sobota, 14 listopada 2015

Wywiad z Mariuszem Urbankiem, autorem bestsellerowych biografii !!!!!!!



         .  Znalezione obrazy dla zapytania Mariusz Urbanek   Znalezione obrazy dla zapytania Mariusz UrbanekZnalezione obrazy dla zapytania Mariusz Urbanek
                              Jak długo zbiera Pan materiały do każdej książki? Jak długo trawa jej pisanie? 

Pisanie trwa zwykle krócej niż przygotowania, dokumentacja tematu, zbieranie potrzebnych elementów układanki, która będzie książką. Bo po pierwsze muszę przeczytać wszystko, co o moim bohaterze napisano, muszę dotrzeć do archiwów, rękopisów przechowywanych w bibliotekach, listów i pamiętników, porozmawiać z ludźmi, jeśli to jeszcze możliwe. Oczywiście w tym czasie książka już powstaje, w szkicach, notatkach, ale przede wszystkim w głowie. Na tym etapie następuje już dopasowywanie do siebie puzzli. Pisanie nie polega na w miarę składnym klepaniu w klawiaturę komputera, pisanie to przede wszystkim myślenie o tym, co i jak zostanie na tej klawiaturze wystukane.

          
 Znalezione obrazy dla zapytania Mariusz UrbanekZnalezione obrazy dla zapytania Mariusz UrbanekZnalezione obrazy dla zapytania Mariusz UrbanekZnalezione obrazy dla zapytania Mariusz Urbanek
Znalezione obrazy dla zapytania Mariusz UrbanekZnalezione obrazy dla zapytania Mariusz UrbanekZnalezione obrazy dla zapytania Mariusz Urbanek Waldorff



 Czy w wyborze postaci do biografii kieruje się Pan sympatią, czy są jakieś inne powody? 

Pierwszym i podstawowym powodem jest ciekawość. Taka zwykła chęć dowiedzenia się o jakimś człowieku więcej niż oferują inne książki, wspomnienia, dokumenty. Chęć zrozumienia motywacji, jakimi kierował się w życiu, wirtualnego spotkania z człowiekiem, z którym inaczej już nie mógłbym się spotkać. Ale na początku zwykle jest jakiś impuls. W przypadku Brzechwy ciekaw byłem, dlaczego genialny bajkopisarz w ogóle nie cenił swoich bajek. Tuwim – książę poezji, który nagle angażuje się w politykę.; Chciałem dowiedzieć się, po co mu to było. W przypadku Jerzego Waldorffa kusiła trwająca ponad 60 lat miłość do innego mężczyzny, szczera, bo nie potrzebująca taniej popularności w mediach i ciągłego podsycania na internetowych portalach. Broniewski zafascynował mnie swoją niezależnością, kiedy odmawiał Bierutowi napisania nowego hymnu Polski, bo to tak, jakby orłu urywał głowę. Genialni matematycy ze Lwowa to z kolei historia, która, gdyby nie przypadek, nie powinna się w ogóle wydarzyć. 

 
                  Którą z Pańskich książek lubi Pan najbardziej? 

Łatwiej mi odpowiedzieć na pytanie, którą lubię najmniej. Bo inaczej niż wielu piszących odpowiadających na podobne pytanie, ja najmniej lubię ostatnią książkę w trakcie powstawania. Bo mimo sporej liczby tytułów na koncie nie potrafię wyzwolić się od niepewności, czy się uda. A co, jeśli czytelnicy książkę odrzucą? Napiszą, że Urbanek się skończył? Niestety anonimowość wyrażania opinii w Internecie sprzyja łatwości ferowania bezwzględnych ocen. A nie wierzę, by można było się ich wpływu całkowicie uwolnić. Później, kiedy przychodzą pozytywne recenzje, zaczynam patrzeć na nią oczyma Czytelników. I powoli się do niej przekonywać. 

 
       Ostatnio pisał Pan albo o przedwojennej Warszawie, albo o Lwowie? Jakby miał Pan machinę czasu to gdzie by Pan pojechał? A może całkiem inny kraj? 

Okresem, który przewija się w większości moich książek jest II Rzeczpospolita i bardzo chciałbym spędzić parę miesięcy w „latach dwudziestych, latach trzydziestych…” minionego wieku. Po to, żeby sprawdzić, czy to, co myślę o tym czasie, jest na pewno prawdziwe, no i żeby spotkać moich bohaterów w ich własnym świecie. Moje biografie to tak naprawdę stawianie tym ludziom pewnych pytań i szukanie odpowiedzi na pytanie: dlaczego właśnie tak? A może mogli postąpić zupełnie inaczej i co wtedy? Taki powrót do przeszłości, w której można jeszcze coś zmienić, poprawić. A prywatnie, bo nie piszę o tym okresie i pewnie nigdy pisał nie będę, to chciałbym znaleźć się w Betlejem w dniu, w którym urodził się Chrystus. Wiadomo, że nie było to 24 grudnia, więc pewnie musiałbym spędzić tam trochę więcej czasu, no, ale to byłaby wiedza absolutnie bezcenna. 

           Czy tak zapracowany pisarz ma czas na czytanie dla przyjemności? 

Oczywiście, że tak. To nawet nie jest kwestia wyboru, ale fizjologicznej wręcz potrzeby. Człowiek, który kiedyś uzależnił się od czytania doskonale wie, jaki ból sprawia moment, gdy nie ma się pod ręką niczego, co można przeczytać. Wtedy sięga się po najbardziej absurdalne rzeczy, na przykład instrukcję obsługi czegokolwiek. Poza tym pisanie nie jest umiejętnością daną raz na zawsze, a przede wszystkim ostatecznie zdefiniowaną. Malarz może malować w różnych konwencjach i stylach, używając różnych materiałów, pisząc dopasowuje się – przynajmniej ja tak robię – formę do treści, a to już rzemiosło i technika, którą się po prostu szkoli. Dlatego trzeba przyglądać się, jak robią to inni. A więc czytać. 

                 Jakie książki lubi Pan czytać?
Nie mam ulubionego gatunku, mam wrażenie, że byłoby to mocno ograniczające. Czytam książki „branżowe”, a więc historyczne, oczywiście szczególnie łapczywie biografie, bo uważam, że jeśli historia ma twarz i nazwisko  to jest znacznie ciekawsza niż sprowadzona do „dziejowych mechanizmów” i „nurtów rozwoju”. Czytam powieści, żeby zobaczyć, jak inni opowiadają swoje lub cudze historie. Czytam poezję, bo prawdziwa poezja jest jak malowanie. To wielka sztuka opisać rzeczywistość w kilkudziesięciu słowach, choć oczywiście umiejących to zrobić poetów jest tysiąc razy mniej niż ludzi, którym się wydaje, że wszystko co ułożą w wersy jest poezją. Czytam kryminały, bo to przecież nie tylko sensacyjna intryga. Kryminał może być także wielką literaturą. 

                  Co będzie następne? Jaka postać? 

Następną książką będzie biografia Kornela Makuszyńskiego. Postaci tragicznej, bo zniszczonej przez bezduszność historii. Makuszyński, w odróżnieniu od innych moich bohaterów nigdy nie mieszał się w politykę, nie walczył, nie chodził pod żadnym sztandarem. Lubił ludzi, nie miał wrogów. Pisał całe życie o zwariowanych pannach z szalonymi pomysłami, superinteligentnych siódmoklasistach, koziołkach matołkach i wesołych małpkach. Dokładnie to samo chciał robić w powojennej Polsce. Nie mieszać się do wielkiej polityki, tylko robić to, co robił zawsze. Tymczasem okazało się, że w nowym ustroju nie ma dla niego miejsca. Okazało się, że książki, w których nie było polityki, właśnie tym zaniechaniem grzeszyły w stalinowskiej Polsce najbardziej. Przez siedem lat w PRL nie wznowiono żadnej książki Makuszyńskiego. Zamilczano go na śmierć, zmarł nie rozumiejąc co się wokół niego dzieje. O tym chcę napisać. 
8              Czy czytuje Pan blogi? 

Niesystematycznie, ale nie ma we mnie jakiegoś oporu przed ich czytaniem, wręcz przeciwnie. Blog to równie uprawniona forma wyrażania swoich opinii, co rubryka w tygodniku czy miesięczniku, a daje możliwość dużo szybszego reagowania na rzeczywistość niż media drukowane. To narzędzie jak każde inne, więc tak naprawdę ważne jest to, czego ów blog dotyczy, kto go pisze i dlaczego. A mniej istotne to, że „wisi” na jakiejś stronie w Internecie, a nie został opublikowany w mniej lub bardziej prestiżowym piśmie. 
Dziękuję za rozmowę. 

Od siebie: Wywiad przeprowadziłam drogą internetową, jak zwykle, bo mieszkam daleko od świata kultury. Otrzymałam gotowy wczoraj, przeczytałam i stwierdziłam, że lubię pisarza jeszcze bardziej. A praktycznie patrząc, wywiad zachęcił mnie do sięgnięcia po biografię Waldorfa, która wydawała mi się nieciekawa, i z niecierpliwością czekam na Makuszyńskiego, którego książki bardzo lubiłam w dzieciństwie. Chyba w bibliotece szkolnej były. 

 

10 komentarzy:

  1. Almos:
    świetny wywiad. Szkoda, że nie przyjechałaś do Wrocłąwia i nie porozmawiałaś z nim na miejscu...
    Almos

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tez mi szkoda, bo spotkanie na żywo z Tak lubianym pisarzem byłoby niezapomnianym przeżyciem. Przy okazji poszłabym do tego nowego gmachu filharmonii! Ale niestety. Nie mogę.

      Usuń
  2. Gratuluję udanego wywiadu. Miałam okazję słuchać Mariusza Urbanka na żywo i naprawdę potrafi opowiadać. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zdradzę, że pan Urbanek to bardzo sympatyczny człowiek. Czytał moje posty o swoich książkach i w ogóle jest bardzo miły. Zgodził się na wywiad.

      Usuń
  3. Bardzo ciekawe pytania zadałaś. Dużo się dowiedziałam o autorze :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję. Zamierzałam dopytywać, ale pan Urbanek w sumie zawarł to co najważniejsze. Trochę żałuję, że nie zaproponowałam pytań od czytelników.

      No ale trudno.

      Usuń
  4. Brawo! Bardzo interesujący wywiad przeprowadziłaś.
    I pytania i odpowiedzi przeczytałam z przyjemnością.
    Mam biografię Broniewskiego, bo to jeden z moich ulubionych poetów chociaż jako człowiek miał pokręcony życiorys ...może wkrótce po nią sięgnę.
    Waldorff to niezwykła osobowość więc jego biografia mnie intryguje. Może i inne uda mi się przeczytać.

    Mariusz Urbanek jak wykazał Twój wywiad to godny uwagi biograf.

    Pozdrawiam ciepło i serdecznie....

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję! Mnie dotychczas Waldorff kojarzył się z cmentarzami.... Wiec myślałam, że książka o nim będzie wiała nudą, ale wywiad pokazał mi, że nie, ze warto.
      A wyliczając, to przeczytałam: Broniewskiego, Tuwima, Brzechwę, Genialnych, i noszę się z Wieniawą.

      Usuń
    2. I podsumowałaś wywiadem.....jesteś prawdziwą fanką Pana Urbanka...ale wart jest tego.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...