach" wyszła biografia Simony Kossak, córki Jerzego, tej, która osiadła w Bialowieży. Anna Kamińska,"Simona. Opowieśc o nadzwyczajnym życiu Simony Kossak" - jeszcze nie czytałam, ale planuję!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za te wszystkie tytuły. Na pewno będę szukać.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...