środa, 5 sierpnia 2015

Dylematy czytelnika - jak rezygnować z przeczytania książki? Z jakiej rezygnować?

Wczoraj znalazłam 'chwilę czasu' jak by powiedzieli Polacy piętnaście lat temu, więc postanowiłam uporządkować 'plany planowanych książek'. Z racji tej, że czytelnikiem kieruje książkowa zachłanność, to nazbierałam tego masę. Bo i to się chce przeczytać i tamto. A nazbierało się ponad 500 książek. Mówię o książkach poza listą planowanych. Większość to tzw. czytadła. Tak patrząc racjonalnie, to życia zbrakłoby na przeczytanie wszystkiego. Więc trzeba wykluczać. Ale jak? Czym się kierować? I w tej sprawie popełniam tego posta.

 Parę dni temu czytałam 'Buźkę' Sophie Hannah. Jest tam wiele negatywnych emocji na temat psychopatycznych relacji, na temat psychopaty męża. One udzielały mi się podczas czytania. Ktoś mi powiedział: 'Po co czytać książkę, która wprawia w negatywny nastrój i przywołuje złe emocje?" 
Oto jest pytanie. Przemyślałam to pytanie usuwając te plany planów. Trzeba było wybrać jakąś racjonalną ilość książek spośród masy thrillerów, kryminałów i romansów. Były też tam książki wojenne. Te zostawiłam sobie wszystkie, bo to mój ulubiony temat. A pośród pozostałych postanowiłam zrobić wielką demolkę. Pytanie. Czy wybierając książkę lekką, rozrywkową wolę te wprowadzające w dobry nastrój, czy przygnębiającą i podważającą wiarę w ludzi, w świat wokół? Który to świat i tak jest niepewny i pełen zła? 
Jak znaleźć czas na te niezliczone romanse i powieści-sagi? 
A książki należące do dramatów psychologicznych? Czy czytać książkę o zabieraniu dziecka rodzicowi? O molestowaniu? O przemocy małżeńskiej? 
A co Wy na ten temat sądzicie? 
Co wybieracie, a co odrzucacie z tego niezliczonego natłoku książek 'lekkich' i 'cięższych'??

14 komentarzy:

  1. W moim przypadku wiele zależy od mojego nastroju. Nieraz mam ochotę na coś lekkiego, innym razem na klasykę. A jeśli chodzi o "listy książek do przeczytania" to już dawno zarzuciłam pomysł ich tworzenia, ponieważ i tak zawsze wybierałam pozycje spoza nich ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gdy nie prowadziłam bloga, to bardziej trzymałam się tych list, teraz jest mi trudniej, bo ciągle czytam o ciekawych książkach. Ale jednak list nie porzucam.

      Usuń
  2. Dla mnie listy ksiązek do przeczytania to tylko podpowiedź, raczej po prostu notatka dla pamięci, że te książki mogą być ciekawe.

    Co do książek budzących "złe emocje" - z jednej strony rozumiem, że nie dla każdego i nie na każdym etapie życia są one odpowiednie, ale... literatura zawsze zajmowała się trudnymi i bolesnymi tematami, między innymi po to jest. Inna sprawa, że czasem sięga się po nie tylko dla szoku.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wydaje mi się, że można pisać o trudnych i bolesnych sprawach w sposób piękny, artystyczny i jednocześnie prawdziwy. Takie książki to 'Chustka', 'Poczwarka' i 'Wiosłować bez wioseł'. Ale książek o molestowaniu dzieci nie byłabym w stanie czytać.

      Usuń
  3. Ciekawy temat poruszyłaś. Ja zdecydowanie odrzucam książki o maltretowanych kobietach i ich ciężkim życiu, ale zdarza mi się przeczytać czasem coś, co być może podchodzi pod tę tematykę. Nie chcę się pogrążać ani wpadać w zły czy też smutny nastrój pod wpływem przeczytanej książki.
    Większy problem mam z książkami, które zaczęłam czytać, ale mi nie "podchodzą". I co wtedy ? Przeważnie doczytuję do końca - niestety.

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie mam listy książek do przeczytania. Moja lista to rzędy grzbietów stojące na półkach w domu... ;-)
    A czytam to, co mnie zainteresuje i raczej nie wg. gatunków literackich i tematów. Czasami jakaś recenzja mnie bardziej zachęci, aby zainteresować się jakimś tytułem. Ale bywa, że po przeczytaniu recenzji stwierdzam: "never".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A jakie masz ulubione gatunki i tematy literackie?

      Usuń
  5. Ja czytam po prostu to, na co mam w danej chwili ochotę. A mam w czym wybierać w swojej biblioteczce, więc nie widzę żadnego problemu.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. I takiego podejścia do czytania Ci zazdroszczę. Ja sama stwarzam sobie problemy.

      Usuń
  6. W tej chwili powoli skreślam z listy książki, które kupiłam i dostałam od wydawnictw. Później - cóż, to inna para kaloszy. Pewnie będę buszować jak wariatka po księgarniach i bibliotekach, żeby szybko złapać jakąś książkę. Wiele zależy od nastroju, ale staram się raczej wypośrodkować swoje literackie zapędy - trochę kryminałów, trochę cięższej literatury, trochę klasyki.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jeśli chodzi o książkozmian to ja również go uprawiam.

      Usuń
  7. Listy lektur, mój Boże!
    Nie czytam wg listy. Nienawidzę czytać wg listy. Tak czytałam tylko na studiach polonistycznych i mam uraz do dziś. Czytam wskazane książki, jeśli są mi potrzebne do pracy. Czasem jest tak, że kupuję książki "do pracy" i chwilowo ich nie czytam, czekają na swój czas. A poza tym, czytam, co mi wpadnie w ręce z tematyki, którą lubię. Im jestem starsza, tym mniej fabuły. Po 50. roku życia fabuła po prostu nie smakuje tak jak za młodu.
    Aaa, jeszcze jedno - w blogu nie uwzględniam lektur, które czytam "służbowo".

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, takie 'leżakowanie' książek rozumiem. Na przykład leżakuje w mojej głowie 'Blaszany bębenek' i 'W poszukiwaniu straconego czasu'. Ale nawyk list nabyłam właśnie na polonistyce. Może dlatego, że mam pamięć wzrokową. Tylko że teraz sama sobie dobieram listę i ją modyfikuję. I są to listy tematyczne.
      Coraz mniej fabuły, a więcej rzeczywistości. Tak to też rozumiem. I coraz więcej artyzmu i piękna języka.
      Myślałam, że to ze mną jest coś nie tak,bo czytam fikcję literacką i czuję, ze to fikcja. Ale widocznie dorastam...

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...