poniedziałek, 4 stycznia 2016

Robert Nowakowski 'Człowiek z sową' - zabawnie i z lekkością o ważnych sprawach.

Nie wiedziałabym o istnieniu tej książki, gdyby nie użytkowniczka LubimyCzytać, która napisała mi, że jest to świetna książka, która nie zasłużyła na niskie noty. Nabrałam ochoty na jej przeczytanie. I dzięki panu autorowi otrzymałam ją jeszcze przed Bożym Narodzeniem. Obiecał i wypełnił. A było to trudne! Więc. Tym bardziej Warto jest to podkreślić, gdyż słowność to cecha coraz rzadsza. Dodatkowo pan Nowakowski opatrzył książkę dla mnie dedykacją 'dla osoby, która lubi nieoczywiste książki'. Dziękuję. Koperta też była niebanalna. Mój pan listonosz jeszcze takiej nie niósł. Czarna. Widać to na zdjęciu.







Książka ukazała się 8 kwietnia 2015 roku w wydawnictwie Videograf. Okładka 'na żywo' jest piękniejsza niż na zdjęciu na stronie LubimyCzytać. Oto ona (powyżej).
Robert Nowakowski
 Książka jest debiutem pisarskim autora, absolwenta tej samej uczelni co ja (UMK), wydziału prawa, o rok starszego ode mnie, lubiącego czytać, co widać w książce. Może nie wprost, ale oczytanie jest widoczne.

Przyznałam książce 9 gwiazdek. Wahałam się, czy dać 8 czy 9. Zdecydowałam się na 9 i mam nadzieję, że mój nos czytelniczy mnie nie zawiedzie! Bo liczę na następne wspaniałe książki. 

Powieść jest czymś nowym i ciekawym na rynku czytelniczym w Polsce, ale jak najbardziej wpasowuje się w ogólnoświatowe trendy pisarskie książek wymagających, książek podsumowujących lęki, obawy i świadomość człowieka współczesnego.  
Ale jak zwykle, my Polacy, mamy swój świat, i podczas gdy pisarzy amerykańskich męczy globalizacja, wciąż nie możemy uporać się z pojmowaniem patriotyzmu, z historią Polski, z utratą Kresów i tym, że przestaliśmy być krajem wielokulturowym. Nie mamy już sąsiadów innych religii, innych nacji, ale to wciąż jest w nas, albo jako tęsknota, albo jako nienawiść. Zależy. 
W każdym razie to ciągle w nas siedzi i jest jednym wielkim tabu. 

Wróćmy jednak do książki 'Człowiek z sową'. Pierwszą sprawą, która rzuciła mi się w oczy, to piękny język książki. Jest lekki, ale rozległy, różnicuje się w zależności od rozmówcy. Książkę czyta się bardzo lekko. Czytałam ją w okresie noworocznym, więc ciągle coś mi przerywało, ale na szczęście w świat książki wchodzi się łatwo. 
Narracja nie ma układu linearnego. Rozdziały przeskakują w czasie i miejscach. Łączą je postacie. Lwowiacy, którzy w czasie okupacji przyjęli różne postawy. Ale i później, już w Polsce, każdy z nich robi coś innego. Akcja rozciąga się więc od 1939 roku do 1981. Miejsca to Lwów, Sopot, Kraków. Mamy też dwa morderstwa, ukazane już na początku książki. Jedno to zabicie Urszuli we Lwowie w 1941 lub 1942, a drugie to zabójstwo SB-ka w Sopocie w 1976. Wydarzenia spajają ludzie, spośród których najciekawszą osobą jest Michał, lwowiak, który posiada unikalną cechę: ma skrzydła. Posiada również inną cechę: wyczuwa aurę miejsca, wyczuwa niebezpieczeństwo i emocje ludzi. Widzi również duchy. A poza tym jest zwyczajnym człowiekiem, który chce kochać, mieć pracę i miłą rodzinę. Różnie z tym bywa i jego losy pokazuje powieść w rozdziałach o narracji pierwszoosobowej. Pozostałe rozdziały są trzecioosobowe.
Zwróciłam również uwagę na piękne opisy Lwowa, na staranne odtworzenie topografii tego miasta, klimatu, nastrojów, kultury.

Książka okaże się świetną przygodą dla czytelników, którzy są otwarci na fantazję, którzy nie są przywiązanie do powieści realistycznych, a lubią przemieszanie światów, miejsc i czasu, podchodzą z dystansem do świata. Jeśli tak się podejdzie do książki, to sprawi ona niebywałą radość czytelniczą.

Według mnie, autor w tej książce podejmuje ważny dla naszej polskiej mentalności problem. Chodzi o patriotyzm, patos, etos ofiary i etos czynu straceńczego, i o dzielenie bohaterów na dobrych i skażonych. Nasi bohaterowie przeżyli przedwojenny optymizm, potem okupację niemiecką, porem radziecką, potem znów radziecką, w międzyczasie UPA, aż w końcu koniec Lwowa jaki znali i jego utratę. Oni zaś musieli zamieszkać w zagruzowanej Polsce, gdzie również byli traktowani obco, jak intruzi. Potem było wprowadzanie socjalizmu, ściganie AK-owców, potem opozycjonistów. Niby można podzielić ludzi na dobrych i złych, ale nie do końca. Bo na przykład brat Michała, Staszek jest dobrym przykładem obłudy, zakłamania i tego, że nie zawsze polski oficer i opozycjonista to ktoś dobry. 
W tym całym zamieszaniu i karleniu postaw, nasz Michał chyba robi najrozsądniej, bo ucieka do swojego świata. Ma dystans do wszystkiego, ale nie boi się stać z innymi pałowanymi w czasie Stanu Wojennego. 
 Książka nie podaje gotowych odpowiedzi na pytanie o to, kto jest dobry, a kto zły. To chyba trzeba samemu rozważyć w swoim sercu i kręgu najbliższych. Problemem jest chyba nie myślenie o tym, że poza nudną codziennością jest świat duchowy. Nasz Michał jako medium rozmawia z duchami, które wyraźnie mówią, że albo ludzie nie wierzą, albo wierzą ciasno, zabobonnie.

Książka jest też świetnym utworem erudycyjnym. Można zauważyć grę konwencją i postmodernistyczne aluzje literackie: do 'Mistrza i Małgorzaty', do Pynchona, do Carrolla, do literatury czeskiej.

Książka była wspaniałą przygodą czytelniczą i rozwinęła mój apetyt na kolejne książki tego autora! 
Mam jeszcze jedno marzenie, oby książkę tę zekranizowano. Bo czytałam ją obrazami, i film jaki mi się kojarzy to coś w stylu kina Quentina Tarantino. Ale czy obecnie wyobraźnię reżyserów nie ograniczy zmuszanie do kina tradycyjnie panegirycznego, które lubię, tego już nie wiem. Książka ma wspaniały potencjał na wspaniały film. Tylko czy mamy w Polce reżysera z wyobraźnią Tarantino. Tego już ja, prosty czytacz, nie wiem. 

Za książkę, dedykację i sumienność dziękuję autorowi!

ps. Mam nadzieję, że powstanie wywiad. 



4 komentarze:

  1. Ja również ją czytałam i to naprawdę dobry debiut. Czekam z niecierpliwością na kolejne książki autora.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Widziałam, czytałam. Wywiad również.
      Panu Nowakowskiemu życzę kolejnych ciekawych książek, bo pisze bardzo ciekawie.

      Usuń
  2. Nigdy wcześniej nie zetknęłam się z tym tytułem, a piszesz, że wydano książkę w kwietniu ubiegłego roku . Czekam na wywiad. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jakoś zabrakło promocji.... To czytelnicy oddolnie polecają sobie tę książkę. A warto.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...