sobota, 5 marca 2016

Garść poezji - Zbigniew Herbert i Wisława Szymborska na weekend znalezione przeze mnie

 Dzień dobry,
Dziś nie będzie nowej książki, bo wczoraj i przedwczoraj szyłam igłą i nitką aż do zmierzchu. Nie mogłam dzierżyć książki, bo oczy były zajęte. A czytam taki reportaż o Afryce, wydany przez Czarne. Za to uszy były wolne i wcisnęłam w nie 'Ziele na kraterze'. Coś pięknego. Ale jestem w połowie słuchania dopiero. Oglądałam wczoraj druga część 'Hobbita' i miałam wrażenie, że producenci nie wiedzieli jak mają zapełnić te 9 godzin, więc powtykali w nie co się dało z 'Władcy pierścienia'. 
Dzisiaj będzie więc garść poezji. Pomyślałam, że sięgnę dziś do 'sumień narodu': do Zbigniewa Herberta i Wisławy Szymborskiej. Żyli i tworzyli oni 'za komuny', ale przemyślenia były uniwersalne. Tak mi się skojarzyło, żeby poszukać jakichś ich wierszy po tym, gdy słuchałam w radiu rozmowy ze zmarłym niedawno (jak rozmawiał to jeszcze żył) tłumaczem poezji polskiej na język niemiecki. Mówił on o tym, że Herberta i Szymborską bardzo cenią jego rodacy, że rozumieją, że to wspaniałe wiersze. Mówił jeszcze, że nie śmiał tknąć Mickiewicza, bo to wyżyny literatury. I - za co go w duchu wychwaliłam - że tłumaczył też polską poezję renesansu i baroku. Bo w tym czasie mieliśmy znakomitą poezję, moim skromnym zdaniem, wybitniejszą niż ta angielska z ówczesnych czasów. 

Polskie bociany, pogranicze, ciekawe co się z nimi dzieje. Tyle lat? Może mają wnuki?

Zostawiam Was z poezją:

  Zbigniew Herbert


Potwór Pana Cogito


1

Szczęśliwy święty Jerzy
z rycerskiego siodła
mógł dokładnie ocenić
siłę i ruchy smoka

pierwsza zasada strategii
trafna ocena wroga

Pan Cogito
jest w gorszym położeniu

siedzi w niskim
siodle doliny
zasnutej gęstą mgłą

przez mgłę nie sposób dostrzec
oczu pałających
łakomych pazurów
paszczy

przez mgłę
widać tylko
migotanie nicości

potwór Pana Cogito
pozbawiony jest wymiarów

trudno go opisać
wymyka się definicjom

jest jak ogromna depresja
rozciągnięta nad krajem

nie da się przebić
piórem
argumentem
włócznią

gdyby nie duszny ciężar
i śmierć którą zsyła
można by sądzić
że jest majakiem
chorobą wyobraźni

ale on jest
jest na pewno

jak czad wypełnia szczelnie
domy świątynie bazary

zatruwa studnie
niszczy budowle umysłu
pokrywa pleśnią chleb

dowodem istnienia potwora
są jego ofiary

jest dowód nie wprost
ale wystarczający

2

rozsądni mówią
że można współżyć
z potworem

należy tylko unikać
gwałtownych ruchów
gwałtownej mowy

w przypadku zagrożenia
przyjąć formę
kamienia albo liścia

słuchać mądrej Natury
która zaleca mimetyzm

oddychać płytko
udawać że nas nie ma

Pan Cogito jednak
nie lubi życia na niby

chciałby walczyć
z potworem
na ubitej ziemi

wychodzi tedy o świcie
na senne przedmieście
przezornie zaopatrzony
w długi ostry przedmiot

nawołuje potwora
po pustych ulicach

obraża potwora
prowokuje potwora

jak zuchwały harcownik
armii której nie ma

woła -
wyjdź podły tchórzu

przez mgłę
widać tylko
ogromny pysk nicości

Pan Cogito chce stanąć
do nierównej walki

powinno to nastąpić
możliwie szybko

zanim nadejdzie
powalenie bezwładem
zwyczajna śmierć bez glorii
uduszenie bezkształtem 



Zbigniew Herbert


Pan Cogito czyta gazetę


Na pierwszej stronie
meldunek o zabiciu 120 żołnierzy

wojna trwała długo
można się przyzwyczaić

tuż obok doniesienie
o sensacyjnej zbrodni
z portretem mordercy

oko Pana Cogito
przesuwa się obojętnie
po żołnierskiej hekatombie
aby zagłębić się z lubością
w opis codziennej makabry

trzydziestoletni robotnik rolny
pod wpływem nerwowej depresji
zabił swą żonę
i dwoje małych dzieci

podano dokładnie
przebieg morderstwa
położenie ciał
i inne szczegóły

120 poległych
daremnie szukać na mapie
zbyt wielka odległość
pokrywa ich jak dżungla

nie przemawiają do wyobraźni jest ich za dużo
cyfra zero na końcu
przemienia ich w abstrakcję
temat do rozmyślania:
arytmetyka współczucia 


Wisława Szymborska


Pochwala złego o sobie mniemania



Myszołów nie ma sobie nic do zarzucenia. Skrupuły obce są czarnej panterze.

Nie wątpią o słuszności czynów swych piranie. Grzechotnik aprobuje siebie bez zastrzeżeń.

Samokrytyczny szakal nie istnieje. Szarańcza, aligator, trychina i giez żyją jak żyją i rade są z tego.

Sto kilogramów wazy serce orki,

ale pod innym względem lekkie jest.

Nic bardziej zwierzęcego

niż czyste sumienie

na trzeciej planecie Słońca. 

  Wisława Szymborska


Nienawiść


Spójrzcie, jak wciąż sprawna,
Jak dobrze się trzyma
w naszym stuleciu nienawiść.
Jak lekko bierze wysokie przeszkody.
Jakie to łatwe dla niej - skoczyć, dopaść.

Nie jest jak inne uczucia.
Starsza i młodsza od nich równocześnie.
Sama rodzi przyczyny, które ją budzą do życia.
Jeśli zasypia, to nigdy snem wiecznym.

Religia nie religia -
byle przyklęknąć na starcie.
Ojczyzna nie ojczyzna -
byle się zerwać do biegu.
Niezła i sprawiedliwość na początek.
Potem już pędzi sama.
Nienawiść. Nienawiść.
Twarz jej wykrzywia grymas
ekstazy miłosnej.

Ach, te inne uczucia -
cherlawe i ślamazarne.
Od kiedy to braterstwo
może liczyć na tłumy?
Współczucie czy kiedykolwiek
pierwsze dobiło do mety?
Porywa tylko ona, która swoje wie.

Zdolna, pojętna, bardzo pracowita.
Czy trzeba mówić ile ułożyła pieśni.
Ile stronic historii ponumerowała.
Ila dywanów z ludzi porozpościerała
na ilu placach, stadionach.

Nie okłamujmy się:
potrafi tworzyć piętno.
Wspaniałe są jej łuny czarna nocą
Świetne kłęby wybuchów o różanym świcie.
Trudno odmówić patosu ruinom
i rubasznego humoru
krzepko sterczącej nad nimi kolumnie.

Jest mistrzynią kontrastu
między łoskotem a ciszą,
między czerwoną krwią a białym śniegiem.
A nade wszystko nigdy jej nie nudzi
motyw schludnego oprawcy
nad splugawioną ofiarą.

Do nowych zadań w każdej chwili gotowa.
Jeżeli musi poczekać, poczeka.
Mówią że ślepa. Ślepa?
Ma bystre oczy snajpera
i śmiało patrzy w przyszłość
- ona jedna.

6 komentarzy:

  1. Uwielbiam Pani Szymborską. Drugiego lutego jak się nie mylę, była czwarta rocznica jej śmierci. Szkoda tak cudownej kobiety. Zostawiła po sobie piękne wspomnienia i wiersze. ;) Zawsze jak startowałam do konkursu recytatorskiego to zawsze pojawiały się jej wiersze. ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To wspaniałe wiersze. Jakoś tak ostatnio pomyślałam sobie, ze ta poezja będzie współgrać z tym, co mi w duszy gra.

      Nie sądziłabym, że będę się odwoływać do Pana Cogito! Myślałam, że to skończone.
      'Pan Cogito
      jest w gorszym położeniu

      siedzi w niskim
      siodle doliny
      zasnutej gęstą mgłą'.

      Pan Cogito nie ma łatwego życia, bo MYŚLI, a jak się myśli, to widać POTWORY:
      'przez mgłę nie sposób dostrzec
      oczu pałających
      łakomych pazurów
      paszczy

      przez mgłę
      widać tylko
      migotanie nicości

      potwór Pana Cogito
      pozbawiony jest wymiarów

      trudno go opisać
      wymyka się definicjom

      jest jak ogromna depresja
      rozciągnięta nad krajem

      nie da się przebić
      piórem
      argumentem
      włócznią'

      Niesamowity był ten Herbert.

      Usuń
  2. Lubię zarówno Szymborską, jak i Herberta.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię wiersze od czasu do czasu sobie poczytać:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wiersze są prawdziwsze od życia.....

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...