czwartek, 7 stycznia 2016

Poetycko, fotograficznie i post osobisty

Witajcie,
Czytam autobiografię Louisa Armstronga. Jeszcze jej nie skończyłam. Wahałam się czy napisać o 'Królu Learze' i o szaleństwie władzy, czy o filmie 'Nędznicy', ale nie chciałam się nurzać w politykę. Ale jeszcze może popełnię jakieś posty na temat tych dzieł. O 'Nędznikach' może jak wreszcie przeczytam książkę, a o 'Królu Learze', gdy uda mi się obejrzeć 'Ran' i tę drugą wersję. W czasie złym  i gdy króluje głupota trzeba bowiem szukać wartości ważniejszych, trwalszych. A co jest wartością trwała i piękną, taką platońską? Poezja, wiara, piękno. 
No i sobie przypomniałam, że już ponad miesiąc nie wstawiałam żadnego posta o poezji. 
Zwyczajem swym 'szłam' sezonowo. Mamy sezon zimowy, więc powinno być zdjęcie zimy plus odpowiedni wiersz. Tylko że ja nie cierpię zimy! Jestem pesymistką, więc byle źdźbło śniegu zaraz kojarzy mi się z zaspami. Ale mieszkam na Wschodzie, a tutaj byle jedna noc opadów, i śniegu po pachy. Szczególnie koło cmentarza. Mamy taki przesmyk, gdzie zawsze jest zawiane. Co prawda nie zrywam się obenie do pracy, ale i tak wiem, jakie to uciążliwe. Kładzie się człowiek spać z niepokojem, czy dojedzie się do pracy. 
Bo śnieg dzieciom i ludziom z cieplejszych rejonów kraju  kojarzy się tak jak na pocztówce:


 Ale nie mi. Mi byle zapowiedź opadów w prognozie pogody kojarzy się tak:
Tutaj uwaga, ale drastyczne zdjęcie zasp z mojego podwórka sprzed dwóch lat. Te ślady to kota:


Widać datę, już prawie wiosna była. 
A poniżej zdjęcia zimy dzisiejszej. Nie jest zbyt piękne, bo wczoraj nie chciało mi się marznąć. 

Ja w tej porze roku nie widzę romantyzmu.  Więc i wierszy szukałam stosownych do moich uczuć wobec zimy. Po pierwsze Heine. Pisze o miłości, więc ostatnio go lubię:
An dem Stillen Meeresstrande...
 
Na samotne morza brzegi
noc już nadciągnęła z dali,
księżyc cicho z chmur wychynął,
a coś szepce pośród fali:
„Ten tam człowiek, czy to wariat,
czy też tylko zakochany?
Bo raz smutny jest, raz wesół,
wesół, to znów łzami zlany ?”
Na to jasny księżyc rzecze
i od śmiechu się kołysze:
„Zakochany jest i wariat,
przy tym jeszcze – wiersze pisze!”

Żeby nie było zbyt radośnie, to w końcu sięgnęłam do księdza Jana Twardowskiego, który wydał mi się akuratny do tej pory roku, trochę gorzki, trochę słodki, widzący ludzi takimi jacy są i  sprawami, jakie są. Nie wiem czy wiersze pasują do okoliczności zimowych, ale są zgodne z tym jak teraz widzę świat:

Przeciw sobie

Pomódl się o to czego nie chcesz wcale
czego się boisz jak wiewiórka deszczu
przed czym uciekasz jak gęś coraz dalej
przed czym drżysz jak w jesionce bez podpinki zimą
przed czym się bronisz obiema szczękami

zacznij się wreszcie modlić przeciw sobie
o to największe co przychodzi samo
 
 

Siedmiowiersz 


Jak piękna jest brzydka pogoda

zabawny spóźniony generał

surowy wesoły śnieg

słońce rano podłużne w południe okrągłe

jak chuda goła pensja

jak dalekie bliskie serce

jak krótkie życie
 
 

Spójrz


Nie powieś się
spójrz w okno
znowu ten biały śnieg z czarnego nieba
znowu uśmiech jak osioł z pretensją do osła
cenzor który sam wpadł pod nożyczki
święta Maria Goretti jak powietrze czyste
i szept co pozostał z całego Kościoła
-Chryste-
 
I na koniec wiersz o wczorajszym święcie, 
też autorstwa księdza Twardowskiego. 
Wiem, że post ten z chęcią przeczyta Barbara, moja koleżanka, 
która wiersze Księdza uwielbia, więc  Ją pozdrawiam. 
 
 

Wiersz dla dzieci o mędrcach

przybyli mędrcy
plackiem padli
złożyli dary
odjechali
wół miał pretensje:
powinni zaraz wziąć Jezusa
ukryć
ratować Go przed wrogiem
przed panem diabłem i Herodem

Kasprze Melchiorze Baltazarze
wół dyskutował tupał szurał

puknij się w głowę rzekł osiołek
bo przecież Matka Boska czuwa



 A na koniec napiszę jeszcze o planach czytelniczych. Otóż jak widzicie nie mam stosiku książek. Albowiem mam postanowienie! Chcę ograniczyć się w czytaniu książek do ilości, jaką jestem w stanie ogarnąć czasowo. Bo mam jeszcze kilka zaległych list lektur. I gdy czytam nowości, to brakuje mi czasu na 'starocie', a je uwielbiam. W zeszłym roku przeczytałam około 150 książek. No prawie. Ale w tym roku może się nie da. Obym do 50 dała radę. A miałam też zajęte lata, gdy tylko 12 przeczytałam. No zobaczę. W każdym razie toczę walkę wewnętrzną. Bo rano przejrzałam zapowiedzi wydawnictw. Ukaże się kilka ciekawych książek historyczno-fabularnych, świetne biografie i reportaże.  Ale kiedy znaleźć czas? 
Pozdrawiam

8 komentarzy:

  1. "Nędzników" przeczytaj koniecznie. Doskonała lektura na długie, zimowe wieczory. Właśnie wyszło nowe wydanie Bellony, dość niedrogie, warto zakupić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam audiobook, ale długi strasznie. Będę niedługo w mieście to poszukam tego wydania. Bellona ma tanie książki.

      Usuń
  2. Ja też zawsze jestem zapóźniona w lekturze, głównie dlatego, że ciągle coś z biblioteki pożyczam, a na półce czekają inne i tak kółko się zamyka. Choć ostatnio jakoś mniej pożyczam :)

    OdpowiedzUsuń
  3. Izo, żeby wszystko było jasne. Bardzo się cieszę, że chcesz przystąpić do wyzwania Czytamy klasyków, ale proszę Cię, zrób to we właściwym miejscu - http://monweg.blog.onet.pl/wyzwanie-czytamy-klasykow/

    OdpowiedzUsuń
  4. Trudno nadążyć za nowościami. Sama przeczytałam ponad 170 książek, ale nadal mam sporą listę zaległości. Jeśli pogoda będzie taka jak teraz, to może uda mi się choć trochę nadrobić.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Są i 'negatywne plusy' tej pogody, jak mawiał Wałęsa. Bo wcześnie jest ciemno, a do światła gorzej się czyta.

      Usuń
  5. "Nędzników" mam w planach. U nas już zima w pełni...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam nadzieję, że lubisz. Psy pewnie kochają śnieg?

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...