poniedziałek, 21 grudnia 2015

Janusz Meissner 'Żądło Genowefy' - o polskich lotnikach z Bitwy o Anglię. Wspomnienia 'porucznika Herberta'...

Okładka książki Żądło Genowefy Dziś opinia o książce wydanej w 1969 roku w ramach "Serii Kieszonkowej Iskier". Autor to Janusz Meissner, ps. literacki "Porucznik Herbert" (1991-1978) – kapitan pilot Wojska Polskiego, pisarz i dziennikarz. 
Autor w 2 Pułku Lotniczym, źródło zdjęcia: tu
Janusz Meissner, źródło zdjęć: http://www.twojamalopolska.pl/dla_poczatkujacych/aktualnosci_z_regionu/wystawa_poswiecona_pilotowi_i_pisarzowi_januszowi_meissnerowi,_krakow,_16_maja_do_konca_czerwca_2013_r._d5998_pol.html
Z Wikipedii: 
'Jesienią 1939 przedostał się do Francji, a po jej upadku, do Wielkiej Brytanii. Nie otrzymując przydziału bojowego, został redaktorem i współautorem czasopisma satyrycznego Polski Spitfire, którego jedyny numer ukazał się 5 września 1940 w dwóch 

egzemplarzach. Zamieszczone w nim teksty i krytyka nie spotkały się z uznaniem polskich władz wojskowych, które wszczęły dochodzenie i skierowały go do rezerwy, "zsyłając" na Wyspę Węży (Bute). Mimo to, Meissner został następnie kierownikiem Wojskowej Rozgłośni Radiowej przy Biurze Propagandy Naczelnego Wodza, nadającej krótki program na falach BBC. Odmawiano jego prośbom o przydział do personelu latającego, powołując się na wiek. Od 1 kwietnia 1941 został jednak lotniczym korespondentem wojennym, uczestnicząc m.in. w lotach bojowych z załogami polskich bombowców, co wykorzystał w wydanej w 1943 popularnej książce Żądło Genowefy oraz w stanowiącej jej kontynuację L jak Lucy. 22 października 1942 zwolniony ze służby wojskowej, został dyrektorem Radia Polskiego – działu Ministerstwa Informacji i Dokumentacji rządu na uchodźstwie. W styczniu 1945 został szefem wydziału propagandy, prasy i informacji Polskich Sił Powietrznych. Po wojnie, jesienią 1946, powrócił do Polski i zamieszkał w Zakopanem'.

Moja opinia - z maja 2014 roku - jak ten czas leci.....
Świetna książka, której nie przeczytałabym, gdyby nie LC. Stała sobie na półeczce od zawsze, ale myślałam, że to jakieś nudy. Z drugiej strony, nie jest to książka dla nastolatków, wiec dobrze, ze czekała.
Świetne, przemyślane wspomnienia polskiego lotnika: z kampanii wrześniowej, z pobytu w Rumunii, potem z Francji, aż wreszcie w Anglii.
Autor jest świadomy tego co pisze i po co pisze. Czasami wywołuje strach, czasami wzruszenie, a czasami śmiech. Moim zdaniem, świetnym zabiegiem pisarskim było użycie paraleli podczas opisu kampanii wrześniowej: opis wojny obok opisu tego samego miejsca kilka tygodni wcześniej. Chwytające za serce. Potem następuje cała książka opowieści, ludzi, miejsc. Nawet taki polski Szwejk był, scena bardzo śmieszna.
Smutne jest to, że autor opublikował książkę jeszcze w czasach 'białych plam historii', co widać, gdy się jest uważnym czytelnikiem: autor używa pseudonimów, żeby nie narażać przyjaciół, o wielu sprawach w Rumunii mówi, że nie może ujawnić, o wojnie bolszewickiej mówi tylko enigmatycznie, o agresji Rosji 17 września nie wspomina, bo nie może.
Gdzieś tak pod koniec książki jest taka scena, gdy przyjaciel Herberta mówi o gazetach brytyjskich i o tym, po co oni się biją. W kontekście Jałty jest to smutne, bo pokazuje tragizm Polski.
Ale książka nie jest smutna, jest troszkę jak proza Hemingwaya: twarda, konkretna, 'męska'. 
8 gwiazdek
 

1 komentarz:

  1. Mamy na półkach kilka książek tego autora, ponieważ mąż jeszcze jako nastolatek bardzo lubił powieści Meissnera.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...