wtorek, 2 sierpnia 2016

Maria Teresa Tran Thi Lei-Wilkanowicz 'Z Wietnamu do Polski. Opowieść córki mandaryna'

Z Wietnamu do Polski. Opowieść córki mandaryna Do przeczytania książki skłonił mnie jej tytuł, sugerujący opowieść o kraju, którego nie znam, a właściwie znam tylko z filmów o wojnie, w której uczestniczyły wojska amerykańskie. O kulturze, o ludziach nie wiem nic. Imiona autorki sugerują również związki z chrześcijaństwem wietnamskim. Zapowiadało się więc ciekawie. A właściwie nie wiedziałam nic do czasu przeczytania tej autobiografii.
Jest to autobiografia kobiety wybitnej, mądrej, otwartej na świat, a przy tym bardzo świadomej swojej kultury, korzeni i kobiety, którą los rzucił daleko w świat. Z Wietnamu do Polski, bo u nas to znalazła miłość. 
Zdjęcie autorki. Ze strony http://www.instesw.ebox.lublin.pl/ed/biogramy/wilkanowicz_lai.html.po:Maria Teresa Tran-thi-Lai-Wilkanowicz, ur. 1929 r. w Tham Phu (Wietnam). Studiowała literaturę wietnamską i francuską na Uniwersytecie w Sajgonie i w Paryżu. W latach 1954-1964 współpracownik "Pax Romana Journal", a później przedstawiciel Pax Romana w UNESCO (w Paryżu, w ramach organizacji pozarządowych).
Od 1964 mieszka w Polsce, pracuje jako tłumacz z polskiego na francuski i wietnamski (m.in. książki kard. Karola Wojtyły Znak sprzeciwu na francuski oraz Dzienniczka s. Faustyny na wietnamski).

Szukając informacji o tej książce kilka dni temu znalazłam taką, iż wydanie francuskie tej książki pochodzi z roku 1960, a na polski przetłumaczono ją dopiero w latach dziewięćdziesiątych. Nie wiem czy to prawda. Wydanie, które tu zamieszczam, pochodzi z wydawnictwa Znak, z roku 2004. Sama autorka zmarła w roku 2014, o czym można przeczytać na następującej stronie internetowej: http://tischner.pl/aktualnosc/982/1/pozegnanie-teresy-wilkanowicz
zdjecie
Autorka, Maria Teresa Trân Thi Lāi-Wilkanowicz z mężem Stefanem Wilkanowiczem. Źródło zdjęcia: http://tischner.pl/aktualnosc/982/1/pozegnanie-teresy-wilkanowicz
 A to inna informacja, związana z biografią autorki, jaką znalazłam w Internecie. Jest to zdjęcie córki Marii Teresy Tran, Marzeny, Orchidei (Lan), o dzieciństwie której mamy wzmianki w książce:
flickr:8110622607
(22.10.2012) Kultura - Autorka autobiografii pt. "Lan, czyli Orchidea" - Marzena Wilkanowicz jest publicystką, do niedawna naczelnym redaktorem polskiej edycji magazynu 'Elle", córką pani Marii Teresy Tran Thi Lai Wilkanowicz i Stefana Wilkanowicza, założyciela i długoletniego redaktora naczelnego miesięcznika "Znak". Źródło: http://www.benviet.org/kultura:lan-czyli-orchidea
Moja opinia o książce:
Książkę autorka snuje wolno i starannie. Nie jest to lektura bardzo dynamiczna, ale za to plastyczna. Autorka odtwarza świat swojego dzieciństwa, dom, ogród, szkołę, a nawet smaki i zapachy. Potem z delikatnością mówi o czasach zmian w Wietnamie, gdy obalono kolonializm i próbowano narzucić komunizm. Ojciec autorki był ważną postacią, był mandarynem, a przy tym chrześcijaninem w otoczeniu buddystów i konfucjanistów, więc autorka ma o tych czasach sporo do powiedzenia o szacunku dla swojej wiary i wiary innych.
Autorka była osobą zdolną i chyba bardzo świadomą siebie i swoich korzeni. To jej pozwoliło wyjechać w świat, emigrować do Europy, bez utraty cząstki siebie. Druga część książki poświęcona jest życiu w Polsce. Okazało się, że autorka pracowała i żyła w Krakowie, w środowisku Znaku i inteligencji chrześcijańskiej, dzieci prowadziła na msze księdza Tischnera. Znała też Karola Wojtyłę.
Przeczytawszy tą ciekawą autobiografię poczułam się ubogacona wewnętrznie, ale i pomyślałam sobie, że dziwne są czasami losy ludzkie. Nasza pani Maria Teresa chyba nie przypuszczała, że wzrastając w środowisku elity Wietnamu, w środowisku tradycyjnie wietnamskim, drugą część życia spędzi w odległej Polsce! Można być Wietnamką i Polką jednocześnie. Ta książka to pokazuje.
8 gwiazdek

2 komentarze:

  1. Przyszło jej żyć w ciekawych czasach zarówno w swojej ojczyźnie jak i w tej, którą sobie wybrała na dalsze lata życia. Myślę, że faktycznie warto byłoby poznać jej wspomnienia. Tym bardziej, że związana była ze środowiskiem Krakowskim.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tragiczne czasy. A ona tak powściągliwie mówi o swoich rozczarowaniach, za to mówi o wujku, który planował żyć z uprawy ryżu, a wylądował w USA jedząc ryż z torebki, że to tragedia była dla niego, że życiowe rozczarowanie i wykulturowienie, ale że nie było innej opcji.
      Ale czytając o dzieciach pani Marii Teresy, które interesują się kulturą wietnamską widzę, że udało jej się przekazać im to co najistotniejsze w jej kulturze było.
      A wspomnienia z Krakowa - naprawdę godne przeczytania. O Tischnerze, Karolu Wojtyle i straganiarkach krakowskich.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...