piątek, 26 lutego 2016

Pierwsze urodziny Literackego zamieszania

Dzień dobry,
Mam wielką przyjemność pochwalić się urodzinami mojego wypieszczonego produktu myśli mojej, czyli bloga Literackie Zamieszanie. Tak, to rok. Nie spodziewałam się, że wytrwam, bo już dwa lata temu podchodziłam do bloga i po miesiącu się wycofałam. 

Myślałam, że pierwszy post opublikowałam 26 lutego ubiegłego roku, ale okazało się, że było to 21 lutego. 
To był dla mnie ciężki tydzień. Ale z tego wszystkiego postanowiłam wydobyć coś twórczego i coś co uwielbiam, czyli zacząć pisać o książkach w gronie szerszym niż lubimyczytać. Chciałam też udowodnić coś sobie. Oto ten mój pierwszy, nieśmiały post powitalny: Post powitalny

Tego samego dnia napisałam pierwszy post o książce i był to kryminał pisarza, którego uwielbiam i z miasta, które lubię i gdzie od czasu do czasu buszuję po sklepach, mojego miasta, Zamościa. Gdy oglądam programy Makłowicza o Europie Środkowej, to zawsze mam wrażenie, że on chodzi po Zamościu, takie same budownictwo, te malutkie wejścia do budynków, pamiętające Ormian czy Żydów i dawne czasy. W każdym razie mój pierwszy post był o książce pana Marcina Wrońskiego 'Kwestja krwi':  
I od razu, co mnie zdumiało, post ten 'podlajkował' sam autor, pan Marcin Wroński!!!!!!! Dało mi to siłę, żeby się nie poddawać i pisać. Na początku pisałam posty 2 razy w tygodniu, a potem się wciągnęłam i piszę codziennie oprócz niedziel, bo 'Dzień Święty święcić'.  Więc niedziele to nie. Piszę rankami, bo rano lubię usiąść z kawą przed komputerem. Wstaję o 6 rano i przez pół godziny jestem na pół senna. Ale grzebię w internecie. Nie lubię włączać laptopa wieczorem, bo po pierwsze, bolą mnie wtedy oczy, a po drugie, siedzenie wieczorami przy komputerze pochłania więcej czasu. Nie wiem, może to wieczorna pora, albo obecność wielu osób na czatach. 
W każdym razie jestem poranna blogerką. Ale widzę, że kilka osób również. 

Myślałam, że ogłoszę przekroczenie w post urodzinowy 50 tysięcy wejść, ale zabrakło mi około pięciuset. Ale prawie jest. W każdym razie osiągnęłam sukces, bo mam stałych czytelników oraz nowych i jestem recenzentką oficjalną. Mogę cieszyć się nowościami książkowymi i jestem szanowana za to co mam w głowie. Dziękuję. Dziękuję Wam, czytającym mnie oraz wydawnictwom, z którymi współpracuję. 
Te książki to więcej niż tysiące stron, oprawione w okładki, to dowód dla moich bliskich, że jestem doceniana, że moja wiedza jest komuś potrzebna. A po doświadczeniach w pracy takie dowartościowanie się jest dla mnie ważne. 
Często piszą do mnie sami autorzy, i to jest dla mnie magiczne. Bo jeszcze pamiętam czasy sprzed internetu, gdy pisarz był hasłem w encyklopedii, a tu sam autor pisze, że moje słowa są dla niego ważne. 
Dla mnie też. 

Chciałam pozdrowić wszystkich moich czytelników: Dofi, Awiolę, Marię Orzeszkową, panią Anię z zaczytania, panią Agnieszkę z Kulturalnego, Chabrową, Kasię, Ulę, Sylwię, Barbarę, no wszystkich, również tych z lubimyczytać! Nie jestem w stanie wymienić wszystkich.
To kwiatek dla Was, a ten zielony, to ja. Skrzypek nie mam: 
 Ale przede wszystkim wielkie dzięki należą się Awioli, która rozpędziła ten mój blog. Bo służyła radą i dołączyła do obserwowanych już pierwszego dnia. Gdyby nie jej skrzydło, może nikt by tego mojego bloga nie dostrzegł. Nie wiem czy Ona sobie zdaje sprawę z tego, ze mi pomogła. 

Dziękuję też moim aniołkom Putto Rafaela, które wszystkim wchodzącym na blog wypełniają serca radością. Dziękuję Arturowi, że ustawił mi to zdjęcie tytułowe. Może to czyta, prawdopodobniejsze jest że nie. Ale dziękuję. 

Nie wiem jak to będzie po 2 lipca, bo zmienię stan, ale chciałabym pisać nadal, bo sprawia mi to wielką frajdę. 

Przepraszam, że nie robię rozdawajki. No nie mogę. 

Pozdrawiam 
Izabela Łęcka (RW. naprawdę)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...