wtorek, 8 marca 2016

Paul Thoroux 'Ostatni pociąg do zona verde. Lądem z Kapsztadu do Angoli'

Sięgnęłam po tę książkę z dwóch powodów. Po pierwsze fascynują mnie reportaże o Afryce, a po drugie z tyłu głowy tkwiło przeświadczenie, iż jest to wybitny reportażysta. I po przeczytaniu stwierdziłam, że 'mój tył głowy' miał rację.
Książka ukazała się 3 lutego 2016 roku w Wydawnictwie Czarne. Jest pięknie wydana. Przyciąga szata graficzna okładki oraz format książki, który ułatwia czytanie.
Autor opisuje podróż z Kapsztadu do Angoli, którą odbył już jako niemłody człowiek. Kilkakrotnie pisze, iż jest to jego pożegnanie z Afryką, ale nie pożegnanie z podróżami. I jest to pożegnanie dosyć smutne.... Już na początku reportażu pisze on o tym, iż w tej relacji i w tej podróży będzie się starał zestawić to co zobaczy z tym, co widział kiedyś w Afryce, a widział dużo, bo przez parę lat pracował tam jako nauczyciel i odbył podróż wzdłuż kontynentu, którą opisał w książce 'Safari mrocznej gwiazdy. Lądem z Kairu do Kapsztadu', wydanej w Wydawnictwie Czarne w 2013 roku. Podróż odbyła się od Kairu do Kapsztadu wzdłuż Nilu, przez Sudan i Etiopię, Kenię i Ugandę, Tanzanię, Mozambik i Zimbabwe — aż do samego krańca Afryki Południowej pociągiem,  dłubanką,  rozklekotanym autobusem i ciężarówką transportującą bydło.
https://czarne.com.pl/uploads/catalog/product/cover/405/thumbnail_theroux_safari.jpg
     
Jednym słowem, cały świat i 5 kontynentów oczami Paula Thoroux. 
  Sam autor urodził się w 1941 roku w USA. Biogram w Wikipedii mówi tak: pracował w Korpusie Pokoju w Malawi w latach 1963-1965. Następnie mieszkał w Ugandzie i Singapurze, po czym z żoną i dwójką synów osiadł w Wielkiej Brytanii.
W następnej dekadzie odbył podróż pociągiem z Wielkiej Brytanii do Japonii i z powrotem inną trasą. Obecnie mieszka na Hawajach. Mówi po włosku, francusku, hiszpańsku i chińsku.
https://czarne.com.pl/uploads/catalog/product/cover/264/thumbnail_pociag-widmo.jpg
W 'Pociągu widmo do Gwiazdy Wschodu' opisał podróż  pociągiem w podróż przez Bliski Wschód, Indie, Chiny, Japonię i Syberię, 
w 'Starym Expresie Patagońskim" opisuje wielką wyprawę kolejowej amerykańskiego mistrza podróżopisarstwa — tym razem przez obie Ameryki od metra w Bostonie, do jałowego płaskowyżu na najdalej na południe wysuniętym krańcu Argentyny przez malownicze miasta Ameryki Środkowej i starożytne miasto Inków Machu Picchu.

W 'Jechałem Żelaznym Kogutem'  opisuje swoją wędrówkę i roczny pobyt w Chinach z połowy lat 80-tych. wyrusza do Chin. W Państwie Środka spędza rok. Przemierza jałowe pustynie Sinkiangu i lasy Mandżurii, odwiedza tłoczne metropolie, Szanghaj i Pekin, oraz samotne góry Tybetu. Za książkę Paul Theroux otrzymał w 1989 roku Thomas Cook Travel Book Award. W Czarnym książka ukazała się w zeszłym roku. 

w 'Wielkim Bazarze Kolejowym' opisuje czteromiesięczną podróż autora z Londynu do Tokio i z powrotem, którą odbył w całości pociągiem, a właściwie wieloma pociągami, w tym słynnym Orient Expresem i koleją transsyberyjską.
Reportaże o Afryce, szczególnie te współczesne niosą w sobie kilka zagrożeń dla czytelnika. Po pierwsze: nadmiar postaci, po drugie: nadmiar zła, rozpaczy, rozkładu, po trzecie rozpłynięcie się reportażysty. I tu, odniosłam wrażenie, że autor uniknął wszystkich tych 'pułapek pisarskich'. Książka jest jasna, ciekawa, bardzo obrazowa. Autor wyraża swoje poglądy i konfrontuje to z tym co widzi.
Uważam, że tę książkę należy przeczytać, jeśli interesuje nas świat poza nami.
Zaczyna się od stereotypu, mówiącego o tym, iż Europa i Ameryka to kraje zglobalizowane, w których zatraciła się relacja człowieka z naturą, w których rządzi pieniądz i zestawia się to z ideą, mitem człowieka prawdziwego, pierwotnego, który żyje z plonu ziemi. Takich ludzi autor pamięta z Afryki, z Nambii. To Buszmeni, Ju/’Hoansi, Prawdziwi Ludzie, pierwotni mieszkańcy tych ziem i pierwszy mieszkańcy Ziemi. Tak ich pamięta. Na dowód zestawia wiadomość ze światowych mediów o kryzysie w Gracji ze sceną odnalezienia przez Ju/’Hoanitkę bulwy ziemniaka. Stereotyp jest więc następujący: w Afryce można wrócić do relacji człowiek-ziemia, człowiek-wytwory jego pracy.
Autor pamięta z tego co widział podczas swoich licznych podróży o tym, jak wyglądały slumsy afrykańskie, jak wyglądał kolonializm, a potem pomoc humanitarna Zachodu, ale i bezradność mieszkańców. To wszystko zawiera się w tej relacji człowiek - ziemia.

W toku książki autor te wszystkie tezy będzie weryfikował tym co zobaczył i doświadczył. Książka jest niesamowita również dlatego, że autor nie boi się obalać swoje własne tezy. Mówi że jest tak, a potem, ileś kilometrów dalej, widzi że jest kompletnie inaczej, odwrotnie. Tu jest źle, a tam jest dobrze, tu czysto, tam brudno, tu bezpiecznie, tam niebezpiecznie, tu chroni się zwierzęta, a tam je zabija. Tutaj ludzie mu pomagają, a tam czyszczą mu kartę. Tutaj nie ma niczego, a tam można kupić telefon komórkowy na każdym rogu, tutaj zaprzyjaźnia się z kimś, a zaraz potem ta osoba ginie. Kontynent kontrastów, kraje sąsiadujące, a kompletnie inne, różniące się wszystkim. I trzeba było mi tak doświadczonego przewodnika po tych krajach, żebym miała jasny obraz wszystkiego. Thoroux nie boi się wyrażać swojego zdania. Głupców nazywa głupcami, złodziei złodziejami, a dzielnych ludzi - dzielnymi. Ale jego wnioski co do przyszłości Afryki są pesymistyczne. Pisze o tym we wnioskach na końcu książki.
Jest to dogłębna i bardzo subiektywna opinia, która jest ważnym głosem w świecie reporterów. Tak uważam,

Napisałam o wyjątkowej w reportażach o Afryce konstrukcji książki opartej na obalaniu własnych tez. Książka jest zbudowana z pięknych i plastycznych obrazów z podróży autora. Opisuje on to co widzi, ludzi, z którymi rozmawia. Opisuje napotkane trudności, ułatwienia i niespodziewane przygody. Język jest plastyczny i jasny.
Widać jednak w toku narracji, iż nie jest to dziennik z podróży, ale starannie opisany reportaż, bo autor opisuje dalsze losy spotkanych osób, a poza tym nie zagęszcza postaciami i miejscami akcji. To ważne, że jako czytelniczka nie byłam pogubiona i przytłoczona nadmiarem osób i miejsc.
Autor jest erudytą i zna większość literatury dotyczącej danego regionu oraz literaturę danego kraju, zarówno kolonizatorów, jak i miejscowych. W toku wędrówki opisuje on mianowicie spotkania z uczniami i studentami oraz starszyzną danego miejsca. I pyta ich o legendy, opowieści, relacje.
Podsumowując, książka Paula Thoroux okazała się intrygującą, ciekawą, pełną i podsumowującą oraz dającą do myślenia opowieścią o Angoli, Nambii i RPA oraz tamtejszych ludziach, o slumsach i nowoczesnych chińskich budowniczych, o turystach wszelkiej maści i o pracownikach humanitarnych, o gigantycznej korupcji i ogromnym życiowym poświęceniu. O kontynencie kontrastów.
Książkę warto przeczytać, jeśli interesują nas reportaże o świecie.
Daję jej maximum punktów, bo to najciekawszy reportaż jaki ostatnio czytałam i pisany tak jak lubię, czyli pięknie, obrazowo i z planem konstrukcyjnym.

10 gwiazdek 

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Czarne
 

4 komentarze:

  1. Mimo zachwalania książki to chyba nie dla nas. Jakoś nas fabuła nie zainteresowała.

    Buziaczki! ♥
    Zapraszamy do nas :)
    rodzinne-czytanie.blogspot.com

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Do reportaży trzeba przywyknąć, to fakt. Ale jak już się wciągniemy, to potem szukamy następnych książek.

      Usuń
  2. Ja bym to poczytała sobie, muszę poszukać w bibliotece.
    Przy okazji, z książek podróżniczych, właśnie kupiłam sobie w Kauflandzie za 9.99 arcyciekawy dziennik podróży do Afryki, jaką odbył Evelyn Waugh (ten od "Znowu w Brideshead") w latach 1930, jechał na koronację cesarza Hajle Selasje do Abisynii. Fajne!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie słyszałam, ale zapowiada się ciekawie!
      Natomiast Thoroux polecam Ci gorąco. Ostrzę sobie pazury na pozostałe jego książki, w tym na tę o 'Safari', ale nigdzie ich nie widzę.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...