sobota, 6 sierpnia 2016

Umi Sinha 'Miejsce na ziemi' - o trudnej przynależności, o trudnej historii, o dojrzewaniu i miłości, która ma wiele twarzy

Powieść "Miejsce na ziemi' ukazała się w Polsce 15 czerwca 2016 roku w wydawnictwie Marginesy. Niestety nie udało mi się zrecenzować jej premierowo. Moje pochwały nad tą książką nie są więc pierwszymi. Ale najzupełniej zasłużonymi. Przetłumaczył książkę Robert Waliś, a niesamowitą okładkę zaprojektowała Anna Pol.
Świetna książka, którą czyta się jednym tchem. Autorką jest pisarka, która urodziła się i wychowała w Indiach, ale studia ukończyła na University of Sussex w Wielkiej Brytanii. To ważna informacja, bo ten autentyzm i głębia doświadczeń wielokulturowości i zakorzenienia w dwóch krajach, tak ważna w powieści, jest widoczna w powieści.
Książka jest sagą rodzinną, a jej akcja toczy się jednocześnie w trzech pokoleniach rodziny: opowieść toczny naprzemiennie babka Cecily, jej syn Henry i wnuczka Lily. Wszystkich łączy obywatelstwo brytyjskie i zamieszkanie w Indiach kolonialnych u schyłku XIX wieku aż do I wojny światowej, która tę epokę kolonialną zakończyła. Z historii wiemy, że kolonializm na świecie skończył się w latach 60-tych XX wieku, ale tu w tej książce pokazano jego pierwsze pęknięcia. Gdy obywatele jednego kraju czują się w innym lepsi lub gorsi od innych, gdy ludzie chcą panować nad innymi i gdy stopniowa frustracja klasy poniżanej przemienia się w bunt, zazwyczaj krwawy. Książkę można więc odbierać jako opowieść o kolonializmie.
Autorka, źródło zdjęcia: http://www.marginesy.com.pl/autor/202

Nie jest to jednaj jedyna możliwa interpretacja tej niezwykłej i pełnej rozmaitych: dobrych i złych namiętności powieści. 'Miejsce na ziemi' to również opowieść o sekretach rodzinnych, o grzechach przodków i o tajemnicach, które stopniowo ujawniane przytłaczają i jednocześnie uwalniają od życia przeszłością. Tak się właśnie dzieje z Lily, w której losach ujawniły się 'grzechy przodków', a jednocześnie dziewczynce, która najbardziej z całej trójki bohaterów żyła po swojemu, często wbrew konwenansom swojej grupy społecznej. Pod koniec książki, gdy już poznała wszystkie brudy rodzinne, stwierdziła: 'Wtedy po raz pierwszy to czuję: ciężar przeszłości, który nas przytłacza. Dostrzegam, że choćbyśmy się starali, nie mamy szans zerwać pęt i pokierować władnym życiem'. A jednocześnie tytuł tej powieści po angielsku brzmi 'Belonging', czyli 'Przynależność', bo czyż nie jest tak, że to co nas przytłacza, sprawia jednocześnie, że jesteśmy do tego miejsca przywiązani? Bez poczucia przynależności nie byłoby rodziny, narodu, państwa....
A tak w ogóle jest to pasjonująca powieść o namiętności i jej braku, o zazdrości i grzechach, o rzeziach i odwadze, aż wreszcie o miłości niespełnionej i o tym, że są sprawy, które łączą ludzi na całe życie.
Aż wreszcie jest to historia haftu na pewnym obrusie, którego śmiercionośna treść jest odkryta dopiero na końcu książki....
Polecam tę książkę gorąco!

9 gwiazdek
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy:
 Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo marginesy

2 komentarze:

  1. Pamiętam, że kiedyś pokazałaś tę książkę i okładka mi się spodobała :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Okładka oddaje niesamowity klimat książki. Autorce udało się stworzyć niebanalną historię. Wspaniała i klimatyczna.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...