sobota, 19 marca 2016

Wywiad z Przemysławem Żuchowskim, autorem książek: ‘Droga do domu’ i 'Droga do domu. Księga II"



Przemysław ŻuchowskiDzień dobry, 
Dzisiaj mam przyjemność opublikować wywiad z autorem niesamowitych książek o wilkach, panem Przemysławem Żuchowskim. Przypominam recenzję 'Drogi do Domu': 



http://adrem.jgora.pl/wp-content/uploads/2016/11/Droga-do-Domu-ksiega-II-okladka.jpg



 Oto moja rozmowa, którą przeprowadziłam przez Internet. Wszystkie zdjęcia do wywiadu wybrał specjalnie dla czytelników autor:

Lubi Pan wilki i góry?

Odp. Rozumiem, że w sensie fascynacji… Tak owszem, interesuję się życiem wilków i mam dla nich ogromnych szacunek. To wspaniałe i mądre zwierzęta, niestety przyszyto im niesprawiedliwą łatkę wyłącznie bezwzględnych zabójców. Oczywiście są drapieżnikami, takimi stworzyła je natura, ale  na przykład niedźwiedzie również należą do drapieżników i według mnie są bardziej niebezpieczne dla człowieka niż wilki, a jakże inaczej się o nich mówi. A co do gór, to są one moją pasją już od wielu lat, ze szczególnym upodobaniem Karkonoszy i Gór Izerskich. Bardzo lubię ich klimat i świetnie się tam czuję.


Zdjęcie autora i wykonane przez autora - ukochane góry
Akcja w Pana dwóch księgach „ Drogi do Domu” rozgrywa się w XVII- wiecznych Karkonoszach i Górach Izerskich. Czy we współczesnych Karkonoszach i Górach Izerskich uchowały się wilki? 
Odp. Bardzo, bardzo długo ich nie było, ale z tego co ostatnio słyszałem pojawiają się watahy liczące po kilka sztuk, niestety jakoś nie potrafią się tam zadomowić na dłużej. Mam jednak nadzieję, że już niedługo się to zmieni gdyż widziano w górach na śniegu nawet tropy rysiów. Wilki są ważnym elementem dla ekosystemu, a jak wiadomo każde ogniwo ma w przyrodzie swoje znaczenie.

Co takiego można znaleźć w górach?
Odp. To zależy, kto czego szuka, lub czego się po górach spodziewa. Jednych interesuje wyłącznie rekreacja, innych możliwość uprawiania wszelakich sportów, a jeszcze innych korzystanie ze specyficznego, górskiego klimatu. Ja znajduję w górach przede wszystkim wewnętrzny spokój i radość obcowania z naturą, jej urokami oraz przekazem, który ona śle do człowieka. Sądzę, że można to zauważyć w moich książkach. Ważna dla mnie jest też historia związana z Karkonoszami i Górami Izerskimi. To prawdziwy dziejowy tygiel różnorodności narodowych, z którego każdy może wybrać własną ścieżkę zainteresowań. Pionierzy tych gór, czyli Walonowie poszukujący szlachetnych kamieni i rud metali, wszelakiej maści artyści tworzący kolonie oraz historia szklarstwa, to zaledwie ułamek tego, co napotyka się tam na każdym kroku.

Lubi Pan czytać książki, w których głównymi bohaterami są zwierzęta? 
Sądzę, że czytam dużo, jak na przeciętnego Polaka, ale nie mam jakiegoś szczególnego upodobania co do gatunku literackiego, czy wybranych bohaterów, więc chyba najtrafniejszą moją odpowiedzią będzie, że tak, lubię, jednak nie są one niejako „na świeczniku”. Kiedyś, jeszcze w podstawówce owszem, książki takich autorów jak James Oliver Curwood, czy Jack London dominowały na moich półkach, dzisiaj jednak patrzę na literaturę  inaczej. Dzisiaj, dobra dla mnie książka to taka, która oprócz zaciekawienia fabułą, niesie jakieś konkluzje, wymaga zastanowienia się i zawiera w sobie pewnego rodzaju edukację, niezależnie od tematyki. Zawsze warto nauczyć się czegoś nowego. Przyznam, że nie przepadam i nie czytam tak zwanej literatury kobiecej. To nie dla mnie.


Jakie wartościowe tytuły lub współczesnych autorów by Pan polecił?

Odp. Przepraszam, ale nie polecę ani tytułów, ani autorów. Po pierwsze to kwestia indywidualnego gustu ( o swoim już mówiłem), a po drugie wielu polskich pisarzy znam osobiście i nie chciałbym kogokolwiek wyróżniać oceniając subiektywnie, czy porównując do autorów zagranicznych. Przyznam, że preferuję literaturę polską i mimo iż lubię klasykę, mogę również zasugerować, aby czytelnicy zwracali większą uwagę na książki mniej znane, gdyż według mojej opinii siła reklamy nie zawsze idzie w parze z tym, co lubimy i co jest warte poświęconego czasu.




W Pana obrazie świata przyrody kieruje nią honor. Mam pytanie o ten honor. Czy uważa Pan, że można mówić o opozycji pomiędzy światem zwierząt i światem ludzi w tym zakresie? Czy my, ludzie zatraciliśmy ten honor? Świat wilków kojarzy się raczej z bezdusznym polowaniem na słabszego. Czy raczej takie polowanie na ofiarę nie cechuje raczej nas, ludzi?

Odp. Ja osobiście nie nazwałbym tego honorem, bardziej chodziło mi o to, że świat zwierząt kieruje się jasnością funkcjonujących w nim „praw”. Tam wiadomo kto jest kim i czego można się po nim spodziewać. Nie znam zwierzaka, który okazuje człowiekowi przyjaźń czy choćby zadowolenie z jego widoku, aby za chwilę „ugryźć”. Na przykład wiadomo, jakie zamiary ma merdający ogonem i łaszący się pies, a jakie pies, który warczy i szczerzy zęby. W relacjach między ludźmi, czy na linii człowiek do zwierzęcia, bywa z tym różnie…  A co do praw panujących stricte między zwierzętami, to w naszym pojęciu w wielu punktach są one straszne i krwiożercze, ale takimi stworzyła ich natura, więc aby przetrwać muszą się do nich stosować. Z pewnością jednak prawa te są bardzo czytelne. Tak jak Pani wspomniała w świecie dzikich zwierząt pierwszymi ofiarami zawsze padają osobniki najsłabsze, ranne lub chore, co jest logiczne, gdyż łatwiej je wytropić i upolować. Podobnie w kwestii ich rozmnażania się. Geny następnemu pokoleniu przekazuje najsilniejszy lub najsprytniejszy. Tu, być może ciekawostka jeżeli chodzi o wilki, że nawet w bardzo licznych watahach ( potocznie stadach) rozmnaża się tylko para alfa, a więc przywódca i jego samica. Kolejnym prawem zwierząt, czasami niemożliwym do zrozumienia dla nas ludzi jest prawo, że pierwszymi posilającymi się również są osobniki najsilniejsze, chociażby dotyczyło to relacji pomiędzy rodzicami, a ich nowonarodzonymi dziećmi. W naszym pojęciu nie do pomyślenia, ale u nich niestety pierwszymi są rodzice, gdyż bez matki i ojca młode nie mają szans na przetrwanie. Prawa panujące wśród zwierząt i ich zachowanie bywają okrutne, ale zawsze, przynajmniej dla nich są jasne, czytelnie i niezmienne od wieków.


Ukrytym przesłaniem Pana dwóch książek według mnie było przesłanie o tym, że człowiek powinien szanować naturę. Czy zwykły człowiek może być ekologiem? Co ma robić? 
Odp. Ma Pani rację, chciałem podkreślić ważność i konieczność naszego respektu i poszanowania dla natury, czy jak ktoś woli przyrody. Ekologia jednak to nauka, a zarazem szerokie pojęcie i często używane nawet w mediach nieprecyzyjnie w sensie znaczeniowym, dlatego dzięki możliwości wypowiedzenia się chciałbym zwrócić uwagę zainteresowanym, iż mówiąc i pisząc o ochronie środowiska bardziej trafnym określeniem będzie „ sozologia” niż ekologia. Ale cóż, tak się potocznie przyjęło, więc jeśli chodzi o ochronę środowiska uważam, że przeciętny człowiek powinien zostawić to zagadnienie właśnie sozologom, bo oni znają się na tym najlepiej, a my pozostali, wystarczy że będziemy naturę szanować. Sądzę, że edukacja w tym kierunku bardzo się rozwinęła i przynajmniej większość ludzi wie, jak powinni postępować w stosunku do przyrody. Problemem jest to, żebyśmy o tym pamiętali i chcieli to robić, a z tym jest już niestety dużo gorzej.

Co Pana wycisza? Jaki jest Pana sposób na ‘naładowanie akumulatorów’?
Odp. Po przeczytaniu dwóch ksiąg „ Drogi do Domu” na pewno Pani już wie, że moje „ładowanie akumulatorów” odbywa się na łonie natury. Nie koniecznie w górach, chociaż tam czuję się najlepiej, ale wystarczy mi las, jezioro, czy nawet łąka, byle bez miejskiego gwaru. A co mnie wycisza? Hm…, chyba najbardziej  bliskość rodziny. A jeżeli jednocześnie mam jedno i drugie, wtedy aż iskrzę „ciszą” w pozytywnym tego znaczeniu. Moja żona, a zarazem najlepszy przyjaciel, która prawie zawsze towarzyszy mi w wędrówkach po górach, twierdzi nawet, że tam staję się innym człowiekiem, ponoć jeszcze radośniejszym, ale jestem przekonany, że najbardziej właśnie jej obecności przy mnie to zawdzięczam.

Proszę opowiedzieć czytelnikom coś o Bractwie Walońskim, do którego Pan należy.
Odp. O Sudeckim Bractwie Walońskim im. Juliusza Naumowicza i działalności Bractwa nawet nie próbuję się wypowiadać, gdyż jest to temat, który zająłby mi zapewne objętościowo więcej niż cała nasza rozmowa. Dlatego odsyłam Panią i Państwa do poczytania, chociaż w Internecie, ale szczególnie polecam publikacje oraz wypowiedzi doktora historii, Kanclerza Bractwa Walońskiego, Przemysława Wiatera. Ja o Bractwie Walońskim powiem jedno…, moi przyjaciele.

Jakie miejsce na świecie Pana interesuje? Gdzie chciałby Pan pojechać? 
Odp. Szczerze, to nie ciągnie mnie do dalekich krajów, ale gdybym miał jednak wybierać, to chyba Amazonia, Wielki Kanion rzeki Kolorado w Arizonie albo Australia.

W Pana książce bohaterowie odbywają wędrówkę w głąb gór i ta wędrówka jest też takim szukaniem siebie oraz szukaniem ukrytych wartości, czyli taką inicjacją. Mam pytanie. Czy każdy człowiek w tym naszym zakręconym i medialnym, szybkim świecie może takie wartości odnaleźć? Czy dlatego uwielbiamy góry? A co z tymi (na przykład mną), którzy w góry nie mogą pojechać? Gdzie znaleźć Ducha Gór i ten głos wewnętrzny?
Odp. Tak, ma Pani rację, że w moich książkach pojawia się temat poszukiwania samego siebie i wartości które, tu uwaga – „ja” uważam za najważniejsze, ale trudno mi na to pytanie dokładnie odpowiedzieć, bo my ludzie różnimy się od siebie. Każdy ma swoje ważne wartości, a to o czym ja pisałem może dla innych być tylko czczą pisaniną. Powiem więcej, wydaje mi się, że jest wielu, którzy w ogóle czegoś takiego nie zrozumieją. Zwyczajnie nie chcą albo nie potrafią. Pędzący świat im odpowiada i mają do tego oczywiste prawo, chociaż w moim pojęciu, to strata życia. Zdradzę też, iż pytaniem o wartości człowieka i sens jego istnienia trafiła Pani w temat książki, której pisanie właśnie kończę. Nie, to żadne treści moralizatorskie, to fajna  teraźniejsza przygoda z sensacją w tle, dotyczącą tajemnic pewnego sierocińca i szczególnego dziecka, ale jeśli kogoś oprócz samej fabuły zainteresują głębsze treści, to mam nadzieję, że się nie zawiedzie. A wracając do Pani pytania, gdzie i jakie wartości dla siebie można odnaleźć, to sądzę, że najlepiej zadać sobie pytania: Gdzie i z kim się najlepiej czuję? Jakim chciałbym być człowiekiem i czego oczekuję od życia? Wtedy zapewne pojawi się ten głos wewnętrzny, ważne żeby wówczas nie oszukiwać samego siebie. Co do Ducha Gór, dla mnie to klimat miejsca, a więc Sudetów z wyróżnieniem Szklarskiej Poręby i okolic. Tak, lubię wędrówki po górach, ale na przykład Tatry, przynajmniej ja odbieram zgoła inaczej niż Karkonosze, czy Góry Izerskie, mniej „duchowo”, a bardziej wyczynowo.

Czy wierzy Pan, że człowiek jest dobry?

Odp. Kolejne pytanie, na które moją odpowiedź znajdzie Pani i Państwo w książce, będącej jeszcze u mnie w komputerze. Mam nadzieję, że ta książka ukaże się na rynku w tym roku, może w okresie lata, ale kiedy dokładnie i czy w ogóle, to zależy już od wydawcy. W skrócie odpowiem, że tak, uważam iż człowiek z natury jest dobrym, ale bywa, że zmienia go otoczenie i to już od dziecka, jednak skoro można zmienić się w jednym kierunku to i zapewne na odwrót.

Kiedy i dlaczego postanowił Pan zostać pisarzem? 
Odp. Nie miałem takiego postanowienia, to słało się przypadkowo, a zaczęło się od chęci pokazania znajomym uroku gór innego niż oni widzieli. „ Droga do Domu” miała być kilkudziesięciostronicowym czymś w rodzaju przewodnika po duchowym odbiorze okolic Szklarskiej Poręby i związanych z tym miastem Walonów, a potem… już jakoś samo się potoczyło. Pierwowzór książki szczęśliwie trafił  we właściwe ręce,… dobrze powiem…, trafił do Kanclerza Bractwa Walońskiego, a zarazem doktora historii Przemysława Wiatera i to głownie za jego przyczyną mój tekst dotarł do wydawnictwa.

Jak długo pisze się książkę? Jaki jest warsztat pisarski?
Odp. Pierwszą księgę „ Drogi do Domu” pisałem przez około rok, druga księga powstała w półtora roku, a obecną książkę, o odmiennej tematyce, piszę już prawie dwa lata, ale jest znacznie obszerniejsza niż poprzednie i zadałem sobie trud dotarcia do wielu ważnych dla mnie szczegółów, których nie znajdzie się w bibliotekach czy Internecie. A warsztat pisarski? O swoim nie chcę mówić, bo uważam, że wymaga wielu poprawek i nauki, żeby to co chciałbym wyrazić w swoich książkach jeszcze bardziej zachęcało czytelników do czytania. Może odważę się co nieco wyjawić, kiedy na rynku ukaże się książka, którą piszę obecnie. Potem zapewne powstanie trzecia księga „ Drogi do Domu”… bo już trochę tęsknię za nowymi przygodami moich poprzednich bohaterów.

Co z ebookami obu części ‘Drogi do domu’? Przypuszczam, że część czytelników szuka ich.

Odp. Ebook pierwszej księgi jest stale dostępny do nabycia, zarówno w księgarni wydawnictwa Ad Rem, jak i wielu innych. Druga księga nie ukazała się w ebooku, a czy się ukaże, tego nie wiem. Szczerze powiem, ja osobiście wolę książki papierowe.

Jest Pan człowiekiem licznych zainteresowań. Co jeszcze Pana pasjonuje?
Odp. Nie, tych zainteresowań nie jest aż tak dużo… O najważniejszych już wspomniałem, mogę jeszcze dodać fotografię. Tak, bardzo lubię fotografować, głownie przyrodę i zwierzęta.

Po sukcesie pisarskim książki o Szklarskiej Porębie pani Joanny Marii Chmielewskiej ‘Pod Wędrownym Aniołem’ na pewno zainteresowanie terenami wzrośnie. Czy powstanie jakieś zrzeszenie artystów ‘porębskich”? 
Odp. Ja uważam, że takie zrzeszenie już jest, co nie oznacza konieczności jakiegoś jego sformalizowania. Piszący o Szklarskiej Porębie i jej okolicach w większości znają się nawzajem i w miarę możliwości się ze sobą kontaktują w różny sposób. Zresztą, dotyczy to również malarzy, fotografów i wszelkich innych wrażliwych dusz związanych z tamtym terenem, który przecież już od wieków ma w sobie magię przyciągania do siebie wszelkiej maści artystów. Tak, sądzę że nieformalnie już istnieje coś na podobieństwo zrzeszenia.


Dziękuję za rozmowę.

Odp. Również bardzo Pani dziękuję.

6 komentarzy:

  1. Bardzo, bardzo ciekawy i wyczerpujący wywiad.
    Rzadko czytuję wywiady,ale ten z panem Żuchowskim przeczytałam od deski do deski. Zadawałaś interesujące pytania a autor książek odpowiadał na nie tak szeroko i tak niezwykle interesująco, że już bym chciała tam pojechać i pooddychać powietrzem gór Izerskich.
    Gdybym to mogła wszystkie książki, o których się dowiem i mnie zainteresują przeczytać.
    Brawo.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, pan Żuchowski naprawdę sumiennie pracował nad wywiadem. Wybrał też te oto fotografie.

      Usuń
  2. Wilki - wspaniałe zwierzęta, chyba pokochałam je dzięki Londonowi ;) nie znam autora, niestety

    OdpowiedzUsuń
  3. Pozdrawiam wszystkich, którzy przeczytali i dotrwali do końca wywiadu, a Pani Izabeli prowadzącej tego świetnego Bloga, dziękuję za możliwość wypowiedzenia się w tym miejscu.
    Przemysław Żuchowski

    OdpowiedzUsuń
  4. Ciekawy jest w wywiadzie wątek wilków oraz poszukiwania kontaktu z samym sobą w rozpędzonym świecie. I ta artystyczna Szklarska Poręba! Rzeczywiście coś w tym jest :)
    Piękne zdjęcie Przemek użyczył do wywiadu, zazdroszczę :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...