poniedziałek, 31 sierpnia 2015

Eowyn Ivey 'Dziecko śniegu' - gdy pragnienie dziecka ogarnia nas w całości.

Eowyn Ivey
Eowyn Ivey
Książka mnie zachwyciła, oczarowała i chwyciła za serce, mózg i wyobraźnię. Jest to debiutancka powieść Eowyn Ivey, mieszkanki Alaski. Za tę książkę autorka otrzymała nominację do nagrody Pulitzera, nagrodę 2013 Indies Choice w kategorii powieść debiutancka, 2012 UK National Book Award w kategorii Autor Roku oraz 2013 Pacific Northwest Booksellers Award. W Polsce wydało książkę wydawnictwo Pascal w roku 2013, w tłumaczeniu Marcina Wróbla.
Jest to wspaniała powieść 'epicka', jak to nazywam. Akcja rozgrywa się na Alasce, wśród śniegów i pustkowia tych stron. Bohaterami są małżonkowie, którzy uciekli tam po stracie jedynego ich dziecka. Oboje to przeżywają, ale oboje inaczej. Ona troszkę jak Pani Dalloway Wirginii Woolf, tylko że 'prorodzinnie', a on - jak bohater Jacka Londona - po męsku. Zachwyciło mnie w powieści to, że wszystko, od ogółu do szczegółu, na przykład sposób obrazowania i opisy śniegu ukazują to, co przeżywają postacie. Wielki talent pisarski.
Dalej mamy scenę bardzo symboliczną, i zarazem pięknie opisującą poczęcie dziecka. Oto po tym całym zwątpieniu, pewnego zimowego wieczoru oboje przypomnieli sobie dlaczego tak się pokochali wiele lat temu i w tych emocjach poszli na dwór ulepić razem bałwana. Ulepili śniegową dziewczynkę. I następnego dnia w miejsce bałwana ujrzeli małą dziewczynkę. Reszta książki jest o tym. O trosce o tę dziwną śnieżną dziewczynkę. I o wychodzeniu z depresji.

Książka jest jedną z tych powieści, którą można czytać pospiesznie, jak zajmujący romans, ale i powoli, delektując się obrazami, scenami i akapitami.
Ujmuje zima, Alaska, śnieg, zwierzęta i zahartowani w tych okrutnych warunkach ludzie.
Polecam gorąco! 
9 gwiazdek

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Pascal. 
Pascal.pl

sobota, 29 sierpnia 2015

Koszyk z papieru, jesień i pigwa w natarciu... czyli post osobisty. Anna Achmatowa na deser.


Witam w ten prawie jesienny już weekend!
Dziś post osobisty. Chwalę się Wam otrzymanym upominkiem. Jest to kosz z papieru. A w tle, moja latem powstały zapas książek, najnowsze książki:

















 Poza tym jesień zbliża się wielkimi krokami. Pajęczyny to zwiastują. Oto zdjęcie wykonane wczoraj:




Pamiętacie, gdy opowiadałam Wam o tym, że od kilku lat oczekuję pigw?
http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2015/05/weekend-majowy-podsumowanie-zdjecia-i.html
http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2015/07/moje-lilie-kolejne-zdjecia.html
W lipcu wyglądało to tak:

Pigwy teraz wyglądają tak:

 


 Na szczęście przerażenie szkolne jest już poza mną, więc wrzesień oznacza dla mnie same dobre rzeczy: powrót pani Koman do piątkowego radia i nowe odcinki seriali. Może jakaś przesyłka z książkami. Może. Tego sobie życzę.
I Wam.
A na koniec wiersz Anny Achmatowej, do której wierszy przymierzałam się od jakiegoś czasu:
Lubię te rozmowy po świt prowadzone-
Na maleńkim stoliku szklanki wystudzone,
Nad czarną kawą cienkie, wonne smużki pary,
Kominek rozbuchany zimowym ciężkim żarem,
Wesoły ostry ton literackiego żartu
I to pierwsze spojrzenie, bezradne, nieodparte.


 
&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&&



Niczym anioł, który zmącił wodę,
Moją twarz spojrzeniem ogarnąłeś,
Przywróciłeś siłę i swobodę,
Na pamiątkę cudu pierścień wziąłeś.
Mój rumieniec gorący, niezdrowy
Starł z policzków smutek bogobojny.
Zapamiętam do deski grobowej
Miesiąc śnieżyc, luty niespokojny.


piątek, 28 sierpnia 2015

Christina Rose 'Łowca chmur. Kolorowanka dla dorosłych'

Okładka książki Łowca chmur. Kolorowanka dla dorosłych RECENZJA PREMIEROWA

Wiele osób, które śledzą blogi, tudzież nowinki wydawnicze zauważyły rosnącą popularność kolorowanek dla dorosłych. Mam ten zaszczyt przedstawić Wam i cieszyć się osobiście taką kolorowanką. Jest to nowość wydawnicza wydawnictwa Pascal pod tytułem 'Łowca chmur'. Książka opublikowana 12 sierpnia. Kolorowanka zawiera kolorowanki, co jest oczywiste, oraz maksymy o szczęściu Seneki, Buddy, Kartezjusza i innych. Czyta się to ciekawie. Jest to polskie wydanie kolorowanki pod tytułem 'Dream Catcher: finding peace' Christiny Rose, wydanej w 2014 roku przez 'Bell &Mackenzie Publishing Limited', prezentowanej jako antystresowa terapia sztuką.
Zaś same kolorowanki są różne. Kilka przypomina haft, kilka realistyczne scenki z pszczołami lub z kolibrem, a kilka - co mnie cieszy osobiście - to abstrakcyjne wzory, przypominające projekcyjny test plam atramentowych, tzw. Test Rorschacha.
Mamy drobne elementy, paski, kropki i linie, co zmusza rękę malującego do uspokojenia się. Jest to naprawdę kolorowanka odstresowująca. Ja w każdym razie bardzo polubiłam to zajęcie, przypomniałam sobie bowiem swoje dzieciństwo, kiedy to uwielbiałam kolorować. Jedni haftują, inni grają w kulki, a jeszcze inni biorą kredki i kolorują 'Łowcę chmur'.
Co też polecam!

Wyciągnęłam z przepastnych swoich szufladek i skrytek swoje ulubione kredki. Są poklejone i pogryzione zębem czasu, ale  jest to moja drogocenna pamiątka z dzieciństwa i nie udostępniam jej nawet swoim ukochanym bratankom.



 Oto kilka kolorowanek:


A te i inne czekają na pomalowanie:










Za kolorowanki i wspaniałe chwile, spędzone z nimi dziękuję wydawnictwu Pascal:
Pascal.pl

czwartek, 27 sierpnia 2015

Danuta Pytlak 'Medalion szczęścia'








http://4.bp.blogspot.com/-wfyQTiZ9e0g/VNMS1bMbuNI/AAAAAAAAJgg/_kTy-Z8x6vM/s1600/foto%2BDanuta%2BPytlak.JPG
Autorka, Danuta Pytlak
  Okładka książki Medalion szczęściaDziś zaskoczę miłych czytelników i obserwatorów swoich poczynań czytelniczych, bo oto pozytywna recenzja współczesnej powieści dla kobiet.
Do książki nastawiłam się od razu pozytywnie, gdyż wygrałam ją w konkursie blogowym Kto czyta książki - żyje podwójnie. Tematem konkursu było szczęście. Więc okazało się, że jestem ucieleśnieniem szczęścia. Więc jakże nie przeczytać tej uroczej książki?
Jest to 'świeżynka', książka, która ukazała się 27 lipca tego roku przez Zysk i S-kę. 

Książka to romans czterdziestoparoletniej Uli, romans osadzony w realiach podwarszawskiej miejscowości i w realiach współczesnej Polski. Mamy bowiem firmę, fuzje i zmiany, szefa, którego trzeba skłonić do zakończenia pracy za porozumieniem stron. Samo życie.

Wróćmy do głównej bohaterki. Jest więc ona, Ula. Ula ma przyjaciółkę Baśkę, ojca flirciarza i odziedziczony po ciotecznej babce dom pod Warszawą. Pewnego dnia po wypiciu wina Ulka słyszy przemawiającego z obrazu przodka w kontuszu i z szabelką. W dalszej części książki mamy perypetie miłosne, wzloty i upadki, a nawet całkiem poważne problemy i tragedie, a także wątek kresowy. Litewski. Jestem miłośniczką historycznych obrazów, a także biżuterii z patyną, więc fragmenty, w których Ulka zwiedza alkowę Gabrieli i ogląda stare klejnoty czytałam z iskrą w oczach.

Wielką zaletą języka pisarki jest umiejętność stylizacji wypowiedzi na staropolszczyznę oraz na składnię kresową.

Jeśli mam ocenić książkę 'Medalion szczęścia' to oceniam ją dobrze. Powieść nie przejdzie może do historii literatury polskiej, ale i nie ma takich aspiracji. Jest za to mądrą i optymistyczną opowieścią o problemach, które nurtują nas, kobiety już nie nastolatki. Wydaje mi się, że ciągle mamy w mediach, w serialach i w powieściach tzw. popularnych za mało miłości dojrzałych ludzi. A trzeba, żeby miłość nie kojarzyła się tylko z nastolatkami. Tutaj mamy miłość Uli, miłość Baśki i naprawdę dojrzałą, bo po sześćdziesiątce, miłość ojca Ulki i
pani Janeczki.
Książka jest miłą lekturą, która przyniesie wiele radości i pragnienie poszukania w domu naszych babć jakichś medalionów i skarbczyków, a czytelniczkom doda nadziei na miłość w życiu.
6 gwiazdek     

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania Celuj w zdanie z bloga Tu się czyta!       Sylwia wyzywaHasło na sierpień: to był słoneczny dzień                                                                                                            

środa, 26 sierpnia 2015

Kiran Desai 'Brzemię rzeczy utraconych - książka o emigracji i awansie społecznym oraz o świecie Indii.





Okładka książki Brzemię rzeczy utraconych 'Brzemię rzeczy utraconych' w Polsce wydało Wydawnictwo Literackie. Jest to wydanie z 2013 roku w tłumaczeniu Jerzego Kozłowskiego. Książkę opublikowano w 2006 roku, w Polsce rok później. W roku 2006 'The inheritance of loss' zdobyło Booker Prize oraz National Book Critics Circle. Inna książka tej autorki to "Zadyma w dzikim sadzie" (1998, polskie wydanie 1999).

Autorka urodziła się w roku 1971 w New Delhi. Mieszka w Stanach Zjednoczonych. Kiran Desai Jest córką pisarki Anity Desai.
Książka ta, a właściwie audiobook, na mojej półce odleżała przez ponad rok. W końcu się doczekała. Czytał Jacek Kiss, bardzo dobrze przeczytał. Polecam. 

Jest to historia kilku osób z nepalskiej części Indii, tam, gdzie zaczynają się Himalaje. Sędziego, jego wnuczki, kucharza, jego syna, amerykańskiego emigranta. To są wątki główne, ale mamy też wątki poboczne: dwóch arystokratycznych sąsiadek, europejskiego misjonarza, który produkował sery i korepetytora Sai.

Autorka po mistrzowsku przechodzi od naszkicowania postaci tak jakby w momencie uchwycenia jej przez narratora tak jakby po malarsku, a następnie wgłębia się w jego czy jej psychikę, idzie wraz z tą postacią przez jej wspomnienia, rozmyślania. Te oba spojrzenia dają kompletnie inny obraz osoby. Ktoś, kogo na pierwszy rzut oka oceniliśmy w dany sposób, bo takim się pozował, po wgłębieniu w jego umysł, jego historię, okazuje się, że jest kompletnie inną osobą.
Najbardziej widocznym przykładem takiej osoby jest Sędzia. Człowiek antypatyczny, pozujący na arystokratę.
Mistrzostwo pisarskie autorki widać w detalach. To szczegóły ukazują całość. W przypadku sędziego tym szczegółem symbolizującym osobę były, moim zdaniem, oprawione w skórę roczniki National Geografic. Po drugiej stronie stoi kucharz, miły, ciepły, którego postawę wobec świata symbolizuje danie, które na powitanie zrobił dla Sai, młodej wnuczki Sędziego, potrawy, w której z purre ziemniaczanego wyrzeźbił jej samochodzik.

Życie wszystkich ludzi z książki zostało zakrzywione przez rozruchy indyjskich Nepalczyków. Ale to w dalszej części ich życia, bo przede wszystkim jest ono kierowane przez chęć wyrwania się z tego klasowego świata Indii. A to do Anglii, a to do Stanów, a to do klasy wyższej poprzez studia. Wszytko to nie jest proste. I tutaj również mamy symboliczny przedmiot i scenę. Jest to końcowa scena z walizkami Bidźu, syna kucharza. Koreluje to z tytułem 'Brzemię rzeczy utraconych'. Może to oznaczać, iż w bilansie zysków i strat w procesie awansu społecznego, więcej z siebie tracimy niż zyskujemy.
Piszę 'my', bo według mnie ta opowieść nie jest tylko opowieścią o losie Hindusów, mieszkańców Indii i krajów sąsiednich, ale opowieścią uniwersalną o emigracji, o pięciu się po drabinie społecznej. Można próbować to robić poprzez studia, tak jak korepetytor, ale i tak najskuteczniejsza jest metoda przez pieniądze. Tak było w Indiach i tak jest w Polsce. Kiran pokazuje Bidźu stojącego w kolejce po wizę amerykańską. Jako żywo kojarzył mi się to z ulicą Piękną w Warszawie.
I ten antypatyczny Sędzia, pozer, który pod formami społecznej układności kryje w sobie 'garnek strachu', jak by nazwał to ojciec Szustak, kryje w sobie lęk przed ujawnieniem jego małości, jego niedostosowania i balastu pogardy dla samego siebie i dla swojej hinduskości. Ta postać pozwoliła mi zrozumieć wiele osób, które znam, których dotychczas nie rozumiałam. Jak mogą się wypierać swojego pochodzenia, rodzinnego środowiska, pogardzać nim i zaznaczać to w każdym oddechu. Taki jest Sędzia. Ale w rzeczy samej jest on biednym małym człowiekiem, który wciąż nosi w sobie tego uciekającego przed londyńskimi chuliganami studencinę, którego inni studenci odsuwają od siebie za jego kolor skóry, na którego widok zatykają nosy, który wstydzi się odezwać z powodu akcentu, który nie może znaleźć stancji i tak dalej.
Lektura trudna, jak większość historii o ludziach Azji, ale warta przeczytania.
9 gwiazdek                                                                                                                                     

wtorek, 25 sierpnia 2015

'Bracia Karamazow' Zelenki (2008) - film i teatr w teatrze.

Znalezione obrazy dla zapytania Petr Zelenka
Piotr Zelenka
W minioną niedzielę TV Kultura, kanał, który w niedziele wieczór kocham coraz bardziej, wyświetlił film 'Bracia Karamazow' z 2008 roku w reżyserii Piotra Zelenki, czeskiego reżysera. 

Czytałam kiedyś 'Braci Karamazow', książki godnej Dostojewskiego i jakoś nie mieściło się w mojej wyobraźni, że można ją zekranizować. Pełna sceptycyzmu zasiadłam więc przed telewizorem.

To co zobaczyłam zachwyciło mnie i dało do myślenia. Autorzy filmu stworzyli dzieło godne teatru szekspirowskiego, a 'duch słowiański' polsko-czeski i nowohucki jakoś  pasuje do tego wywróconego i psychodelicznego świata książek Dostojewskiego. 

Akcja dzieje się współcześnie. Trupa aktorów z Czech jedzie rozklekotanym autokarem do Nowej Huty, żeby tam, w starej hali ze śladami po wystąpieniach Wałęsy, ćwiczyć do przedstawienia Bracia Karamazow.

Znalezione obrazy dla zapytania Andrzej MastalerzPróbę obserwuje stróż, którego gra charakterystyczny i utalentowany nasz polski aktor Andrzej Mastalerz.
Parę dni wcześniej jego synek miał wypadek i w czasie, gdy rozgrywa się przedstawienie, dziecko leży w szpitalu.
W pewnym momencie dramat sceniczny, problem winy i kary, obecności Boga i Jego pozwolenia na zło  w świecie, porusza stróża. Scena zaczyna być życiem, a problemy Dostojewskiego, problemami bliskimi nam. 

Wszyscy aktorzy zagrali wspaniale. Jest to popis gry aktorskiej i wgłębienie się w zwariowany świat demonów Dostojewskiego. Oto oni:


David Novotný jako Dymitr 
Znalezione obrazy dla zapytania Bracia Karamazow kadry z filmu
Lenka Krobotová jako Gruszeńka
Znalezione obrazy dla zapytania Bracia Karamazow kadry z filmu
Michaela Badinková jako Katarzyna
Znalezione obrazy dla zapytania Bracia Karamazow kadry z filmu
Ivan Trojan jako Stary Karamazow  

Karamazovi - galeria zdjęć - filmweb
  Martin Myšička jako Alosza 

Znalezione obrazy dla zapytania Bracia Karamazow kadry z filmu
  Radek Holub jako Smerdiakow



 Oceniłam film na 9 gwiazdek na filmwebie. Jest to uczta duchowa. Świetny film.

poniedziałek, 24 sierpnia 2015

Santiago Pajares 'Książka, której nie ma' - szukamy pisarza.

Okładka książki Książka, której nie ma Dzisiaj napiszę o książce 'świeżutkiej', wydanej w Polsce przez wydawnictwo Pascal w maju tego, 2015, roku.
Autor jest Hiszpanem, pisarzem i scenarzystą. Urodził się w tym samym roku co ja, więc już go lubię.
Książka ta jest udanym połączeniem powieści obyczajowej z sensacyjną w stylu Iana Rankina. Tylko bez tego napięcia. Tutaj jest spokojnie. Zagadką jest pisarz, autor bestsellerowej sagi, którego pracownik wydawnictwa ma za zadanie odnaleźć w małej wiosce w Pirenejach. Narracja płynie więc wolno wokół mieszkańców tej wioski, opisuje ich, z ich problemami i z ich skomplikowanym życiem. Tu choroba żony, tam samotne macierzyństwo, a jeszcze w innym miejscu autystyczny młodzieniec. Pojawiają się też tajemnicze miejsca, jak to w powieściach hiszpańskich. Jednocześnie mamy snującą się akcję w Madrycie, ze środowiskiem narkomanów, i ciotkami wychowującymi dorosłą pannę. Osią spajającą jest książka 'Spirala', której autora, jak już to opisałam, szuka główny bohater. Od tego zależy jego małżeństwo i awans.
http://www.periodistadigital.com/ocio-y-cultura/libros/2014/06/27/santiago-pajares-paso-helice-destino-tomas-maud.shtml


Książka jest o tym, co daje nam czytanie, jak ono wpływa na nas, i czym jest pisanie, kim jest prawdziwy pisarz, czy każdy może pisać, czy można go poznać na pierwszy rzut oka?
Warto jest sięgnąć do tej miłej, przyjemnej książki. Ja byłam pozytywnie zaskoczona czytając ją. Początkowo zastanawiałam się, gdzie jest suspens i kiedy pojawi się potwór, zbój albo jakiś trup, ale wkrótce przekonałam się, że nie to jest siłą tej książki. Jej siłą są pozytywne emocje. Nadzieja na to, że możemy naprawić nasze życie.
Aż dziwne, że taką powieść napisał mężczyzna, młody człowiek, 'mój rocznik'. Wrażliwość na ludzkie uczucia, na opisywanie życia w jego niepozorności jest bardzo kobieca.
W każdym razie polecam tę książkę na lato. Jeszcze jest. Więc czytajmy.
6 gwiazdek 

Książkę przeczytałam dzięki wydawnictwu Pascal
Pascal.pl

sobota, 22 sierpnia 2015

O jakiej porze dnia czytać, żeby przeczytać?

Plakat/Obraz: Alfons Mucha - Pory dnia
Obraz:     Alfons Mucha 'Pory dnia'


Witam moi Kochani!
Dziś krótko, ale z zapytaniem do Was. Oto pytanie: O jakiej porze dnia czytać, żeby przeczytać? 
Trochę zmienił mi się harmonogram dnia, i to pytanie mnie nurtuje od tygodnia. A wy, mocno zajęci ludzie, o jakiej porze dnia czytacie? 

piątek, 21 sierpnia 2015

Aniela Mencel "Powiedz tylko słowo' - czy marzenia o księciu z bajki spełniają się w naszym życiu? Historia miłości.

Poproszono mnie o przeczytanie tej książki, co też uczyniłam. Prawdę mówiąc, to gdyby nie ta prośba, nie wiedziałabym o istnieniu tej książki.
Wydało ją wydawnictwo Novae Res w roku 2014. 
Autorka mieszka, tak jak ksiażkowa Anna, w Stanach, w mieście Corpus Christie z mężem i dziećmi i chyba planuje wrócić do Polski.
Aniela Mencel to pseudonim.
Bo tak w ogóle, to unikam książek typu 'zrozum siebie i poczuj jedność z wszechświatem'. Nie dałam rady skończyć 'Sekretu', a i 'Zaklinacza czasu' porzuciłam po kilkunastu stronach. Nawet nie chodzi o to, że czuję się aż tak doskonała, że nie potrzebuję poradników, ale nie lubię chaosu, mieszania religii i tradycji, chrześcijaństwa z buddyzmem i okraszania tego medytacją. Każde z osobna tak, ale nie wszystko razem. Po prostu lubię porządek.
Po przeczytaniu książki 'Powiedz tylko słowo' zrobiłam w internecie mały 'research', żeby dowiedzieć się co ludzie sądzą. I co się okazało?
Że to co czytelnicy uważają za wadę, ja uważam za zalety. No więc książka okazała się przyswajalna dla mnie. Bez trudu przeczytałam ją w całości i powiem, że mnie zaciekawiła. Jest to książka lepsza, według mnie, niż ten modny 'Zaklinacz czasu'. Autorka podzieliła tekst na 7 grzechów głównych, a następnie na 10 przykazań. I 'do każdego' odniosła po kilka stron historii Anny, bohaterki książki. Anna to kobieta, z którą się można zidentyfikować, singielka o aspiracjach do kariery, ale pragnąca miłości, jednocześnie stojąca na rozdrożu, bo jej najbliższa przyjaciółka ma już męża, dzieci, siostra ma męża, dzieci i jakoś nie potrafi się porozumieć w tej sprawie z innymi i sama z sobą.
To jest baza, a wokół tego zwyczajnego życia narratorka snuje retrospektywną już analizę 7 grzechów głównych i 10 przykazań. Konkretna tradycja, konkretne sprawy. Piszę retrospektywną, bo to właśnie wyjaśnia się w epilogu. W pewnym momencie życia autorka doznała nawrócenia i chce przeanalizować soje życie. Ale wróćmy do grzechów głównych. Bardzo plastycznie autorka pokazała różne luźne scenki z życia Anny. A to w pracy, a to w domu, a to na zakupach, czy wieczorem na Internecie. Niby nic złego, i gdzie tu grzechy główne, chciało by się powiedzieć? Okazuje się, że są, i książka nie jest dewocyjna, jest mądrą opowieścią o przeciętnym życiu współczesnej kobiety, takiej jak chociażby ja. Bardzo się odnalazłam szczególnie w 3 epizodach: gdy Anna rozmawia z koleżanką Natalią o miłości i życiu, gdy Anna ucieka przed rozmową z rodziną do pokoju i gdy Anna podporządkowuje wszystkie swoje marzenia projektowi, pracy.
Takie w sumie zwykłe obrazki obyczajowe pokazały mi jak w zwierciadle co jest nie tak w naszych kontaktach z przyjaciółmi, z rodziną.
Książka opowiada jeszcze miłości, małżeństwie o zmianie drogi życiowej. To też jest ciekawe, szczególnie te emaile z MM Marines, ale mnie zaciekawiła ta pierwsza część.
Nie powiem, że po przeczytaniu książki zmienię swoje życie i przeprowadzę się do eremu na pustynię, ale na pewno zastanowię się nad tym, czy moje rozmowy z przyjaciółmi nie wyglądają czasem jak te pomiędzy Natalią a Anną, czy mój dzień nie przelatuje jak piasek w dłoni?
Cieszę się, że przeczytałam tę książkę. Polecam ją innym, bo jest krótka, łatwa i skłania do refleksji. 
5 gwiazdek

Za książkę dziękuję autorce.

czwartek, 20 sierpnia 2015

'14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji' Igora T.Miecika

Okładka książki 14:57 do Czyty. Reportaże z RosjiWitam! 
Ja nadal zabiegana, więc zamieszczam powtórki, niczym telewizja w sezonie ogórkowym. Dziś kolejny reportaż o Rosji. Jest to temat-rzeka, książka, która zawsze będzie ciekawa. Tym razem '14:57 do Czyty. Reportaże z Rosji' Igora T.Miecika.  Książkę wydało wydawnictwo Czarne w 2012 roku.
Autor jest dziennikarzem i reporterem. Znalezione obrazy dla zapytania miecik igor
 Są jeszcze dwie jego książki, które mam w planach przeczytać: 'Sezon na słoneczniki' i 'Katiusza z bagnetem'.
 
Opinia:
Książka bardzo dobra. Reportaże pokazują Rosję z różnych stron. Ważny jest czas opisania: już po atakach terrorystycznych, a przez szaleństwem Putina. Rosja, która wyłania się z tych reportaży to kraj, w którym zawodzą mechanizmy państwowe w sensie organizowania życia społecznego, codziennego. Państwo nie zapewnia bezpieczeństwa, rozwoju przedsiębiorczości, wszystko jakoś tak się kręci oby przeżyć. Jedynym spoiwem są idee. Jednych karmi się ułudami dawnego ZSRR, innych ideami Marki Rosji, jeszcze innych nadziejami na nowe imperium. W tym kontekście diagnoza autora wydaje się być prawdziwa, bo do czego doszło, każdy widzi.
Lektura była przerażająca i przejmująca. Przerażały losy ludzi: narkotyki, przestępczość, bieda, beznadzieja. Całe połacie kraju wyłączone spod rozwoju. Zdecydowanie mniej optymistyczna lektura niż książki Koperskiego. Taka druga strona medalu.
7 gwiazdek

środa, 19 sierpnia 2015

Jacek Hugo-Bader 'Biała gorączka' i 'Chłopcy z motylkami' - polskie reportaże na najwyższym poziomie.

Jacek Aleksander Hugo-Bader
Okładka książki Biała gorączkaNapiszę dzisiaj o dwóch książkach znakomitego polskiego reportażysty Jacka Hugo-Badera.
Pierwsza książka to reportaż na temat Syberii pod tytułem 'Biała gorączka'.  Książka bardzo znana, wydana przez wydawnictwo Wołowiec w roku 2009.   Oceniłam ją na 9 gwiazdek. Oto moja opinia: 
Książka wysłuchana w wykonaniu autora. Słyszałam pochwały na temat tego autora, ale nie sądziłam, że 'Biała gorączka' jest aż tak dobra. Zamierzam wysłuchać albo przeczytać książkę ponownie. Autorowi udało się zawrzeć maksimum treści w bardzo skondensowanych, ale niesamowicie treściwych reportażach. Świat byłego ZSRR to świat surrealistycznych absurdów, rodem w Bułhakowa. Autor w reportażach pokazuje byłe ZSRR oczami ludzi, których spotkał po drodze, ludzi zwykłych, skrzywdzonych przez absurdalny system. Świat na opak, gdzie to co rozsądne jest osadzane w szpitalach psychiatrycznych, uczciwość jest karana albo izolowana.
Najgorsze jest to, że obserwacje autora nabierają aktualności: te o Krymie, o Ukrainie, o Mołdawii, o mafii i wielkomocarstwowości Rosji.
Jacek Hugo-Bader to wybitny reportażysta. 
9 gwiazdek

Okładka książki Chłopcy z motylkamiDruga z książek autora, którą miałam przyjemność poznać, to zbiór reportaży głownie o Polsce, choć nie tylko. Książka w miarę świeża, wydana przez Agora SA, z maja 2013 roku. Tytuł to 'Chłopcy z motylkami'. 
Ci tytułowi chłopcy z motylkami to miejscy chuligani, znęcający się nad dziećmi na ulicach i w szkole. 
Oto co o niej napisałam:
 
Opinia:
Mnie styl Hugo-Badera odpowiada. Czyta się ciekawie, bez dłużyzn, bez łopatologii, której nie cierpię. Sądziłam, że po 'Białej gorączce' inne będą nudniejsze, a tymczasem otrzymałam mądrą rzecz. Brakowało mi jedynie głosu autora, który czytał 'Białą gorączkę'.
Mamy tutaj reportaże o ZSRR z jego dziwnością: o radzieckim programie atomowym, o skażeniach w Kazachstanie (dobrze zrobiłam, że w 2003 roku nie skorzystałam z oferty pracy w polskiej szkole w tymże kraju. Dzięki temu nie wyrosły mi czułki, co okazuje się nie jest mitem). Rosjanie jak widać i kochali Stalina i go nienawidzili. Pewnie jest analogia do Korei Pn. A temat o wiele głębszy niż moje rozważania. Ale mam wrażenie, że czytam mądrego człowieka, który zna życie.
Potem mamy reportaż z eksperymentu na temat jak Warszawa reaguje na bezdomnego. Bardzo ciekawe i bardzo potrzebne. Pracowałam kiedyś w miejscu, gdzie wyśmiewano biedę, inność, wszelkie odmienności. Mam takie obserwacje, że najbardziej zamknięci na innych są ludzie z tzw. dobrych domów. Chciałabym żeby oni to przeczytali i może zawstydzili się przez chwilę. Że może ktoś z inna fryzurą albo ktoś, kto nie ceni posiadania nowego samochodu ponad wszystko, też jest kimś wartym zauważenia? Hugo-Bader pokazuje, że ludzie są różni. Są źli, ale i są dobrzy. A nasze społeczeństwo potrzebuje otwarcia się na innych.
Ostatni temat to problem przestępczości młodocianej. Temat ciekawy, zgłębiony od korzeni. Bardzo, bardzo potrzebny.
Naprawdę nie żałuję, że zamiast pucować dom na święta przeczytałam tę mądrą książkę. Polecam ją z czystym sercem, a za tematykę i styl daję 10 gwiazdek, bo dobre książki trzeba promować.
10 gwiazdek

Są jeszcze 'Dzienniki kołymskie', ale tych nie miałam możności posiadać, ani pożyczyć. A szkoda, bo chcę przeczytać.
Polecam
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...