wtorek, 1 grudnia 2015

Maria Wiernikowska 'Oczy czarne, oczy niebieskie'- reportaż z pielgrzymki do Santiago de Compostela. W poszukiwaniu wiary...


Okładka książki Oczy czarne, oczy niebieskieDziś znów o książce, którą przeczytałam rok temu. Dostałam ją od koleżanki. Postać autorki kojarzę bardzo dobrze. Pamiętamy przecież ją kroczącą w gumiakach do ludzi podczas powodzi stulecia w 1997 roku. Pani Wiernikowska znana jest też z reportaży i materiałów dla Telewizji Polskiej, m.in. z punktów zapalnych na całym świecie (Czeczenii, Rosji, Bośni i Hercegowiny, Afganistanu). 
Wikipedia informuje o trzech książkach:
  • Zwariowałam, czyli Widziałam w Klewkach, Wyd. Rosner & Wspólnicy, 2005,– o korupcji i niewyjaśnionych aferach we współczesnej Polsce.
  • Oczy czarne, oczy niebieskie. Z drogi do Santiago de Compostela, Wyd. Zwierciadło, 2013.
  • Widziałam. Opowieści wojenne. Wyd. Zwierciadło, 2014. 
I pięciu filmach:

  • Dzisiaj wiadomości nie będzie (2000) – realizacja, scenariusz,
  • Dziady (2000) – realizacja, scenariusz,
  • Jutro będzie inaczej (2004) – pomysł filmu,
  • Pożądana Niepożądana (2005) – realizacja, scenariusz,
  • Zwariowałam (2006) – realizacja.
Znalezione obrazy dla zapytania Maria Wiernikowska
Znalezione obrazy dla zapytania Maria Wiernikowska
Autorka





















Bardzo chcę przeczytać książkę 'Widziałam', bo słyszałam, że jest pełna humanizmu, po prostu ważny głos kobiety, która widziała wojnę. 
Na razie jednak przeczytałam 'Oczy czarne, oczy niebieskie'.  Wydało ją Zwierciadło w 2013 roku. 
W wydaniu zwracają uwagę przepiękne zdjęcia z pielgrzymki. Hiszpania jest przepiękna. I chciałabym tam pojechać, szczególnie po obejrzeniu tych fotografii. Autorka jedzie rowerem i zatrzymuje się w miejscach noclegowych, je to co inni pielgrzymi, razem z nimi leczy pęcherze na nogach. Słowem, prawdziwa 'pielgrzymowiczka' (jest takie słowo?).


Moja recenzja sprzed ponad roku:
Dałam książce 7 gwiazdek. Ale nie jest to lektura o istocie wiary, tak jakbyśmy się spodziewali po książce o pielgrzymce. Ale to właśnie przekazuje autorka, która stoi w opozycji do Wielkiego Pisarza, podającego 'sens świata'. W książce mamy raczej sokratejskie wątpliwości i wgłębianie się w siebie. Jest też troszkę fajnych zdjęć 'zwykłych ludzi' po drodze.
A sumie, gdy tak człowiek spojrzy na swoje duchowe pielgrzymowanie, to chyba przebiega ono bardziej tak jak to opisuje pani Wiernikowska - tak żeglując po różnych sprawach, a człowiek jest bardziej sumą porażek i zawodów, niż zbiorem mądrych myśli.
Ciekawa książka, jeśli lubimy niedefinitywne książki. 
7 gwiazdek

 Dopowiedzienie:
 Książka rozpoczyna się cytatem z Jana Lechonia:
PYTASZ CO W MOIM ŻYCIU
Z WSZYSTKICH RZECZĄ GŁÓWNĄ


Pytasz, co w moim życiu z wszystkich rzeczą główną,
Powiem ci: śmierć i miłość - obydwie zarówno.
Jednej oczu się czarnych, drugiej - modrych boję.
Te dwie są me miłości i dwie śmierci moje.

Przez niebo rozgwieżdżone, wpośród nocy czarnej,
To one pędzą wicher międzyplanetarny,
Ten wicher, co dął w ziemię, aż ludzkość wydała,
Na wieczny smutek duszy, wieczną rozkosz ciała.

Na żarnach dni się miele, dno życia się wierci,
By prawdy się najgłębszej dokopać istnienia -
I jedno wiemy tylko. I nic się nie zmienia.
Śmierć chroni od miłości, a miłość od śmierci.


Wiersz chyba  ważny dla samej autorki i motto pielgrzymki. Ostatnio powiązałam ten utwór i tę książkę z haiku z książki 'Ścieżki północy' Flanagana.  Długo myślałam nad tą książką, bo coś mi w niej się nie zgadzało. Było w niej coś czego nie rozumiem. I nie chodzi tu tylko o seks na pielgrzymce, co już samo w sobie wydaje mi się bluźnierstwem, ale o to, że niby książka jest pełna miejsc i ludzi, a jednak jakaś taka pusta. Lechoń w wierszu widzi coś, pomimo rozpaczy. Wiernikowska opisuje coś co się wymyka, jakiś brak istoty bytu. Po ponad roku zrozumiałam, że chodzi o brak wiary! O to, że autorka mówi o tym, że jest niewierząca, że z całej pielgrzymki została jej rozpacz niewiary. I chyba dlatego nie mogłam porozumieć się z tą książką.... Jest to więc lektura odważna, takie odważne powiedzenie sobie, że z katedry duszy zostały nam tylko mury... A może to cała nasza kultura europejska jest pusta? 
Przecież Santiago de Compostela to symbol Europy!

4 komentarze:

  1. Chciałabym przeczytać jakąś książkę z pielgrzymki do Santiago de Compostela, ale nie jestem pewna czy akurat tą konkretną.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, wiary tam nie ma, ale jako reportaż - bardzo dobra. Już po jej przeczytaniu ogladałam w telewizji reportaż z tej trasy i nawet miejsca się zgadzały. Nie byłam tam przecież, a po książce pani Wiernikowskiej rozpoznawałam miejsca.
      Warto jest przeczytać.

      Usuń
  2. Nie dla mnie, ale już wiem, komu ją polecić ;) Dziękuję ;)
    Pozdrawiam ciepło :)

    OdpowiedzUsuń
  3. I ja Ciebie pozdrawiam, bo jesteś u mnie pierwszy raz :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...