wtorek, 5 lipca 2016

Melchior Wańkowicz 'Królik i oceany. W ślady Kolumba'

Znalezione obrazy dla zapytania Melchior Wańkowicz
Melchior Wańkowicz
Okładka książki Królik i oceany   Twórczość pana Wańkowicza lubię czytać i cenię, ale ta książka mi się nie spodobała. Było kilka jej wydań, nawet ostatnio widziałam je w Taniej Książce w wydaniu Prószyński i S-ka .
 'Królik i oceany' to druga część tryptyku amerykańskiego Wańkowicza pod tytułem 'W ślady Kolumba', napisanego podczas pobytu Wańkowicza na emigracji po 1945 roku. Na stronie wydawnictwa zacytowano słowa autora o tym cyklu i tym czasie:
 "Królik i oceany" to drugi tom amerykańskiego tryptyku podróżniczego Melchiora Wańkowicza pt. "W ślady Kolumba", o którym sam autor pisał: "Trzy książki, które wydaję, powstały z ciągłej włóczęgi. Zamiast osła miałem rozklekotane auto, a zamiast jałmużny – honoraria za odczyty w ogromnym zasięgu lądów Ameryki i Kanady" (http://www.proszynski.pl/W_slady_Kolumba__Krolik_i_oceany-p-30234-.html).
Znów zacytuję internet, a konkretnie Wikipedię:
14 czerwca 1956 Wańkowicz otrzymał obywatelstwo amerykańskie (obywatelem amerykańskim formalnie pozostał do końca życia, chociaż w 1964 ustnie zrzekł się go w wyniku wytoczonego mu procesu), ale już jesienią tego roku, na fali październikowej odwilży, na kilka tygodni przyjechał do Polski. Następnie powrócił do Stanów Zjednoczonych, gdzie przez rok wraz z żoną objeżdżał kraj samochodem i zbierał materiały do swojej trylogii 'W ślady Kolumba'. 27 maja 1958 Wańkowicz powrócił do Polski na stałe, rok wcześniej, w 1957, jego książki – były to 'Szczenięce lata' i 'Ziele na kraterze'' – ukazały się po raz pierwszy w PRL. 
 Czyli cykl powstawał w latach 50-tych. Ta sama Wikipedia podaje, iż cykl wydano w 1968.

Moja opinia o książce:
 Książka napisana lekkim, gawędziarskim stylem. Wiele ciekawych historyjek, wiele autentycznie spotkanych ludzi, ale i wiele faktów, cyfr i danych. W sumie kalejdoskop USA i Meksyku z lat 50-60 i celna diagnoza społeczeństwa technokratycznego - jak to zdefiniował autor, Melchior Wańkowicz. W czasach ukazania się książki, Polacy czytali to jak opowieść z Marsa, a teraz 'to przyszło do nas'. Mamy więc rozebrany do atomów model działania społeczeństwa 'zachodniego', teraz już naszego społeczeństwa. Nie wiem, czy to przykre, czy pocieszające. Ocena należy do nas, a na pewno przyda się Wańkowiczowskie przymrużenie oka i jego poczucie humoru. 
6 gwiazdek

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...