środa, 30 listopada 2016

Wołyń bez komentarza. Wywiady radiowe, wspomnienia ocalałych, dokumenty'


Potrzeba czytania o tych tragediach jest ogromna, bo dotychczas była tylko książka Siemaszków. No i film, na który boję się iść.
Relacja pierwsza pod tytułem 'Kainowa zbrodnia' to zapis radiowego reportażu. I właściwie ten pierwszy reportaż oddaje to, co jest główną zawartością tych wszystkich dramatycznych relacji: strach ofiar, bezrozumna agresja agresorów, pastwienie się nad ofiarami, celowe zadawanie im bólu, mordowanie całych rodzin i wiosek. Było to tak bestialskie, że nawet żołnierze niemieccy byli potem przerażeni. 
Trauma ludzi trwała przez dziesiątki lat. Do dziś ludzie boją się jechać na Ukrainę. 
Z wielką uwagą wczytywałam się też w dokumenty.

Daję książce 10 gwiazdek
Za egzemplarz do czytania dziękuję Księgarni Ludzi Myślących i wydawnictwu Fronda:
 https://www.wydawnictwofronda.pl/wp-content/themes/fronda-book-catalog/assets/images/logo.png

wtorek, 15 listopada 2016

Nino Haratischwili 'Ósme życie (dla Brilki)' tom drugi - epicka saga rodzinna osadzona na tle Gruzji i Rosji Sowieckiej: historia buntu

No to się doczekaliśmy drugiego tomu 'Ósmego życia"! Jak pamiętamy, pierwszy tom ukazał się 18 maja i przez całe wakacje czekaliśmy z niecierpliwością na tom drugi, kończący sagę. Ukazał się on 12 października w wydawnictwie Otwarte. 
Oba tomy wyglądają tak. Prawda, że spójne? A jednocześnie, inne.
W swojej recenzji pierwszego tomu (Moja recenzja) napisałam o samej konstrukcji książek, o autorce. 
Przypomnijmy, że tom pierwszy skończył się na życiu Kostii i Katii w latach pięćdziesiątych po śmierci Stalina. Recenzję pierwszego tomu zatytułowałam 'Historia kontra człowiek. Tom drugi nazwałam 'historia buntu'. Bohaterkami są potomkowie Kostii: córka Elene oraz wnuczki Daria i Nica oraz wchodząca dopiero w życie prawnuczka Brilka, której księga pozostała niezapisana, a narratorka, Nica spisuje jej tę sagę rodzinną, aby ta uniknęła błędów swoich przodków. 
Mnie Gruzja kojarzy się ze słońcem i toastami, a Gruzince - z wojną.
Książka jest bardzo dojrzała, świetnie napisana warsztatowo. Zdecydowanie ją polecam.

Daję jej wielkie 9 gwiazdek

Za książkę dziękuję wydawnictwu Otwarte
                                           


czwartek, 22 września 2016

Mika Waltari 'Egipcjanin Einuhe' - Egipt, władza, pieniądze i to, co z życia zostaje.....

Okładka książki Egipcjanin Sinuhe Wreszcie poznałam tę znaną powieść o Egipcie! Ale warto było. Jest to powieść wydana w 1945 roku. Wydanie, które tu przedstawiam, pochodzi z Wydawnictwa Książnica z 1998 roku. Tłumaczem powieści był Zygmunt Łanowski.
A ja tej książki wysłuchałam w niesamowitym wykonaniu pana Ksawerego Jasieńskiego. Słyszało się w głosie, że pan Ksawery czytał powieść z wielką przyjemnością. A może mi się zdawało?

 Autor powieści żył w latach 1908-1979, czyli zmarł w roku mojego urodzenia, a urodziny miał 3 dni temu, bo 19 września. Urodził się w Helsinkach. I jest uznawany jako jeden z najlepszych fińskich pisarzy. W biografii w Wikipedii czytam, że jego życie było barwne, troszkę jak życie jego bohatera Sinuhe. Był świadkiem dwóch wojen, studiował teologię, Podczas wojny radziecko-fińskiej pracował w rządowym centrum informacji, inaczej mówiąc w propagandzie. Przeżył załamanie nerwowe: psychozę maniakalno-depresyjną, cierpiał też na bezsenność i depresję.



http://www.trussel.com/detfic/waltari.jpg
Mika Waltari, źródło zdjęcia: http://www.trussel.com/detfic/finland.htm
Na stronie, na której znalazłam to urocze zdjęcie z jamnikiem, http://www.trussel.com/detfic/finland.htm, 
znalazłam znaczki na temat Mika Waltari:




- Mój ulubiony znaczek



Powieścią się zachwyciłam, oczarowałam i nie chciałam jej kończyć. To książka, w której jest cała gama nastrojów: powaga i smutek, strach i humor, refleksja i akcja. Akcja obejmuje życie Sinuhe w Egipcie i krajach ościennych. Wszędzie tam, gdzie los rzucił tytułowego bohatera. A żył on w czasie panowania 4 faraonów, doświadczył kilkakrotnie szczęścia osobistego i kilkakrotnie był nieszczęśliwy. Jego przyjaciele ułożyli sobie życie po swojemu, a świat poszedł do przodu. To wszytko jest w powieści. Ale 'Egipcjanin Sinuhe' to również powieść historyczna, w której mamy wydarzenia i postacie autentyczne. Tłem akcji jest panowanie Amenhotepa IV (Echnatona)  (z Wikipedii: to władca faraon z XVIII dynastii, syn Amenhotepa III i królowej Teje. Źródła podają rozbieżne daty jego urodzenia, objęcia rządów i śmierci, m.in: 1375–1358 p.n.e. lub 1379–1367–1350 p.n.e., lub 1351–1334 p.n.e). Jego osiągnięciem była próba zniesienia politeizmu i wprowadzenia w Egipcie kultu jedynego boga Atona. Na skutek jego panowania Egipt przeżył kryzys gospodarczy i wojnę domową. Natomiast sztuka Egiptu w tym czasie przeżyła odżywcze zmiany w stylistyce. Wyparto dawną ideologizację na rzecz naturalizmu (tyle zapamiętałam z bardzo ciekawego czteroodcinkowego programu 'Skarby starożytnego Egiptu', w którym ten okres z dziejów kraju faraonów został ciekawie opisany). 
ilustracja
Rzeźba portretowa faraona Echnatona. Rosecrucian Egyptian Museum, San Jose w Kalifornii
Bardziej niż Echnaton, znana jest jego żona Neferneferuaton-Nefertiti (często NefretetePiękna, jest piękność Atona, piękna która nadchodzi/nadeszła/przybyła), Oto jej popiersie:
ilustracja
Popiersie Nefertiti

Wróćmy jednak do powieści. Tak jak wynika z tła historycznego, jakie przedstawiłam powyżej, książka reprezentuje typ powieści historycznej w stylu 'walteroscotowskim', jak mawiają znawcy, czyli takiej powieści historycznej, w której autentyczne jest tło i ważne postacie, ale główni bohaterowie i intryga są wytworem fikcji literackiej. Tutaj mamy jeszcze więcej autentyzmu historycznego. Główny bohater jest lekarzem, a to daje okazję do przedstawienia pełni bogactwa sztuki medycznej Egipcjan. Skomplikowane operacje, odkażanie narzędzi, zabiegi trepanacji czaszki i usuwania zaćmy oczu, znajomość właściwości leczniczych ziół. To wszystko plus etapy mumifikacji ciał opisał autor w powieści. Bardzo mnie te wątki zaciekawiły. Ostatnią powieścią 'medyczną' jaką czytałam, był 'Szaman' Noaha Gordona. Widać, jak bardzo sztuka medyczna popadała w recesję w chrześcijańskiej średniowiecznej, renesansowej itd Europie.
Sinuhe jeździ również do krajów sąsiadujących z Egiptem: Syrii, Babilonii, Krety i kraju Hatti, gdzie ma okazję poznać odmienne obyczaje społeczne, mieszkalne, religijne w tych krajach. Książka jest więc pełna ciekawostek historycznych przedstawionych w sposób niezwykle intrygujący. 
Postacie w powieści są kontrastujące. Różnią się statusem społecznym i charakterami. Akcja rozgrywa się  w ciągu  kilkudziesięciu lat, więc daje okazję do pokazania skutków ich zachowań i życiowych wyborów: komu życie przyniosło sukces, a komu porażkę. 
Książka ma w sobie wiele elementów przerażających, bo opisuje wojny, gwałty i morderstwa, oszustwa i grzech, ale i wiele humoru. Najwięcej niosła w sobie postać niewolnika Kaptaha. To człowiek w stylu łotrzykowskim, który wychodzi cało w każdej opresji, zna ludzkie słabości i zawsze coś wymyśli. W adaptacji filmowej grał go Peter Ustinow!
W ogólnym podsumowaniu książka niesie głębsze przesłanie. Mówi o władzy, która ma siłę przyciągania i która może niszczyć i dawać nieszczęście. Mówi o pragnieniu sprawiedliwości społecznej, która już w starożytności, tak jak teraz, jest utopią. Mówi o prawie silniejszego i bogatego, o tym, że płaci zawsze biedny, a korzysta bogaty. O tym, że wojna jest złem, które niszczy, degraduje i niszczy całe kraje oraz ludzi. Mówi wreszcie o przerażająco destrukcyjnej sile namiętności i nienawiści. Piękna zła kobieta może doprowadzić do zagłady, a dobra  - przynieść ukojenie. Mówi o śmierci i religii i zastanawia się nad potrzebą nieśmiertelności. 
Podsumowując, książka to powieść, która po tylu latach jest czytana i kochana i która będzie czytana jeszcze w przyszłości. To piękna, epicka powieść. 
Daję jej 10 gwiazdek

czwartek, 12 maja 2016

Nino Haratischwili 'Ósme życie (dla Brilki)' - epicka saga rodzinna osadzona na tle Gruzji i Rosji Sowieckiej. Historia kontra człowiek

Motto powieści

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA

Mam niebywała przyjemność być pierwszą czytelniczką tej książki na LC. Książka ukaże się 18 maja 2016 roku.
Jest to pierwszy tom opowieści. Wydawnictwo Otwarte przewiduje wydanie drugiego tomu jesienią. Już czekam!

Wielką nowością i odkrywczością tej powieści jest punkt widzenia. Historia rewolucji, wprowadzania komunizmu, wojny, represji stalinowskich i wreszcie odwilży ukazana została tak, jak to u nas rzadko jest pokazywane, bo z punktu widzenia Gruzinów i Gruzinek, ale bogatych, oświeconych i żyjących kulturą europejską. Potem mamy rodzinę, którą historia wikła w wydarzenia straszne i przerastające ich, która musi albo zaakceptować tę rzeczywistość albo postawić się i poddać się represjom, zostać zmiażdżonym przez reżim. W toku opowieści widać, że każdy z członków rodziny w przeciągu różnych lat inaczej reaguje na te zmiany historyczne, na to jak ich cały świat wywraca wszystko diametralnie i totalnie. Historia w tej epickiej opowieści to dzieje złamanego szczęścia, odebranych miłości, niemożności realizacji się jako matka i tak ciągle i w kółko. Dla mnie jako czytelniczki było to bardzo ciekawe i sprawiało, że książkę czytałam bez nudy, w zasadzie jednym tchem i na wysokich rejestrach emocjonalnych.

Fotografia przedniej okładki. Rycina przedstawiająca Kaukaz
9 gwiazdek
Za książkę do recenzji dziękuję wydawnictwu Otwarte

wtorek, 3 maja 2016

Mikołaj Golachowski 'Czochrałem antarktycznego słonia i inne opowieści o zwierzołkach'

  

Mamy opisy pracy autora, opowieści o wycieczkach, o tym jakie pamięta atrakcje, co się zdarzyło, jakie widoki widziano i kogo lub co spotkano. Ale jest to część książki, bo większość stanowią ułożone w akapity opowieści o świecie arktycznym i antarktycznym. O historii tych regionów, o zdobywcach i podróżnikach, o poszukiwaczach wielorybów, o zmasowanych rzeziach na zwierzętach małych i dużych, aż wreszcie o tym, jak to teraz próbuje się odbudować populację rozmaitych gatunków. Autor zamieścił również wiele konkretnych ciekawostek, na przykład tę o szczurach przywleczonych na wyspę, jak one zmieniły ekosystem danej wyspy. Największe wrażenie jednak wywarła na mnie opowieść o wyrzynaniu morsów na Szetlandach Północnych i o wyrzynaniu wielorybów gdzie się da. Uważnie czytałam też fragmenty opowiadające o rdzennych mieszkańcach Grenlandii, Patagonii i Islandii.
Wielkim plusem książki są zdjęcia, w większości autorstwa autora.
9 gwiazdek
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy

wtorek, 29 marca 2016

Wywiad z Janiną Lesiak, autorką ‘Wspomnienia o Cecylii, smutnej królowej’


http://smart.aanomaly.net/wp-content/uploads/2016/01/lesia.jpgPani Janina Lesiak jest autorką książki 'Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej', która ukazała się niedawno w wydawnictwie MG. Oto recenzja:
Mam ogromną przyjemność zaprezentować Wam wywiad z Autorką, który przeprowadziłam przez Internet. Zapraszam:
Książka ‘Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej’ jest Pani pierwszą książką. Skąd ten pomysł na taki debiut? Pytam, bo to dosyć niecodzienny pomysł, dosyć nowatorski. Wydaje mi się, ze o polskich królowych w kontekście feministycznym nikt nie pisał. Czy to prawda?

 Ja się urodziłam w pierwszej połowie ubiegłego stulecia, kiedy słuchało się radia nadającego słuchowiska dla dzieci. Z takiego radia mrugającego zielonym oczkiem przyszła moja bohaterka...Radiowy Teatr dla Dzieci nadawał jakąś historyczną opowieść o budowaniu polskiej floty. Mgliście pamiętam, że okrętowi nadawano imię królowej: Cecylia Renata...jak to brzmiało! Pojęcia nie miałam, kiedy żyła, kim była, jak potoczyły się jej dalsze losy, ale imię zostało. Było we mnie przez sześćdziesiąt lat. Musiałam o niej napisać! To trochę jak z fragmentem piosenki; męczy cię, nie opuszcza, wraca, dopóki się nie nauczysz słów i melodii i wreszcie nie zaśpiewasz. Więc zaśpiewałam...
Czy  planuje Pani następne części? Nadal będą to cienkie objętościowo książki czy coś wielotomowego?

 Pod koniec sierpnia ukaże się moja następna książka: 'Miłosna kareta Anny J.'
Ostatnia z rodu Jagiellonów opowie o czterech królach swego serca. Jej też życzę: idź kochana w świat i pokaż na co cię stać. Jestem po twojej stronie, więc jak u Norwida „(...) nie stargam cię, nie, ja – uwydatnię (...)” Trzecia bohaterka dopiero się wysuwa z mroku średniowiecza. Zobaczymy, co mi zechce o sobie powiedzieć?

Czekam więc z niecierpliwością.... Uwielbiam Annę Jagiellonkę.

Jaką postać historyczną lubi Pani najbardziej?

 Staję po stronie cichych, mądrych, dobrych kobiet. Tyle ich było...Każda inna, a prawie wszystkie zapomniane. Więc je trochę wyciągam z mroku, bo świat potrzebuje takich istot. Warto się im przyjrzeć i poznać, jak sobie radziły takie kruche, delikatne i niestety – niekochane. Cały czas mam wrażenie, że się do mnie uśmiechają i mówią: żyłyśmy bez miłości, może nas teraz ktoś, chociaż polubi?


Teraz panuje moda na Tudorów albo na caryce Rosji. Ma tam Pani swoje ulubione postacie czy jednak woli Pani polskie postacie historyczne?

 Zbyt mało wiem o tamtych władczyniach. Nie odważyłabym się ich niepokoić.

W książce bardzo mocno zaakcentowano frustrację kobiety. Skojarzyło mi się to z powieściami Margaret Atwood, a szczególnie z ‘Penelopiadą’. Czy lubi Pani powieści feministyczne? Jakie książki Pani czyta?

 Ze wstydem przyznaję, że nie znam tej książki. Poprawię się na pewno. Wybieram i czytam książki prosto mówiące o zwyczajnych sprawach. Mam na myśli: miłość, nienawiść, wojnę, zdradę, pychę i tak dalej i tak dalej...To wszystko są naprawdę sprawy zwyczajne i proste, jak wszystko, co nas ludzi dotyczy. Im dłużej żyję, tym bardziej się o tym przekonuję.

Jaki okres z historii był najlepszy dla kobiet?

Myślę, że każdy był trudny. Bycie kobietą, to czasami zadanie ponad ludzkie siły. Nie wiem, jak my to wytrzymujemy?

Jak się Pani relaksuje?

 Odpoczywam też zwyczajnie. Kocham las, ale mam coraz mniej siły na bardzo dalekie spacery...To był kiedyś najlepszy wypoczynek. Szczerze powiedziawszy niewiele potrzebuję; byle by nie było tłoku i hałasu, to mnie męczy.

Jakie są Pani zainteresowania?

 Życie mnie interesuje. Jak to jest, że jesteśmy, dlaczego właśnie tacy, skąd i dokąd idziemy, czy mamy jakieś zadania do spełnienia i jak je rozpoznać, jak nie krzywdzić innych, nie zazdrościć, nie wpadać we wściekłość, kiedy nas ktoś wkurzy...To są ciekawe sprawy.

Co Pani sądzi na temat spadku czytelnictwa w Polsce?

 Ludzie są wygodni i coraz mniej pewni siebie. Wolą obrazki i cudzą wyobraźnię, sobie nie wierzą, szybko się męczą, nudzą, złoszczą. Dlatego mieszkania są wszystkie jak z katalogu mieszkaniowego, piękne dziewczyny jak klony samych siebie, mężczyźni spod jednej sztancy...Nawet ogrody zaczynają być jednakowe, chociaż przyroda się jeszcze broni. Książka to wysiłek...Trzeba czytać, myśleć, czasami czegoś poszukać, bo nie wszystko jest od razu jasne. Na szczęście zawsze będą ci, którzy czytają. Mam nadzieję.

Lubi Pani nowe technologie w książkach? Myślę o ebookach albo audiobookach.

 Ja kocham książki papierowe, ale wszystko, co ludziom służy jest dobre. Więc popieram.

Wielu pisarzy prowadzi swoje blogi. Przykładem jest blog pani Magdaleny Kordel. Wiele czytelniczek i czytelników w ten sposób czuje się bliżej swojego ulubionego pisarza. Co Pani sądzi?

 Nie mam bloga. Swoje drobiazgi, jakie nazwałam „Obrazki ze złotka”  zamieszczam na fb. Takie pisanie po prostu...
  
Czy Internet i szybszy obieg książek wpływa pozytywnie czy negatywnie na czytelnictwo? 
Zdecydowanie pozytywnie. Wszystko, co ułatwia komunikację międzyludzką oceniam pozytywnie. I cieszę się, że żyję w takich ciekawych czasach. 

Czy chciałaby Pani napisać książkę współczesną? 

Myślałam o tym, ale ja widzę współczesny świat oczami starszej pani, więc to chyba nie byłoby ciekawe? Ale, kto wie?... 

Czy wydanie książki uszczęśliwiło Panią? Czy było to spełnienie marzeń?

 Zdumiało, uszczęśliwiło i pomogło się wyprostować. Dokładnie taka kolejność.

Napisała mi Pani prywatnie, że posiada trzy psy: Manię, Tupcia i Stanisława.  Woli Pani psy czy koty?

Jeśli chodzi o psy i koty, to ja lubię je jednakowo, tyle, że moje psy nie bardzo kochają koty, więc koty są dochodzące. W moim życiu blisko były jedne i drugie, jednakowo kochane...mam nadzieję, że gdzieś tam na mnie czekają.
            Zakończę pytaniem banalnym. Co albo kogo zabrałaby Pani na bezludną wyspę?  

         Jak bezludna, to bezludna. Lubię samotność. Taki trochę dziwak ze mnie. Poza tym każdy   człowiek ma coś w rodzaju bezludnej wyspy: w łazience, sypialni po kołdrą, samochodzie, na działce, no, jednym słowem tam, gdzie ucieka przed światem. Tam inni ludzie nie są potrzebni, nawet najżyczliwsi...Więc byłaby wyspa, morze, niebo i ja. Wystarczy.

Bardzo dziękuję za rozmowę. 

sobota, 19 marca 2016

Wywiad z Przemysławem Żuchowskim, autorem książek: ‘Droga do domu’ i 'Droga do domu. Księga II"



Przemysław ŻuchowskiDzień dobry, 
Dzisiaj mam przyjemność opublikować wywiad z autorem niesamowitych książek o wilkach, panem Przemysławem Żuchowskim. Przypominam recenzję 'Drogi do Domu': 



http://adrem.jgora.pl/wp-content/uploads/2016/11/Droga-do-Domu-ksiega-II-okladka.jpg



 Oto moja rozmowa, którą przeprowadziłam przez Internet. Wszystkie zdjęcia do wywiadu wybrał specjalnie dla czytelników autor:

Lubi Pan wilki i góry?

Odp. Rozumiem, że w sensie fascynacji… Tak owszem, interesuję się życiem wilków i mam dla nich ogromnych szacunek. To wspaniałe i mądre zwierzęta, niestety przyszyto im niesprawiedliwą łatkę wyłącznie bezwzględnych zabójców. Oczywiście są drapieżnikami, takimi stworzyła je natura, ale  na przykład niedźwiedzie również należą do drapieżników i według mnie są bardziej niebezpieczne dla człowieka niż wilki, a jakże inaczej się o nich mówi. A co do gór, to są one moją pasją już od wielu lat, ze szczególnym upodobaniem Karkonoszy i Gór Izerskich. Bardzo lubię ich klimat i świetnie się tam czuję.


Zdjęcie autora i wykonane przez autora - ukochane góry
Akcja w Pana dwóch księgach „ Drogi do Domu” rozgrywa się w XVII- wiecznych Karkonoszach i Górach Izerskich. Czy we współczesnych Karkonoszach i Górach Izerskich uchowały się wilki? 
Odp. Bardzo, bardzo długo ich nie było, ale z tego co ostatnio słyszałem pojawiają się watahy liczące po kilka sztuk, niestety jakoś nie potrafią się tam zadomowić na dłużej. Mam jednak nadzieję, że już niedługo się to zmieni gdyż widziano w górach na śniegu nawet tropy rysiów. Wilki są ważnym elementem dla ekosystemu, a jak wiadomo każde ogniwo ma w przyrodzie swoje znaczenie.

Co takiego można znaleźć w górach?
Odp. To zależy, kto czego szuka, lub czego się po górach spodziewa. Jednych interesuje wyłącznie rekreacja, innych możliwość uprawiania wszelakich sportów, a jeszcze innych korzystanie ze specyficznego, górskiego klimatu. Ja znajduję w górach przede wszystkim wewnętrzny spokój i radość obcowania z naturą, jej urokami oraz przekazem, który ona śle do człowieka. Sądzę, że można to zauważyć w moich książkach. Ważna dla mnie jest też historia związana z Karkonoszami i Górami Izerskimi. To prawdziwy dziejowy tygiel różnorodności narodowych, z którego każdy może wybrać własną ścieżkę zainteresowań. Pionierzy tych gór, czyli Walonowie poszukujący szlachetnych kamieni i rud metali, wszelakiej maści artyści tworzący kolonie oraz historia szklarstwa, to zaledwie ułamek tego, co napotyka się tam na każdym kroku.

Lubi Pan czytać książki, w których głównymi bohaterami są zwierzęta? 
Sądzę, że czytam dużo, jak na przeciętnego Polaka, ale nie mam jakiegoś szczególnego upodobania co do gatunku literackiego, czy wybranych bohaterów, więc chyba najtrafniejszą moją odpowiedzią będzie, że tak, lubię, jednak nie są one niejako „na świeczniku”. Kiedyś, jeszcze w podstawówce owszem, książki takich autorów jak James Oliver Curwood, czy Jack London dominowały na moich półkach, dzisiaj jednak patrzę na literaturę  inaczej. Dzisiaj, dobra dla mnie książka to taka, która oprócz zaciekawienia fabułą, niesie jakieś konkluzje, wymaga zastanowienia się i zawiera w sobie pewnego rodzaju edukację, niezależnie od tematyki. Zawsze warto nauczyć się czegoś nowego. Przyznam, że nie przepadam i nie czytam tak zwanej literatury kobiecej. To nie dla mnie.


Jakie wartościowe tytuły lub współczesnych autorów by Pan polecił?

Odp. Przepraszam, ale nie polecę ani tytułów, ani autorów. Po pierwsze to kwestia indywidualnego gustu ( o swoim już mówiłem), a po drugie wielu polskich pisarzy znam osobiście i nie chciałbym kogokolwiek wyróżniać oceniając subiektywnie, czy porównując do autorów zagranicznych. Przyznam, że preferuję literaturę polską i mimo iż lubię klasykę, mogę również zasugerować, aby czytelnicy zwracali większą uwagę na książki mniej znane, gdyż według mojej opinii siła reklamy nie zawsze idzie w parze z tym, co lubimy i co jest warte poświęconego czasu.




W Pana obrazie świata przyrody kieruje nią honor. Mam pytanie o ten honor. Czy uważa Pan, że można mówić o opozycji pomiędzy światem zwierząt i światem ludzi w tym zakresie? Czy my, ludzie zatraciliśmy ten honor? Świat wilków kojarzy się raczej z bezdusznym polowaniem na słabszego. Czy raczej takie polowanie na ofiarę nie cechuje raczej nas, ludzi?

Odp. Ja osobiście nie nazwałbym tego honorem, bardziej chodziło mi o to, że świat zwierząt kieruje się jasnością funkcjonujących w nim „praw”. Tam wiadomo kto jest kim i czego można się po nim spodziewać. Nie znam zwierzaka, który okazuje człowiekowi przyjaźń czy choćby zadowolenie z jego widoku, aby za chwilę „ugryźć”. Na przykład wiadomo, jakie zamiary ma merdający ogonem i łaszący się pies, a jakie pies, który warczy i szczerzy zęby. W relacjach między ludźmi, czy na linii człowiek do zwierzęcia, bywa z tym różnie…  A co do praw panujących stricte między zwierzętami, to w naszym pojęciu w wielu punktach są one straszne i krwiożercze, ale takimi stworzyła ich natura, więc aby przetrwać muszą się do nich stosować. Z pewnością jednak prawa te są bardzo czytelne. Tak jak Pani wspomniała w świecie dzikich zwierząt pierwszymi ofiarami zawsze padają osobniki najsłabsze, ranne lub chore, co jest logiczne, gdyż łatwiej je wytropić i upolować. Podobnie w kwestii ich rozmnażania się. Geny następnemu pokoleniu przekazuje najsilniejszy lub najsprytniejszy. Tu, być może ciekawostka jeżeli chodzi o wilki, że nawet w bardzo licznych watahach ( potocznie stadach) rozmnaża się tylko para alfa, a więc przywódca i jego samica. Kolejnym prawem zwierząt, czasami niemożliwym do zrozumienia dla nas ludzi jest prawo, że pierwszymi posilającymi się również są osobniki najsilniejsze, chociażby dotyczyło to relacji pomiędzy rodzicami, a ich nowonarodzonymi dziećmi. W naszym pojęciu nie do pomyślenia, ale u nich niestety pierwszymi są rodzice, gdyż bez matki i ojca młode nie mają szans na przetrwanie. Prawa panujące wśród zwierząt i ich zachowanie bywają okrutne, ale zawsze, przynajmniej dla nich są jasne, czytelnie i niezmienne od wieków.


Ukrytym przesłaniem Pana dwóch książek według mnie było przesłanie o tym, że człowiek powinien szanować naturę. Czy zwykły człowiek może być ekologiem? Co ma robić? 
Odp. Ma Pani rację, chciałem podkreślić ważność i konieczność naszego respektu i poszanowania dla natury, czy jak ktoś woli przyrody. Ekologia jednak to nauka, a zarazem szerokie pojęcie i często używane nawet w mediach nieprecyzyjnie w sensie znaczeniowym, dlatego dzięki możliwości wypowiedzenia się chciałbym zwrócić uwagę zainteresowanym, iż mówiąc i pisząc o ochronie środowiska bardziej trafnym określeniem będzie „ sozologia” niż ekologia. Ale cóż, tak się potocznie przyjęło, więc jeśli chodzi o ochronę środowiska uważam, że przeciętny człowiek powinien zostawić to zagadnienie właśnie sozologom, bo oni znają się na tym najlepiej, a my pozostali, wystarczy że będziemy naturę szanować. Sądzę, że edukacja w tym kierunku bardzo się rozwinęła i przynajmniej większość ludzi wie, jak powinni postępować w stosunku do przyrody. Problemem jest to, żebyśmy o tym pamiętali i chcieli to robić, a z tym jest już niestety dużo gorzej.

Co Pana wycisza? Jaki jest Pana sposób na ‘naładowanie akumulatorów’?
Odp. Po przeczytaniu dwóch ksiąg „ Drogi do Domu” na pewno Pani już wie, że moje „ładowanie akumulatorów” odbywa się na łonie natury. Nie koniecznie w górach, chociaż tam czuję się najlepiej, ale wystarczy mi las, jezioro, czy nawet łąka, byle bez miejskiego gwaru. A co mnie wycisza? Hm…, chyba najbardziej  bliskość rodziny. A jeżeli jednocześnie mam jedno i drugie, wtedy aż iskrzę „ciszą” w pozytywnym tego znaczeniu. Moja żona, a zarazem najlepszy przyjaciel, która prawie zawsze towarzyszy mi w wędrówkach po górach, twierdzi nawet, że tam staję się innym człowiekiem, ponoć jeszcze radośniejszym, ale jestem przekonany, że najbardziej właśnie jej obecności przy mnie to zawdzięczam.

Proszę opowiedzieć czytelnikom coś o Bractwie Walońskim, do którego Pan należy.
Odp. O Sudeckim Bractwie Walońskim im. Juliusza Naumowicza i działalności Bractwa nawet nie próbuję się wypowiadać, gdyż jest to temat, który zająłby mi zapewne objętościowo więcej niż cała nasza rozmowa. Dlatego odsyłam Panią i Państwa do poczytania, chociaż w Internecie, ale szczególnie polecam publikacje oraz wypowiedzi doktora historii, Kanclerza Bractwa Walońskiego, Przemysława Wiatera. Ja o Bractwie Walońskim powiem jedno…, moi przyjaciele.

Jakie miejsce na świecie Pana interesuje? Gdzie chciałby Pan pojechać? 
Odp. Szczerze, to nie ciągnie mnie do dalekich krajów, ale gdybym miał jednak wybierać, to chyba Amazonia, Wielki Kanion rzeki Kolorado w Arizonie albo Australia.

W Pana książce bohaterowie odbywają wędrówkę w głąb gór i ta wędrówka jest też takim szukaniem siebie oraz szukaniem ukrytych wartości, czyli taką inicjacją. Mam pytanie. Czy każdy człowiek w tym naszym zakręconym i medialnym, szybkim świecie może takie wartości odnaleźć? Czy dlatego uwielbiamy góry? A co z tymi (na przykład mną), którzy w góry nie mogą pojechać? Gdzie znaleźć Ducha Gór i ten głos wewnętrzny?
Odp. Tak, ma Pani rację, że w moich książkach pojawia się temat poszukiwania samego siebie i wartości które, tu uwaga – „ja” uważam za najważniejsze, ale trudno mi na to pytanie dokładnie odpowiedzieć, bo my ludzie różnimy się od siebie. Każdy ma swoje ważne wartości, a to o czym ja pisałem może dla innych być tylko czczą pisaniną. Powiem więcej, wydaje mi się, że jest wielu, którzy w ogóle czegoś takiego nie zrozumieją. Zwyczajnie nie chcą albo nie potrafią. Pędzący świat im odpowiada i mają do tego oczywiste prawo, chociaż w moim pojęciu, to strata życia. Zdradzę też, iż pytaniem o wartości człowieka i sens jego istnienia trafiła Pani w temat książki, której pisanie właśnie kończę. Nie, to żadne treści moralizatorskie, to fajna  teraźniejsza przygoda z sensacją w tle, dotyczącą tajemnic pewnego sierocińca i szczególnego dziecka, ale jeśli kogoś oprócz samej fabuły zainteresują głębsze treści, to mam nadzieję, że się nie zawiedzie. A wracając do Pani pytania, gdzie i jakie wartości dla siebie można odnaleźć, to sądzę, że najlepiej zadać sobie pytania: Gdzie i z kim się najlepiej czuję? Jakim chciałbym być człowiekiem i czego oczekuję od życia? Wtedy zapewne pojawi się ten głos wewnętrzny, ważne żeby wówczas nie oszukiwać samego siebie. Co do Ducha Gór, dla mnie to klimat miejsca, a więc Sudetów z wyróżnieniem Szklarskiej Poręby i okolic. Tak, lubię wędrówki po górach, ale na przykład Tatry, przynajmniej ja odbieram zgoła inaczej niż Karkonosze, czy Góry Izerskie, mniej „duchowo”, a bardziej wyczynowo.

Czy wierzy Pan, że człowiek jest dobry?

Odp. Kolejne pytanie, na które moją odpowiedź znajdzie Pani i Państwo w książce, będącej jeszcze u mnie w komputerze. Mam nadzieję, że ta książka ukaże się na rynku w tym roku, może w okresie lata, ale kiedy dokładnie i czy w ogóle, to zależy już od wydawcy. W skrócie odpowiem, że tak, uważam iż człowiek z natury jest dobrym, ale bywa, że zmienia go otoczenie i to już od dziecka, jednak skoro można zmienić się w jednym kierunku to i zapewne na odwrót.

Kiedy i dlaczego postanowił Pan zostać pisarzem? 
Odp. Nie miałem takiego postanowienia, to słało się przypadkowo, a zaczęło się od chęci pokazania znajomym uroku gór innego niż oni widzieli. „ Droga do Domu” miała być kilkudziesięciostronicowym czymś w rodzaju przewodnika po duchowym odbiorze okolic Szklarskiej Poręby i związanych z tym miastem Walonów, a potem… już jakoś samo się potoczyło. Pierwowzór książki szczęśliwie trafił  we właściwe ręce,… dobrze powiem…, trafił do Kanclerza Bractwa Walońskiego, a zarazem doktora historii Przemysława Wiatera i to głownie za jego przyczyną mój tekst dotarł do wydawnictwa.

Jak długo pisze się książkę? Jaki jest warsztat pisarski?
Odp. Pierwszą księgę „ Drogi do Domu” pisałem przez około rok, druga księga powstała w półtora roku, a obecną książkę, o odmiennej tematyce, piszę już prawie dwa lata, ale jest znacznie obszerniejsza niż poprzednie i zadałem sobie trud dotarcia do wielu ważnych dla mnie szczegółów, których nie znajdzie się w bibliotekach czy Internecie. A warsztat pisarski? O swoim nie chcę mówić, bo uważam, że wymaga wielu poprawek i nauki, żeby to co chciałbym wyrazić w swoich książkach jeszcze bardziej zachęcało czytelników do czytania. Może odważę się co nieco wyjawić, kiedy na rynku ukaże się książka, którą piszę obecnie. Potem zapewne powstanie trzecia księga „ Drogi do Domu”… bo już trochę tęsknię za nowymi przygodami moich poprzednich bohaterów.

Co z ebookami obu części ‘Drogi do domu’? Przypuszczam, że część czytelników szuka ich.

Odp. Ebook pierwszej księgi jest stale dostępny do nabycia, zarówno w księgarni wydawnictwa Ad Rem, jak i wielu innych. Druga księga nie ukazała się w ebooku, a czy się ukaże, tego nie wiem. Szczerze powiem, ja osobiście wolę książki papierowe.

Jest Pan człowiekiem licznych zainteresowań. Co jeszcze Pana pasjonuje?
Odp. Nie, tych zainteresowań nie jest aż tak dużo… O najważniejszych już wspomniałem, mogę jeszcze dodać fotografię. Tak, bardzo lubię fotografować, głownie przyrodę i zwierzęta.

Po sukcesie pisarskim książki o Szklarskiej Porębie pani Joanny Marii Chmielewskiej ‘Pod Wędrownym Aniołem’ na pewno zainteresowanie terenami wzrośnie. Czy powstanie jakieś zrzeszenie artystów ‘porębskich”? 
Odp. Ja uważam, że takie zrzeszenie już jest, co nie oznacza konieczności jakiegoś jego sformalizowania. Piszący o Szklarskiej Porębie i jej okolicach w większości znają się nawzajem i w miarę możliwości się ze sobą kontaktują w różny sposób. Zresztą, dotyczy to również malarzy, fotografów i wszelkich innych wrażliwych dusz związanych z tamtym terenem, który przecież już od wieków ma w sobie magię przyciągania do siebie wszelkiej maści artystów. Tak, sądzę że nieformalnie już istnieje coś na podobieństwo zrzeszenia.


Dziękuję za rozmowę.

Odp. Również bardzo Pani dziękuję.
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Top Commentators Widget for Blogger Blogspot with Avatars