poniedziałek, 30 listopada 2015

O źródłach polskości.... Paweł Jasienica 'Słowiański rodowód' i Janusz Roszko 'Kolebka Siemowita'

 Właściwie to umieszczenie tutaj rekomendacji - recenzji tych dwóch książek archeologicznych przyspieszyłam na dziś, bo usłyszałam wczoraj w polskim radiu straszne bzdury w ustach księdza, mówiącego o rocznicy chrztu Polski. Sama rocznica to sprawa wielka, zaś informacja o doniosłości chrztu Mieszka, również prawdziwa. Gdyby nie to, pewnie Niemcy wycięliby nas w pień, jak Słowian Łużyckich albo tych nieszczęsnych Prusów.  Więc Chrzest Polski był bardzo ważny, ale mówienie, że przed nim byliśmy zbiorem plemion mieszkających w lasach, przeczy osiągnięciom archeologicznym polskich archeologów! W roku 2014 przeczytałam 2 książki archeologiczne, o których myślałam, że są nudne. Ale nie, są bardzo ciekawe. Oto one:
 
 
Okładka książki Słowiański rodowódJest to zbiór esejów poświęconych archeologii, humanistyce, Słowiańszczyźnie i dynastii Piastów.
Długo się czyta, ale jest to lektura interesująca. Warto jest poświęcić tydzień. Brakowało mi rycin ilustrujących zasady budowania grodów przez plemiona polskie, i nie wiem, czy tylko w wersji elektronicznej tego nie było, czy w książce papierowej też nie ma. Szkoda, bo może mężczyzna wyobraziłby sobie te wszystkie przekładki w murach, ja nie.

Wiele informacji, jak to u Jasienicy, mojego ulubionego historyka. Autor rozwija sprawy, których nie mógł ze względu na zwięzłość w 'Polsce Piastów'. Ale argumentacja i tok rozumowania jest ten sam, Jasienica mówi o wielkim wkładzie Piastów w utrzymanie państwowości polskiej, przekonuje, że historia przecenia za bardzo Jagiellonów, a nie docenia gospodarnych Piastów. Mnie te argumenty przekonują. Po raz kolejny załamałam ręce nad utratą Pomorza Zachodniego i Gdańska. To jest siła dobrego pisarstwa historycznego, żeby wzbudzić emocje w czytelniku o wydarzeniach z sprzed 800 lat (z roku 1308).
Są to eseje z lat 50tych i 60tych. Przydałoby się więc poszperać na temat opisanych wykopalisk w internecie. Na pewno sporo się zmieniło.
Ostatni esej o Bułgarii wprowadził mnie w kontekst szerszej Słowiańszczyzny. Prawdę mówiąc, nie wiedziałam o tak bogatej historii tego kraju, i o tak tragicznej. Wg Jasienicy powinniśmy być dumni z historii Polski, która zdołała utrzymać swój byt, to nie było takie oczywiste, gdy się patrzy, chociażby tak jak sugeruje autor, na dzieje Bułgarii. 
7 gwiazdek
 
Okładka książki Kolebka Siemowita Książka bardzo ciekawa, napisana żywym, barwnym językiem. Jest to zbiór reportaży z różnych stanowisk archeologicznych w Polsce'. Celem reportaży jest znalezienie tytułowej 'kolebki Siemowita', czyli najdawniejszych śladów Piastów. A ze pisał ją lwowiak pamiętający okupację hitlerowską i propagandę hitlerowską, szukającą korzeni Wikingów na naszych terenach - teorii błędnej, niepotwierdzonej archeologicznie.
Mamy więc spacer po Poznaniu, Kruszwicy, Gnieźnie, Płocku, Biskupinie, Cedyni itd. Wyłania się z tego obraz naszych przodków całkiem sprawnie działających. Ktoś niedawno na forum na LC napisał, ze przeciętny Polak zna świetnie mitologię Greków, a kompletnie nie ma pojęcia o mitologii Słowian. To prawda. Ba, nawet nie mamy pojęcia o życiu Słowian przed chrztem państwa. Wyobrażamy sobie odzianych w skóry włochaczy, biegających z oszczepem po lesie, a wśród nich spokojnego Piasta Kołodzieja. No i nieprawda. 'Słowiański rodowód', a teraz 'Kolebka Siemowita' pokazuje jasno, że w odkrytych faktach archeologicznych widać, iż na terenach dzisiejszej Polski przez stulecia pierwszego tysiąclecia na naszych ziemiach odbywał się handel, istniały ośrodki wytwórcze: całe zagłębia szklarskie, odlewni żelaza, wyrobu artykułów z rogów, centra obróbki bursztynu. Poza tym, istniało centrum władzy. I typowo polski sposób robienia siedzib. A zwykli ludzie? Znaleziono ślady ryb, zwierząt, pestki brzoskwiń, ślady innych pestek, żołędzi. W grobach: ozdoby, buty skórzane, tkaniny i miecze, ostrogi. Czyli istniał handel i kontakty handlowe.
W książce autor dyskutuje z teorią Dowiata (trzeba przeczytać książkę Dowiata, eh). Znajduje ślady pochodzenia Popiela, ślady nieznanego syna Mieszka II i inne ciekawe historie. Czy wiecie np. że Mieszko I był kandydatem na świętego?
Autor, jak znalazłam w Wikipedii, rocznik 32, był polskim reporterem, współtwórcą Kroniki Krakowskiej, pisarzem i entuzjastą archeologii. Zdobył liczne nagrody w konkursach literackich i dziennikarskich na reportaże. Słusznie, bo pióro miał zabawne, treściwe i lekkie. A to nieczęsta zaleta reportażystów. I tak jakoś się stało, że jego książki przepadły w tych przemianach ustrojowych. Na LC tylko 5 czytelników, 0 opinii - moja będzie pierwsza. Szkoda. Ja też nie zwiedzającym o takiej książce, gdyby nie to, że w trakcie przemian ustrojowych Zakłady Meblowe pozbywały się książek, do których duch żywy nie zaglądał w tychże zakładach. No więc mam na własność Janusz Roszko 'Kolebka Siemowita'.
Polecam. 
7 gwiazdek 
 
Sam Janusz Roszko to według notki biograficznej w Wikipedii, polski reporter, współtwórca Kroniki Krakowskiej, pisarz, entuzjasta archeologii. Studia ukończył na Uniwersytecie Jagiellońskim w 1954 roku na wydziale historyczno-filologicznym. Od 1954 roku należał do PZPR. Urodził się w roku 132 we Lwowie, zmarł w 1995 roku w Krakowie. 'Kolebka Siemowita' opublikowana została w roku 1974. Smutne jest to, że w notce biograficznej w googlach czytam, iż miejsce urodzenia to 'Lwów, Ukraina'. Moja babcia w dowodzie miała 'Wiśniowiec, ZSRR'. Na tej samej zasadzie. Z Polski zrobiono ZSRR. 
Upodobania polityczne autora jakoś mnie nie zrażają. To świetna książka o źródłach archeologicznych.

sobota, 28 listopada 2015

Lucy Ribchester 'Sufrażystki' - wartki kryminał historyczny z walką o równouprawnienie kobiet. Przenosimy się do Londynu w rok 1912

Okładka książki SufrażystkiRECENZJA PREMIEROWA
Premiera listopadowa wydawnictwa Marginesy okazała się dla mnie świetną, odprężającą lekturą. Dałam jej aż 8 gwiazdek, co jest wielką nagrodą dla powieści w sumie rozrywkowej, bo wciąga, bawi i uczy, ale tak mimochodem.
22912907
Okładka wydania angielskiego

Znalezione obrazy dla zapytania Lucy Ribchester
autorka,zdjęcie pochodzi ze strony: Tu

Książka ukazała się 4 listopada 2015 roku w wydawnictwie Marginesy. Tytuł oryginalny brzmi 'The Hourglass Factory'. Autorka to debiutantka, rodzona w 1982 roku w Edynburgu,  W 2013 roku została laureatką nagrody Scotish Book Trust New Writers za pierwsze rozdziały Sufrażystek, które są jej debiutancką powieścią. Opowiadania Lucy Ribchester ukazywały się na łamach czasopism literackich w Wielkiej Brytanii i Stanach Zjednoczonych. Autorka pisuje także o tańcu i cyrku dla kilku magazynów oraz serwisów internetowych, m.in. „The List”, „Fest” oraz „Dance Tabs”. Dodam, że wątki te pojawiły się w powieści, ubarwiając ją i dodając smaku.
 
Jest to opowieść o Londynie z roku 1912, czasie, który kojarzy nam się ze zmierzchem epoki wiktoriańskiej, tudzież z genezą pierwszej wojny światowej, albo z początkiem końca epoki kolonializmu. A Lucy Ribchester autorka powieści wybrała z tego okresu czas sufrażystek, czyli walkę o prawa wyborcze kobiet. Ale nie zrobiła tego wprost, przygniatając czytelników babochłopami, drącymi się na ulicach, tylko stworzyła ciekawy i lekki zarazem kryminał historyczny.
Akcja jego rozgrywa się w Londynie w roku 1912. Zamordowano młodą szwaczkę gorsetów tuż przed jej miejscem pracy. W tym samym czasie zginął ściśnięty gorsetem szef tej gorseciarni. Smaczku dodaje fakt, że wydaje się, iż celem była jedna z pracownic, miłośniczka gorsetów, sufrażetka i cyrkówka, pogromczyni tygrysów i akrobatka trapezowa Ebony Diamond. Śledztwo prowadzą równocześnie dwie osoby. Mężczyzna, policjant, ukarany przez szefa przydzieleniem go do sufrażetek, Frederick Primrose i ambitna dziennikarka Frankie George. Akcja jest pełna werwy i ciekawych zdarzeń. Troszkę klimatem przypominało mi to kostiumowe filmy z Jackiem Chanem. Zakończenie zaskakuje, bo spodziewałam się kompletnie innego, a tymczasem jest inne, ale bardzo ciekawe.
Jednak nie za sam ciekawy i wartki kryminał historyczny przyznałam książce 8 gwiazdek. Przyznałam je za pokazanie istoty walki sufrażystek, tego dlaczego przestało być im wygodnie w ich rolach kur domowych. Postaci kobiecych mamy troszkę. Są one dobre i złe, pracujące lub nie. Jest nawet żona Primrose'a, które nie pracuje, a marzy o dziecku i bardzo wspiera męża w jego pracy. Pojawia się taka urocza scena, gdy on wraca do domu, a żona czeka na niego w fotelu, na kolanach ma czepki, które robi dla zmarłych dzieci, jak wywnioskowałam. W każdym razie to pozytywna postać.
Mamy w książce wiele kobiet, które wówczas musiały podjąć się pracy zawodowej z różnych względów. Najbardziej wyraziście pokazana jest nasza główna bohaterka Frankie. Opuściła ona dom rodzinny, nie chcąc ożenić się z synem rzeźnika. Marzy o byciu dziennikarką i podejmuje się różnych zajęć w tym fachu: pisze, rysuje, ale zawsze dostaje podrzędne rubryki, 'niemęskie', czyli plotki, przepisy itd. Nawet artykuł, który napisała, redaktor naczelny oddał mężczyźnie, rywalowi z redakcji! Pomimo, że jako dziennikarz śledczy wykazał się brakiem rzetelności i przekręcaniem faktów. A ona się starała.
Również w Scotland Yardzie Primrose doświadczał mobbingu od swoich lepiej urodzonych kolegów. W obu miejscach pracy panuje kumoterstwo i typowe dla mężczyzn zamiatanie spraw pod dywan. Kobieta w męskim zawodzie wydaje się psuć miłą atmosferę, jest wścibska i bardziej dociekliwa niż mężczyźni. Ale to oni dostają nagrodę.
I o tym jest ta książka, o ludziach, o kobietach i o szukaniu prawdy, sprawiedliwości i autentyzmu w życiu, o pozbywaniu się masek i form krępujących nasze życie. Ważnym elementem w książce są gorsety, które niektórzy lubią, a inni nienawidzą. I chyba takie odgórne przydzielanie kobietom, ale i mężczyznom (bo w powieści mamy kilku fajnych, przyzwoitych mężczyzn, i parę wrednych kobiet - jak to w życiu) jest takim życiowym gorsetem. A ważne jest, żeby robić to co się lubi i żeby być tym, kim się chce być.
I o tym jest ta książka. A poza tym to bardzo ciekawa, wciągająca powieść z początków dwudziestego wieku w Anglii, czasów powozów, sztywnych sukien i dżentelmenów we frakach i z fajką.
Mam nadzieję, że autorka wymyśli i napisze dalszy ciąg przygód naszej Frankie, bo polubiłam ją. 
8 gwiazdek 
Kadr z filmu 'Sufrażystka', którego premiera odbyła się w listopadzie
ps. Dodam, iż film 'Sufrażystka' nie jest adaptacją powieści Lucy Ribchester. O tym mówi autorka w rozmowie w radiowej Trójce: http://www.polskieradio.pl/9/1364/Artykul/1549024,Kryminal-Sufrazystki-czyli-o-historii-kobiet-w-polityce
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy:
Znalezione obrazy dla zapytania Marginesy logo

piątek, 27 listopada 2015

Post ponury i zimowy oraz kolorowanki dla dorosłych - Pascal i Nasza Księgarnia

Witajcie Kochani,
Mogłam dziś napisać o kolejnej książce z ubiegłego roku, ale wstałam rano, zrobiłam sobie kawę, włączyłam komputer i za oknem zobaczyłam to: 
Jest to księżyc. W nocy była pełnia, a o szóstej rano na zachodzie był ON. Towarzysz bezsennych, miesiączek, jak mawia mój tato.


 Mamy więc zimno, kiepsko i do kitu. Parę dni temu była mgła i oto zdjęcie:

Prawie jak metafora życia - wyraźnie widać to, co jest tuż tuż, a reszta - tylko w konturach. A dosłownie widać dom sąsiadów i ulubione kwiatki doniczkowe mojej mamy. Mody przemijają, a kręglaki kwitną przez cały rok, umilając nam życie
 Poza tym kolory widać tylko w chryzantemach:

I tylko mój pies cieszy się chwilą: 

W taką pogodę można kolorować. Kolorowanki dla dorosłych teraz w modzie. Ja mam taką:
Wciąż ja koloruję. Nawet dokupiłam kredki ołówkowe do małych elementów. Ostatnio, tylko w środy podczas wieczornej audycji Moje Książki, gdyż jakoś z audiobookami mi nie po drodze. Może 'Dziennik znaleziony w Saragossie' przełamie ten impas.

 
Zajrzałam na stronę Wydawnictwa Pascal,  bo ostatnio o nich nie słyszę, ani od nich, a tam multum kolorowanek dla dorosłych, wydanych ostatnio, czyli we wrześniu i październiku:
  http://pascal.pl/gfx/big/1440673180.72.jpg  9788376426358   http://pascal.pl/gfx/big/1442224183.5.jpg http://pascal.pl/gfx/big/1444203035.65.jpg http://pascal.pl/gfx/big/1444203035.84.jpg 

Większość z nich to dzieło Christiny Rose
Christina Rose
http://www.amazon.com/Christina-Rose/e/B00T4GIXWS
 Poza Wydawnictwem Pascal na blogach często czytam o kolorowankach Naszej Księgarni. Oto one:
Tajemny ogród dla wtajemniczonych. Książka do kolorowania z wyrywanymi kartkamiZaczarowany las. Koloruj, szukaj symboli, odkryj tajemnicęWyspyInwazja bazgrołów. Książka do kolorowania 
W tym wydawnictwie najczęstszą autorką kolorowanek jest Johanna Basford. 

Johanna Basford
Rysowniczka i entuzjastka tuszu oraz atramentu. Tworzy na papierze skomplikowane, bogate w szczegóły ilustracje inspirowane florą i fauną szkockiej wsi, czyli okolic, w których dorastała.
Jestem mocno ciekawa Waszych opinii. Czy znacie te kolorowanki? Które polecacie? 
Zbliżają się święta i czas prezentów. Które wybrać? 

A ja od wczoraj czytam: 
Okładka książki Sufrażystki Już nie mogę doczekać się, żeby skończyć ją czytać.

Poza tą powieścią, z recenzenckich czekają jeszcze dwie do uporania się może nawet w weekend (oby):



Okładka książki Jak złapać rosyjskiego szpiegaOkładka książki Cztery siostry. Utracony świat ostatnich księżniczek z rodu Romanowów
 
W ostatnim tygodniu otrzymałam nagrodę z lubimyczytać:  
 

W sumie nazbierało mi się około 12 nagród książkowych, w tym ponad ośmiusetstronicowy pierwszy tom monografii poświęconej Janowi Karskiemu i sporo rzeczy na czytniku i iPodzie. 
Do końca roku, a przecież został tylko miesiąc, obiecałam sobie, ze nie przytaszczę nowej książki. 
Zobaczymy czy spełnię obietnicę, bo korci mnie to nowe tłumaczenie 'Rękopisu'.

A na święta planuję przeczytać 'Świerszcza za kominem' Dickensa, bo to chyba wesoła książka, czyż nie? 
I 'Siedem życzeń' od Agi! 
Pozdrawiam słodko. I proszę o opinie o kolorowankach oraz 'Świerszczu za kominem'.

I życzmy sobie czasu. 

czwartek, 26 listopada 2015

Bartek Sabela 'Wszystkie ziarna piasku' - reportaż o ostatniej kolonii w Afryce i o ludziach domagających się wolności

Okładka książki Wszystkie ziarna piaskuRecenzja premierowa

'Wszystkie ziarna piasku' Bartka Sabeli to najnowszy reportaż Wydawnictwa Czarne, który ukazał się miesiąc temu, 21 października 2015 roku. Autor, Bartek Sabela (ur. 1982) – to architekt z wykształcenia, a z zamiłowania malarz, fotograf, snowboardzista i przede wszystkim wspinacz. Napisał: w 2013 roku książkę 'Może (morze) wróci' o Uzbekistanie i ginącym Morzu Aralskim, która została nagrodzona Bursztynowym Motylem oraz Nagrodą Magellana. Współpracuje z czasopismem „Kontynenty”. 

Bartek Sabela
Bartek Sabela, zdjęcie pochodzi ze strony: https://czarne.com.pl/katalog/autorzy/bartek-sabela

Książka bardzo dobra, bardzo sugestywna, pokazująca ciekawą i zapomnianą przez Europę, ONZ i cały świat sprawę. Ale ludzie, których to dotyczy, nie zapomnieli. Oni walczą, są torturowani i od lat siedzą w obozach dla uchodźców w Algierii i czekają na swój kraj, na to, by móc pracować we własnym kraju, by móc korzystać ze swojego wykształcenia, umiejętności, zasobów naturalnych. Niestety, ci, co chcą powrócić z uczelni wyższych mogą albo jechać do obozów dla uchodźców albo iść na współpracę z okupantem marokańskim. Zasoby naturalne zaś i pieniądze z koncesji na ryby zasilają budżet Maroka. A Maroko to kraj wycieczek Europejczyków. Więc wszyscy lubimy Maroko.
I autor, Bartek Sabela to z Maroka wyrusza. Jedzie na południe, udając architekta. W paszporcie ma wizę do Algierii, gdzie jeździł do obozów uchodźców. To by go wykluczyło z możliwości wjechania do El Aaiunu, ale on wymienił paszport na nowy. I wjechał.

Bartek Sabela opisał Saharę Zachodnią, ostatni skolonizowany kraj w Afryce. Ma tam się odbyć referendum nadzorowane przez ONZ, ale się nie odbywa, bo ONZ czeka już od 1991 roku. Maroko ciągle wwozi swoich osadników, a więzi i torturuje Afrykańczyków.
Czytając tę książkę nie mogłam uwierzyć, że taka schizofreniczna sytuacja jest możliwa. Zajrzałam do swojego przepastnego atlasu z roku 1993, w którym stronę o Afryce można by wydrzeć, bo jest nieaktualna, i zobaczyłam, że kraj ten jest 'Sahara Zachodnia'. Zajrzałam do zdezaktualizowanej encyklopedii A-Z z lat dziewięćdziesiątych i też widzę, że jest 'Sahara Zachodnia' i że ma się tam odbyć referendum.
Ale o referendum ni widu, ni słychu.
Dlaczego? O co chodzi? O tym napisał Bartek Sabela w swojej najnowszej książce.
Podzielona jest ona na trzy części:
'Patrząc przez ucho od igły' - o pobycie autora w mieście El Aaiun, okupowanym przez Maroko, gdzie przebywa wielu Saharyjczyków, raz w więzieniach, raz na wolności, ale zawsze pod nadzorem.
'Moja pustynia murem podzielona' - o wyprawie do obozu uchodźców saharyjskich w Algierii w Bojador.
'Siedemdziesiąt szabli' - o również o pobycie w obozie uchodźców w Algierii koło Tindufu.

Każda część rozpoczyna się wierszem saharyjskiego poety i opisem kolejnych etapów parzenia herbaty, czynności ukochanej przez beduinów.
'Z wiatru przychodzisz
I w wiatr odchodzisz
Obcy jak ulotne ziarno piasku'
Hamza Lakhal

'Sahara,
Bracia moi,
się nie sprzedaje'
Salama Fatma Brahim

'Jeśli śmierć niesie ciebie... niesie także i mnie,
Bo jestem na ścieżce życia razem z tobą'.
Na'ana Labbat El-Rachid

Parzenie herbaty również odbywa się w trzech etapach. Każdy z nich autor kończy stwierdzeniem 'Saharyjczycy mówią..'
Cz. 1: 'Saharyjczycy mówią, że jest gorzka jak życie'.
Cz. 2: ''Saharyjczycy mówią, że jest słodka jak miłość'
Cz. 3: 'Saharyjczycy mówią, że jest łagodna jak śmierć'.

Autor po tych poetyckich wstępach, oddających naturę Saharyjczyków, czyli narodu będącego przedmiotem tej książki, opowiada o tym, co widział podczas swoich pobytów w mieście El Aaiun i w obozach dla uchodźców. Opowiada o tym, jak musiał ukrywać cel swojego pobytu, żeby w ogóle wjechać, o kontroli na granicy z Marokiem, o tajniakach i śledzeniu turysty, czy oby nie jest dziennikarzem. Opowiada o rozmowach ze swoim gospodarzem i różne historie ludzi, którzy przetrwali demonstracje i lata więzienia i tortur jako karę za te demonstracje, o więzieniach, gdzie torturuje się ludzi, sposobami wymyślniejszymi niż Gestapo na Pawiaku! i to kilkaset metrów od siedziby ONZ! Pobyt w tym mieście i fotografowanie jest ograniczone przez konieczność ukrywania się przed tajniakami, którzy mogą zabrać aparat, zniszczyć go. Ale i aresztować, czemu zresztą dali wyraz zabierając autora na posterunek. W części drugiej i trzeciej autor jedzie do Algierii do obozu uchodźców, najpierw do dawnych bojowników o wolność Sahary, a potem do 'zwykłych' uchodźców, z rodzinami, dziećmi, którzy latami siedzą tam i czekają aż ich kraj będzie wolny. W międzyczasie uczą swoje dzieci, słuchają audycji i piją herbatę. Czekają na upragnione referendum. 
Bartek Sabela i Hamza Lakhal, jeden z bohaterów książki. Źródło: https://www.kinonh.pl/aktualnoscm.do?id=3954

Autor przeplata rozdziały reporterskie o tym co widział i o czym rozmawiał rozdziałami historycznymi, w których opowiada o dziejach tego kraju. I wygląda to naprawdę niesamowicie. Teren, który przy podziale łupów przez Bismarcka oddano Hiszpanii na pocieszenie, bo nie zawierał nic wartościowego, więc nie chciały go kraje potężniejsze, a więc Francja, Wielka Brytania, Niemcy, Belgia. Nagle odnaleziono tam fosforyty. Okazało się też, ze są tam ryby i całkiem żyzne tereny, lepsze niż w sąsiednim Maroku. Po różnych kolejach losu kontynentu Afryki, po dekolonizacji okazało się więc, teren ten jest jednym z najbogatszych w regionie, o bardzo wysokim dochodzie na osobę, ale co więcej, o fosorytach, co jest na rękę każdego. Bo to czysty pieniądz.
Podczas dekolonizacji tego kraju Hiszpania miała swoje problemy, a potęgę w regionie uzyskało Maroko, które zapragnęło fosorytów, pól i ryb. Stąd wynikł wieloletni konflikt. Sabela opisał walkę Saharyjczyków o swój kraj, zakończoną najpierw uznaniem kraju przez wiele z członków ONZ, potem wycofanie uznania niepodległości, przyznanie mu członkostwa w Unii Jedności Afrykańskiej, następnie o referendum. Które od roku 1991 roku się jeszcze nie odbyło. I w praktyce wygląda to tak, że na mapie (przynajmniej na mojej polskiej mapie) kraj nazywa się 'Sahara Zachodnia', a w praktyce jest to kraj okupowany przez Maroko, z marokańskimi strażnikami granicznymi, z marokańską policją itd. Nawet nazwy są różne, i uzależnione od polityki. Pisze o tym autor na stronie 250. Oto nazwy przez Maroko: 'Prowincje południowe' 'Sahara Marokańska'. Natomiast Saharyjczycy mówią 'Terytoria Okupowane', a na wschód od muru 'Terytoria Wyzwolone'.
na stronie 342 Sabela bezpośrednio wymienia miejsca i kraje, w których ONZ poniosło porażkę w rozwiązywaniu konfliktów międzynarodowych. Właściwie to organizacja międzynarodowa nie jest w stanie zapewnić bezpieczeństwa i uchronić regiony od rzezi, masakr i wojen. Bo należą do niej pojedyncze kraje, które opierają się na interesach swoich krajów albo po prostu na ignorancji. I na interesie pieniężnym, na czerpaniu zysków. Na stronie 283 Sabela pisze, iż 'za sprawą nacisków ze strony Maroka i Francji, aż trzydzieści dziewięć 'wycofało' lub 'zamroziło' uznanie'.

Podsumowując, Sabeli udało się pokazać bardzo sugestywny obraz kraju, który potrzebuje rozwiązania swojej sytuacji przez gremia międzynarodowe, potrzebuje zajęcia się sprawami tortur i więzień, potrzebuje oddania ziemi swoim mieszkańcom, przebywających tysiącami na pustyni Algierii, a nie tylko doraźnej pomocy humanitarnej. Saharyjczycy chcą pracować we własnym kraju. Samych Saharyjczyków pokazał jako ludzi inteligentnych, poetyckich i romantycznych, bardzo cierpliwych i pomimo wszystko wierzących w rozwiązanie ich sprawy pokojowo. Szkoda mi było, że nie usłyszałam relacji z drugiej strony, że nie znamy opinii Maroka na tę sprawę. Choć znamy, Maroko uznaje teren za swój.
Na tle tego co się w ostatnich latach dzieje na świecie i w Europie książka o tym, że ONZ i kraje decydujące o kształcie świata nie rozwiązują tak naprawdę problemów narodów zapomnianych i zapominają o cierpieniu niewinnych, ale słabych i niemych, bo nie z Europy, jest ważnym apelem. Książka powinna być dyskutowana i rozważana.
Ja nie znam wszystkich stron, ale wolę, żeby konflikty światowe były rozwiązywane pokojowo, bo jako Polka reprezentuję kraj, który doświadczył wojen i decydowania o nas bez nas.

9 gwiazdek

Za możliwość przeczytania dziękuję Wydawnictwu Czarne:Wydawnictwo Czarne
 

środa, 25 listopada 2015

Katarzyna Michalak 'Bezdomna'


Okładka książki Bezdomna Z racji tej, iż jestem w trakcie czytania książki, dziś znów recenzja powtórkowa. Książkę przeczytałam w maju 2014 roku. Słynna
Katarzyna Michalak.jpg
Autorka
Katarzyna Michalak, autorka rozchwytywanych książek. Jak podaje Wikipedia, z wykształcenia lekarz weterynarii, wydała około 35 książek.

'Bezdomna' została wydana w 2013 roku w ramach serii: 'Seria z czarnym kotem' przez wydawnictwo Znak Literanova. Ja oceniłam książkę tylko na 4 gwiazdki, bo denerwują mnie książki zbyt emocjonalne. Raczej wolę się wyciszać przy czytaniu. Ale pewnie poleciłabym ją wielu swoim znajomym, bo różni czytelnicy mają różną wrażliwość emocjonalną na ludzkie historie. Niektórzy czytają, a inni 'przeżywają'. Ja jak ognia unikam nawet reportaży telewizyjnych o ludzkich tragediach i niesprawiedliwości.


Moja opinia, napisana w maju 2014 roku:
Raczej nie jestem zwolenniczką 'wyciskaczy łez', więc i nie orientuję się w pisarstwie autorów zajmujących się tą tematyką. Książkę 'Bezdomna' poleciła i pożyczyła mi koleżanka z LC, za co jestem Jej wdzięczna, bo KSIĄŻKA MI SIĘ SPODOBAŁA, jak na swój gatunek.

Temat jest ciekawy i potrzebny społecznie, nawet powiedziałabym, aktualny. Bardzo ucieszyłam się, że narrator skrył się za wypowiedziami bohaterów. Dobrze, że bohaterowie mówią językiem typowym dla ich sytuacji. Jest krótko, zwięźle, o załamaniu się w życiu, 'da się przeczytać' choć czytając 'widzi się szwy' (jeśli mogę posłużyć się słownictwem krawieckim). 
Ode mnie 4 gwiazdki  

ps. Marzyłabym o świecie, gdzie ludzi nie dotknie bezdomność..... 
I chyba nie ukrzywdzę autorki swoją krytyką, bo jest i tak bardzo popularna. 

wtorek, 24 listopada 2015

Wywiad z Konradem Piskałą, autorem książek o Afryce: 'Dryland' i 'Sudan. Czas bezdechu'

Dzień dobry, 
Dzisiaj przygotowywany od kilku dni wywiad z panem Konradem Piskałą, którego książki o Afryce recenzowałam niedawno:
 http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2015/11/konrad-piskaa-sudan-czas-bezdechu.html


Jak zwykle mając w zwyczaju, wywiad przeprowadziłam drogą mailową. Okładki rekomendowanych przez autora książek dodałam ja. Zdjęcia pochodzą od pana Piskały. Poprosiłam o 'ładną Afrykę'. Otrzymałam zdjęcia, które zamieszczę poniżej. Te z Somalii były już w książce, ale bez kolorów. W kolorze są przepiękne. Ale oceńcie sami. Oto efekt.
 
Czy łatwo pisze się reportaże? Jak długo trwa praca nad książką?
Znalezione obrazy dla zapytania Konrad Piskała 
W moim przypadku przygotowania zajmują przynajmniej kilka lat. Najpierw staram się poznać kraj, do którego chcę pojechać, czyli jak mówił Ryszard Kapuściński przeczytać wszystko, co wcześniej napisali na ten temat inni. Potem znaleźć rozmówców, którzy mogą mnie oprowadzić po tym świecie. Oni też potrzebują czasu, aby mnie poznać, bo muszą mi zaufać. Potem są wyjazdy, spotkania z bohaterami i na samym końcu pisanie książki.

Tak się złożyło, że w ciągu ostatniego miesiąca czytałam dwie książki o Afryce, pana i pana Andrzeja Śliwy. Obaj panowie jesteście z wykształcenia geologami i obu Was ‘ciągnie’ do Afryki. Ale Pan został reporterem wojennym, a pan Śliwa, był geologiem. Więc nasunęło mi się takie pytanie. Dlaczego wybrał pan tak niebezpieczny zawód? Czy nie wolałby pan pracować z minerałami albo przynajmniej w spokojnym kraju?

Muszę sprostować, nie jestem reporterem wojennym. Nie jeżdżę na front. Od wojny trzymam się z daleka. Niestety ona sama podchodzi coraz bliżej. Coraz więcej znajduję miejsc na świecie, które kiedyś odwiedzałem, a dziś są ogarnięte konfliktami –Krym, Syria, Mali. Coraz częściej spotykam ludzi doświadczonych przez wojnę. W swoich książkach opisuję ich historie. Jednak, na co dzień piszę o Polsce, a więc nie jest niebezpiecznie, choć wcale nie jest łatwiej. Dlaczego ten zawód? Bo jest fascynujący.


W książce ‘Dryland’ jest wiele odnośników do reportaży i książek innych podróżników, reportażystów itd. Jaki jest pana ulubiony autor w tej dziedzinie? Jakie książki poleciłby Pan moim czytelnikom i czytelniczkom? Oczywiście poza swoimi.

Na półce z brzegu leżą: Wojciech Tochman „Jakbyś kamień jadła”,Jean Hatzfeld„Strategia antylop”, Ryszard Kapuściński„Heban”, Adam Hochschild „Duch króla Leopolda”, Paul Theroux „Safari mrocznej gwiazdy”.Wojciech Jagielski „Wypalanie traw”, MałgorzataSzejnert „Dom żółwia. Zanzibar”, Olga Stanisławska "Rondo de Gaulle'a". Ale tak mógłbym wymieniać bez końca… Stasiuk, Szczygieł, Albiński, Hugo-Bader, Ostałowska, Varga, bo świetnych reporterów i pisarzy jest mnóstwo. W końcu Swietłana Aleksijewicz wywalczyła pierwszego Nobla dla literatury faktu. Jeżeli chcę się czegoś dowiedzieć o jakimś kraju, to najpierw sięgam po reportaż.   


Okładka książki Rondo de Gaulle'aOkładka książki Jakbyś kamień jadłaStrategia antylopOkładka książki Heban


Okładka książki Dom żółwia. ZanzibarOkładka książki Duch króla Leopolda. Opowieść o chciwości, terrorze i bohaterstwie w kolonialnej AfryceOkładka książki Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do KapsztaduOkładka książki Wypalanie traw



W Pana książce świat Somalii jest odwrotnie proporcjonalny do wspaniałości ludzi. To piękne, ze wyłania Pan ludzi z charyzmą, walczących o siebie, odważne kobiety i piękne małżeństwa. Czy sądzi Pan, że takie jednostki „zmienią oblicze” tej ziemi afrykańskiej?

Somalia, jak widać uczyć można się wszędzie,ale tam jest to szczególnie ważne.  Pamiętam je z książki 'Dryland', w której postać tej niezwykłej kobiety jest przedstawiona obszernie.To jedno z moich ulubionych zdjęć z książki

Somalia, jedno ze zdjęć, które otrzymałam od autora. Pamiętam je z książki. Tak się składa, że to moje ulubione
I jeszcze Somalia....

Tak, mam taką nadzieję. Ale myślę, że wszyscy zmieniamy ten świat na lepsze. Przynajmniej powinniśmy starać się to robić.  

Jeden z komentarzy pod moją recenzją był taki: ‘Na pewno jest to książka ciekawa, ale i wstrząsająca. Dobrze od czasu do czasu coś takiego przeczytać i otworzyć oczy na to, co dzieje się w innych krajach. Może wtedy docenimy to, że mieszkamy w Polsce, zamiast wiecznie narzekać na naszą rzeczywistość’. Jest to spostrzeżenie, które i mi towarzyszyło. Że u nas są przepychanki, ale rozwiązujemy to pokojowo i bez walk. Moje pytanie jest następujące. Czy jest Pan optymistą, jeśli chodzi o Polskę, Europę nawet Afrykę? Czy pesymistą?

Nie wiem czy my, Polacy, rozwiązujemy konflikty pokojowo. Mamy nieco ponad 25 lat demokracji i strasznie krótką pamięć. Za mojego życia na ulicach były przecież czołgi, wojsko i ofiary. A Europa? Masakry w Bośni, wojna na Ukrainie. Jeden z moich somalijskich bohaterów był przekonany, że w jego kraju nic podobnego nie może się wydarzyć. Miał dwadzieścia parę lat skończył studia, pracował, planował założyć rodzinę i nagle przyszła wojna. Ot, tak. Zmiotła jego świat z powierzchni ziemi. Nic nie jest dane nam raz na zawsze, ani demokracja, ani pokój. Dlatego musimy pilnować naszej wolności.  


Co jest pięknego w Afryce? Jakieś potrawy, zwierzęta?

To ogromny i różnorodny kontynent. Pełen kontrastów. Jest fantastyczne jedzenie (uwielbiam etiopską indżerę), cudowne krajobrazy, nieskażona przyroda, błękitny ocean, ale to, co jest najlepszego to ludzie. Są ciepli, otwarci i nieustannie uśmiechnięci. 

Mali, zdjęcie pochodzi od autora

Mali, zdjęcie pochodzi od autora

Mali, zdjęcie pochodzi od autora
I pytanie mało delikatne. Chodzi o wszechobecny na pańskich zdjęciach w książce ‘Dryland’ brud. Pobojowisko to jedna sprawa, to kojarzy mi się ze zdjęciami z popowstaniowej Warszawy z 1945 roku np. Olgierda Budrewicza z Muzeum Powstania, ale tam było czysto. Na zdjęciach z Afryki wszędzie pełno papierków, śmieci itd., Z czego to wynika? Czy w warunkach europejskich albo bliskowschodnich, gdzie jest pokój, nie ma tego problemu w tej społeczności?

Nairobi przed 15 laty było bardzo brudnym miastem. Teraz w centrum są ławki, klomby z kwiatami, kawiarnie z dobrą kawą. Brud jest tam gdzie jest bieda.

Dlaczego wybiera Pan kraje tak niebezpieczne? I pytanie powiązane. Czy można bezpiecznie podróżować do Afryki? Co by Pan polecił?

Wybieram miejsca ciekawe i takie, o których mało kto pisze. Można jechać w wiele miejsc. Etiopia, Kenia, Uganda, Maroko, Zanzibar, Ruanda, Gambia, Ghana. Trzeba tylko jechać z otwartą głową i sercem. Uśmiechać się do miejscowych, bo Afrykańczycy zawsze ten uśmiech odwzajemniają.  

Czy planuje pan napisać następną książkę? Co to będzie?

Z pewnością wrócę do Afryki, ale nie wiem jeszcze, o czym będzie następna książka. Czekam, szukam, mojego bohatera lub bohaterki i historii, która mnie uwiedzie.

Pana książka o Sudanie 'Czas bezdechu' jest kompletnie odmienna niż 'Dryland' o Somalii. Różnica nie polega tylko na tym, że 'Czas bezdechu' to reportaż z podróży, ale przede wszystkim na tym, że Sudan to kraj spokojniejszy. Czy mam rację?

Inna jest konstrukcja tych książek. Północny Sudan jest bardzo bezpieczny, ale w Południowym obecnie trwa wojna domowa.   

Rozmowy z ludźmi w tej książce pokazały, że kraj ten prędzej podniósł się z wojny domowej, pomimo różnic religijnych. Nie wiem czy dobrze zrozumiałam, ale wywnioskowałam, iż Sudańczycy odrzucili szariat? Jak to wygląda teraz w tak zmieniających się warunkach?

Trafiłem na moment pokoju, na dobry czas dla tego kraju. Niestety historia Sudanu Południowego nie potoczyła się dobrze. Po referendum i stworzeniu nowego państwa wybuchły walki pomiędzy Nuerami i Dinka. Toczą się do dziś.

Sudan z Pana książki i Somalia różnią się diametralnie. Czy w Afryce każdy kraj jest tak inny od siebie?

Tak, Afryka jest szalenie różnorodna. Nawet w obrębie jednego kraju, mamy wiele grup – mówiących różnymi językami, posiadających odmienną tradycję, czasem wierzenia, ubiór.     

Mówi Pan w książce 'Czas bezdechu' o sklepach z laptopami i o komórkach. Stąd moje pytanie. Można tam zabrać czytnik do książek? A komórki będą działać?

Komórkę w Afryce ma praktycznie każdy. Jeżeli kojarzymy ten kontynent jedynie z barwnymi plemionami, safari i ubóstwem robimy duży błąd. Owszem są strefy biedy, konfliktów, ale też miejsca gdzie nowoczesne technologie rozwijają się błyskawicznie. Dość powiedzieć, że niektóre uniwersytety w RPA są wyżej notowane niż nasze.   


Dziękuję za rozmowę.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...