czwartek, 17 marca 2016

Audycje o moich ulubionych książkach i program o nieczytaniu książek - 'szokujące' badania

Dzień dobry,

Przegapiłam wczoraj audycję o Amosie Ozie w Trójce, więc sięgnęłam dziś rano na stronę Polskiego Radia. I znalazłam zaległe audycje. Teraz się z Wami nimi dzielę. W październiku minionego roku po debiucie 'Ścieżek Północy' Richarda Flanagana w Polsce, pan Nogaś przeprowadził wywiad z tym niesamowitym pisarzem. Specjalnie w tym celu pojechał do Tasmanii! I jakieś było moje zdziwienie, gdy dziś rano znalazłam wywiad z Flanaganem o 'Klaśnięciu jednej dłoni', która to książka mi się bardzo spodobała. 
Zapraszam, bo pisarz podaje nam, słuchaczom, wiele smaczków związanych z genezą książki. 
I coś jeszcze znalazłam! Richard Flanagan powiedział, że to zaszczyt dla jego książek, że stoją na półkach polskich czytelników obok naszej, polskiej, 'wybitnej' literatury!!!
Oto audycja:

W audycji pierwsza jej część jest poświęcona książce 'On' Zośki Papużanki, którą będę miała przyjemność recenzować. 
On 
 
Następna moja zachęta dotyczy audycji o powieści 'Shantaram' Gregora Davida Robertsa

 
Jest tam rozmowa z wielkim fanem książki, Marcinem Mellerem oraz z tłumaczką. Dowiadujemy się ile z akcji to prawda, a ile fikcja. Kto przeczytał książkę, wie, że problem ten nurtuje, ciekawi. 
 
Trzecia audycja to wspomnienie o Umberto Eco:
Mamy tu  podsumowanie  twórczości i rozmowę telefoniczną z mistrzem, oczywiście żywym. Bardzo mnie zaciekawiły rozważania Eco o nadmiarze książek w Internecie. 

Czwarta audycja:
Okładka książki Siostry. Kresy. Zsyłka. Wielki świat 
Autorka książki, która już jest licznie omawiana na blogach, opowiada o genezie powstania powieści, o inspiracjach. Bardzo polecam.
I trzy audycje, których dopiero wysłucham:

 
 
I audycja, po którą na stronę weszłam:
 
 
A Wy lubicie takie audycje? 
 
Na koniec zapytam Was o Wasze opinie na temat nieczytania książek w Polsce. Słyszeliście zapewne  o wynikach badań Biblioteki Narodowej. No, nie czytamy. Ciekawi mnie co Wy o tym myślicie? 
Wczoraj oglądałam w telewizji program o tym. Dwoje gości doszło do wniosku, że 'ta ryba' zaczyna się psuć się od domu rodzinnego. Że rodzice często kupują maluchom tablety, żeby mieć 'spokój'. Albo męczą dzieci telewizją. Że to wypacza mózg. Że powinno się im czytać albo opowiadać bajki. No a że szkoła to nieczytanie utrwala. Pan z Biblioteki Narodowej chyba mówił, że przez parę lat dobijał się do Ministerstwa Edukacji, i że nic. Chciał coś zrobić z lekturami.
No więc porównałam to do siebie i powiem Wam, że mi i czytano, i opowiadano bajki. No i skutki widać. Ponoć nawet sny mam niezwykłe, bo fabularne. Naprawdę. Z akcją, czasem, miejscem. Myślenie też chyba jest, ale może to niedobrze, bo głowa mnie boli, mózg puchnie i w ogóle co po myśleniu, gdy nie możemy nic zrobić.
No ale w tej audycji mówiono, że mózgi nas, czytających są inne, pochwalili nas, że twórczo myślimy, że w książkach szukamy świata i głębszego spojrzenia na problemy świata.  

Może zechcecie coś napisać na ten temat? 

20 komentarzy:

  1. Ech, nie przejmuj się tymi badaniami, że Polacy nie czytają. Jedni nie czytają, inni czytają w nadmiarze. Po pierwsze primo - przyczyna leży w domu, jak napisałaś. Po drugie primo - książki są za drogie. Jak czytadło kosztuje 10 złotych i przeciętny Polak znajdzie je w koszu w Kauflandzie to wrzuci do wózka razem z łopatką w promocji i warzywami.
    A po trzecie primo - zawsze tak było, że były wykształcone elity (mało) i prosty plebs. Takie jest życie.
    Ja nie płacze, że ludzie nie czytają, bo w mojej bibliotece są kolejki po książki i zapisy na co ciekawsze tytuły. Na "Sześć dni w Leningradzie" Paulliny Simons czekam od jesieni, jak się zapisywałam byłam szósta czy siódma w kolejce. Jeszcze czekam. Na "Wspaniałą przyjaciółkę" Elzy Ferante jestem trzecia czy czwarta w kolejce.
    Nie jest źle!
    A te sny to może zapisuj? ;)))

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To tak: zgadzam się z tym, że człowieka nie stać na książki. Mnie też nie stać. Przez jakiś czas czytałam tylko po angielsku, bo znalazłam książki po angielsku po złociszu.
      Pamiętam te zapisy na 'Harrego Pottera'. Nigdy do mnie nie doszło, pewnie jakimś kolesiom wypożyczali. Dawne czasy.
      Frrrante już czytałaś? Słyszałam, że świetna.

      Nie podoba mi się takie rozróżnianie na plebs i elitę. Po pierwsze, idąc tędy i ja jestem plebsem. Po drugie, badania mówią, że właśnie te 'elity' nie czytają. Że dyrektorzy firm nie czytają. W sumie, to jakbym ja wracała utyrana po 13 godzinach pracy w korpo albo jako dyrektor, to też bym nie sięgnęła po Tomasza Manna albo Flanagana.

      Usuń
    2. Odpowiadam: Ferrante (Elena nie Elza, nie wiem, skąd mi się ta Elza wzięła) jeszcze nie czytałam. Intryguje mnie, bo głośno o niej, poza tym, lubię znać nowości, więc zapisałam się na pierwszy tom. Chociaż przejrzę, jak mi się spodoba, to będę czytać kolejne. Oczywiście, podchodzę do tego jak pies do jeża, bo za wiele pochwał i reklamy. A ja zwykle na przekór...
      Po drugie - nie protestuj, chcesz czy nie chcesz, należysz do elity intelektualnej tego kraju ;)))
      Popatrz na statystki: ile osób czyta, a ile jeszcze pisze o tym, co przeczytało? Marniutki ten procent będzie. I my w nim jesteśmy. No, elita, bo jak inaczej to nazwać. Albo margines, jak wolisz.
      Mam na myśli, oczywiście, elitę kulturalną, nie finansową. Ja też po pracy w korpo pewnie bym się tylko zwaliła na kanapę albo poszła popływać.

      Usuń
    3. Połechtało ego, ale to nie jest prawda. Elita to taki ktoś, kogo w lokalnej społeczności 'sadzają' z przodu na miękkich krzesełkach na lokalnych uroczystościach.
      Mnie nikt nie zaprasza. Nawet rodzina przestaje zapraszać na ważne imprezy.
      Jestem nieszkodliwym wariatem raczej, niż elitą.
      Ale parę osób szanuje mnie za to, co mam w głowie i to się liczy.
      A tak w ogóle to 'elity kraju' regularnie od 100 lat były regularnie wywożone i przymykane przez reżimy, więc lepiej jest na dole, ze swoimi.

      Bardzo jestem ciekawa tych książek Ferrante.

      Usuń
  2. Szczerze? Nie słyszałyśmy o tej audycji, ale może być ciekawa :)

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Radio miało różnorodną ofertę czytelniczą. Jest z czego wybierać. Polecam.

      Usuń
    2. I mam nadzieję, że nadal będzie mała.

      Usuń
  3. Pamiętam, że słuchałam tej audycji z Tasmanii, książka jednak tj. Ścieżki północy w ogóle nie przypadła mi do gustu, przeczytałam pierwsze 50 stron i zrezygnowałam, może zrobię jeszcze jedno podejście kiedyś. Ale p. Nogasia w dalszym ciągu bardzo lubię słuchać.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Bo 'Ścieżki północy' są o wojnie. 'Klaśnięcie' jest o czasach powojennych, o tożsamości emigranta. Ale Flanagan mówił, że pozostałe jego książki o wojnie nie są.
      To specyficzna proza. Wydaje mi się, że ma w sobie coś za z pierwszego wzruszenia, coś naturalnego i bardzo wewnętrznego.

      Usuń
  4. Sny fabularne są niezwykłe? Ha, a to ciekawostka. Ja mam dużo takich.

    Mi się wydaje, że problem z czytelnictwem bierze się między innymi z postawy "Ja nie płacze, że ludzie nie czytają". Im więcej osób tak myśli, tym mniej będzie czytało, im mniej będzie czytało, tym gorzej dla wydawców, autorów, tłumaczy, a na końcu i pozostałych czytelników.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zajrzałam na Twojego bloga i Twój świetny tekst o tym raporcie. Tak, to problem złożony.
      Uważam, że że masz rację, że nie możemy opuszczać rąk. Wydaje mi się, że dobrze jest, że czytanie pokazują np. w serialach. Sama widziałam. Radio, gazety i nowoczesne technologie - to na pewno pomaga.

      Usuń
  5. Tak, znam audycję i bardzo lubię, choć tym razem przegapiłam więc dziękuję za przypomnienie !:) A co do tego, że nie czytamy i że ryba psuje się od głowy to się nie zgodzę. W moim domu nie czytano a ja czytam dość sporo. Choć może to wyjątek potwierdzający regułę. Pozdrawiam serdecznie :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. U mnie też się czytało. W wielu domach się czytało. Z tego co zrozumiałam z programu w Polsacie, to zatrważające jest, że tzw. elity nie czytają ani jednej książki. I to zostało zachwiane. Ale mówili też, ze Czesi tak dużo czytają. Moja znajoma ma kuzynkę w Pradze. ZApytam się ją o to.

      Usuń
    2. Chciałam dodać Twój blog do obserwowanych, ale blogger mi nie puszcza. Nie wiem dlaczego.

      Usuń
  6. Myślę, że sondaże raczej nie oddają stanu faktycznego. Polacy czytają.....to widać.
    A przecież jest tyle innych atrakcji i gadżetów.
    To wydawnictwa płaczą, ale może niech wydają bardziej wartościowe książki to nie będzie im ten różny chłam zalegał magazynów.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Właśnie. Ale nie jest aż tak źle z książkami wartościowymi. Czarne wydaje ciągle coś wspaniałego, Marginesy, a wznawianie klasyki przez MG?! Proust, Dostojewski itd.
      Ale przydałoby się tego więcej. O, poezji, albo wznowić koliberki, prawda?
      Ale i literatura popularna jest potrzebna przecież. Kiedyś byłam na nie, a teraz jestem coraz bardziej na tak. Uświadomił mi to narzeczony, żeby czytać i dla przyjemności.
      I więcej reklam czytania. Radio zrobiło przecież tyle dobrego.

      Usuń
    2. Oczywiście, że literatura popularna - obyczajowa jest pożądana, sama taką lubię. Ale tu też są dobre książki i te zupełnie niewarte czytania, bo zamulają tylko umysły i to młodym ludziom. Wydawnictwa kierują się tu modą jaka panuje na zagranicznych rynkach księgarskich : są modne horrory to się wydaje horrory, wampiry to o wampirach, erotyczne, to się takie wydaje i w ten sposób kreuje się gusty czytelnicze. A przecież na świecie są również pisarze, którzy piszą, bo mają coś do powiedzenia.

      Usuń
    3. A to masz rację. Jena osoba, która napisała książkę dobrą, ale inną, to nie mogła tego wydać.

      Usuń
  7. Wieki już minęły odkąd słuchałam audycji o książkach w radio,zwykle była to Czytelnia na programie 2, dobrze, że można on-line posłuchać. Tę aidycję o Ozie z chęcią posłucham.

    OdpowiedzUsuń
  8. Znam kilka z tych audycji i słucham, co mówią inni o książkach. Jeśli chodzi o stan nieczytania - to problem jest oczywiście złożony. Mi nikt w domu nie czytał, a jestem pożeraczem książek. Znam też takie rodziny, w których czytało się dzieciom, a i tak nie chcą sięgać po książki. Nie mniej jednak przykład trzeba dać. Zachęcać, podsuwać ciekawe tytuły i czytać dzieciakom codziennie. Może się uda...

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...