piątek, 13 listopada 2015

Katarzyna Krenz, Julita Bielak 'Księżyc myśliwych' - powieść w klimacie skandynawskim.


Przyznam szczerze, że nie zauważyłabym premiery tej książki, gdyby nie Book-me-a-cookie. Książka bierze udział w akcji Dream-list-books, o której pisałam w poście sprzed kilku dni: rekomendującym książki: Książki na Dzień Seniora i Dzień Singla. 
 
Chciałam ostatnio przeczytać jakiś kryminał, sensację, słowem coś wciągającego i w miarę lekkiego, więc po tę książkę sięgnęłam z ochotą. 
Ukazała się ona 5 października tego roku 2015, miesiąc temu w wydawnictwie Znak. 
Jest to książka dedykowana księżycowi myśliwych, czyli niedawno obserwowanemu zjawisku krwawego księżyca. Spodziewałam się więc lunatyków, zabijających w poświacie księżycowej, ale nie. Jest to coś innego, ale równie ciekawego, a nawet bardziej. Bo książka liczy sobie 500 stron. 
Książka to dzieło dwóch kobiet. Katarzyna Krenz to doświadczona pisarka, autorka czterech powieści:   Księżyc myśliwych, Krolowa pszczół, Lekcja tańca, W ogrodzie Mirandy. To była dziennikarka radiowa i tłumaczka  (Updike, A. Oz, J. Bayley czy R. Russo). Jest też poetką i malarką.
 Julita Bielak to debiutantka. Jest to ich wspólne dzieło.

Katarzyna Krenz


Akcja rozgrywa się na wyspie Sylt, wyspie w Niemczech na Morzu Północnym. Oto zdjęcie z tej wyspy, wygrzebane w sieci. Oddaje klimat książki: bezkresną przestrzenią i tą samotnością chatki.

http://en.sylt.de/typo3temp/pics/orte-list-bz_c1a127438f.jpg
Zdjęcie z tej wyspy: http://en.sylt.de/typo3temp/pics/orte-list-bz_c1a127438f.jpg
Mamy grupę bohaterów, kilka osób, w których życie wkrada się zamęt. Nastrój tej wyspy w książce przypominał mi mój ulubiony serial z dawnych lat 'Przystanek Alaska'. I tu, i  tu mamy bohaterów w różnym wieku, z różnym bagażem życiowym, którzy swoje w życiu przeszli i na wyspie, wśród dzikiej natury próbują ułożyć sobie życie na nowo, spokojniej, troszkę bezwładnie. Jest słomiana wdowa, jest przetrącony przez życie malarz matematyk, niewidomy barman, trzydziestolatka w ciąży, porzucona przez kochanka, samotny emerytowany księgowy, i matka z milczącym synem. Bohaterem jest też morze i natura: deszcz, wiatry i dzika przyroda.
Jest ona wybawieniem i pułapką. Nagle pojawia się zmiana. Katalizator. Ktoś zaginął, ktoś został pobity, pojawia się tajemniczy paparazzi o czarze włoskiego uwodziciela, pojawia się studentka szukająca chłopaka, i chłopak, szukający nie wiadomo czego. Coś się rozwiązuje, a coś innego komplikuje. Pojawią się tez neonaziści i zbrodniarz wojenny oraz piractwo przemysłowe.
Wszystko, cała akcja wciąga swoim urokiem niespieszności, takiego klimatu skandynawskiego, z trylogii Millenium, i z filmów Bergmana. Wydaje się, że autorkom udało się wydobyć istotę uroku tamtych dzieł. Może bardziej kryminałów niż filmów. Widzimy bohaterów poddanych przyrodzie, na tyle w grupie, żeby czytelnik musiał zastanawiać się nad wzajemnymi relacja,i, i na tyle samotnymi, żeby każdy z nich musiał sam rozprawić się ze swoim życiem.
Mnie dodatkowo zauroczyły listy do J. pojawiające się pod koniec każdego rozdziału. Są one inne niż treść fabuły, ale o niej mówią, ją komentują i analizują. Daje to wrażenie postmodernizmu, czyli prądu w literaturze, akcentującego podwójną fikcyjność literatury. Powieść ma pokazywać sobą, swoją strukturą, że jest powieścią, tworem umysłu pisarza. Mieliśmy więc 'Beniowskiego' (jeszcze nie postmodernizm, ale dygresji tam było sporo), mieliśmy 'Kochanicę Francuza' i 'Imię róży'.  Tutaj też inicjały piszących sobie listy mylą, po treści mamy wrażenie, że to komentarze pisarskie. Wprowadzają one klimat filozoficzny, mówią na temat geografii i topologii, o postaciach z książki i o filmach Bergmana. O ile na początku widać, ze piszące do siebie listy są zewnętrzne wobec akcji, niezaangażowane, to stopniowo postacie je pochłaniają. Wciągają. I już nie wiemy, czy akcja pochłania autorki tych listów, czy to listy angażują akcję. Świetnie skonstruowane niedopowiedzenie, i wiele filozofii. A listy, piękne, takie starodawne.
Powiem jeszcze, że w końcu czytelnik dowiaduje się kto te listy pisał. I będzie to zaskoczenie.

Książka jest troszkę zaskakująca poprzez te listy, ale i poprzez samą fabułę. Jest ciekawa, ale nieprzewidywalna. Jest to książka ciekawa, bo wciągnięcie się w akcję nie opiera się na krwawych scenach, ale na polubieniu bohaterów, takiej magii miejsca. Coś jak 'Przystanek Alaska'.
Tak, polecam tę książkę. Będziecie zdziwieni, ale i 'wciągnięci przez książkę'. Jest to wspaniała propozycja na długie jesienne wieczory.
7 gwiazdek



Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak

i staraniom strony Book me a cookie


3 komentarze:

  1. Kolejna pozytywna recenzja, nie wiem dlaczego przegapiłam całkowicie tę książkę. Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja bym też ją przegapiła, a to bardzo klimatyczna książka. Polecam.

      Usuń
  2. Chętnie bym przeczytała, podejrzewam, że klimat tej książki by mi odpowiadał :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...