środa, 9 grudnia 2015

Wojciech Jagielski 'Wszystkie wojny Lary' - o matce islamistów i kobiecie tolerancji. Kaukaska Niobe.

Okładka książki Wszystkie wojny Lary Najnowsza książka Wojciecha Jagielskiego została wydana 7 września 2015 roku przez wydawnictwo Znak. Tematyka jest bardzo aktualna, więc wszyscy chcemy to przeczytać. 
Można powiedzieć, że książka jest o islamie. Ale z wszystkich muzułmanek na ziemi Jagielski wybrał Niobe, kobietę, która straciła obu synów na wojnie w Syrii. Wojnie i walce, której nie pochwala. 
Lara to pseudonim. Kobieta pochodzi z Doliny Pankisi, z plemienia Kistów, czyli gruzińskich Czeczenów, zamieszkałych północno-wschodnią Gruzję, w górach Kaukazu. Wikipedia podaje, że ich liczbę ocenia się na od 5 do 8 tysięcy. Kistowie zachowują swój język (spokrewniony z czeczeńskim tzw. dialekt kistyński) oraz religię – islam sunnicki. Obrzędy religijne wśród Kistów zawierają pewne elementy pogańskie.
(O sunnitach z Wikipedii: Sami siebie określają jako "ludzie tradycji i wspólnoty" (arab. أهل السنة والجماعة Ahl ul-Sunna wa'l-Dżama'ah).)
Dolina Pankisi,  źródło zdjęć: http://www.pankisi.org/cgi-bin/blosxom.cgi/polish/o_regionie
Reportaż Jagielskiego jest w istocie rozmową, wywiadem z Larą, przeprowadzonym w MacDonaldsie, to tak na marginesie. Sama Lara przeżyła w życiu dużo. Z małej wioski poszła do Groznego. Tam została aktorką, miała męża i 2 synów: Szamila i Raszida. Gdy wybuchła wojna, uciekła. Wróciła do doliny. Tam znów przywykłą do życia tradycyjnego, które tradycyjnym być przestało. Bo młodzież odrzuciła przykazania starszyzny. Dla nich guru stali się mudżahedini, którzy nie wiadomo skąd zjechali się do tej bajkowej krainy, zaczęli tworzyć szkoły islamiczne i w ogóle przekonywać do 'nowego'. Początki nie wróżyły dla matki zagrożenia. Bo zabraniano picia, palenia, narkotyków... Jedynie starszyzna miała ich dość. 
Po różnych kolejach losu Lara wysyła synów do męża do Europy, ażeby tam żyli normalnie. Tam chłopcy zdobyli jakieś wykształcenie, pracę, rodziny, aż pewnego dnia i jeden, i drugi uciekł do ISIS. Kobieta tego nie pochwala, bo ona wojny się boi, przed wojną chciała synów strzec. Ale oni zrobili po swojemu. 

Mamy więc zestawienie dwóch postaw islamskich. Pierwszą reprezentuje Lara i starszyzna w Dolinie. O religii w swojej dolinie Lara opowiada, że opierała się na tradycji, że nie nakładała ograniczeń typu zakaz spotykania się kobiet i mężczyzn, że nie przeszkadzało im wchodzenie do świątyń innych religii. O burkach i restrykcjach Lara dowiedziała się dopiero odwiedzając syna w Aleppo i wcale jej się to nie spodobało....

I prawdę mówiąc troszkę brakowało mi tych tłumów, które zawsze przewijają się przez książki tego reportażysty. Nie jestem pewna, ale to chyba pierwsza bohaterka kobieca w jego książkach? Z racji tej, iż mamy tylko jedną bohaterkę, nie mam za bardzo porównania, czy jej postawa wobec islamistów jest typowa na Kaukazie czy raczej wyjątkowa? 

Lara ma zdrowe podejście do życia, do religii. Dwa cytaty, które powiedziała w rozmowie z Jagielskim oddają jej postawę życiową:
 'Marzenia są nie po to, żeby się spełniały, bo wtedy zaraz umierają - odpowiedziała. - Marzenia są po to, żeby nigdy nie przestawało się chcieć żyć. I po to, żeby o tym przypominały'.
 'Życiem można się tylko cieszyć, czerpać z niego, ale trzeba dbać o nie - powiedziała'.


Z kolei synowie, a najbardziej Szamil bez wahania przyjęli postawę zamkniętą, szczelną i radykalną. I co dziwniejsze, o ile dla nas Europejczyków, taki radykalizm religijny jest zacofaniem, to dla nich, tego drugiego pokolenia azjatyckich imigrantów, jest czymś nowym, jest oderwaniem się od tradycji.  Jest więzią silniejszą niż rodzina. A czym to motywuje? To wynika z rozmów Lary z synami przez Skype'a. Wynika z kryzysu w Europie.
'Z mułłami zaś przywędrowali muzułmańscy ochotnicy, którzy zwiedziawszy się o wojnie na Kaukazie, ogłosili ją świętą i ściągali z całego świata, by uczestnicząc w niej spełnić swoją religijną powinność i - gdyby Allah okazał się aż tak łaskawy - zginąć męczeńską śmiercią za wiarę i zyskać tym swoje zbawienie'. 
 
 'Powiedział, że w Europie trudno o przyjaźń, ludzie nie mają na nią czasu. Pracują od świtu do nocy, a gdyby mogli, pracowaliby pewnie bez przerwy. Najpierw, żeby dowieść swojego pierwszeństwa nad innymi, a potem, żeby odpierać ataki rywali.
– Tylko to się tutaj liczy. Ile masz i który jesteś w wyścigu, więc wszyscy za wszelką cenę próbują zdobyć jak najwięcej, wciąż się ze sobą ścigają. – Powiedział to ze złością, co ją zaskoczyło i trochę zmartwiło. – Tylko tak cię oceniają i mierzą. Jak masz, to jesteś kimś, to cię szanują, podziwiają, a to, co mówisz, uważają za ważne. A jak nie masz nic, to jesteś niczym i twoje zdanie nikogo nie obchodzi'.

Ale i chyba z czegoś więcej. Wynika też z tego, że pokolenie dzieci Lary nie widziało wojny. Nie doświadczyło tego. Dla nich wojna to ciekawi wojownicy, to ciekawe opowieści, a dla części z nich - szansa na dorobienie się czegoś. 
Wróćmy do Lary. Dla niej wojna to zło i zniszczenie, i deprawacja, która wywołuje jeszcze większe zło moralne. Więc nie było dla niej zrozumiałe, że to w Europie jej synowie aż tak się zradykalizowali:

'Wojna nie uwiedzie nikogo, kto ją widział i przeżył. Pociąga tylko tych, którzy nie wiedzą, jaka jest naprawdę'.

I to chyba będzie puenta tej książki. Że pozostała Lara, która jak zawsze w jej życiu bywało, skupiła się na rodzinie. Tutaj - na wnukach. 

Podsumowując tę książkę. Jest ona inna niż dwa reportaże Jagielskiego, które czytałam. Bo zawiera mniej rozmówców. Za to jak zawsze, w pełni i kwieciście oddaje obraz opisywanych ludzi. Kistowie, których członkinią jest Lara, ukazani zostali jako ludzie tradycji, zdrowych zasad i pewnego skostnienia, które chroni przed wypaczeniami, ekstremizmem. Ciekawą uwagę powiedział ojciec Alego, emira z Aleppo, a w dzieciństwie pastuszka z doliny. Że syn w istocie zapragnął pieniędzy, bo z doliny wyjechał 'bez kopiejki w kieszeni'. Bardzo sugestywnie pokazano również imigrantów kaukaskich w Europie. Dwa pokolenia. Mąż  Lary ciężko pracował na 3 etaty, żeby synom żyło się dobrze. Synowie zapragnęli więcej - oni zapragnęli integracji, a jednocześnie poczucia tożsamości. I to znaleźli w meczetach. 
Jagielskiemu udało się pokazać trasę przejazdu do Syrii, również ochotników i ochotniczki. Na przykład te dwie dziewczęta z domu Emira. 
Wydaje się, że Wojciech Jagielski ukazał w pełni to bardzo groźne zjawisko islamizmu. Ale i ukazał pokojowy islam - zwykłych ludzi. Jak już napisałam, brakowało mi innych kobiet, matek, żeby porównać, czy postawa Lary jest typowa, czy wyjątkowa. Na pewno książka pomimo całego smutku, nie jest książką smutną. A to dzięki Larze, kobiecie, która potrafi skupić się na dobrych wartościach w życiu i zapomnieć o złych. I tego mi było trzeba w książkach ostatnio. 
Ale czy jest to najlepszy reportaż Jagielskiego? Nie wiem, ale wydaje mi się, że nie. Ale może się mylę. 
Na pewno warto jest go przeczytać, bo sprawa jest paląca.

8 gwiazdek

2 komentarze:

  1. Dużo słyszałam o tej książce i wydaje się być naprawdę ciekawa, reportaż - więc może mi się spodobać. Może uda mi się ją przeczytać :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Dokladnie nie zrozumie nikt tragedii wojny kto sam jej nie przezyl Zdumiewa mnie postawa Polski W tak niepewnej sytuacji na swiecie , my psujemy sobie stosunki ze wszystkimi wokol jednoczesnie coraz bardziej dzielac sie miedzy soba Zdumiewa mnie ze po doswiadczeniach holokaustu ktos pali kukle Zyda a w tzw. " marszu niepodleglosci" znalezli sie tacy co krzycza : Polska dla Polakow. Zdumiewa mnie ze w katlickim kraju nie chce sie przyjac uchodcow Jezus nie mowil ze powinno sie pomagac tylko ludziom naszej wiary i tylko wtedy gdy nie niesie to zadnych zagrozen i nie bedzie nas nic kosztowac ukrywamie Zydow w czasie drugiej wojny swiatowej nioslo bardzo duzo zagrozen Jednak jak mawial Bartoszewski nie oplaca sie byc przyzwoitym ale na pewno warto Ja sie zastanawiam gdzie ta przyzwoitosc sie podziala w Polsce ? Czy my na prawde uwazamy ze terrorysci wsiadaja z rodzinami na jakies pontony ? ISIS nie potrzebuje uchodzcow czy emigrantow ekonomicznych do dokonania zamachow Jak zechca dokonac zamachu w Polsce to nawet Znajda Polaka ktory to dla nich zrobi A 12 000 uchodzcow w 40 mln narodzie nie stanowi chyba jeszcze zagrozenia dla naszej tozsamosci Najwieksze zagrozenie niesie szerzenie nienawisci do " innego" to rodzi wojny Nacjonalizm rodzi wojny!!! Co kieruje takiego mlodzieca do przeprowadzenia ataku terrorystycznego do oddania zycia Wlasnie ktos mu zrobil tzw pranie mozgu i przedstawil Zachod jako potworow jako winowajcow tego co dzieje sie w Syrii tego ze emigranci sa biedniejsi na Zachodzie etc Dokladnie tym samym mechanizmom podlegaja Polacy i miedzy innymi takie Kolonki manipuluja informacjami i tworza z wyznawcow islamu potworow ( nie powinno sie wrzucac wszystkich dojednego worka) strasza nimi i budza nienawisc I tak ta spirala nienawisci i wojny sie nakreca A rzad zamiast cos z tym zrobic to jeszcze to nakreca...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...