sobota, 13 lutego 2016

Marcel Proust 'W stronę Swanna'. 'W poszukiwaniu straconego czasu' tom 1


Marcel Proust 1900.jpg
Marcel Proust (1871-1922)

Tom Tytuły francuskie Wyd. Tytuły polskie
1 Du côté de chez Swann 1913 W stronę Swanna
2 À l'ombre des jeunes filles en fleurs 1919 W cieniu zakwitających dziewcząt
3 Le Côté de Guermantes
(wydanie w dwóch tomach)
1920/21 Strona Guermantes
4 Sodome et Gomorrhe
(wydanie w dwóch tomach)
1921/22 Sodoma i Gomora
5 La Prisonnière 1923 Uwięziona
6 La Fugitive
Albertine disparue
1925 Utracona
Nie ma Albertyny
7 Le Temps retrouvé 1927 Czas odnaleziony  

O cyklu z Wikipedii:
Rozpoczęte w 1909 i ukończone na krótko przed śmiercią, W poszukiwaniu straconego czasu składa się z siedmiu części i w wersji angielskiej ma blisko 4 tys. stron, przez które przewija się ponad 200 postaci. Graham Greene nazwał Prousta „największym powieściopisarzem dwudziestego wieku”. Proust umarł przed ukończeniem poprawiania brudnopisu ostatnich dwóch tomów, które zostały opublikowane po jego śmierci i zredagowane przez jego brata, Roberta.
Pierwszych pięć tomów powieści ukazało się po polsku w tłumaczeniu Boya-Żeleńskiego, szósty tom przetłumaczył Maciej Żurowski, a ostatni – Julian Rogoziński. W 2001 roku ukazał się szósty tom dzieła, zatytułowany „Utracona”, w nowym przekładzie Magdaleny Tulli.

Wreszcie dostąpiłam tego szczęścia i zaczęłam czytać 'W poszukiwaniu straconego czasu'. Mam też to szczęście czytać w nowym, pięknym wydaniu Wydawnictwa MG, szytym i co ważne, pisanym dużą, wyraźną czcionką.Wydawanie tego cyklu rozpoczęto w 2013 roku. Do dziś w MG ukazały się następujące części:
 W stronę SwannaW cieniu zakwitających dziewcząt 

Strona GuermantesSodoma i Gomora Uwięziona Nie ma Albertyny 

 'W stronę Swanna', 'W cieniu zakwitających dziewcząt', 'Strona Guermantes', 'Sodoma i Gomora' i 'Uwięziona' są w tłumaczeniu Tadeusza 'Boya' Żeleńskiego, zaś 'Nie ma Albertyny' - w tłumaczeniu Macieja Żurowskego. 
Czekamy więc na 'Czas odnaleziony'. 


Zawsze myślałam, że jest to książka pisana strumieniem świadomości i dosyć nudna. Ale nic podobnego.
Trudno jest pisać coś mądrego o najsłynniejszej powieści świata, powieści, która ma chyba tyle interpretacji ilu czytelników. Napiszę więc o swoich odczuciach.
'W stronę Swanna' - bo na razie o tej części mogę napisać - to złożona z trzech części opowieść Marcela o wspomnieniach z przeszłości, wspomnieniach, które nachodzą go w czasie bezsennych nocy, ale które jawnie i dokładnie przychodzą mu do świadomości dopiero po zjedzeniu magdalenki. Są to wspomnienia domu, matki, ojca, samotnego pokoiku, gdy jako dziecko tęsknił za uściskiem matki, to wspomnienia wakacji u ciotki, to wspomnienie pana Swanna i jego córki, a pierwszej miłości Marcela, aż wreszcie napisana ze szczegółami historia miłości pana Swanna do Odety, kurtyzany, przez którą pan Swann został skreślony z dobrego towarzystwa.
Czyta się to z przejęciem, z zainteresowaniem i wypiekami na twarzy.
Opowieść Prousta to przepiękny, bogaty język, to celebracja każdego słowa, ale i ścisły plan myślowy. Nie jest to strumień świadomości, ale intelektualny opis świadomości, która funkcjonuje na zasadzie asocjacji i skojarzeń. Tak więc zapach kojarzy się z osobą, miejsce z wydarzeniem, miejscowość jest wspomnieniem chwil. We wstępie tłumacz, niezrównany 'Boy' Żeleński mówi o tym, że powieść Prousta jest opowieścią o czasie. Tak.
Ja tę pierwszą część odczytałam jako opowieść o świadomości ludzkiej. O tym, że w centrum naszego wszechświata jesteśmy my i nasze wspomnienia, że obiektywne są wspomnienia, a miejsca i osoby istniały na tyle, na ile były postrzegane przez nas. Idąc tym torem, dla każdego dana osoba była kimś innym. Na przykład Odeta i Swann.
Mamy w powieści rozważania nad miłością i zakochaniem się. Zajmująca większą część książki opowieść o miłości Swanna to w zasadzie opowieść o miłości pełnej niespełnienia, oczekiwania i niepewności. Zestawione jest to z kwestią pozycji w towarzystwie i obłudnym i sztucznym życiem wyższych sfer w ówczesnym czasie. Proust odtworzył dwutorowo męczarnie zakochanego Swanna i miernotę towarzystwa, w które wszedł dla tej miłości. Potem, w ostatniej części Proust opisuje swoją pierwszą miłość do Gilberty, owocu miłości Swanna i Odety. Czytając to, miałam wrażenie, że mechanizmy miłości, przeżycia i pragnienia zakochanego mężczyzny są takie same. Miłość jest taka sama, a jednak za każdym razem inna.
Największym zaskoczeniem było dla mnie zakończenie. Młody Marcel obserwuje panią Swann wchodzącą do Lasku Bulońskiego. Nagle znikają kapelusze, znikają powozy, czas płynie. Wszystko zniknęło.

Będę często wracać do tych stron, do tej książki, bo na pewno nie wyłuskałam z niej wszystkiego. I na pewno przeczytam pozostałe części, choć żałuję, że nie mogę tego zrobić już, zaraz.
Okazało się, że 'W stronę Swanna' jest dobrą książką na Walentynki, żeby z tego cudacznego festiwalu serduszek (które lubię) wyłuskać prawdziwą istotę miłości. Niesamowity Marcel Proust to uczynił i niezrównanie delektował się słowem pisanym. Skrajny subiektywizm podmiotu mówiącego i magia słowa pisanego osiągnęły tutaj szczyt możliwości! Nie dziwię się, że w Prouście zaczytywały się żony i kochanki pisarzy, o czym raz po raz czytam w biografiach wielkich ....
10 gwiazdek  
Za możliwość delektowania się lekturą dziękuję wydawnictwu MG

Wydawnictwo MG

10 komentarzy:

  1. Bardzo fajnie zachęcasz do Prousta....podoba mi się to co napisałaś o tej książce i sama czuję się zachęcona, gdyż ja również myślałam, że to mało zrozumiałe nudy.
    Nie wiem skąd takie odczucia WZIĘŁAM, ALE TAKIE MIAŁAM.

    Wydanie pięknie sie prezentuje...może skusze się na jego skompletowanie a później i przeczytanie.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Te odczucia wzięły się chyba z podręczników do literatury, piszących o 'W poszukiwaniu straconego czasu'. Tak myślę.
      Chciałabym skompletować i przeczytać wszystkie części, ale zajmie to pewnie troszeczkę.

      Usuń
  2. Muszę się spiąć i nadrobić, kiedyś już zaczęłam, ale chyba nie miałam dobrego czasu. Nadrobię prędko

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tęż tak odkładałam tę chwilę na czas nieokreślony, ale teraz się spięłam, przynajmniej jeśli chodzi o pierwszą część. Bo bez Prousta nie mogę tknąć książek Knausgårda i Wassamo.

      Usuń
  3. Uwielbiam "W poszukiwaniu straconego czasu", wracam do Prousta każdego roku, zawsze z nowym zachwytem.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Gratuluję! Po przeczytaniu 'W stronę Swanna' już się nie dziwię. Planuję przeczytać wszystkie części.

      Usuń
  4. Ja chyba jeszcze przez jakiś czas nie sięgnę, ale w przyszłości, kto wie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiem, wiem, człowiek odkłada, ale jak już zaczniesz czytać, to nie zechcesz odkładać.... TO piękna proza.

      Usuń
  5. Prozą Prousta można się delektować:)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...