poniedziałek, 27 czerwca 2016

Alina i Czesław Centkiewiczowie 'Kierunek Antarktyda'

Okładka książki Kierunek Antarktyda Znów pojawiam się z serią Naokoło Świata. Ale już prawie koniec. Jeszcze tylko kilka książek. Dziś mój zawód, książka, która mi się nie spodobała. 
Autorzy to bardzo znane małżeństwo polskich podróżników. On,  Czesław Jacek Centkiewicz urodzony w 1904 roku  w Warszawie, zmarł  też w Warszawie w 1996. Ona, Alina Centkiewicz urodzona w 1907 roku w Hłuszkach na Ukrainie, zmarła w 1993 w Warszawie. Wspólnie podróżowali i pisali książki dla dzieci i młodzieży głównie o tematyce polarnej. Ponoć, bo w wieku pacholęcym się z nimi nie zetknęłam, a jak już się zetknęłam w 1014 roku, to mi się nie spodobały. 
http://www.legionowo.pl/upload/File/aktualnosci/2012/centkiewiczowie.jpg
Alina i Czesław Centkiewiczowie

Moja opinia: 
Mam mieszane uczucia jeśli chodzi o tę książkę. Antarktyda pojawiła się dopiero po połowie opowieści, było dużo ozdobników, dygresji na temat odkrywców Szóstego Kontynentu, opisu rejsu itd. Brakowało mi prostoty opowieści Amundsena. Ale autorzy w piękny sposób opisali zwyczaje pingwinów, co w moich oczach sprawiło, że nie żałowałam lektury. 
5 gwiazdek
 

sobota, 25 czerwca 2016

Witold Chromiński 'W dolinie Kilombero'

Witold Chromiński
Witold Chromiński
Okładka książki W dolinie Kilombero Książka z serii Naokoło Świata z roku 1971. Autor jej był podróżnikiem i fotografem, pisarzem, operatorem filmowym i reżyserem filmów dokumentalnych. Na portalu LubimyCzytać jest tylko jedna książka tego autora, właśnie 'W dolinie Kilombero'. 
 Moja krótka opinia o tej książce:
Reportaż z podróży do Tanzanii sprzed 50 lat. Autor skupia się na tym co zobaczył podczas polowań, wizyt u Masajów i różnych znajomych z Afryki. Znalazłam wiele ciekawych historii ze spotkania z Afrykanami i różne śmiesznostki językowe, w tym wiele na temat 'język polski a Afryka'.
Słuchało się szybko i przyjemnie. 
6 gwiazdek

piątek, 24 czerwca 2016

Magdalena Budzińska 'Zapomniane słowa' - o świecie, który znika i słowach, których już nie ma

Okładka książki Zapomniane słowa Książka ta ukazała się w 2014 roku w Wydawnictwie Czarne w ramach cyklu 'Poza serią'. Ja o tej książce usłyszałam w programie pani Doroty Koman, która w radiowej Jedynce w piątki opowiada o książkach. Jakieś pół roku temu opowiadała i o tej książce. Zaintrygowałam się, ale dopiero teraz znalazłam chwilę na jej przeczytanie. 
Podobnie jak pani Koman moim pierwszym wrażeniem było westchnienie, że ja te słowa znam. Wiele z nich w moim domu się używa. Więc nie są zapomniane. A może ja archaizuję słownie? 
Słów jest wiele, a opowiadają o nich różne osoby. Ich opowieści są kilkustronicowe, zaś treściowo uzależnione od tej osoby. A to mamy opowieść o historii rodziny, a to o podwórku, tam o języku, w innym miejscu o historii. Wszystkie opowieści zaś tworzą klimat nostalgiczny, klimat świata, którego już nie ma. Nawet jedna z ostatnich opowieści o VHS, niby z tak niedawnej przeszłości.  Tu widać, jak szybko czas leci. 
Bardzo zapamiętałam sobie rozważania o przekleństwach, o ich degradacji w języku. Mądra i odkrywcza była też opowieść o słowie 'osobliwy'. W niej widać jak zmieniło się podejście do bycia kimś odmiennym i do unifikacji w społeczeństwie. Mamy też bardzo ciekawe rozważania o języku dziecięcym i odejściu w zapomnienie słów związanych ze społecznością żydowską. Ja, rocznik 79, już żadnego z tych słów nie znałam. 

Książkę czyta się dobrze, troszkę jak gawędy szlacheckie. Można się rozerwać oraz zastanowić się nad słowami, jakich używamy, jakie widzimy, a jakich już nie znamy. To bardzo ciekawy projekt książki. 
Polecam
8 gwiazdek

czwartek, 23 czerwca 2016

Alfred Szklarski 'Tomek w krainie kangurów' - dziecięca klasyka powieści podróżniczej

Alfred Szklarski  (ur. 21 stycznia 1912 w Chicago, zm. 9 kwietnia 1992 w Katowicach)
Okładka książki Tomek w krainie kangurów 
Stara baba, a książki dla dzieci czyta. Ale chciałam sprawdzić jak zmienił się mój gust od dzieciństwa, bo w szkole podstawowej książki te mi się kompletnie nie podobały. Pamiętam, że nawet w naszej nędznej bibliotece szkolnej seria ta stała, ale ja po kilku stronach zasypiałam. Kompletnie mnie one nie wciągnęły. Teraz postanowiłam sprawdzić czy antypatie książkowe trwają przez całe życie. Zaopatrzyłam się więc w audiobook. Mycie okien to dobra okazja do słuchania książki, więc słuchałam. I ku mojemu zdziwieniu rozerwałam się słuchając pierwszej części przygód Tomka Wilmowskiego. Bardzo miła lektura.
Ale gdybym miała typować książkę tę jako lekturę dla swojej klasy, gdybym taką miała, albo dla swojego dziecka, to obstawiałabym, że książka zostanie sromotnie porzucona, mniej więcej jak to ja zrobiłam kiedyś.
Książkę cechuje piękny, literacki język, zarówno w opisach, jak i w dialogach. To dobrze i źle, bo teraz nikt nie używa imiesłowowych równoważników zdań. Jest też sporo wiedzy o zwierzętach danego kontynentu, o geografii i historii odkryć. Wszystko to wplecione w rozmowy, w narrację. Opisy zaś dzieci nudzą. Mnie zaś ciekawiły.
'Tomek w krainie kangurów' ukazał się w Katowicach w 1957, ale akcja nie toczy się w czasach współczesnych ukazaniu się, lecz w czasie zaborów. Bohaterowie mają więc problemy podobne do tych, które mieli czytelnicy z 1957 roku. To był zdaje się kostium historyczny,tak jak 'Konrad Wallenrod'. W pierwszym rozdziale widzimy Tomka Wilmowskiego w swojej szkole i rodzinie. Ojciec - na emigracji politycznej, w szkole - propaganda rosyjska. Inteligencka młodzież dostaje dwie porcje wiedzy. Jedną jest oficjalna wiedza szkolna, a drugą 'Prawdziwa historia Polski'. I trzeba pomysłowości tych młodych głów, żeby się w tym nie pogubić.
Książka chwali wartości pozytywne, takie jak solidarność przyjaciół, lojalność, pomoc w potrzebie, ale i naukę, która przydaje się w życiu.
Podsumowując, książka mnie, już nie dziecku, spodobała się, a nawet zamierzam słuchać następnych części. Chciałabym kiedyś, żeby moje dzieci je czytały, bo to wartościowa lektura, ale nie wiem, czy dla młodego umysłu taki styl powieści jest jeszcze ciekawy. 
7 gwiazdek 

Na koniec przedstawiam twórczość Szklarskiego na podstawie Wikipedii:

Twórczość

Był autorem wielotomowego cyklu o przygodach Tomka Wilmowskiego:
  • Tomek w krainie kangurów (Katowice 1957, Wyd. Śląsk)
  • Przygody Tomka na Czarnym Lądzie (Katowice 1958, Wyd. Śląsk; nowy wydawca stosuje od 1991 tytuł Tomek na Czarnym Lądzie)
  • Tomek na wojennej ścieżce (Katowice 1959, Wyd. Śląsk)
  • Tomek na tropach Yeti (Katowice 1961, Wyd. Śląsk)
  • Tajemnicza wyprawa Tomka (Katowice 1963, Wyd. Śląsk)
  • Tomek wśród łowców głów (Katowice 1965, Wyd. Śląsk)
  • Tomek u źródeł Amazonki (Katowice 1967, Wyd. Śląsk)
  • Tomek w Gran Chaco (Katowice 1987, Wyd. Śląsk)
  • Tomek w grobowcach faraonów (1994, tom wydany pośmiertnie, dokończony przez ks. Adama Zelgę na podstawie notatek pozostawionych przez autora).
Zapowiadana od 1978 ostatnia część pt. „Przygody Tomka na Alasce” nie ujrzała światła dziennego.
Był współautorem (razem z żoną Krystyną Szklarską) trylogii indiańskiej Złoto Gór Czarnych:
  • Tom I – Orle Pióra (Katowice 1974, Wyd. Śląsk)
  • Tom II – Przekleństwo złota (Katowice 1977, Wyd. Śląsk)
  • Tom III – Ostatnia walka Dakotów (Katowice 1979, Wyd. Śląsk)
Ponadto napisał
  • jako Aleksander Gruda:
    • Żelazny pazur (1942)
    • Krwawe diamenty (1943)
    • Tornado (Warszawa 1943, Wyd. Polskie)
    • Tajemnica grobowca (1944)
  • jako Alfred Bronowski:
    • Gorący ślad. Współczesna powieść sensacyjna (1946)
    • Trzy siostry. Powieść (1946)
    • Błędne ognie. Opowieść współczesna z życia górników (1947)
    • Nie czekaj na mnie. Powieść współczesna (1947)
  • oraz:
    • Tomek w tarapatach (1948, pod pseud. Fred Garland)
    • Sobowtór profesora Rawy (1963, powieść science fiction dla młodzieży)

środa, 22 czerwca 2016

Joy Adamson 'Moja lwia rodzina'

Okładka książki Moja lwia rodzina Książka ma w Polsce dwa wydania i dwa tytuły. 
 Jest to opowieść o kobiecie, która zaopiekowała się lwicą Elzą. 
 Autorka to brytyjska przyrodniczka, rysowniczka i pisarka pochodzenia austriackiego.W latach 1922-1922 studiowała malarstwo w Wiedniu. W 1938 wyjechała do Afryki. Jej rysunki są wystawiane w muzeach. W Afryce, wraz z mężem George'em Adamsonem (1906-1989) wsławiła się przywracaniem do życia w naturalnych warunkach zwierząt urodzonych w niewoli.
JoyAdamson.jpg
Joy Adamson


Twórczość

  • Born Free: A Lioness of Two Worlds (1960)
  • Living Free: The Story of Elsa and her Cubs (1966)
  • Forever Free: Elsa's Pride (1964)
  • The Spotted Sphinx (1969)
  • Pippa: The Cheetah and her Cubs (1970)
  • Joy Adamson's Africa (1972)
  • Pippa's Challenge (1972)
  • Peoples of Kenya (1975)
  • The Searching Spirit: An Autobiography (1978)
  • Queen of Shaba: The Story of an African Leopard (1980)
  • Friends from the Forest (1980)
Na ich podstawie jej książek powstał film Elza z afrykańskiego buszu (Born free) (1966). Ja osobiście posiadam i oglądałam kontynuację tego filmu pt. 'Tropem lwa' z 1999 roku z Richardem Herrisem i Geraldine Chaplin w rolach głównych:



Moja opinia o książce:
Wspaniała książka. Ja akurat wysłuchałam jej w wykonaniu pani Stelli Weber, której to głos kojarzę z '10 murzynków'.
Książka ma dwa aspekty. Pierwszy, to opis lwów i szerzej, zwierzyny kenijskiej. Pozdajemy ich zwyczaje, zagrożenia. Autorka upomina się o prawo lwów do życia w naturalnym środowisku. Pisze, że Elza i jej lwiątka nauczyły się radzić sobie zagrożeniami dzikich zwierząt, ale gorsze jest dla nich zagrożenie ze strony ludzi.
Drugim aspektem książki jest macierzyństwo. Autorka ukazała macierzyństwo wraz z całą gamą uczuć towarzyszących na przykładzie swojej i męża miłości do Elzy i jej potomstwa oraz miłości Elzy do swojego potomstwa.
Cała książka jest urzekająca, przepełniona pięknem Afryki. Polecam. 
8 gwiazdek 

piątek, 17 czerwca 2016

Helen Bryan 'Oblubienice wojny'

RECENZJA PREMIEROWA

Książka 'Oblubienice wojny' to nowość wydawnicza, ale już widziałam ją kilkakrotnie na blogach, więc z przyjemnością ją przeczytałam. 
Ukazała się ona 2 czerwca 2016 roku  wydawnictwie 'Editio'. 
Tytuł oryginalny to 'War Brides'. 
Oto okładki wydań angielskich, które znalazłam w Googlach:
Sama autorka jest Amerykanką, mieszkającą w Londynie. Napisała też biografię Marthy Washington oraz 3 inne książki: 'The Sisterhood' i 'The Valley'.
Helen Bryan
Książka 'Oblubienice wojny' to powieść popularna, bez aspiracji do arcydzieła literatury, ale powieść napisana zgrabnie, taka, którą się czyta płynnie i z przyjemnością. A jest to ważna cecha w powieści, której akcja umieszczona została w czasie wojny. 
Książkę czyta się z przyjemnością, czerpiąc z niej otuchę i radość spotkania z bohaterkami. Głównymi postaciami powieści są kobiety, młode dziewczyny, pochodzące z różnych środowisk, które los, wojna czy przypadek zesłał w jedno miejsce. Ich charaktery dojrzewają w toku wydarzeń. Stają się odpowiedzialne za siebie, za innych, w tym za rodzinę i ukochanych mężczyzn. Książka uczy postawy odpowiedzialności i pozbycia się egoizmu oraz tego, ze w życiu najważniejsza jest rodzina i wsparcie przyjaciół oraz to, żeby nigdy się nie poddawać i w trudnych chwilach starać się wydobyć z dołka za pomocą tego co mamy w sobie. 
Książka skonstruowana została przejrzyście. Klamrę stanowi współczesność, czyli rok 1995 i uroczystość w 50 rocznicę zakończenia II wojny światowej, na którą z różnych stron świata zmierzają kobiety, owe młode dziewczyny z czasów wojny. Główny trzon powieści to losy tych dziewczyn. Mamy pokazaną przeszłość każdej z nich, w czym ciekawe jest to, że każda z nich wychowała się w innym środowisku, a nawet w innych krajach i każdą z nich dotyczył inny problem, ale wszystkie te problemy były istotne w czasach, których dotyczyła akcja powieści. Jest więc rasizm amerykańskiego południa, bieda przedmieść Londynu, wykluczenie Żydów z życia publicznego Niemiec po dojściu Hitlera do władzy, aż wreszcie problemy angielskiej prowincji. Te różne środowiska zostają połączone przez wojnę. Akcja toczy się ciekawie dzięki perypetiom miłosnym i sercowym dziewczyn oraz ich problemom rodzinnym, bo miłość i młodość nie czyni je ślepymi na problemy innych. Zakończenie książki odpowiada na pytania wynikłe z toku fabuły i przynosi uwolnienie emocji czytelniczych i rozładowanie akcji. 
Czytając książkę zastanawiałam się nad zgodnością dat kilku wydarzeń z książki dotyczących obozów i 'rozwiązania kwestii żydowskiej' z tym kiedy to było rzeczywiście, ale doszłam do wniosku, że to licentia poetica, prawo pisarza. Że takich powieści powinno być więcej, bo uczą tego kto w historii był katem, a kto ofiarą, szczególnie teraz, gdy sporo się mówi o tym, że świat nie wie, że obozy śmierci w Polsce były niemieckie. 

6 gwiazdek

Za książkę dziękuję księgarni internetowej Helion:




czwartek, 16 czerwca 2016

Marek Ławrynowicz 'Diabeł na dzwonnicy' - szwejkowa powieść polska o kresowej rodzinie.

 Książka ukazała się w 1998 roku w wydawnictwie W.A.B. Jej autorem jest pan Marek Ławrynowicz, pisarz, autor słuchowisk radiowych, scenarzysta filmowy i poeta. 
Urodzony w roku 1950, jak podaje Wikipedia, był w życiu 'kaowcem, bibliotekarzem, a także młodszym betoniarzem, robotnikiem terenowym czy cukiernikiem'.  Ukończył polonistykę na Uniwersytecie Warszawskim. 
Jego twórczość to:
  • Wiersze (1975)
  • Pan Słoik (1990)
  • Kapitan Car (1996)
  • Diabeł na dzwonnicy (1998), przekład niemiecki (2000), niemieckie wydanie kieszonkowe (2004)
  • Kino Szpak (2000), przekład niemiecki (2003)
  • Pogoda dla wszystkich (2003), przekład ukraiński (2005), przekład rosyjski (2006)
  • Korytarz (2006)
  • Niepotrzebny wiersz (słuchowiska radiowe) (2010)
  • Patriotów 41 (2014)
Marek Ławrynowicz
Moja opinia:
Świetna książka, której wartości czytelniczej dodaje audiobook, czytany przez niesamowitego pana Henryka Machalicy. Słychać było, że świetnie się bawił czytaniem tej książki. Były i śpiewy, i zaśpiew wileński. Wszystko.
Do czytania tej książki skłonił mnie dziwny i intrygujący tytuł. No i w tym przypadku tytuł nie zawiódł, bo cała książka jest równie dobra co tytuł. Nietypowe podejście, czarny humor, zabawa obrazami przedstawionymi, tradycja - to wszystko w książce jest.
Cieszę się, że jednocześnie ze mną książkę tą wysłuchała Allison, użytkowniczka, której opinie bardzo sobie cenię.
Jest to historia rodziny, w której losy wplątała się historia. Pochodzą z Wilna, ale byli i w wojennej zawierusze. Los rzucił ich do Wrocławia, a wyrzucił z Kresów. To wszystko opowiada narrator tej książki. Całość jest bardzo czeska, bardzo szwejkowa. Bohaterom nie brakuje tragicznych momentów, ale zawsze podchodzą oni do tego z humorem i nadzieją.
Słuchając tej książki uśmiałam się co chwila i zapomniałam o stresie, który mnie ostatnio dopada.
Język jest bogaty, dostosowane do osób i miejsc. To świetna książka i aż dziw bierze, że dowiedziałam się o niej przypadkiem.
9 gwiazdek 

Książka wpisuje się w wyzwanie czytelnicze z bloga Tu się czyta!...
Sylwia wyzywa
Hasło na czerwiec: pożegnania

wtorek, 14 czerwca 2016

Naokoło Świata i Australia: Jens Bjerre 'Ostatni ludożercy'

Okładka książki Ostatni ludożercy  Książka została wydana w serii Naokoło Świata Iskier w 1960 roku w tłumaczeniu Witolda Nowickiego, czyli 5 lat po wydaniu oryginalnym. Traktuje o rezerwatach środkowej Australii i nowogwinejskiej dżungli, do plemion Wailbri, Kukukuku i Kumanów, w świat bumeranga, kamiennych noży i zatrutych strzał, w świat ostatnich ludożerców.

Autor to duński  pisarz, podróżnik i autor filmów dokumentalnych.
Najbardziej zasłynął z ciekawych relacji z pobytu wśród rdzennej ludności Nowej Gwinei.
http://s.lubimyczytac.pl/upload/authors/48903/77641-352x500.jpg?_ga=1.37682854.783421828.1455343182
 Jens Bjerre
Moja opinia: 
Cyklu 'Naokoło Świata' ciąg dalszy. Książka bardzo dobra, traktuje o kulturach jednego z plemion aborygeńskich i kilku plemion z Nowej Gwinei, żyjących z dala od 'białych ludzi' (celowo unikam określenia ;cywilizowanego świata'), odwiedzonych, zaobserwowanych i spisanych przez autora około roku 1950.
Zaletą książki jest znajomość tematu, konkretność i szczegółowość opisu zwyczajów, obrzędów, a nawet opowieści i piosenek obrzędowych. Autor pisze zwięźle, wie co chce zawrzeć, co jest istotne.
Po przeczytaniu pozostaje myśl, iż kultury tradycyjne posiadały całkiem sprawnie działający system społeczny, który był chyba zbyt bezmyślnie niszczony przez białych kolonizatorów. 
7 gwiazdek
 Polecam

poniedziałek, 13 czerwca 2016

Jacek Dehnel 'Krivoklat' - sztuka, pieniądz i hipokryzja. Bohaterowie książek Dehnela - porównanie.

Najnowsza książka Jacka Dehnela ukazała się 2 maja 2016 roku w wydawnictwie Znak Literanova.  Polubiłam tego autora po przeczytaniu jego książki 'Matka Makryna' (podaję link do recenzji zainteresowanym: Jacek Dehnel 'Matka Makryna' - stylizcja i prawdziwa opowieść. O hipokryzji i mitach narodowych i kulturowych )
Autor reprezentuje moje pokolenie. To rocznik 1980, pisarz, poeta, tłumacz. Prowadzi bloga poświęconego międzywojennemu tabloidowi kryminalnemu „Tajny Detektyw”. Autor kilku już cenionych przez czytelników książek, spośród których kilka z nich nominowanych było do Nagrody Nike. Ciekawostką jest, że w ubiegłym roku prowadził ciekawe dyskusje na portalu Lubimy Czytać, w których czytelnicy mieli możliwość rozmowy na tematy starych ulotek i książek, o których wie dużo. 
http://news.o.pl/wp-content/i/2013/07/jacek-dehnel-foto-jakub-golis-2013-08-22-530x642.jpg?9d7bd4
Jacek Dehnel
'Krivoklat' jest więc moją drugą książką tego autora, którą czytałam. Tak się złożyło, że przed jej przeczytaniem oglądałam program literacki, w którym eksperci skrytykowali tę książkę. Jestem jednak człowiekiem, który lubi mieć własne zdanie, więc zasiadłam do czytania. Byłam zachwycona 'Matką Makryną', więc mając do wyboru pomiędzy zaufaniem do ekspertów z tego programu (co do których opinii już kilkakrotnie miałam odmienne zdanie, bo np. zachwycam się 'Ostatnim rozdaniem' Myśliwskiego czy 'Klaśnięciem jednej dłoni' Richarda Flanagana). I tak było teraz. Książka 'Krivolkat' mnie oczarowała i zachwyciła.
Po pierwsze, czytało mi się ją bardzo dobrze, więc kompletnie nie rozumiem narzekań ekspertów na udręki czytelnicze. 
Cała książka jest monologiem wewnętrznym tytułowego Krivoklata, Austriaka, 'kwasowego wandala', osadzonego w szpitalu psychiatrycznym za oblewanie kwasem siarkowym arcydzieł sztuki w galeriach. 
Tradycja świata przedstawionego z punktu widzenia osoby chorej psychicznie albo z punktu widzenia człowieka niedostosowanego społecznie ma wielką tradycję zarówno literacką, jak i filmową. Wywodzi się z tradycji jeszcze średniowiecznych, z tzw. świata na opak. Ale dla mnie najbardziej zapamiętane dzieła w tym nurcie to 'Lot nad kukułczym gniazdem'  oraz książka 'Katedra Marii Panny' Wiktora Hugo. Przecież Qasimodo był człowiekiem wyjętym spod praw społecznym, był wyrzutkiem, był samotny, odtrącony i wyjęty poza nawias. A przecież to jego punkt widzenia na całą sprawę z Esmeraldą, tak nietypowy dla społeczeństwa, dał możliwość autorowi do pokazania szerokiej perspektywy społecznej. 
Tak też jest tutaj. Wszyscy eksperci pisząc o tej książce mówią o pastiszu antymieszczańskiej twórczości Thomasa Bernharda. Już sam termin pastisz sugeruje odtwórczość, naśladownictwo. Według mnie, książka Dehnela niesie z sobą coś więcej niż pastisz, naśladownictwo. To kolejna powieść, która używając stylizacji, pokazuje prawdę o świecie. Napisałam wcześniej, że autor reprezentuje moje pokolenie. Żyjemy w kompletnie innych środowiskach, ale Jego twórczość przemawia do mnie, Jego bohaterowie to osoby, których niezgoda na reguły rządzące światem jest widoczna i w moim widzeniu rzeczywistości. 
Podobnie jak Matka Makryna z poprzedniej książki, Krivolkat to człowiek skrzywdzony i nierozumiany przez otoczenie. W przeszłości próbując szczerze szukać ratunku w otoczeniu, tego ratunku nie uzyskał, bo jego problemy, jego życie wykraczało poza ramy stosunków społecznych, pozorów zewnętrzności. Został zamiast tego skrzywdzony, zrujnowany i osadzony w szpitalu psychiatrycznym. Dopiero te doświadczenia nauczyły go, że szczerość nie popłaca, że społeczeństwu trzeba dać to co chcą zobaczyć, a nie to co jest w istocie swojej. Czyli nauczył się grać z lekarzami mówić ich językiem. Jednocześnie mając swój własny wewnętrzny świat. Czyli znów podobnie jak Matka Makryna. Obie książki pokazują, że światem rządzi hipokryzja. I że jednostki sprzeciwiające się tej zasadzie są odtrącane. 
Wielkim i najważniejszym tematem książki 'Krivoklat' jest sztuka - to jak jest odbierana i co daje ludziom. 
Tytułowy bohater kocha malarstwo i jest ich ekspertem. Mówiąc o chodzeniu do muzeów nazywa to 'spotykaniem dzieł', czyli uznaje dzieła sztuki jako coś więcej niż przedmioty, jako twory niezastępowalne dobrami materialnymi, niedające się przeliczyć na zyski. Prowokuje więc społeczeństwo, oblewając wybrane obrazy kwasem. Czyta potem w gazetach o tym, na ile wyceniono ich straty. Taka jest prawda zewnętrzna. Prawda z jego punktu widzenia jest zaś taka, że na skutek takiego oblania niszczy się werniks, warstwa ochronna obrazu, że samo dzieło przetrwa, że dzieło powinno być przeżywane przez ludzi. Jego irytuje zadowalanie się powierzchownym przeglądaniem dzieł, obiegowymi komentarzami.  Jego zdaniem, w dzisiejszym świecie, tak pełnym muzeów, zwiedzających i albumów z malarstwem, prawdziwych koneserów sztuki jest mało i za bardzo świat nieprzeliczalnej sztuki zmieszał się ze światem pieniędzy. 
Tymczasem w szpitalu psychiatrycznym dostrzegł on wybitnego rysownika Zeytmayera, którego dzieł nie uznano za dzieła, gdyż nikt ich nie wycenił. Czyli dziełem sztuki współcześnie jest coś, co ma wielką wartość. Na to nie zgadza się bohater. Dla niego dzieło sztuki to doświadczenie mistyczne, a także wspomnienie miłości jego życia, ukochanej żony, to coś, czego nie sposób przeliczyć na pieniądze. 
Podsumowując, książka jacka Dehnela 'Krivoklat' przeżyłam intensywnie. Jest to kolejny utwór autora, który mówi o hipokryzji, w którym pojawia się bohater niezgadzający się na reguły rządzące społeczeństwem. Są to sprawy aktualne, dotykające moje pokolenie. Jacek Dehnel jak na razie jest jedynym polskim autorem, w twórczości którego te problemy wysuwają się na plan pierwszy. 
Poza tym, to pisarz  o bardzo sprawnym warsztacie pisarskim, to autor oczytany, a w dodatku o rzadkiej umiejętności stosowania stylizacji językowych tak, żeby wykrzesać z tego swoją własną prawdę o świecie. 
Książkę polecam gorąco.
9 gwiazdek
Za książkę dziękuję wydawnictwu Znak Literanova i stronie Znak.com.pl
 Znalezione obrazy dla zapytania znak literanovaZnalezione obrazy dla zapytania znak.com

sobota, 11 czerwca 2016

Zbigniew Święch 'Skarby tysiąca lat' - historia zawarta w przedmiotach

Książkę 'Skarby tysiąca lat', a konkretnie audiobook w wykonaniu pana Ksawerego Jasieńskiego, znalazłam wtedy, czy znalazłam 'Chrzest Polski' Dowiata, czyli jakieś 2 lata temu. Bo skądś, nie wiem skąd, kołatało się w mojej głowie nazwisko autora. Teraz mam czas na słuchanie, a mniej na czytanie, więc wysłuchałam tej świetnej książki. I się nie zawiodłam! To wspaniała lektura, którą wszystkim polecam. 
Książka ukazała się w Wydawnictwie Wawelskim w 1993 roku, ale nie straciła ona na swojej atrakcyjności. 
Urzekła mnie przedmowa autora sprzed 23 lat, jakże aktualna, że 'książka jest  remedium na bełkot współczesności'. 
Sam autor to, jak się okazuje, autorytet w swojej dziedzinie. Już nawet w książce udowadnia, że w archeologii, historii i rodach arystokratyczny, a także we wszystkich miejscach odnajdywania tych opisywanych skarbów, zna wszystkich. Co przyczynia się do atrakcyjności tej książki. Powiem tylko, że był gościem leśniczówki Simony Kossak! 
Zbigniew Święch

Zbigniew Święch urodził się 9 lutego 1943 w Tarnowie. Jest członkiem The Explorers Club, którego członkami byli: zdobywcy biegunów Roald Amundsen i Robert Peary, astronauci Buzz Aldrin i Neil Armstrong, żeglarz i archeolog Thor Heyerdahl, badaczka życia szympansów Jane Goodall, himalaiści Sir John Hunt, kierownik zwycięskiej wyprawy na Mount Everest i Sir Edmund Hillary, pierwszy zdobywca szczytu, archeolog oceaniczny Robert Ballard, znalazca wraków "Titanica" i "Bismarcka", Gilbert M. Grosvenor, prezes miesięcznika "National Geographic", znani polscy podróżnicy i filmowcy Stanisław Szwarc-Bronikowski, Wojciech Cejrowski i inni (według: https://pl.wikipedia.org/wiki/The_Explorers_Club). 
Napisał trylogię Klątwy, mikroby i uczeni (t. I, W ciszy otwieranych grobów, 1988]; t. II, Wileńska klątwa Jagiellończyka, 1993, t. III Ostatni krzyżowiec Europy. Oddychający sarkofag Warneńczyka?, 1995).
Inne publikacje:
  • Szkatuła z odkryciami
  • Skarby tysiąca lat,
  • Budzenie wawelskiej pani Królowej Jadwigi,
  • Czakram wawelski, największa tajemnica wzgórza,
  • Trzy tajne dokumenty,
  • Dlaczego Fleming przewraca się w grobie (2004)
Odznaczony Krzyżem Kawalerskim Orderu Odrodzenia Polski (1999) oraz Srebrnym Medalem "Zasłużony Kulturze Gloria Artis" (2009).


Książka 'Skarby tysiąca lat' to zbiór esejów na tematy rozmaitych przedmiotów, dzieł sztuki czy miejsc związanych z naszą historią, które zostały odkryte przez naszych historyków, albo edytowane, wszystkie już po wojnie. Mamy opowieści o dwóch mieczach krzyżackich, o rękopisach Kopernika, o dziełach historycznych Lelewela oraz działalności na rzecz krajów jugosłowiańskich z XIX wieku księcia Adama Czartoryskiego, mamy eseje na temat rycin krakowskich i obrazów Leona Kossaka, na temat najdawniejszych dziejów Wiślan oraz galeony, czyli pierwszych statków polskich, zbudowanych przez Zygmunta Augusta albo o żonie Aleksandra Świętochowskiego o około 50 lat młodszej od pisarza! Ale najciekawsze eseje to, według mnie, ten o Puszczy Białowieskiej i jej alei królów polskich oraz historii ochrony tamtejszej przyrody (autor przypomina, że królowie polscy za wycinanie drzew z puszczy karali śmiercią) oraz esej o strażniku skarbów wawelskich Adolfie Szyszko-Bohuszu, człowieku, który uratował wawelskie arrasy przed okupantem i człowiekiem, który z ujmą dla swojego honoru przez całą wojnę dbał, żeby Niemcy nie zrobili z Wawelu potworka architektonicznego w stylu germańskim. Po wojnie odsunięty od swojego ukochanego Wawelu, oskarżony o kolaborację. Święch w tej książce przywrócił należną mu cześć. 
Znalezione obrazy dla zapytania adolf szyszko bohusz
Adolf Szyszko-Bohusz, fot. Narodowe Archiwum Cyfrowe (NAC), .Ze strony http://culture.pl/pl/tworca/adolf-szyszko-bohusz: W latach 1932-39 był profesorem na Wydziale Architektury Politechniki Warszawskiej. Po wybuchu II wojny światowej pracował na Wawelu, sporządzając inwentaryzacje i rysunki. Po wyzwoleniu oskarżony niesłusznie o kolaborację z okupantem, odsunięty od prac na Wawelu, zajął się udziałem w konkursach i nowymi projektami a także tworzeniem krakowskiego wydziału architektury, wówczas jeszcze przy Akademii Górniczo-Hutniczej.
Jest w tej wspaniałej książce wiele innych arcyciekawych esejów, które ciekawią.

Język jest barwny, a układ treści dostosowany do czytelnika. Po eseju obfitującym w fakty, mamy esej bardziej opisowy.  Fakt, że Święch znał połowę archeologów polskich i chyba wszystkich prywatnych i państwowych kolekcjonerów sztuki, sprawia, że książka jest jeszcze ciekawsza, bo poznajemy renowację polskich zabytków historycznych 'od kuchni'. 

Polecam gorąco tę książkę! 

8 gwiazdek


środa, 8 czerwca 2016

Jaume Cabré 'Cień eunucha' - pamięć i tożsamość

RECENZJA PREMIEROWA

Możliwość recenzowania książki tego pisarza uważam za wielkie wyróżnienie pod moim adresem. Po przeczytaniu 'Wyznaję' chciałam bowiem posiadać jego książki na własność, ale jakoś się nie udawało. 'Po 'Wyznaję' mam lukę w czytaniu jego dzieł, a teraz 'Cień eunucha'. 
Jaume Cabré
Miała to być recenzja premierowa i taka będzie, choć lekko się przesunęła od premiery książki, która ukazała się 18 maja 2016 roku w wydawnictwie Marginesy w tłumaczeniu Anny Sawickiej. 
Dla wyjaśnienia, podaję, że powieść ta w Polsce ukazuje się 20 lat po wydaniu jej w Hiszpanii. Tam była ona 8 powieścią autora, po 'Jaśnie Panu', a przed 'Głosami Pamano' i 'Wyznaję'.  

Czyli, czas na recepcję książek tego wspaniałego autora w Polsce dopiero nadszedł. Zastanawiałam się nad tym fenomenem czytając 'Cień eunucha' i myślę, że potrafię to wyjaśnić. Przynajmniej sobie samej. 
Książka ma mniejszy zakres czasowy niż 'Wyznaję', ale za to równie wyrafinowany jest w niej język i narracja. To w Trójce pan Nogaś zwrócił uwagę na zabieg językowy w książce polegający na tym, że akapit zaczyna się pierwszoosobowo, a kończy trzecioosobowo. Poza tym, ciągle widać pisane wielką literą nowe określenia osób, w tym samego narratora, Miquela. Według mnie świadczy to o rozpaczliwych próbach nadania sobie tożsamości, takiego krzyku rozpaczy duchowego narratora, który przeżywa kryzys tożsamości. Do tego wrócę. 

Cała narracja opiera się na pobycie Miquela Gensana w restauracji z piękną Julią, której ma opowiedzieć o swoim przyjacielu, zmarłym parlamentarzyście Bolosie. Ta opowieść przeradza się w spowiedź życia narratora, a przyczyną tego jest miejsce. Restauracja ta bowiem to była rezydencja rodziny, którą stracili w smutnych okolicznościach. 
Narrator płynnie balansuje w czasie i wspomnieniach. Sama narracja to mistrzostwo pisarskie. Nawet dialogi w książce to wielka sztuka płynnego przechodzenia od miejsca do miejsca. Książkę czytałam więc z zachwytem  filologa, rozpływając się nad każdą stroną. 

Ułożywszy te wspomnienia w układ utworu muzycznego Alana Berga, autor dzieli opowieść na dwie części: 'Sekret aorystu' (Za Wikipedią: Aoryst (gr. ἀόριστος aoristos – „nieokreślony” lub „nieograniczony”), czasem nazywany z łaciny aoristus – czas lub aspekt gramatyczny, występujący w niektórych językach. W wielu językach pełni przede wszystkim funkcję czasu przeszłego dokonanego (często przeciwstawionego jednak perfectum, mogącemu także wyrażać czynności dokonane, ale o bliższym niż aoryst związku z teraźniejszością), znane są jednak również użycia aorystu jako aspektu czasu przyszłego, trybu przypuszczającego lub życzącego (optativus)), i drugą część pt. 'Pamięci anioła'. Te części z kolei dzielą się na dwie następne, nazwane terminami muzycznymi: Andante, Allegretto, Allegro, Adagio. Wszystko wyjaśnia się na końcu książki. 
Czytając książkę byłam zawiedziona bohaterami i wydarzeniami. Nie da się bowiem ukryć, że zarówno we wspomnieniach Miquela, jak i Maurycego, dominowało rozczarowanie, zawiedzione nadzieje, beznadzieja, stracone szanse. Rodzina się rozpadła i wymarła śmiercią naturalną. Stracono również siedzibę rodu. A wszystko na tle historii Hiszpanii, historii dyktatury Franco. Widać różnicę pokoleń i konflikt romantyków z pozytywistami. Pokolenie ojca Miquela było pozytywistyczne. Skupiał się on na swojej fabryce włókienniczej. Syn zaś 'wdał się w wuja' Maurycego i żył ideałami: sztuką, opozycją. Ani jego pokolenie, ani pokolenie ojca nie odniosło zwycięstwa. Wszystko się rozpłynęło jak sen. A przeszłość rodziny żyje jedynie w głowie ostatniego potomka rodu, narratora Miquela, który sam o sobie mówi, że jest eunuchem. Ma do tego powody, bo cała jego walka opozycyjna rozpłynęła się. To stracone pokolenie. Majątek - zaprzepaszczony. Rodzina - rozbita wymarła. Miłość - nie ma. Potomstwo - brak. Nawet tworzyć nie potrafi, a jedynie pisać o sztuce. Tworzył wuj Maurycy, ale jego 'dzieło' okazało się destrukcyjne... 
Pozostało tylko doświadczać zmysłowych radości, zapominać się w ramionach kobiet, tak jak zapominali o byciu nieszczęśliwymi przyjaciele i rówieśnicy Miquela: Bolos i Rovira. 
Zastanawiałam się nad sensem tego ciągu wydarzeń i niepowodzeń w książce i doszłam do wniosku, że autor opisał całe swoje pokolenie, pokolenie 47, które wywalczyło demokrację, ale które żyło potem rozczarowane rzeczywistością.  
Nasuwa się analogia do naszej historii. Niedawno taką próbę podsumowania doświadczeń pokoleniowych ludzi Solidarności podjął Jacek Hugo-Bader.  Wydaje mi się, że słusznie Polacy, w tym ja, zaczęliśmy się zaczytywać w książkach Cabre. Oba narody (polski i kataloński) łączy bowiem trudna historia, zniewolenie, dyktatury i rozczarowanie ideałami. Wnioski tego pisarza i mądrego człowieka są pesymistyczne: z ideałów niewiele zostaje. Jednakże zawsze muszą być takie generacje, które przedkładają idee nad prozaiczność. Ale trzeba być świadomym, że pozostaje pustka, a życie toczy się dalej. Świat chyba jest jak ta restauracja z powieści. Był dom, świetność, splendor. Wszystko przeminęło. Pozostały po tym przedmioty i drzewa. A na miejsce jednych przyszli inni, którzy jak ten kelner nie dbają o to co było przed nimi. Z cynizmem nowego pokolenia domagają się swojego, a nawet gardzą zgorzkniałym klientem, który zamiast jeść, to coś wspomina i dodaje pracy im. Być może ta rezydencja to metafora świata, albo Europy. 
W każdym razie książka jest piękna, nieoczywista i wymagająca dłuższego pomyślenia. I napisana wspaniale, po mistrzowsku.

Zapraszam do jej lektury. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy:
 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo MArginesy

10 gwiazdek.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...

Jeśli życzycie sobie kupić książki na stronie Paka Książek przez ten link to jest to tu: