wtorek, 9 lutego 2016

Post powstały w kryzyzie pisarskim. O różnych sprawach i o akcjach promujących czytelnictwo i ważne pytanie do czytelników!!!

Dzień dobry,
Dzisiaj nie napiszę posta o książce, gdyż myślami jestem przy tej, którą czytam, o wilkach i Karkonoszach. 


Chyba tak się dziś czuję. 

A napisać chciałam Wam o wszystkim i o niczym. Pierwszy jest taki post, i jeśli będzie nikły odzew to pewnie ostatni. 
Wczoraj w radiu słuchałam audycji na temat akcji promujących czytelnictwo. Jeden pan powiedział, że brakuje nam w Polsce akcji 'zahaczających' o motyw sukcesu. Że w Stanach już na to wpadli, iż czytanie należy reklamować jako warunek sukcesu życiowego. Pewnie i tak, ale według mnie nikt z rozmówców nie wspomniał o nas, mrówkach pasjonatach blogerach. Przecież my reklamujemy czytanie! Mówimy o tym, że czytający mogą tworzyć społeczności czytelników, rozwijać się. Tyle jest blogerów młodych, ale i starszych. 


Nie wiem czy zauważyliście, że książkami polepszają swój wizerunek politycy? Np. akcja czytaj dzieciom. 

Więc to chyba dobrze? 

Chciałam poinformować Was o kolejnym spotkaniu z autorem 'Dżokera'. Tym razem w Krakowie. Sama pojechałabym, gdybym mieszkała w tym dymnym mieście.
Następna sprawa to prośba do czytelników. Pierwsza prośba to taka, żebyście się wpisali mi Ci, którzy czytacie mnie regularnie. Może kogoś nie zauważyłam.  Bloga założyłam pod koniec lutego ubiegłego roku i cieszę się, że nie umarł śmiercią naturalną, że czytam nowości i że mam swoich regularnych czytelników. I że ja czytam regularnie tyle osób. Blog nauczył mnie troskliwości o książki, nawet te mniej wybitne, ale miłe i ciekawe. Taki post na temat odrębnej książki to rodzaj laurki uczynionej książce. Docenienie jej. Cieszę się też, że spotkałam się z czytelnikami książek zapomnianych, o których myślałam, ze żywy duch nie czyta. A okazuje się, że czytacie. Czytamy!!!! Nawet Kraszewskiego. 
Powinnam zorganizować rozdawajkę, ale jestem w trakcie przygotowań osobistych do swojego wielkiego dnia w życiu, i jakoś na to kieruję myśli. I nie mam jeszcze AŻ tyle książek do oddania. 
Ale nie powiedziałam ostatniego słowa. 

Jeszcze jedna ważna sprawa. Chodzi o to, żebyście mi poradzili. Chcę zaproponować jakąś polską książkę, która ma tłumaczenie angielskie Australijce, w średnim wieku, która lubi tematykę kobiecą. Coś proponujecie? 
Myślałam o 'Lalce' albo 'Matce Makrynie' ale nie wiem czy przetłumaczono. A może coś ze współczesnych obyczajówek, ale też nie wiem czy są tłumaczenia. Pani ta czyta ebooki. 
Wybór jest ważny, bo chodzi o honor Polski!!!!!!!  
  
Wasza I. Ł. 



15 komentarzy:

  1. Nie wiem czy kopiowanie pomysłów z USA da podobne rezultaty. Myślę, że Ci co nie mają ochoty czytać albo uważają to za stratę czasu nie zaczną nagle pochłaniać tomów, ponieważ ktoś im powie że to przyniesie im sukces. Wydaje mi się, że po książki sięgają ludzi ciekawi świata, a z tym się rodzimy. Zachęcać do czytania mogą także bliscy. Gdy od małego dziecko wyrasta wśród książek istnieje duże prawdopodobieństwo, że czytanie zajmie ważne miejsce w jego przyszłości...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O tym też któryś z rozmówców powiedział. Że dziecko będzie czytać, jeśli jego matka czytała.
      U nas czytał mój dziadek nałogowo, a mama czasami. W każdym razie widziałam ją z książką. I książki dostawałam jako prezenty.
      Ciekawe czy mój chrześniak będzie czytał. Ziarno czytania w nim posiałam. Czy wykiełkuje, to nie wiem.
      Więc chyba działa.

      Usuń
  2. Ja bym zaproponowała raczej "Lalkę", była tłumaczona na angielski. Podobno było niedawno tłumaczenie w Holandii i tak się spodobała. Wikipedia podaje, że "The Doll has been translated into twenty languages: Armenian,[3] Bulgarian, Czech, Dutch, English, Estonian, French, Georgian, German, Hungarian, Italian, Latvian, Lithuanian, Macedonian,[3] Romanian, Russian, Serbo-Croatian, Slovak, Slovenian, Ukrainian.[4

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To zaproponuję jej. Dziękuję.

      Usuń
    2. Też popieram wybór "Lalki" w wersji angielskiej. :)

      Zaglądam do Ciebie regularnie, ale ostatnio nie mam głowy do komentowania, bo codzienność ma swoje prawa. Pozdrawiam serdecznie!

      Usuń
  3. To bardzo zastanawiająca myśl - czytanie jako sukces. Muszę nad tym pomyśleć.
    U mnie czytanie w nadmiarze było efektem poważnych chorób w dzieciństwie. Ot, taka wartość dodana choroby. Zaczęłam w wieku 5 lat, a potem już pooooooszło! Dalej choruję i dalej czytam ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Parę słynnych osób mówiło, że zaczęło czytać po chorobie w dzieciństwie.

      Usuń
  4. Trochę denerwujące, że faktycznie mało kto nas docenia. Mam wrażenie, że blogi to chyba jedna z lepszych reklam czytania. No ale cóż. Przełknijmy jakoś smak goryczy.
    Zmieniając temat, serdeczne gratuluję wytrwałości w blogowaniu. Zbliża Ci się rocznica, więc wyrwę się już do przodu i pożyczę Co kolejnych udanych lat u boku literatury ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję za życzenia. Od literatury to nie odłączę się, bo nie można żyć bez powietrza, ale mam nadzieję, że i czytania nie zaniedbam.

      Usuń
  5. Ciężka sprawa z tą książką, bo nie wiem, jakie książki mają swoje tłumaczenia. Słyszałam, że pani Puzyńska będzie tłumaczona, ale ona to raczej kryminały, choć z rozbudowanym wątkiem obyczajowym pisze (tak słyszałam, bo lektura tych książek jeszcze przede mną), ale recenzje są pozytywne.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dzięki. No kryminały pokazują, że jako literatura nadążamy za światem. Zaproponuję jej Puzyńską.

      Usuń
  6. W promowaniu czytelnictwa najwazniejszy jest dom i szkoła Blogi tez pelnia tu wazna role ale generalnie na blogi czytelnicze zagladaja juz wprawieni pochlaniacze ksiazek Zagladaja na te blogi nie po to aby zdecydowac czy warto w ogôle czytac tylko raczej co czytac albo porownac swoja opinie o ksiazce z ta przedstawiona Anyway pisz dalej dla nas dla siebie I tylko dobrych ksiazek zycze

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Myślisz? No to sporo jest nas na tym świecie ;)

      Usuń
    2. Promowanie czytelnictwa w szkole. Z własnego doświadczenia mogę podsumować "mission failed".
      Podstawa to rodzina i krąg znajomych. W młodszym wieku powiedziałbym, że najważniejsza najbliższa rodzina, im starszy człowiek, to kuzynostwo i krąg znajomych.
      Nie kojarzę też polityka "ocieplającego" sobie wizerunek książką, czytaniem książki dzieciom... a nie, wróć, były takie akcje "prezydenckie". Słabo to wyszło. Bardziej celują w tym celebryci i tu najczęściej wychodzą małe potworki. Zbyt często pytając znaną osobę o ulubioną książkę słyszy się o lekturze, bo od czasu matury nie przeczytała nic. Czasami co bardziej zorientowana napomknie coś o jakimś bestselerze. Bo o tym się mówi, nie koniecznie już czyta.
      Od czasu do czasu jest jakiś zryw, wielka promocja czytelnictwa, na którą idą konkretne sumy pieniędzy. Zarabiają głównie firmy od PR. A brakuje małych kroczków. Polityk/aktorka w sejmowym korytarzu/kawiarni z książką. Niech ją chociaż ma, już nie musi na pokaz czytać ;-) Podczas debaty nawiązać do książki (ale jak się nie czyta, to tylko klasyków z matury się cytuje). A i w tych wiodących mediach jest mało miejsca na książkę i na ciekawe jej zaprezentowanie. Cztery gadające głowy to nie zawsze najlepszy magnes i zachęta. No chyba, że są wyjątkowo charyzmatyczne i dyskusja ciekawa.

      Usuń
    3. Widzę, że wizja pesymistyczna.... W sumie racja w tym jest...

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...