środa, 6 stycznia 2016

Michał Piedziewicz 'Dżoker. Gdynia. Miasto cudów' - powieść retro. Gdynia, polski port, miłość, piękna kobieta, pieniądze i wpływy.

 RECENZJA PRZEDPREMIEROWA 
Jest to moja pierwsza książka, którą recenzję przedpremierowo. A to dzięki Wydawnictwu MG, które tą powieścią o Gdyni  z lat 1929-1939 obchodzi dziewięćdziesiątą rocznicę przyznania temu miastu praw miejskich. Książka ukaże się za kilka dni.

10 lutego 2016 r. minie 90 lat od przyznania Gdyni praw miejskich. 
13 stycznia 2016 r. pojawi się w księgarniach powieść Dżoker Michała Piedziewicza, która w barwny sposób opowiada o pierwszych latach nowo powstającego miasta.

Jest to pierwsza książka tego autora.
Książka retro. Ale nie kryminał retro, ale retro obyczajowe i retro topograficzne o przedwojennej Gdyni. W powieść musiałam się wciągnąć przez kilkadziesiąt stron, bo nie było jednego konkretnego wydarzenia zawiązującego akcję, ale powolutku przesiąkałam nastrojem tego miasta, tego optymizmu Polaków budujących port morski, Polaków różnych, wiadomo, jak w życiu.
Akcja toczy się w ciągu dziesięciu lat: od 1929 roku do 1939. Osią akcji jest dwudziestodwuletnia Łucja o pięknych oczach, raz orzechowych, raz piwnych, a raz brązowych. Pracuje ona na poczcie. Wtedy urzędzie symbolizującym nowoczesność, bo otwarcie na świat. Zakochuje się w niej dwóch, całkowicie odmiennych, ludzi: dziennikarz Adam Grabski i przemytnik Krzysztof Wilczyński. A ona musi wybrać.
Wybiera. Ale czy zrobi słusznie, czy odnajdzie szczęście, tego dowiadujemy się na końcu książki.
Z okazji Łucji i jej dwóch absztyfikantów czytelnik poznaje cała Gdynię, okoliczne plaże, ale i Gdańsk (Dansig) w czasie, gdy brunatne koszule zaczynają swoje represje i straszenie ludzi i Zoppot. Poznaje też różne światy: bogaty i biedny oraz półświatek. Dowiaduje się o różnych aferach i aferkach, o przestępstwach, o ich tuszowaniu, o aferach państwowych i o tym jak wielka polityka widoczna jest w życiu codziennym mieszkańców.
Język oddaje leksykon i składnię z tamtych czasów. Przedwojenna jest też świadomość bohaterów. Mówiąc inaczej, narracja prowadzona jest z punktu widzenia tamtych czasów. I jest to zaleta.
Ale nie jest to książka ponura. Jest ona dynamiczna i optymistyczna jak przedwojenna Gdynia i jak okładka. Ale i pełna rzeczywistych problemów, jakie wtedy były w Polsce. Wszystkiego z umiarem.
Książka jest godna polecenia dla czytelników i czytelniczek szukających opowieści o wielkiej miłości, ale i dla tych, którzy chcą się czegoś dowiedzieć o dawnej Gdyni. Książka opatrzona jest licznymi fotografiami z lat 20-tych i 30-tych. Dla osób, które znają te miejsca teraz, będzie to świetne zestawienie. Mnie zastanowiła nowoczesna forma budynków i przechodnie na tych fotografiach, którzy wtedy widocznie chadzali dwójkami i trójkami. W ogóle ludzi na ulicach było mało.  Za to na plaży - tłok.


7 gwiazdek 
Wśród wielu smaczków z realiów tamtych czasów autor wspomina o przedwojennych samochodach. To lubię, więc sprawdziłam. Wilczyński w 1929 roku jeździ Chevroletem, montowanym w Warszawie.  Wikipedia podaje: 
W lipcu 1928 roku na terenie warsztatów firmy „Elibor” Ł.J.Borkowski w Warszawie przy ul. Wolskiej 101/105 ruszyła produkcja karoserii Chevroletów. Jesienią rozpoczęto montaż podwozi, łącznie z nitowaniem ram. Do końca roku w polskiej montowni wyprodukowano 2098 samochodów osobowych i podwozi autobusowych oraz ciężarowych. Łącznie w roku 1928 w Polsce sprzedano 3554 auta marki Chevrolet. Ze względu na światowy kryzys montownia została zamknięta w 1931 roku.Dalej artykuł informuje, iż W 1936 roku General Motors rozpoczął współpracę ze spółką Lilpop, Rau & Loewenstein (LR&L), dzięki czemu w tym samym roku uruchomiony został montaż samochodów m.in. marki Chevrolet w zakładach przy ul. Bema 65 w Warszawie. Montowano tam Chevrolet 112, ciężarowe Chevrolet 121, 131, 157 oraz autobusy miejskie – model 183. W 1937 roku wyprodukowano 3700 samochodów, a w 1938 – 4680.
Znalezienie zdjęcia tego modelu z 1929 roku nie jest łatwe, ale chyba udało się. Odsyłam na stronę:http://forum.roadrunners.pl/general-motors-f92/chevrolet-w-polsce-przedwojennej-t1626.html :

Obrazek
Artysta malarz Alfred Żmuda (siedzi za kierownicą) na wycieczce samochodowej samochodem marki Chevrolet.1929r, źródło zdjęcia: http://forum.roadrunners.pl/general-motors-f92/chevrolet-w-polsce-przedwojennej-t1626.html
Książka ma wielu patronów medialnych, wśród nich Jedynkę, Polskie Radio. CO mnie cieszy. 


Za książkę dziękuję wydawnictwu MG:
uc?export=download&id=0B_-TXCvN-hX-N

7 komentarzy:

  1. Sama nie wiem, z jednej strony może być interesująco, ale jakoś nie ciągnie mnie specjalnie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Książka jest naprawdę ciekawa. Autor ma wielką lekkość pióra.

      Usuń
  2. Drugi obrazek od góry niestety się nie ładuje...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wstawiłam ponownie. Bo to z załącznika z maila, więc dlatego taka trudność.

      Usuń
  3. Kocham Gdynię! Na pewno przeczytam tę książkę. Sprawdzę ile tajemnic kryje przede mną miasto, w którym mieszkam :)
    Bardzo podoba mi się okładka.

    OdpowiedzUsuń
  4. Czytałam i mam nadzieję, że autor napisze kontynuację.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Ciekawe jak potoczą się losy Łucji? Czy wyjedzie, czy zostanie? Który się nią zaopiekuje? W każdym razie zapowiada się ciekawie.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...