środa, 8 czerwca 2016

Jaume Cabré 'Cień eunucha' - pamięć i tożsamość

RECENZJA PREMIEROWA

Możliwość recenzowania książki tego pisarza uważam za wielkie wyróżnienie pod moim adresem. Po przeczytaniu 'Wyznaję' chciałam bowiem posiadać jego książki na własność, ale jakoś się nie udawało. 'Po 'Wyznaję' mam lukę w czytaniu jego dzieł, a teraz 'Cień eunucha'. 
Jaume Cabré
Miała to być recenzja premierowa i taka będzie, choć lekko się przesunęła od premiery książki, która ukazała się 18 maja 2016 roku w wydawnictwie Marginesy w tłumaczeniu Anny Sawickiej. 
Dla wyjaśnienia, podaję, że powieść ta w Polsce ukazuje się 20 lat po wydaniu jej w Hiszpanii. Tam była ona 8 powieścią autora, po 'Jaśnie Panu', a przed 'Głosami Pamano' i 'Wyznaję'.  

Czyli, czas na recepcję książek tego wspaniałego autora w Polsce dopiero nadszedł. Zastanawiałam się nad tym fenomenem czytając 'Cień eunucha' i myślę, że potrafię to wyjaśnić. Przynajmniej sobie samej. 
Książka ma mniejszy zakres czasowy niż 'Wyznaję', ale za to równie wyrafinowany jest w niej język i narracja. To w Trójce pan Nogaś zwrócił uwagę na zabieg językowy w książce polegający na tym, że akapit zaczyna się pierwszoosobowo, a kończy trzecioosobowo. Poza tym, ciągle widać pisane wielką literą nowe określenia osób, w tym samego narratora, Miquela. Według mnie świadczy to o rozpaczliwych próbach nadania sobie tożsamości, takiego krzyku rozpaczy duchowego narratora, który przeżywa kryzys tożsamości. Do tego wrócę. 

Cała narracja opiera się na pobycie Miquela Gensana w restauracji z piękną Julią, której ma opowiedzieć o swoim przyjacielu, zmarłym parlamentarzyście Bolosie. Ta opowieść przeradza się w spowiedź życia narratora, a przyczyną tego jest miejsce. Restauracja ta bowiem to była rezydencja rodziny, którą stracili w smutnych okolicznościach. 
Narrator płynnie balansuje w czasie i wspomnieniach. Sama narracja to mistrzostwo pisarskie. Nawet dialogi w książce to wielka sztuka płynnego przechodzenia od miejsca do miejsca. Książkę czytałam więc z zachwytem  filologa, rozpływając się nad każdą stroną. 

Ułożywszy te wspomnienia w układ utworu muzycznego Alana Berga, autor dzieli opowieść na dwie części: 'Sekret aorystu' (Za Wikipedią: Aoryst (gr. ἀόριστος aoristos – „nieokreślony” lub „nieograniczony”), czasem nazywany z łaciny aoristus – czas lub aspekt gramatyczny, występujący w niektórych językach. W wielu językach pełni przede wszystkim funkcję czasu przeszłego dokonanego (często przeciwstawionego jednak perfectum, mogącemu także wyrażać czynności dokonane, ale o bliższym niż aoryst związku z teraźniejszością), znane są jednak również użycia aorystu jako aspektu czasu przyszłego, trybu przypuszczającego lub życzącego (optativus)), i drugą część pt. 'Pamięci anioła'. Te części z kolei dzielą się na dwie następne, nazwane terminami muzycznymi: Andante, Allegretto, Allegro, Adagio. Wszystko wyjaśnia się na końcu książki. 
Czytając książkę byłam zawiedziona bohaterami i wydarzeniami. Nie da się bowiem ukryć, że zarówno we wspomnieniach Miquela, jak i Maurycego, dominowało rozczarowanie, zawiedzione nadzieje, beznadzieja, stracone szanse. Rodzina się rozpadła i wymarła śmiercią naturalną. Stracono również siedzibę rodu. A wszystko na tle historii Hiszpanii, historii dyktatury Franco. Widać różnicę pokoleń i konflikt romantyków z pozytywistami. Pokolenie ojca Miquela było pozytywistyczne. Skupiał się on na swojej fabryce włókienniczej. Syn zaś 'wdał się w wuja' Maurycego i żył ideałami: sztuką, opozycją. Ani jego pokolenie, ani pokolenie ojca nie odniosło zwycięstwa. Wszystko się rozpłynęło jak sen. A przeszłość rodziny żyje jedynie w głowie ostatniego potomka rodu, narratora Miquela, który sam o sobie mówi, że jest eunuchem. Ma do tego powody, bo cała jego walka opozycyjna rozpłynęła się. To stracone pokolenie. Majątek - zaprzepaszczony. Rodzina - rozbita wymarła. Miłość - nie ma. Potomstwo - brak. Nawet tworzyć nie potrafi, a jedynie pisać o sztuce. Tworzył wuj Maurycy, ale jego 'dzieło' okazało się destrukcyjne... 
Pozostało tylko doświadczać zmysłowych radości, zapominać się w ramionach kobiet, tak jak zapominali o byciu nieszczęśliwymi przyjaciele i rówieśnicy Miquela: Bolos i Rovira. 
Zastanawiałam się nad sensem tego ciągu wydarzeń i niepowodzeń w książce i doszłam do wniosku, że autor opisał całe swoje pokolenie, pokolenie 47, które wywalczyło demokrację, ale które żyło potem rozczarowane rzeczywistością.  
Nasuwa się analogia do naszej historii. Niedawno taką próbę podsumowania doświadczeń pokoleniowych ludzi Solidarności podjął Jacek Hugo-Bader.  Wydaje mi się, że słusznie Polacy, w tym ja, zaczęliśmy się zaczytywać w książkach Cabre. Oba narody (polski i kataloński) łączy bowiem trudna historia, zniewolenie, dyktatury i rozczarowanie ideałami. Wnioski tego pisarza i mądrego człowieka są pesymistyczne: z ideałów niewiele zostaje. Jednakże zawsze muszą być takie generacje, które przedkładają idee nad prozaiczność. Ale trzeba być świadomym, że pozostaje pustka, a życie toczy się dalej. Świat chyba jest jak ta restauracja z powieści. Był dom, świetność, splendor. Wszystko przeminęło. Pozostały po tym przedmioty i drzewa. A na miejsce jednych przyszli inni, którzy jak ten kelner nie dbają o to co było przed nimi. Z cynizmem nowego pokolenia domagają się swojego, a nawet gardzą zgorzkniałym klientem, który zamiast jeść, to coś wspomina i dodaje pracy im. Być może ta rezydencja to metafora świata, albo Europy. 
W każdym razie książka jest piękna, nieoczywista i wymagająca dłuższego pomyślenia. I napisana wspaniale, po mistrzowsku.

Zapraszam do jej lektury. 

Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy:
 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo MArginesy

10 gwiazdek.

9 komentarzy:

  1. Leży sobie ta książka i spokojnie czeka. Dziś powinnam skończyć Romanowów to się wezmę za coś lżejszego, a później już Cabre

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Po 'Romanowach' rzeczywiście trzeba się odmóżdżyć....Wciąż myślę co to były za dudy, które zmieszczono Iwanowi w nozdrza.
      A 'Cień eunucha' czyta się szybciej niż myślałam.

      Usuń
  2. Ja na razie nie czytałam tego autora, ale przyznaję, że mnie kusi. Tylko nie wiem od jakiej książki najlepiej zacząć.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Z dwóch które czytałam proponowałabym zacząć od 'Wyznaję'.

      Usuń
  3. Skoro tak zachwalasz autora, to nie mam wyjścia - będę musiała przeczytać i zobaczyć o co cały ten raban :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Nie czytałaś żadnej? To zacznij od 'Wyznaję'. 'Cień eunucha' jest trudniejszy.

      Usuń
  4. Do mnie niedawno doszła książka z Marginesów i ogromnie się cieszę! Musi jednak chwileczkę poczekać, bo teraz czytam Moją walkę 4, ale zaraz po skończeniu biorę się za Cabre :) Czytałam wszystko tego autora i jestem zachwycona, uwielbiam. Co więcej, byłam na spotkaniu z nim w Warszawie w ramach Apostrofu (relacja na mojej stronie, jakbyś była zainteresowana) i jestem kompletnie zafascynowana. Tak pięknie opowiadał o "Cieniu Eunucha", do tego teraz Ty opowiadasz równie pięknie... Ach, nie mogę się doczekać lektury!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To dosyć późno dostałaś 'Cień eunucha'. A 'Moja walka' jak Ci się podoba? Bo ja jeszcze nie czytałam.

      Usuń
  5. Twórczość Cabre mam dopiero w planach :)

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...