wtorek, 31 maja 2016

Fiodor Dostojewski 'Biesy'

Przeczytałam w przeciągu kilkunastu lat Dostojewskiego 'Zbrodnię i karę', 'Braci Karamazow', 'Idiotę'. Zostały mi 'Biesy'. Dzięki wydawnictwu MG udało mi się sięgnąć po tę powieść w to słoneczne 'przedlato'.



Ja czytałam tę książkę w nowym wydaniu z MG  z 2015 roku w tłumaczeniu Tadeusza Zagórskiego. O nowych wydaniach dzieł Dostojewskiego przez MG pisałam w poście z kwietnia:
http://literackie-zamieszanie.blogspot.com/2016/04/dostojewski-w-nowym-atrakcyjnym-wydaniu.html
Przepraszam więc za to, że będzie to najbanalniejsza z moich recenzji książek Dostojewskiego.
W sumie to dobrze, że 'Biesy' zostały mi 'na koniec' czytania dzieł Dostojewskiego, gdyż odebrałam dzieło jako najtrudniejsze z tych czterech arcydzieł mistrza. Myliły mi się imiona postaci i najtrudniej było mi wczuć się w fabułę. Może dlatego, że czytałam ją urywkami ze względu na brak czasu.

Poprzednie powieści Dostojewskiego cechowały się wielką biegłością konstrukcyjną. Widać było, że pisarz bawi się formami powieści, a wszystko to genialnie wplata w treść i w idee powieści. Tutaj widać było tę zabawę formą w narracji. Raz narratorem był mieszkaniec miasteczka, gdzie rozgrywały się wydarzenia, a innym razem jego perspektywa lekko się oddalała. Ciekawie i od wewnątrz skonstruowane zostały postacie, w tym ciekawa, bystra i bardzo samodzielna kobieta Barbara Pietrowna, którą polubiłam. Jak zwykle u Dostojewskiego mistrzowsko zostały skonstruowane dialogi. Według mnie jak w żadnej literaturze rozbudowane do granic wylewności. Postacie wyłuskują myśli, obnażają dusze, albo wprost przeciwnie - ukrywają i fałszują. Słowo może zabić, oszukać i zdegradować. Tutaj tak jest.
Fiodor Dostojewski
ur. 11 listopada 1821, Moskwa, Rosja
zm. 9 lutego 1881, Saint Petersburg, Rosja
'Biesy' mają być powieścią alegoryczną o totalitaryzmie. Zdaje się, że jeśli tak jest, to według Dostojewskiego wszystko rodzi się w głowach ludzi: wiara, fanatyzm i samozagłada, albo ślepe posłuszeństwo. Zrozumienie utrudniało mi umieszczenie akcji w małym środowisku, na prowincji, gdzie wszystko przez całą powieść wydawało się grą towarzyską. W powieści pokazany został mechanizm przekraczania norm społecznych, co prowadzi do wybijania się jednostek patologicznych i do przyzwolenia na zachowania aspołeczne.
Bardzo ciekawe jest porównanie cytatu z Ewangelii według św. Łukasza o biesach, które Jezus wypędził z opętanego i wpuścił w świnie,które się rozpierzchły, z alegorią Rosji, której wieszczył bycie szklarnią idei totalitarnych w świecie. Ten wątek jest bardzo ważny w książce i wynika z wielu wypowiedzi bohaterów. Wymaga też osobnego rozważania.

Czytałam 'Biesy' z zamiarem konfrontacji myśli Dostojewskiego z tym co zauważam w świecie teraz. Zaplanowałam, że to dzieło pozwoli mi na jakieś głębsze spojrzenie na świat. Książkę muszę dokładnie przemyśleć, przeanalizować. Na pewno pierwszym praktycznym wnioskiem z książki jest ten, iż ażeby zburzyć pokój, zaczyna się burzyć tę delikatną siatkę społeczną, to delikatne zaufanie społeczne.

Podsumowując, 'Biesy' polecałabym do czytania po innych książkach Dostojewskiego. Jest to najbardziej przerażająca w wymowie książka autora. Ale niestety wciąż aktualna. Pewnie dlatego że Fiodor Dostojewski był wielkim psychoanalitykiem duszy ludzkiej. I jakoś tak miał skłonność do dostrzegania w niej zła. Pewnie dlatego czytanie tych dzieł jest takie ciężkie psychicznie.

10 gwiazdek, bo z mistrzem się nie dyskutuje.

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG:
 Znalezione obrazy dla zapytania mg wydawnictwo

poniedziałek, 30 maja 2016

Ameryka Południowa i Naokoło Świata część VI: Maciej Kuczyński 'Tajemniczy płaskowyż'

http://i.ebayimg.com/00/s/MTAwMFg2NTg=/z/6BwAAOSwMpZUqy2D/$_20.JPG To niestety ostatnia z moich książek o Ameryce Południowej. Temat jest ciekawy, bo książki mogą opisywać Amazonię, metropolie, Indian, skarby, poszukiwaczy złota, straceńców i wiele, wiele innych tematów. 
'Tajemniczy płaskowyż' Iskry wydały w 1981 roku. Tematem jest wyprawia do Wenezueli; płaskowyż Sarisarinama, wielkie kratery, jaskinie w skałach kwarcytowych. 
Sam autor - jak podaje Wydawnictwo Poznańskie - (cytuję z alubimyczytać):
to z wykształcenia architekt, poczytny pisarz, autor licznych książek dla młodzieży, reportaży, słuchowisk radiowych i filmów reportażowych. Zajmował się także organizacją wypraw naukowo-badawczych; był współorganizatorem i uczestnikiem wypraw PAN na Spitzbergen (1956-57), sześciu ekspedycji na pustynię Gobi w Mongolii (1963-71) i w Himalaje nepalskie (1973). Jeden z pionierów taternictwa jaskiniowego w Polsce. Kierował odkrywczymi ekspedycjami Klubu Wysokogórskiego w Andy chilijskie, do wielkich jaskiń Bałkanów, Kuby, Meksyku i Peru. W swojej twórczości pisarskiej wykorzystywał bogate materiały, obserwacje i doświadczenia, zebrane podczas tych niezwykłych wypraw i podróży.
                                 Maciej Kuczyński
Maciej Kuczyński


 Moja opinia:
 Moje pożegnanie z serią 'Naokoło Świata' niestety mnie nie zaciekawiło. Widocznie jaskinie nie wchodzą w obręb moich zainteresowań. Denerwowało mnie to, że autor pisze o sobie w 3 osobie liczby pojedynczej. Ale za to ciekawy był wątek sporu o nimb chwały. Trzeba jednak przyznać obiektywnie, że mamy w książce barwne opisy endemicznych gatunków znajdujących się w kraterach, jak i wyjaśnienie tajemnicy ich powstania.
Jako epizod, bardzo ciekawy jest wątek misjonarzy i motywów ich postępowania wobec Indian. 
4 gwiazdki

sobota, 28 maja 2016

Ameryka Południowa i Naokoło Świata część V: Mieczysław Lepecki 'Niknący świat. Opowieść o podróży po centralnej Brazylii'

https://upload.wikimedia.org/wikipedia/commons/8/8a/Mieczys%C5%82aw_Lepecki.jpgMieczysława Lepeckiego, adiutanta Piłsudskiego, którego prezentowałam na blogu w książce:

Po wyniku wojny w 1945 z 'taką kartoteką' nie miał do czego wracać, więc nie wrócił. Ale skorzystaliśmy na tym my, czytelnicy książek podróżniczych, bo napisał książkę o Brazylii. W moich postach o tych reportażach nie sposób nie wspomnieć o niej, bo Lepecki pokazał świat zdobywców złota i przygód od gorszej strony, obnażył to wszystko. 

Zdałam sobie sprawę, że już o tej książce pisałam w sierpniu 2015 roku:

Mieczysław Lepecki 'Niknący świat'


Okładka książki Niknący świat  Okładka książki Niknący świat. Opowieść o podróży po centralnej Brazylii
 Po lewej: okładka z Iskier, po prawej: Zysk i S-ka z 2013 roku w ramach serii 'Podróże retro'.
Postanowiłam 'pociągnąć' wątek Mieczysława Lepeckiego, o którego pamiętnikach pisałam wczoraj. Książka, którą dziś opiszę, przeczytałam wcześniej niż 'Pamiętnik adiutanta Marszałka Piłsudskiego'. Tytuł to 'Niknący świat'. Jest to książka podróżnicza, o tym, co nasz Pan Lepecki zobaczył w Brazylii. Ten niknący
Mieczysław Lepecki w 1937 roku na Madagaskarze. (po co tam był wiemy z Pamiętników... Odsyłam, bo to bardzo ciekawa sprawa). Zdjęcie pochodzi ze strony: http://ciekawostkihistoryczne.pl/2013/09/01/zydzi-na-madagaskar-alternatywna-wersja-historii/
świat. A że musiał się w Ameryce Południowej po wojnie znaleźć, to domyślić się możemy, że adiutant Piłsudskiego w czasach stalinizmu raczej długo miejsca na wolności by nie zagrzał....
Książkę wydały Iskry w roku 1965 w ramach serii Naokoło Świata.
Oto moja opinia:
Brazylia pionierów, opisana po raz kolejny, tym razem oczami Polaka, człowieka który ma już jakąś refleksję o świecie i dystans. Może to ta refleksja i dystans sprawia, że Matto Grosso Lepeckiego nie jest tak przerażającym piekłem jak 'Matto Grosso' Raymonda Maufrais. I prawdę mówiąc to wizja Lepeckiego jest dla mnie bardziej znośna. Autorowi udało się w sposób łagodny ukazać wartości, którymi żyło społeczeństwo Brazylii. Ukazał różne grupy zawodowo-klasowe tych terenów, niejako łańcuch pokarmowy całego społeczeństwa. Ta uwaga narratora o tym, że po eksploatacji diamentów przyjdzie kolej na drzewa przypomniała mi się niedawno, gdy w radio słuchałam recenzji ostatniego reportażu z Brazylii.
Książka warta przeczytania. 
6 gwiazdek
Rekomenduję tę starą książkę. 
Jeszcze jedna ciekawa informacja: co robi cenzura. Otóż,  wszystkie jego utwory w 1951 roku decyzją Głównego Urzędu Kontroli Prasy, Publikacji i Widowisk, zostały natychmiast wycofane z bibliotek.

piątek, 27 maja 2016

Ameryka Południowa i Naokolo Świata część IV: Kaare Gulbransen 'Po złote runo'

Okładka książki Po złote runo
Wydanie Iskry 1961
O autorze z noty wydawcy (cytuję za LubimCzytać):
Kaare Gulbransen był nawet na norweską miarę włóczęgą nie z tej ziemi. Szukał guza i zarobku w kotłowni okrętu, na szerokich pampasach Argentyny, w puszczach Boliwii, na Wyspie Jana Mayena; leczył chorych w Abisynii, kopał złoto w Kenii, polował na krokodyle nad rzeką Douma. Kiedy ciężka choroba zmusiła go do porzucenia pogoni za przygodą, opowiedział o swych szalonych przygodach w książce "Po złote runo".  
https://static.bokelskere.no/c29086cdaf075b64e5bbfa58f304d19baaf39b0e500242d185232690.jpeg
Jeśli chodzi o tego autora, to ta okładka jest jedyną jaką znalazłam na temat zdjęcia autora :) Trochę jak John Wayne.
Moja opinia:
 Bardzo się cieszę, że mogę napisać pierwszą - na tym portalu - opinię o tej książce. Czuję się troszkę przez to jak Gulbransen: jak pionierka.
Ale do rzeczy. Książkę zakwalifikowałam do kilku półeczek: podróżnicze, biograficzne i seria "Naokoło Świata'. Bo taka jest ta książka: opowieść opowieść o życiu autora, pełnym przygód, pionierskim, kontrowersyjnym, ale prawdziwym. Autor to obieżyświat, wędrowna dusza, który zadaje kłam naszemu pokoleniu, sądzącemu, że w naszych czasach dopiero potrafimy być wolni. 3 kontynenty, ciągłe zmaganie się z losem, kilka zawodów w sensie wykonywanej pracy, ale i zawodów życiowych - rozczarowań. Gdzie on nie był i czegóż nie doświadczył!!!!!! Wiele z jego wyborów życiowych uważam - jako czytelniczka (a raczej słuchaczka audiobooka) za kontrowersyjne: takich jak polowania na zwierzęta czy pozostawienie żony z małym dzieckiem i wyruszenie w świat. Ale mam wrażenie, że narrator z założenia nie koloryzuje, nie upiększa, przyznaje się do porażek, do tego, że nie zdobył 'złotego runa'. Ale żył w zgodzie z sobą, swoją naturą podróżnika. I co zobaczył i przeżył 'to jego'.
Polecam tę odkurzoną książkę, bo jest prawdziwa, bez lukru i pozy. 
7 gwiazdek

wtorek, 24 maja 2016

Susan Vreeland 'Dziewczyna w hiacyntowym błękicie''

http://jaczytam.blox.pl/resource/dziewcz.jpg Książka w Polsce ukazała się w 2003 roku w wydawnictwie Rebis. Autorka jest Amerykanką, urodzoną w 1946.
Znalezione obrazy dla zapytania Vreeland Susan
Susan Vreeland
Kolejna książka o obrazie, znów o obrazie Veermera. Przypomnę, że niedawno czytałam i pisałam na blogu o 'Dziewczynie z perłą' Tracy Chevalier: Tracy Chevalier 'Dziewczyna z perłą', która to książka mi się bardzo spodobała. 
Przed czytaniem 'Dziewczyny w hiacyntowym błękicie' przypuszczałam, że powieść będzie czymś w rodzaju 'Dziewczyny z perłą', ale z racji pochwał książki na Lubimyczytać postanowiłam ją przeczytać. Ostatecznie, mając natłok książek, wysłuchałam jej jako audiobooka w wykonaniu  Ryszarda Nandrowskiego, który pięknie czyta z dźwięcznym 'h'. Polecam. 

Książka okazała się miłym zaskoczeniem i wspaniałą lekturą. Nie jest to powtórzenie 'Dziewczyny z perłą', tak jak się tego obawiałam, ale książką o obrazie o o odbiorze dzieła sztuki, o tym, jak zderza się piękno, niepotrzebne, mało praktyczne i proza życia. Autorka przedstawia kilka historii życia kilkorga właścicieli obrazu z różnych czasów. Mamy rodzinę holenderskich Żydów, zagrożoną zagładą, mamy niemieckiego żołnierza i jego syna, który w Stanach wypiera się historii ojca, mamy francuską arystokratkę po rewolucji, mamy ubogą mężatkę, żonę holenderskiego rolnika, mamy czarownicę, aż wreszcie narracja cofa się do samego Veermera i historię obrazu.  
Całość jest napisana sprawnie, bardzo sugestywnie i przejmująco, pokazując we wzruszający sposób owo zderzenie się prozy albo okrucieństw życia z pięknem obrazu. W książce piękno odczuwają ludzie niezależnie od zasobów portfela. Zależy to tylko od wewnętrznej wrażliwości.  Poza tym, przedstawione historie kolejnych właścicieli obrazu pokazują jak bardzo diametralnie zmieniały się warunki życia ludzi, jak pewne problemy i kataklizmy zmieniały się, zanikały, a powstawały następne. 
 
To świetna i porywająca lektura, którą polecam. 
 
7 gwiazdek

poniedziałek, 23 maja 2016

Stendhal 'Pustelnia Parmeńska' - arcydzieło o wciąż aktualnej wymowie

'Pustelnia Parmeńska' Stendhala, ostatnie dzieło autora 'Czerwone i czarne' bardzo zaciekawiła mnie miesiąc temu, gdy MG wydało je w pięknym wydaniu. Czytanie trwało ponad tydzień, bo to lektura trudna i dosyć monotonna. Ale udało się! 
Oto moja recenzja:

Sam autor data:image/jpeg;base64,/9j/4AAQSkZJRgABAQAAAQABAAD/2wCEAAkGBwgHBgkIBwgKCgkLDRYPDQwMDRsUFRAWIB0iIiAdHx8kKDQsJCYxJx8fLT0tMTU3Ojo6Iys/RD84QzQ5OjcBCgoKDQwNGg8PGjclHyU3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3Nzc3N//AABEIAKAAfQMBIgACEQEDEQH/xAAbAAABBQEBAAAAAAAAAAAAAAADAQIEBQYAB//EADMQAAEEAQMDAwMCBQQDAAAAAAEAAgMRBAUhMRJBUQYTYSJxgRUyFCNCkcEHUqHwM7Hh/8QAGQEAAwEBAQAAAAAAAAAAAAAAAQIDAAQF/8QAIhEAAgICAgICAwAAAAAAAAAAAAECEQMhEjEEQRMiFDJh/9oADAMBAAIRAxEAPwCqLxZs8LmTHmyucwCqFWk6NuEjZ1cQvvOA2cnslKi0URgdSRyGUUShI7eintk2Fk/lR2uI2RAfj7qfJh4oN177EpwftuoLtRxYiQ545rbdd+q4gcG+5YPgLPkb6osWu7p3UQb6igwZEMrQ6ORrh4CM4gnYKbk0MkO9yuOUvX4TA2+26XpI3IS8hqH9Z7H8rg889W/3TOlc37bIqRqDtkd3KMHOIQo2jujBt8GkyZqM65p6ik6flHkbvwhlu3CtJk0DFJw+67pHhOACRjAcnIbjRGR3bhUWRqGTkAU/pBP7RspurNdNJHG2zYsNHdX2j+g86aOKaWP+U7kXuE6cYK5Em3J0jGtY9x+r6j48oZjls/SQb4HZewM9C4wiMjI+metvFqHH6RYzEDMiEse0edil/KivQfjbPJ7kvmiPBpW+m63PiObHkkyR8WeQrHXvT0mE93tNJv6r7ALNvhd1VW6snDIhKlBm/wAaRs0TZYzbHCwj12tZz0pku/mY0oJr6mf5Wp9rYbLhyR4So6YPkrBNbRO6cG/KJ7dchJVdkqYxzBT/ANyOxnO438oTRujsqtwCnRjOPu67pL7Ihb3TQ0EroZIYGpp5KkdCDICAS0b9klmfRP8AReBHqHqWSSQBzMaOwCO5/wClesRhjGANAArsvK/9L5HHVMzei6MF3916X77G7GRpPgFQzSayM0VcSUXjsoWWOq7TZcyONhe40O5KopfUb52vOmadNktYSPecKYfsoNua0Oo8QOu47ZYwwcnYrzfXcAY+QA0CuFu4dTfmzvE+O+CQAW07j8FZr1jG5srXVtSv47lGXFhyxTjZnNPyzg5bZbJ6diPIXosNSQskG4cLC8y9h7mOeLposlbT0tqM+WPafGRFHH++u6v5EbXJEsTrTLp7PhBLFMcBSD0LkTLgmNs0CEWvwkDaIRALVEwGdPFLmN7riNz8lOYPuuiQiCdO+yY6EnhFAqkVrbHCk2NRA9P6fN+pZMMchjEsXLeSARYVsdKy35UDsDAMEZO88spDxR5rt9k7SX/wWv4U5H0OJjd+Qt5KICDNQsd1PJk3ZoqlRXZeG46K3HlcHyEhrnjuL3/Kq9R9L4+S2OOOXKYGusGN21eFa6hqGLFpoL527bGjva7RtThzOtsZe9rGhweRSgpNbRRr6gtO9OQYYdKZJZX1QErrpYL1qHtyTGW1vz8L0jPzTE3ki15r6um97Pazs3clV8duWSxZpqGynjjvAkY13V1AUGjv2C2+iYcmHpkUMjWtdzQ+Vn/TcuD/ABWNFktb9RIAdxfZbaRrTuE/kTf6iRXsiFpQy1SizbhCc2uyimOB3B4tObaIGnwur4VEwGboWbT4xvvwhudZRGHhdMhUFHPGyPHXgobBdbKQxpHZQkOgOowOdjiaPZ8JEg+4Wp0vMblYkcgJLHtDlS+2JInNdvYpU+iay3SM2TTM4/yuq2uPa/8ACnKPOOu0FSUXs12THpmVKHuhieQ+zTbJPfhHgyjju9rHwZCwmrawN/8AakQvjkja/HLAw1RFcJJ8lkNufIAeaXPb6KkHXXv9lhH0Hkg8rzrXpuvJe4kG+4Vt6r9Tw5XVBCerp2viliJsx7yd/i16HjYmlbObPkVcUJLIeoNB/bx8L0r0fqX6ho7RK5zpYD7bidyR2K8vB26jyeFbemtYfpOeJCLgf9MjR3Hn7hXz4ucNdnPCVM9TKY4JsM8eREyWJwcxwsEIpF1S8vo6rB7+UhHyn9IKb0qsRWzHg3wjR3ajxlGiJsG11zMifF2tSo/uoUTrHICmQm/lc8ihKibZWa9aafEwMzfcDJCQ0t/3+P7K51TVoNJxfclNvdsxg5JWA1bU8nWcxrpd+GxsaL5/ynwY5OXL0RyyVUTcTWdTwIzHFOfbHZxtJk61qGRHU2Uemt6Kfrek4ulaRAJM8Sas59S4zacIm1/V4d8LMkuJIL9l1rFF7ol8kurJGRPZ6GnqvkoUY63UPygmwehg/KPEOmMjyq1Qhz32aB2HC5pTOmiuld0tFIgL/Q/UmXpzWxE+7AOGO7fZbvSdbxtRiBieA7+pp5C8kaSpWLkyQSCSJxa4dwoZPHjPfsaORo9kbvvaU7dysVofqs/TDn7AbCRv+VsMfKjlZ1N+pp4IPK454pQdMupJmJjcRwjseBx+VXsmvhyJHkNJ3Iv7rrnEEWW0LkbIzIsHFfkTEdLBxfJ8KtZOGRl/ZovlZPVNUyNRd/MPTE021gOw/wDqlHC5v+DTycUdn6hNn5T55z9ROw7NHgLc/wClWgsy8/8AUcmMOji3YCLF9j/x/wALAYcP8TlQw3XW76j4Hcr1PL9S4no/RGYWE1rtRkZZadxFtt1fNdl0TdVGJBb2wv8AqvDoMccc+Q2P9QN1FEKdJ4LiOy8flPWfp23oAI+pahkZ2VJk5cz5ZXutznGyUCP6G9TuTwqQjQgt+3HXLvKJD/4z91Hc7qtGhvo/KZhFIsoM5HXQ7KQ51KPt1SPPYoIAo2Ceyy5cWFrb8pWnhMAOz6Vb6drWVhROjifbCbAcLpUzSjM4TcVLsW2ui56jwA0JL6XDYIBeUj5WhtuJ2FqDR0JgdYy+mAQsdu/9wHhUo3Ibf3T5pDNK+V/HYJkEhjeZaBPa/KdRpE27ZPwch2lvOTTf4hwHt9/bHn78KHkZL5pHySPLnuNuc42SfKDIS8EnvyhtBe4MHJ7I17CGgZ7nU93DUkrrJN7eE+Somhg/v5QCsAaKJ2JRgXNA6Suhhe8OLGF1C3dIuh5XbhYw+3u2Dgke2oK73ZKE87bcotl0XS7lEAV56mRV/t3S9NBR2OJa1t7ja/hGHlYAVuyPHwgNKMzjlOhGTHEkUFDz30wMb+53P2UqR/SCT23VXM8vcXvPPHwkrZVsA7cdKa8jYXwkkf02fKZ1VzSIokrncDgfKl4jBDF7rv3OGwPYKLE0SyN8DlHypTZaOEGMCkks2hOck6vhK0gjikTBsPJmx5RLDI9jh3B5+D5CJlZPvyF4jZHZ/azYD7KMHf0t3TwADuhWw3qh4AaNxuUnVXlKw242Nkpd2CwrGbh/3Ulh4u1Hs2ixEFEAZvKOzhAZXZHYNk6EZ2W/qd0D8qLLxv2Ul0bifq5QJGdqQoNkeeMskcwndriCguDiNqpWuZCZgyaKOm9DQ6vIHKiNgPJFIDdDI2CNlVymy0WhSDGa+UN0aFBsiJhLiaHdSDDZoJRARwEaNYIfSEvSTvdIwgJ7JfZIFUtRrBAkf1WlHlF9rfYJfYJ5C1Asjl1pzLv7ozYKP7bU7BjgjlDp43OHgUD+FmqARYwpMfCvs3SYzgnKx4p4wNwCLBHnhVDYxX1NtaElJaNKLXZ//9k= żył w latach 1783 - 1842. Stendhal to pseudonim. Naprawdę nazywał się Marie-Henri Beyle. Jak widać, gdy patrzymy na daty życia pisarza, to jasno widać, że żył w czasach wielkich zmian we Francji. W czasie Rewolucji, w czasie Napoleona i czasie, gdy upadało społeczeństwo dawne, a rodziło się nowe, dziewiętnastowieczne. Wydaje się nam, że to łatwe i Francja jako kolebka republiki przeprowadziła ten proces łatwo i szybko. Stendhal, bystry obserwator tych czasów, pokazał w swoim ostatnim dziele, 'Pustelni Parmeńskiej', napisanej na trzy lata przed śmiercią, że nie było to takie łagodne i bezproblemowe. 

Książka kończy się bardzo zastanawiającymi słowami ''To the happy few' - a następnie w przypisach mamy wyjaśnienie kim są ci nieliczni 'few': 'ci, którzy docenią i zrozumieją tą powieść. Zobaczyłam to, gdy tylko dostałam książkę i zastanawiałam się dlaczego autor tak zakończył książkę. Po tygodniu czytania zrozumiałam. 

Książka nie oszczędza czytelnika. Bohater i wydarzenia w książce to szereg mało bohaterskich przygód Fabrycego, młodzieńca pochodzącego w możnego rodu, z rodu, który miał w historii kilku arcybiskupów.  W eposie rycerskim taki bohater przeżyłby wiele przygód, pokonałby smoka albo całą armię nieprzyjaciół, a cóż robi Fabrycy? NIC. Zajmują go kolejnie kobiety i to głównie one dbają o jego losy. On nawet nie jest głupim człowiekiem, on w tym wszystkim, w całym tym marazmie i marnowaniu losu nie widzi nic zdrożnego, nawet nie próbuje być bohaterski. I tak przez całą książkę. 
Ale gdy tak pokonywałam kolejne perypetie Fabrycego, to czułam jako czytelniczka, że warstwa fabularna jest tylko powłoką, że autor świadomie gra konwencjami, że chce przekazać coś więcej o świecie.Wydaje mi się, że 'Pustelnia Parmeńska' to gorzki i pesymistyczny testament duchowy autora, który sporo rewolucji zobaczył i chyba doszedł do wniosku, że łatwiej jest obalić królestwa niż zmienić mentalność ludzi, szczególnie tych 'trzymających władzę' i przyzwyczajonych do posiadania i władania. Smutne, bo pokazuje, że te same mechanizmy działają wciąż, pomimo że upłynęło półtora stulecia. 

Zaletą książki jest wspaniały język, znakomicie przetłumaczony przez Tadeusza Boya Żeleńskiego. Widać pióro mistrza, to panowanie nad światem przedstawionym, ta genialnie oddana narracja, opisy i dialogi, zazwyczaj salonowe, miłosne albo z kręgu rozmów o interesach.

 
Oto sfotografowałam kilka celniejszych cytatów:








 
"Pustelnia Parmeńska' to uniwersalna powieść o władzy, o jej nadużyciach, o bezczelności w korzystaniu z jej przywilejów, o kupowaniu sobie sprawiedliwości i wygód. Książka była trudnym wyzwaniem dla mnie jako czytelniczki, ale wyniosłam z niej przyjemność obcowania z mistrzowską literaturą i mogłam zestawić naszą współczesność z tym co było kiedyś, przez co przechodzono kiedyś i co zostało podsumowane i osądzone przez historię.

6 gwiazdek

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG:
Wydawnictwo MG

niedziela, 22 maja 2016

Przepraszam

Dzień dobry,
Bardzo przepraszam moich czytelników za kilkudniową nieobecność, ale miałam kilkudniową awarię internetu gdzieś wyżej. Więc mnie nie było w sieci. Ale w międzyczasie przeczytałam 2 książki i myślałam o nas. Niestety nie mogłam napisać posta. Na targi też mam za daleko.
Więc miałam przymusową terapię antyuzależnieniową od komputera.

Do jutra, bo już mam nadzieję, że problem naprawiono.
Pozdrawiam
Izabela Łęcka

środa, 18 maja 2016

Wydawnictwo MG zaprasza na spotkania z Autorami podczas Warszawskich Targów Książki

Dziś mam przyjemność przedstawić Wam zaproszenie na Warszawskie Targi Książki od Wydawnictwa MG, z którym współpracuję jako recenzentka. Oto szczegóły:



Ja niestety nie mogę pojechać do Warszawy, ale bardzo chciałabym tam być, bo większość książek tych autorów zrecenzowałam i mam na półce. Szczególnie chciałabym otrzymać autografy od: pani Janiny Lesiak, pana Michała Piedziewicza, Tomasza Kowalskiego, pani Elżbiety Wichrowskiej  i pani Joanny M. Chmielewskiej.

Mówiłam przecież przed chwilą, że lubię i cenię sobie książki MG, bo są różnorodne, często zaskakujące i zahaczające o ważne tematy oraz o historię albo klasykę literatury, co uwielbiam.

A Wy? Kto pojedzie na targi?

Pozdrawiam
Izabela Łęcka

wtorek, 17 maja 2016

Ameryka Południowa i Naokoło Świata część III: Rolf Blomberg 'Złoto i anakondy'











Rolf Blomberg (1912-1996) to kolejny podróżnik piszący o Ameryce Południowej i autor książki, którą wydano w serii Naokoło Świata. To szwedzki badacz przyrody, podróżnik, pisarz, fotograf i producent filmów dokumentalnych.      Z Wikipedii: W 1934 roku odbył pierwszą podróż do Ameryki Południowej i odwiedził Ekwador i Wyspy Galapagos. Podczas II wojny światowej pracował jako korespondent wojenny w Indonezji. Wstąpił do ruchu oporu i pomagał więźniom japońskich obozów internowania.
Po wojnie Rolf Blomberg wrócił do Ekwadoru, gdzie odwiedził plemię Huaorani. Odbył sześć wypraw do dżungli amazońskiej w celu odnalezienia słynnego Skarbu Llanganatis - części skarbu Inków. W 1950 roku odkrył największy na świecie gatunek żaby, nazwany na cześć odkrywcy Ropuchą Blomberga (Bufo blombergi syn. Rhaebo blombergi).
W 1955 roku Blomberg został członkiem The Explorers Club w Nowym Jorku, a następnie uzyskał członkostwo w Travellers Clubs w Sztokholmie, Göteborgu i Malmö. Był członkiem grupy fotograficznej Full Hand Swedish.
Był dwukrotnie żonaty, z Emmą Robinson (zm. 1952), następnie z malarką Araceli Gilbert. W 1968 roku przeniósł się do Ekwadoru, gdzie zmarł w Quito 8 grudnia 1996 roku.

Rolf Blomberg. Źródło zdjęcia: http://www.archivoblomberg.org/rbbiography.htm
Moja opinia:
Okładka książki Złoto i anakondy
Wydanie Iskry 1959, Naokoło Świata






         



Książkę oceniam kiepściutko. Nie spodobała mi się. Najciekawszy, moim zdaniem, był opis uwięzienia króla Inków. Poza tym, miałam wrażenie, ze autor sam najbardziej ze wszystkich fascynuje się perspektywą odkrycia złota. Niestety, dla czytelnika takiego jak ja opisy wyprawy były nieciekawe i po prostu nudne. Brakowało mi malowniczości - i tego właśnie spodziewałam się po książce dotyczącej wypraw po terenach Ekwadoru. A tu - zawód. Opisów przyrody prawie brak, a te co są, są' płaskie' (cytując reklamę zupki instant). Opisy zwierząt jakby wyjęte z atlasu. Opisy Indian jakieś niepełne.
Nudy.
Poza tym, czarę goryczy przepełnił lektor (bo słuchałam audiobooka). Zauważyłam nawet błąd w akcentowaniu wyrazów! Sam lektor brzmiał jakby z reklamy proszku do prania.







Wielki zawód. W ramach rewanżu nie wpisałam tej książki do półeczki 'Mistrzowie Słowa". Niech ma za swoje! 
3 gwiazdki 






poniedziałek, 16 maja 2016

Jan Miodek 'Odpowiednie dać rzeczy słowo"

Znalezione obrazy dla zapytania Jan Miodekhttp://bi.gazeta.pl/im/4/3941/z3941934Q,Prof--Jan-Miodek.jpg 
Z Google: Jan Franciszek Miodek – polski językoznawca, profesor i dyrektor Instytutu Filologii Polskiej Uniwersytetu Wrocławskiego, członek Komitetu Językoznawstwa Polskiej Akademii Nauk i Rady Języka Polskiego; popularyzator wiedzy o języku polskim.

 Kilka dni temu recenzowałam świetną i ciekawą książkę Jerzego Bralczyka 'Mój język prywatny': 
Może pamiętacie, że książkę oceniłam na 10 gwiazdek i zapowiedziałam, że zestawię obu wybitnych językoznawców. Więc zestawiam. 
http://img.tezeusz.pl/static/product_image/39/393522_big.jpg 'Odpowiednie dać rzeczy słowo' wydano w roku 1993, więc książka ma już 23 lata!!! W sumie jest i dobra strona tej 'wiekowości' książki, bo w wypadku wielu zagadnień tam, gdzie profesor mówił o tendencji, o możliwościach, to przez te 23 lata pewne formy się utrwaliły, a inne zanikły. Zazwyczaj profesor miał rację. 
Zasady i reguły są niezmienne i żywotne. Wówczas nie było całej grupy słownictwa związanego z komputerami, internetem i telefonami komórkowymi. Niestety, ale rozważania na temat wprowadzania terminologii obcojęzycznej mają zastosowanie i wyjaśniają wiele tendencji w mówieniu. Słowem, to wciąż aktualna książka.

Książka Jana Miodka jest kompletnie inna niż ta prof. Bralczyka. Profesor Miodek pisze poważnie, zastanawia się nad współczesną normą językową, zestawia użycia z codzienną praktyką, zestawia z historią języka, używa terminologii językoznawczej. Słowem, daje dogłębny wykład na temat rozmaitych zagadnień poprawnościowych.  
 Jestem absolwentką filologii polskiej, choć lata temu, ale książka ta przypomniała mi rozmaite 'jery'  i 'przegłosy polskie'. Używam języka na co dzień, często zastanawiam się nad poprawnością, więc ta książka była dla mnie źródłem wielu cennych informacji. 

Oceniam ją na 8 gwiazdek,  a więc o 2 mniej niż 'Mój język prywatny'. Z tamtej może i dowiedziałam się mniej, ale miałam wiele zabawy. Ta jest fachowa. 

A w cyklu 'Łęcka czyta o języku' proszę się też spodziewać recenzji książki 'Zapomniane słowa'. 

sobota, 14 maja 2016

Post zdjęciowo- poetycki



Dzień dobry Kochani,

Dziś post wiosenny i słoneczny, gdyż coraz cieplej się zrobiło. Trawa rośnie jak szalona, co rusz kolejna roślinka wysuwa kwietną główkę. No i pora świąt i uroczystości, jak dla mnie najfajniejszych w ciągu roku, bo ja lubię słoneczne święta. 
 Wykonałam kilka zdjęć wczoraj:






Kazimiera Iłłakowiczówna ‘Słoneczny puch’

Błogosławię słońcu, błogosławię!
Puchem jestem pędzonym po trawie;
jeszcze dalej ulecę, zawisnę,
lżej i wyżej to zgasnę, to błysnę...
To mnie pszczoła do kwiatu lecąca
z mojej drogi niemylnej odtrąca,
to mnie ptak szorstkim skrzydłem pogania;
w jakąś chwilę pogodnego trwania
podmuch straszny goni w dół - gdzie spocznę.
Niebo wkoło dla mnie bezobłoczne,
wszędzie niebo dokoła błękitnie
drży od słońca, jak drżą fale żytnie,
niesie, pieści, dźwiga... I bezpieczny
w letnim świetle leci puch słoneczny.

I taki uroczy wierszyk – też na temat okoliczności pławienia się w trawie:

Jan Brzechwa ‘BRUDAS’


Józio oświadczył: "Woda mi zbrzydła,
Dość już mam szczotki, wstręt mam do mydła!"
I odtąd przybrał wygląd straszydła.
Płakała matka i ojciec gryzł się:
"Ten Józio wszystkie soki z nas wyssie,
Od dwóch tygodni już się nie myje,
Czarne ma ręce, nogi i szyję,
Twarz ma od ucha brudną do ucha,
Czy kto takiego widział smolucha?
Poradźcie, ludzie, pomóżcie, ludzie,
Przecież nie można żyć w takim brudzie!"
Józio na prośby wszelkie był głuchy,
Lepił się z brudu jak lep na muchy,
Czego się dotknął, tam była plama,
Wołał: "Niech mama myje się sama,
Tato niech kąpie się nieustannie,
Stryjek i wujek niech siedzą w wannie,
Niech się szorują, a ja tymczasem
Będę brudasem! Chcę być brudasem!"
Przezwał go stryjek: "Józio-niemyjek",
Wujek doń mówił: "niemyty ryjek",
Błagała ciotka: "Józiu mój złoty,
Myj się!" Lecz Józio nie miał ochoty.
Wyniósł się w końcu z domu na Czystem
I zawiadomił rodziców listem,
Że myć się nie ma zamiaru, trudno!
I poszedł mieszać - dokąd? - na Bródno.


Więc do poniedziałku i pozdrawiam słonecznie wszystkich! Ja już mam w roboczych 4 posty podróżnicze i czytam 2 książki, więc plany mam. 

Wasza Łęcka 

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...