wtorek, 19 stycznia 2016

Marek A. Koprowski 'Inna Ukraina. Zakarpacie - tu się zaczyna i kończy Europa'

Okładka książki Inna Ukraina. Zakarpacie — tu się zaczyna i kończy Europa Książkę tę wygrałam na którymś z blogów (http://hugekultura.blogspot.com/2015/03/inna-ukraina-marek-koprowski.html), była do wyboru i mnie zainteresowała, bo o Zakarpaciu wiem niewiele, ale to ciekawy temat. Niedawno oglądałam 'fascynujący' program rozrywkowy produkcji ukraińskiej 'Damy i wieśniaczki', w którym to odcinku 'damą' była panienka w białych szpilkach i futerku z Kijowa, a 'wieśniaczką' miła i sympatyczna dziewczyna z Zakarpacia. Kamera pojechała z damą do domu rodziców 'wieśniaczki' i zobaczyła wioskę, w której mówi się po węgiersku, w której starsze pokolenie nie zna ukraińskiego, w której drobne rolnictwo kwitnie! No i to mnie zaciekawiło, bo jak wiadomo ukraińska wieś nie jest zagospodarowana. Brak narzędzi, marnie uzupełnianych zakupami starych konnych urządzeń z Polki, brak tradycji gospodarowania. Brak wsparcia dla nich. A na Zakarpaciu w tej wiosce, do której przyjechała 'dama' i świnki były, i produkcja winorośli.
Bardzo mnie zaciekawił fakt, że może istnieć w jakimś kraju region, którego mieszkańcy nie rozumieją mowy stolicy. 
Mapa Ukrainy
źródło zdjęcia: http://strefa.republika.pl/zakar/index1.html

Książka 'Zakarpacie - tu zaczyna się i kończy Europa' jest książką o tym regionie. Pierwsza część opisuje burzliwe dzieje tego regionu, który miał to nieszczęście być świetną bazą 'wypadową' dla wojska ZSRR, i dobrą bramą do Europy. Po prostu wszyscy walczyli o ten region. Autor opisuje historię, zmianę nazewnictwa i dzieje regionu. Ukazała się ta książka w wydawnictwie Replika w 2014 roku. Autor jest - jak podaje notka na lubimyczytać - dziennikarzem - podróżnikiem, specjalizującym się od kilkunastu lat w problematyce wschodniej. Odbył ponad sto podróży po krajach byłego ZSRR, przemierzając różnymi środkami lokomocji setki tysięcy kilometrów, czego plonem jest kilka książek, w tym "Za Bajkałem", "Przez stepy Kazachstanu", "Wołynia dzień dzisiejszy".

W części drugiej mamy opisy i rozmowy z przedstawicielami poszczególnych grup etnicznych tego regionu: Węgrami, Słowakami, Czechami, Polakami, Niemcami, Romami i Rusinami. (Mowa jest o Hucułach i Rumunach). Książka jest bardzo ciekawa. Można dowiedzieć się o problemach mniejszości narodowych tak w ogóle, choć tutaj mamy Ukrainę, ale myślę, że sprawy, o których mówią ci ludzie, są uniwersalne. Spodobało mi się zdanie chyba Niemki zamieszkującej Zakarpacie, że ona kocha ten kraj, że to piękny region, piękna ziemia i chciałaby po prostu tam spokojnie żyć. I chyba wszyscy ci ludzie chcieliby tam po prostu normalnie żyć, każdy z każdym w sąsiedztwie. 

6 gwiazdek

14 komentarzy:

  1. Tak, Zakarpacie to w rzeczy samej bardzo ciekawy region.

    OdpowiedzUsuń
  2. No, bym przeczytała...
    Zakarpacie i język węgierski, to chyba są te tereny, które Stalin zabrał Węgrom, a Ukraincy nie oddali, tak jak do dziś nie oddali nam Lwowa?
    "Damy i wieśniaczki" - no, by obejrzała, poszukam na YT. "Fascynujące", rzeczywiście :))) Oni tak mają, moja znajoma ukrainka z czerniowców jak nie ma futra, to nie idzie do cerkwi :)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiesz, to było aż przerysowane, bo dziewczyna wiedziała, że jedzie na wieś, gdzie nie ma pekaesów, i tak dreptała w tych szpilkach białych i futrze czekając na stopa.
      Tak, w rzeczy samej, to ten teren. A w międzyczasie mieli go Czesi, po którym to panowaniu zostały dobre drogi i zdjęcia ze sklepów Bata. Wszystko to jest ładnie opisane.
      Miły akcent polski, poza historią (to akcent niemiły, bo autor pisze, ze w latach trzydziestych, gdy II RP ścigała banderowców, to tam sobie uciekali), to taki, że w tej chwili polska mniejszość narodowa jest najbardziej wykształconą w tym regionie. Wielu lekarzy, i z tego poczułam dumę.

      Usuń
    2. A propos tych futerek na Ukrainie, to pewnie Ci mówiłam, że mieszkam przy granicy? 50 km od przejścia granicznego. Hrubieszowianki w dużych ilościach kupują na Ukrainie takie czapki z futerka a la lis, są też takie białe futerka. Nie są brzydkie, tylko niepraktyczne.

      Usuń
    3. Jak wspomniałaś o tych banderowcach na Zakarpaciu, to taki ciekawy trop mi się przypomniał.
      Jest taka współczesna pisarka czeska Halina Pawlowska, autorka książki "Dzięki za każde nowe rano". Ona ma pochodzenie czesko-ukrainskie. Ale jej ukrainskie korzenie to są właśnie banderowskie. Ona w tej powieści (autobiograficznej) pisze o odwiedzinach stryja z Ukrainy. A ten stryj to byl jeden z najbardziej krwawych banderowców Stepan Kłoczurak. Ona o nim pisze w konwencji groteskowej, na wesoło. Zrobiono film wg tej książki pt. "Díky za každé nové ráno", gdzie tego stryja (albo ojca?, już nie pomnę) zagrał nasz Gustlik z czterech pancernych, czyli pan Pieczka. Film jest na YT we fragmentach, można sobie podejrzeć. Jest też na YT przerażający film czeski, ale dokumentalny o tych właśnie banderowcach z Zakarpacia. No, tak mi się skojarzyło.

      Usuń
    4. To Ty w Hrubieszowie mieszkasz? Na Kresach??? Nigdy tam nie byłam! Musi być ciekawa okolica. opisz trochę kiedyś przy okazji...
      Co do cerkwi to wiem, że zimą futro (szuba) jest obowiązkowe także w Rosji. No i jakaś chustka ozdobna.
      Znajoma Ukrainka z Czerniowców (też kiedyś nasze miasto, kurcze) musi mieć także "parkany" wokół swojej rezydencji, oni zdaje się potrzebują więcej od nas na cele reprezentacyjne. Parkany muszą być, bo inaczej córki za mąż nie wyda. Tak twierdzi ;)))

      Usuń
    5. 'Parkany' - znajoma, która pojechała pod Równe, mówiła, że tam regularne mury stawiają!!!!
      W Hrubieszowie nie, dzięki Bogu, nie lubię tego miasta i mieszkają tam takie kobitki, które mi w życiu krwi napsuły, ale mieszkam pomiędzy Hrubieszowem a Zamościem.
      Szuba - mój dziadek tak mówił na kożuch. Nałóż tą szubę! Mówił.
      To ja coś mam z tej mentalności rosyjskiej, tak się odstroić.
      A co do miast kiedyś polskich, to nikt, kto w 1943 roku był tam w czasie pogromów i przed nimi, nie powróciłby tam dobrowolnie. To jest taka trauma, że do lat 90-tych nie wspominaliśmy, że jest takie sąsiedztwo. Osobiście, uważam, że już w czasie międzywojennym Piłsudski naraził Polaków zasiedlając te tereny Polakami. Pod nóż poszli.
      A Ty gdzie mieszkasz?

      Usuń
    6. U nas nie mówi się na te nasze tereny 'Kresy'. To raczej pojęcie historyczno-literacko-nostalgiczne.

      Usuń
    7. a ja u krzyżaków mieszkam ;)))

      Usuń
    8. Studiowałam u Krzyżaków.

      Usuń
  3. O Zakarpaciu też chętnie dowiedziałbym się czegoś więcej :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Pierwsze słyszę o Zakarpaciu, chociaż wstyd, bo to niedaleko ode mnie :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Piszesz o Ukrainie, a sama niedawno czytałam powieść "Nazywam się Majdan" i odbyłam literacką podróż w te rejony. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam tytuł u Ciebie, ale myślałam, że to biografia byłego męża Dody i partnera Perfekcyjnej Pani Domu, a że uwielbiam Jacka Rozenka i nie lubię lalusiów, to nie zajrzałam głębiej. Wstyd mi.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...