czwartek, 21 kwietnia 2016

Mirosława Kareta 'Pokochałam wroga' - bo historia zawsze splata się z teraźniejszością.....

Niedawno zadałam sobie sprawę, że choć czytam całkiem sporo, to powieści z fikcyjnymi bohaterami, intrygą i emocjami, czytam raz na jakiś czas. Ostatnio szukam książek romantycznych, ale i ciekawych historycznie. I takim dobrym wyborem było 'Pokochałam wroga' Mirosławy Karety. 
 Książka ukazała się 17 lutego 2016 roku w wydawnictwie WAM.
Mirosława Kareta
autorka
Autorka, jak podaje na swojej stronie autorskiej, urodziła się w Krakowie, studiowała historię i dziennikarstwo, pracowała jako reporter w gazecie codziennej oraz redaktor niemieckojęzyczny, nagrywała i pisała książki, do Krakowa wróciła po dziesięcioletnim pobycie w Niemczech.
      Powieść dała mi wiele emocji czytelniczych. To świetna, pochłaniająca lektura. Akcja i intryga rozgrywa się na dwóch płaszczyznach czasowych. Jedna z nich to stopniowo ujawniająca się historia miłosna z czasów okupowanego Krakowa. Rzadko czytuję książki o wojennym Krakowie (mamy sporo o Warszawie, o Lwowie też, ale o Krakowie nic), ta więc była ciekawa dla mnie. Tym bardziej, że jak wyczytałam, autorka Kraków zna. Jest to historia miłosna opisująca narodowe tabu. Naprawdę tabu, a mianowicie miłość Polki i Niemca. Mamy to w pamiętniku Jadwigi. Wątek ten jest ukazany ciekawie i niebanalnie.

Dodam tu od siebie ze już szukając materiałów do posta, znalazłam sporo ciekawych informacji historycznych na tematy zakazanych miłości Niemców z nie-aryjkami, i opisy procesów, kar, i egzekucji http://www.miroslawakareta.pl/czytelnia/dossier_15_od+nienawi%B6ci+do+mi%B3o%B6ci+-+dlaczego+powsta%B3a+ksi%B1%BFka+pokocha%B3am+wroga.html
Drugi watek książki to historia syna Jadwigi, Maksymiliana Petrycego i jego rodziny, którzy nagle z działaczy opozycyjnych stali się świadkami uwolnienia gospodarki. Nagle sklepy stają się pełne towarów, ale kupić za nie można coraz mniej, nagle pieniądz liczy się coraz bardziej, nagle trzeba podejmować decyzje typu honor czy utrzymanie rodziny. Wątek ten się dopiero rozwija i zapewne będzie kontynuowany w następnych częściach cyklu 'Saga rodu Petrycych'.

Jest też trzeci wątek, łączący obie te płaszczyzny, czyli wątek monachijski. Maksymilian jedzie do Monachium, żeby poznać dzieje swojej rodziny. Przy okazji poznaje różne odcienie dziedzictwa faszyzmu, tego jak na faszyzm reagowano w czasie tryumfu Hitlera, jak reagowano po klęsce, a jak 50 lat później przez pokolenie, które tej ideologii nie znało.

Podsumowując, jest to powieść tzw. popularna, ale bardzo ciekawa. Autorka posplatała bardzo ciekawe wątki zarówno z przeszłości, jak i jeszcze niedawno z teraźniejszości, z początków lat 90-tych, czyli tematu nie do końca w literaturze 'przerobionego'. Książka zaintrygowała mnie z jednej strony romantyczną historią, a z drugiej współczesnymi intrygami, które pobudziły moje emocje, bo prywatyzacja przedsiębiorstw w Polsce, bo postać intrygantki, bo dylematy etyczne bohaterów: na temat pieniądz czy etyka.

Książka skłania mnie do czekania na następne części sagi. Oby tak dalej.
Zachęcam. 
8 gwiazdek
 
Za lekturę dziękuję wydawnictwu WAM:
 e.wydawnictwowam.pl

14 komentarzy:

  1. Widziałąm ją już kilka razy w empiku i ciągle miałam przed oczami, że chcę przeczytać. Dziękuję za przypomnienie

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Mam więc nadzieję, że ją polubisz :)

      Usuń
  2. Odpowiedzi
    1. Na pewno książka trafi w Twój gust, przynajmniej tak sądzę.

      Usuń
  3. Książka wydaje mi się być na tyle ciekawa, że chętnie po nią sięgnę. Myślę, że i mi przypadłaby do gustu.

    OdpowiedzUsuń
  4. Lubię książki o tej tematyce, więc myślę, że ta historia, by mi odpowiadała. Zresztą znam kilka opowieści w tym stylu z czasów drugiej wojny światowej "z życia" wziętych. Oczywiście jeśli chodzi o literaturę, to natychmiast przypominam sobie rewelacyjną "Sońkę" I. Karpowicza.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. 'Sońki' jeszcze nie czytałam, ale zachwyciła mnie ostatnio okładka wydania ukraińskiego chyba albo rosyjskiego. Jestem 'okładkowcem', więc piękne okładki mnie zachęcają.

      Usuń
  5. Lubię takie poplątanie wątków. Chętnie poznałabym tę książkę.

    OdpowiedzUsuń
  6. Tak mnie to poruszyło, że zacytuję tu oto motto ze strony pani Karety:
    MOTTO

    „To, co swojskie, zwyczajowe, daje nam fałszywe pokrzepienie. Większość z nas na stałe się w tym zadomawia. To, co nowe, jest z definicji nieznane i niezbadane. Dopiero Bóg, życie, przeznaczenie, cierpienie muszą nas pchnąć – i to zwykle dość mocno – byśmy mogli zrobić pierwszy krok. Ktoś musi nam uzmysłowić, że domy nie służą do mieszkania; dane są nam jedynie po to, by się z nich wyprowadzać”

    Richard Rohr „Spadać w górę”

    OdpowiedzUsuń
  7. Ale mi narobiłaś smaka! Jak pojadę do biblioteki, koniecznie musze ją przeczytać. :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...