środa, 30 września 2015

Konkurs! Do wygrania 'Notatki geologa' Andrzeja Śliwy

KONKURS

Jedna z trzech książek Andrzeja Śliwy 'Notatki geologa' do wygrania!


KONKURS
Wraz z autorem organizujemy konkurs. Do rozdania są  trzy egzemplarze książki 'Notatki geologa', której recenzję zamieściłam: Andrzej Śliwa 'Notatki geologa. Szmaragdy, złoto i...smak przygody'.
Zachęcam też do przeczytania wywiadu z autorem: Wywiad z Andrzejem Śliwą

Regulamin konkursu:

1.     Organizatorem konkursu jestem ja, czyli autorka bloga: literackie-zamieszanie.blogspot.
2. Fundatorem nagród jest autor 'Notatek geologa' pan Andrzej Śliwa.

2.   Do wygrania trzy egzemplarze książki: 'Notatki geologa. Szmaragdy, złoto i ... smak przygody'

3.    Warunkiem uczestnictwa w konkursie jest wpisanie w komentarzu pod tym postem chęć uczestnictwa w konkursie, podanie swojego adresu mailowego oraz niku, pod którym obserwuje się bloga.

4. Należy dodać baner konkursu na swoją stronę i podać link tej strony.
5. W konkursie mogą brać udział wyłącznie osoby, które posiadają adres korespondencyjny w Polsce.

5.     Konkurs trwa od 30.09. do 15.10.2015 godz. 23:59

6.    Trójka zwycięzców zostanie wyłowiona drogą losowania w przeciągu trzech dni od daty zakończenia konkursu.

7.     Ze zwycięzcami skontaktuję się drogą mailową (na podany wcześniej adres). Jeśli w ciągu 7 dni nie otrzymam odpowiedzi zwrotnej, nastąpi wybór innego laureata.

8.    Zgłoszenie do konkursu jest jednoznaczne z akceptacją regulaminu

Serdecznie zapraszam do zabawy!
Powodzenia!

wtorek, 29 września 2015

Wywiad z Andrzejem Śliwą, autorem książki 'Notatki geologa. Szmaragdy, złoto i ... smak przygody'



      W ubiegłym tygodniu miałam przyjemność recenzować książkę pana Andrzeja          Śliwy. 'Notatki geologa. Szmaragdy, złoto i...smak przygody.

          Przygody z Afryką ciąg dalszy. Dzisiaj mam przyjemność przedstawić Wam wywiad z autorem. Niestety, dzieli mnie ponad 500 km, więc przeprowadziłam go via Internet. Jest to mój pierwszy wywiad z pisarzem, więc proszę o wyrozumiałość. Odpowiedzi pana Śliwy były tak wyczerpujące, że nie musiałam dosyłać następnych pytań. Zresztą, sami się przekonacie, mam nadzieję.
      Do wywiadu autor dołączył zdjęcia, których nie znajdziecie w książce. Podpisy są autorskie.  Zapraszam do czytania i oglądania. 



Autor nad brzegiem Luangwy – początek opisanego w książce okresu




Ja:  Jak się czuje człowiek, który wydał pierwszą książkę? Czy po wielu latach na świecie, w biznesie, zmaganiach o kopalnie i finansowanie inwestycji, rynek wydawniczy w Polsce wydaje się trudniejszą sprawą, czy łatwiejszą?

   A.Ś.: Cieszę się, to ogromna satysfakcja, większa niż sądziłem. Teraz czekam na reakcję czytelników, recenzje – pierwsza powyżej oczekiwań, zobaczymy co dalej.
Rynek wydawniczy w Polsce wydaje się bardzo trudny, może dlatego że ja nikogo nie znam i nikt mnie nie zna. W środowisku górniczym jest więcej czasu, nowy człowiek zaczyna od stosunkowo prostych zadań, dorasta do trudniejszych, zdobywa doświadczenie,  reputację, autorytet. Na rynku wydawniczym debiutant gra z elitą na tym samym boisku.  



Ja: Ile lat temu był Pan ostatnio w Afryce?
AŚ.: Byłem w RPA w 2014 roku, moja córka i starszy syn mieszkają w tym kraju, więc bywam tam często. Tym razem to były tylko wakacje.


Wraki na wybrzeżu szkieletów (za skalę służy moja córka)
Ja: Czy tęskni Pan za Afryką?
AŚ.: Może uściślimy – Afryka to duży kontynent, „moja”  Afryka którą najlepiej znam i opisuję ciągnie się mniej więcej od równika do Przylądka Dobrej Nadziei. Tak, bardzo lubię ten kontynent, przyrodę, ludzi. Mieszkałem tam 21 lat mam świetne wspomnienia.

Dojazd do Swakopmund, w tle mgła nad oceanem
   
Port w Taltal (Chile) o zmierzchu. Tam pamiętają Senior Domeyko
Ja: Który z krajów, opisanych w Pana  książce polubił Pan najbardziej? Gdzie było najprzyjemniej być, żyć i pracować?
 AŚ.: Zawsze uważałem że warto robić to co się lubi i żyć tam gdzie się lubi być. Miałem szczęście, udało mi się realizować ten cel, dlatego teraz trudno wybrać. Opisuję w sumie ponad 30 lat życia, w różnych  okresach miałem odmienne oczekiwania i wymagania - nie jest to proste porównanie . Do każdego z  krajów w których mieszkałem mógłbym z przyjemnością wrócić. Z  dzisiejszej perspektywy może baśniowo pusta i spokojna Namibia zdobyłaby pierwszeństwo, ale nie jestem pewny.
 
Wiercenie geologiczne w Zambii – Nambala

Ja: Nasuwa mi się pytanie następujące. W książce opisał Pan Afrykanów, ich wsie, pracę, obyczaje, jedzenie i tak dalej. W mediach utrwalił się negatywny obraz tych ludzi. Albo im współczujemy, albo nie lubimy. Jak Pan sądzi, czy są oni szczęśliwi? I następne pytanie, czy i jak możemy im pomóc? Chodzi mi o Pana opinię na temat akcji typu  wysyłamy ubrania do Afryki.
AŚ.: Proszę pamiętać że Afryka to ogromny kontynent, zamieszkały przez różnorodne grupy narodów. Nie chciałbym generalizować. Moje uwagi odnoszą się głównie do południowej i wschodniej Afryki które są w miarę stabilne. Czy wszyscy są szczęśliwi?  - Nie, ale duża część znosi kaprysy losu z humorem lub stoicyzmem, nie narzekają. Na głębokiej prowincji są bardzo uczciwi, gościnni. Frustrację widać w miejskich slumsach wśród przybyszów z prowincji – bez pracy, pieniędzy, własnego kąta a z rozbudzonym apetytem na lepsze życie. Sporo frustracji i napięcia widać w RPA ale tam to ślady po apartheidzie.  Są także inne kraje jak Somalia, Etiopia, Sudan, częściowo Kongo – straszne, nędza okropna spowodowana przez plemienne, religijne konflikty lub walkę o surowce. W takich krajach każda pomoc jest przydatna. Niestety większa część doraźnej pomocy trafia pod niewłaściwy adres do watażków, skorumpowanych urzędników, lokalnej elity lub zwykłych oszustów. Sądzę że doraźna pomoc jest potrzebna, mimo wszystko, wśród uchodźców. W innych przypadkach lepiej skupić się na zapewnieniu dostępu do wody (to niezwykle ważne), leczeniu, usług komunalnych. To zresztą bardzo obszerny temat, zbyt szeroki  na zwięzłą odpowiedź.  


Pożar buszu w Zambii


… i gaszenie pożaru – trzeba ratować obóz

Ja: W książce pisze Pan sporo o potrawach Afrykanów. Co Panu smakowało najbardziej?
AŚ: Nie jest to terytorium wyrafinowanych smakoszy, potrawy są proste.  Tutaj mój wybór jest bardzo typowy - lubię kukurydzianą kaszę (znaną jako; nshima, ugali, pap, sadza) podawaną  zawsze do zasadniczego posiłku (jak u nas ziemniaki czy kaszę) oraz dziczyznę (polędwica z antylopy kudu to rarytas) i piekielnie ostre papryczki piri-piri.

Ja: W opisach typowego dnia pracy w Afryce wspominał Pan o czytaniu, a w opisach miasteczek zwracał Pan uwagę na biblioteki. Jest to więc dla Pana ważne. Mam pytanie. Co się czyta w Afryce? Co Pan lubił czytać? I następne – jeśli banalne to przepraszam – czy jest tam Internet i czy przeciętny turysta może zabrać czytnik książek i będzie miał go jak załadować?
AŚ.: Literatura afrykańska nie jest zbyt popularna, czyta się to co w Europie, za wyjątkiem RPA gdzie jest sporo książek w Afrikaans, a obecnie także w Zulu i Xhosa. Ja czytywałem wszystko co wpadło w ręce – od podejrzanych powieścideł do poezji – ale głównie po angielsku, bo zapasy literatury polskiej szybko się kończyły a Internet w tych czasach nie był jeszcze dostępny. Teraz czytniki załatwiają wszystko, Internet jest we wszystkich centrach tak ,jak na całym świecie.

Ja: Ile języków zna Afrykanin?
AŚ.: Zależy gdzie, na głębokiej prowincji swój język plemienny, w miastach co najmniej dwa – plemienny i  tak zwany „język powszechnej komunikacji” czyli angielski, lub francuski, często znają kilka języków plemiennych, które jednak są niezbyt bogate i często podobne do siebie.

Ja: Pisze Pan o zwierzętach i kłusownikach. Czy można jakoś temu zapobiec? Które zwierzę wybrałby Pan na symbol Afryki?
AŚ.: W Afryce chyba niemożliwe – rozmiary Parków Narodowych, niedostępność terenu, brak kooperacji mieszkańców powodują że eliminacja „dużego” kłusownictwa na słonie i nosorożce będzie operacją zbyt drogą. Jak dotychczas tylko RPA potrafi kontrolować ten proceder. Łatwiejsze byłoby ograniczenie popytu ale to wymagałoby kooperacji  krajów Azji, głównych odbiorców tego  towaru,  które jak na razie niechętnie współpracują.


Bushbuck wspomniany w tekscie


Odpoczywające bawoły – podobne spłoszyli pracownicy w jednym z opowiadań
Ja: Rozdział o Kazachstanie ciekawi bardzo. Czy jest to kraj ‘rozwojowy’? Chodzi mi o to, co mieszkańcy mogą zrobić z tymi ruinami imperium? Czy jest szansa na turystykę, albo rozwój przemysłu? Książka wspomina o ogromnych złożach złota.
AŚ.: Kazachstan ma bardzo duże szanse rozwoju. Ma potężne zapasy surowców – nie tylko złoto, przede wszystkim ropa naftowa, gaz, uran (tu są w światowej czołówce) oraz węgiel, miedź, chrom, cynk. Kazachstan to także znaczący producent pszenicy. To najbogatszy i najlepiej rozwinięty kraj Środkowej Azji, kraj o wielkiej powierzchni (2 725 tys. km kw. ) i małej ilości mieszkańców (ponad 16 mln). 
Kraj atrakcyjny turystycznie – przepiękne i puste góry, szerokie i puste stepy.
Rozwój hamuje oligarchia, niewielka grupa która wysysa większość środków bogatego kraju oraz polityka czyli wpływy wielkich sąsiadów, przede wszystkim „wielkiego brata” Rosji  a także Chin  - oba te kraje usiłują  zdominować Kazachstan.


Autor (przy pulpicie) pod koniec opisywanego okresu – otwarcie kopalni molibdenu w Kazachstanie

Wiercenie na Kazachskim stepie – teren byłego poligonu atomowego
Ja: Nasuwa mi się jeszcze pytanie o cechy dobrego lidera. W książce pojawiają się fragmenty, w których pisze Pan o swojej pracy, o współpracownikach i pracownikach, o różnych problemach i niespodziewanych kłopotach. Musiał Pan wykazać się wieloma cechami, które sprawiały, że pracownicy, ludzie odbierali Pana pozytywnie i chcieli współpracować. Jest to cecha potrzebna nie tylko w profesji geologa. Czy można to w sobie wykształcić?
AŚ.: Najtrudniej  oceniać własną działalność i nie wiem jakie cechy polecałbym kształtować. Myślę że w wielu wypadkach kluczowe jest zbudowanie poczucia wspólnego celu pomiędzy szefem a podwładnymi oraz wzajemne zrozumienie, zwłaszcza jeśli szef jest „z zupełnie innej wsi”. Unikałem zaimka „ja” używając „my” i  „nas”.  Na wstępie mawiałem: „Przyjechałem nie po to żeby wam pokazać jak osiągnąć cel – wy jesteście tutejsi i znacie zadanie najlepiej. Ja postaram się znaleźć odpowiednie środki a cel osiągniecie wy”. Poza tym unikałem tłumaczy – wiele nieporozumień powstaje na skutek kulawego tłumaczenia. Lepiej pokazać na palcach o co chodzi niż polegać na tłumaczu który rzadko dobrze zna konkretne zagadnienie.

Ja: Czy jest szansa na następną książkę? Albo blog?
AŚ.: Tak zacząłem kolejną książkę. Nie ma jeszcze tytułu, obiecuję że Pani powiem pierwszej.

Ja: Złoża ropy i gazu w łupkach oraz bursztyn na Lubelszczyźnie
AŚ.: Nie chciałbym wchodzić w kompetencje moich kolegów geologów którzy pracują nad tymi tematami i znają je od podszewki – ja mam tylko  informacje ogólnie dostępne.
Chciałbym jednak powiedzieć że informacje medialne są, moim zdaniem, przedwczesne. Jest zasadnicza różnica pomiędzy stwierdzeniem występowania jakiegoś surowca, w bliżej nieokreślonej ilości, a znalezieniem złoża zasługującego na przemysłową eksploatację. W obu przypadkach rozpoczęto dopiero wstępne poszukiwania. Według statystyk Rio Tinto, jednej z dwóch największych firm górniczych na świecie, wydobycie na jednym dużym złożu poprzedza 125 wstępnych poszukiwań. Według Instytutu Geologicznego Stanów Zjednoczonych (USGS) czas potrzebny na zakończenie dużego projektu poszukiwań geologicznych wynosi średnio 8 lat nieprzerwanej działalności. Czyli, dużo pracy i wiele lat dzieli nas od wydobycia. 
Sądzę że są szanse (choć nie ma pewności)  na znalezienie przemysłowych złóż w obu wypadkach. Nie posiadam dostatecznych informacji żeby ocenić przypuszczalne szanse odkrycia. Sądzę że sprawa złóż bursztynu powinna być rozwiązana szybko, w ciągu kilku lat. Sprawa łupków wymaga o wiele większych środków  W dodatku, przy obecnych cenach surowca, wydobycie z głęboko zalegających łupków nie opłaci się. Zatem żadna prywatna firma nie rozpocznie obecnie poszukiwań. Moim zdaniem paliwo z polskich łupków to sprawa dość dalekiej przyszłości.
Dziękuję za odpowiedzi.

ps. Jutro proszę wypatrywać konkursu! Do rozdania egzemplarze 'Notatek geologa'. 

Pozdrawiam 
Izabela Łęcka


J
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...