poniedziałek, 23 listopada 2015

Dwie książki noblowskie - o człowieku i jego reakcji na ekstremalne warunki 'Miasto ślepców' Saramago i 'Władca much' Goldinga

Muszę się Wam przyznać do porażki czytelniczej. A raczej słuchalniczej. Poległam na 'Mieście ślepców'. Nie wiem jak to jest. Czy to wina książki, czy też formy, w jakiej chciałam ją przyswoić? Bo audiobook zajmuje kilka dni, i w związku z tym, nie ma czasu  na marnowanie czasu. 

Więc poległam. Oto moja recenzja, jak to mówi Kominek 'Opinia pięćdziesięciu stron":
JSJoseSaramago.jpgZnalezione obrazy dla zapytania Saramago
Z Wikipedii: José de Sousa Saramago (wym. port. [ʒuˈzɛ ðɨ ˈsozɐ sɐɾɐˈmaɣu], ur. 16 listopada 1922 w Azinhaga, zm. 18 czerwca 2010 w Tías) – portugalski pisarz, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury w 1998.
Saramago połączył w swoich dziełach mity, historie swojego kraju oraz surrealistyczne wyobrażenia. W uzasadnieniu przyznania Nagrody Nobla napisano za dzieło, które przypowieściami, podtrzymywanymi przez wyobraźnię, współczucie i ironię, stale umożliwia pojmowanie iluzorycznej rzeczywistości.
Okładka książki Miasto ślepców

Bardzo tę książkę przepraszam, że ją tak porzucam po 6 fragmencie (na 23, czyli po 1/4), ale to jest ponad moje siły. No wysłuchałam końcówki - o tym kościele. To mi dopełniło myśl autora.
NIE NIE NIE
Wiem, noblista, film świetny, ale książka nie. I aż mi serce urosło, gdy przeczytałam, że Wojciech Gołębiowski też dał tej książce pałę. Po raz pierwszy zgadzam się w zupełności z Jego bezkompromisową opinią.
'Miasto ślepców' wydano w roku 1995, a Polsce w 1999. Okładka, którą prezentuję, pochodzi z wydania przez wydawnictwo Rebis, z roku 2008.
Tematem jest teza o tym, że człowiek z tą swoją kulturą i społecznością upada, gdy zajdą ku temu warunki. I temu miała służyć alegoria ślepoty w tym mieście z powieści. Nic nowego. Chodzi o doświadczenie Zimbardo ze studentami. 
Z Wikipedii: Stanfordzki eksperyment więzienny (Stanford Prison Experiment – SPE) – miał za zadanie zbadać psychologiczne efekty symulacji życia więziennego. Przeprowadziła go grupa psychologów uniwersytetu Stanford pod przewodnictwem Philipa Zimbardo w 1971 roku. Podczas selekcji kandydatów kierowano się ich dobrą kondycją psychofizyczną oraz brakiem kryminalnej przeszłości. 24 wybranych studentów losowo podzielono na więźniów i strażników. Eksperymentalne więzienie skonstruowano w piwnicy wydziału psychologii w Stanford.


Ale po co iść do Zimbardo! Mieliśmy wojnę, przedwczoraj przeczytałam opowieść pani Tuszyńskiej o Schulzu w Drohobyczu. Toż to o to chodziło! Ludzie ludzi zabijali, traktowali jak psy.
Ale na ten temat, sądzę, lepiej wypowiedział się Golding we 'Władcy much'. Jest tam i gradacja, i artyzm, i stopniowe wchodzenie w głąb istoty zła w człowieku.

Saramago wyciąga swoich bohaterów z ról społecznych i od razu stawia ich pod murem, a konkretnie w szpitalu psychiatrycznym. Wszystko dzieje się szybko i tak jakby ludzie tylko czekali, żeby sobie skoczyć do gardeł. Może i tak jest, ale ja nie chcę takiego świata. Oszczędziłam sobie scen gwałtu, zabijania się o kawałek chleba i głupiej przemocy (mówiłam, znam film). Wystarczy mi to, co oglądam o obozach, wojnach czy o rzeziach. Europa Środkowo-Wschodnia, Afryka, Azja nie potrzebuje alegorii. Tak bywało. I raczej musimy wierzyć w potęgę człowieka, w jego siłę odrodzenia, w duszę ludzką, która ciągnie nas do góry. Saramago na siłę i z góry chciał pokazać, że Bóg nie istnieje, że ludzie są źli.
Ale czy naprawdę? Ja chcę wierzyć w dobro i świat musi wierzyć w dobro, bo co nam zostanie?!
Golding pokazał inicjację człowieka w zło, stopniowo, gradacyjnie. I ta końcowa scena płaczu chłopca. Pokazuje ocknięcie się ludzkości.

Więc oszczędziłam sobie poczynań w tym domu wariatów i na razie odpuszczam sobie pana Saramago.
Może kiedyś, gdy będę mocniejsza duchowo. 
1 gwiazdka 


Okładka książki Władca much'Miasto ślepców' zestawiłam z inną 'noblowską' książką. Mianowicie 'Władcą much' Williama Goldinga. Lord of the Flies (1954) – wyd. pol. Władca much, po raz pierwszy w Polsce wydał Czytelnik w roku 1967.  Okładka, którą prezentuję, pochodzi z wydania z 2007 roku wydawnictwa TTM Polska w ramach serii: Dzieła Najwybitniejszych Noblistów. W uzasadnieniu Nagrody Nobla stwierdzono: 'za „powieści, które dopomagają zrozumieć warunki funkcjonowania człowieka we współczesnym świecie”'. I z tym się zgadzam.

Tę, oceniam na 8 gwiazdek i uważam ją za wspaniałe, godne polecenia dzieło. Jest to opowieść o grupie chłopców, ocalałych z katastrofy nuklearnej. Znaleźli się oni na jakiejś wyspie. Próbują przeżyć. Stopniowo chłopcy wyzbywają się zasad cywilizowanego świata i robią się coraz bardziej okrutni. Jest to tym bardziej widoczne, że dzieje się 'na dzieciach', czyli osobach dopiero uczących się świata i bardziej na ten świat podatnych. Oto cytat z książki:
'Ralf płakał nad kresem niewinności, ciemnotą ludzkich serc i upadkiem w przepaść szczerego, mądrego przyjaciela, zwanego Prosiaczkiem'.

William Golding (1983)
Sir William Gerald Golding (ur. 19 września 1911 w Newquay, zm. 19 czerwca 1993 w Perranarworthal) – brytyjski pisarz, poeta, laureat Nagrody Nobla w 1983 i Nagrody Bookera w 1980, najbardziej znany z powieści Władca much.

7 komentarzy:

  1. "Miasta ślepców" nie znam, ale "Władca Much" zrobił na mnie duże wrażenie. Miałam tzw. kaca książkowego po niej.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja podobnie jak Marta nie znam "Miasta".
      "Władca much" to taka książka, która pozostaje w człowieku na zawsze.

      Usuń
  2. Łączę się w czytelniczym rozczarowaniu - na "Mieście ślepców" również poległam. Za to powieść Goldinga jest doskonała. I bardzo zapada w pamięć.
    Eksperyment Zimbardo wałkowałam, jeszcze jako studentka psychologii, na wszystkie strony ;-) Faktycznie, to nie jest novum, że w człowieku tkwi bestia i tylko czeka na okazję...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Uf. To ulga, bo już myślałam, że to ja taka jestem wybredna.

      Usuń
  3. "Miasto ślepców" mam póki co w planach :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Szczerze mówiąc nie czytałam ani jednego, ani drugiego tytułu. O "Mieście ślepców" jakoś w ogóle nie myślałam, a "Władca much" też mnie nie pociąga. Ale czasem bywa tak, że podchodząc bardzo nieufnie do jakiejś książki okazuje się, że nie miałam racji. Klasyczny u mnie przykład to "Anna Karenina", której ogromnie się obawiałam, a byłam zachwycona w trakcie lektury.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja do 'Miasta ślepców' byłam zapalona pozytywnie, i zdziwiłam się, ze nie przypadła mi do gustu'.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...