piątek, 30 września 2016

Henning Mankell 'Morderca bez twarzy': zbrodnia w czasach Wędrówki Ludów

Okładka książki Morderca bez twarzy Henninga Mankella nie będę nikomu przedstawiać, bo wszyscy już znają serię o Kurcie Wallanderze, wszyscy ją czytali, wszyscy poza mną. Ja dopiero nadrabiam zaległości. Czytałam tylko 'O krok' i 'Psy z Rygi'. Wybrałam formę słuchaną. Ale okładka, którą tu przedstawiam, to okładka wydania papierowego, wydanego przez W.A.B. z 2004 roku. Książka 'Morderca bez twarzy' ukazała się oryginalnie w 1991 roku. 
Problemy, jakie porusza ta powieść, to problem imigrantów oraz braku kontroli nad przyjmowaniem ich do krajów europejskich oraz problem z ruchami ksenofobicznymi, na odłamem narodowców, którzy dążą do pozbycia się wszelkich obcokrajowców . Okazało się, że Mankell miał 'nosa' do oceny problemów społecznych. Przecież lata po napisaniu 'Mordercy bez twarzy' swoich mordów dokonał Anders Behring Breivik. Ja, i każdy w miarę rozsądny obserwator rzeczywistości zauważa też niegasnące, a nawet radykalizujące się nacjonalizmy nie tylko w Skandynawii, ale i w Polsce. 
Ale wróćmy do książki. To kryminał skandynawski, a więc krwawy, opisujący morderstwa okrutne, krwawe. Odkrywa je komisarz Wallander, który, poza bystrym umysłem, ma też swoje wady oraz problemy osobiste. Intryga rozwija się powoli. W trakcie śledztwa pojawiają się nowe tropy. Czytelnik może śledzić śledztwo i typować mordercę wraz z policjantami. Nie jest jednak tak jak to było w kryminałach typu Agathy Christie, że czytelnik otrzymywał wszystkie tropy na początku. Tutaj potrzebne jest śledztwo, jakieś błędy morderców, dodatkowi świadkowie. Ale i tak na końcu rozwiązanie zaskakuje. 
Książka była bardzo ciekawa, nie przytłaczała nadmiarem wątków obyczajowych. Zaciekawiła mnie problematyka powieści i jej aktualność. 
Do Wallandera już wróciłam, ażeby wreszcie poznać całą serię, a następnie obejrzeć serial (a raczej oba seriale) koniecznie we właściwej kolejności: najpierw książka, a potem film. 
9 gwiazdek

czwartek, 29 września 2016

Joanna Łenyk-Barszcz 'Poza horyzont. Polscy podróżnicy'

Książka ukazała się 24 czerwca 2016 roku w wydawnictwie Fronda. Książka dofinansowana została ze środków Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego.  To piękna, wspaniale wydana, z ilustracjami, o bogatej treści książka, więc był to dobrze spożytkowany cel.
PatroniKolor2

Autorami jej są: Joanna Łenyk-Barszcz i Przemysław Barszcz. 
Joanna Łenyk-Barszcz
Joanna Łenyk-Barszcz
Jonana Łenyk-Barszcz to filozof i kulturoznawca, podróżnik, która odwiedziła Amerykę Południową, Centralną i Amerykę Północną, koleją transsyberyjską pokonała przestrzenie Azji, pływała z rybakami po Bajkale, przemierzyła mongolski step. Autorka publikacji podróżniczych i filozoficznych (podaję za Wydawnictwem Fronda: https://wydawnictwofronda.pl/autorzy/joanna-lenyk-barszcz).
Przemysław Barszcz
Przemysław Barszcz
Przemysław Barszcz to leśnik i przyrodnik. Prezes Polskiej Fundacji Przyrodniczo-Leśnej. Autor licznych artykułów przyrodniczych i historycznych (m.in. tygodnik „wSieci”, miesięcznik „Fronda”, „Mały Gość”, periodyki dla dzieci niewidomych: „Promyczek” oraz „Światełko”). Popularyzator polskiej (i nie tylko) przyrody. Z Indianami Warao pływał po delcie Orinoko (https://wydawnictwofronda.pl/autorzy/przemyslaw-barszcz).

Książka opisuje dwanaście postaci Polaków, którzy w różnych czasach podróżowali w misjach, żeby poznawać przyrodę, żeby zdobywać tereny, żeby walczyć, żeby wyjść za mąż i swoją postacią pokazali, że Polacy byli w różnych miejscach i uczestniczyli w ważnych dla świata misjach. Pierwsze opowiadanie to opowiadanie o Świętosławie, córce Mieszka Pierwszego, którą wydano za mąż za wodza Wikingów (dla porównania podaję link do artykułu, który rozważa możliwość tego, iż ona nie istniała: http://historia.wp.pl/title,Swietoslawa-legendarna-corka-Mieszka-I-i-krolowa-wikingow,wid,18192736,wiadomosc.html). 
Następne postacie były równie ciekawe: Jaksa Gryfita, Benedykt Polak, Gaspar da Gama, rzemieślnicy z Jamestown, Michał Boym, Krzysztof Arciszewski, Maurycy Beniowski, Józef Warszewicz, Jan Kubary, Benedykt Dybowski.Uczestniczyli oni w wyprawach krzyżowych, w zasiedlaniu Nowego Świata, w chrystianizacji Chin i poznawaniu bezkresu Rosji: Bajkału i Kamczatki.Wszyscy ci ludzie pokazani zostali w dobrym świetle, jako ludzie pracowici, ciekawi świata, pełni pasji, ale odżegnujący się od kolonizacji siłą. Przykładem był rozdział o rzemieślnikach z Jamestown, którzy w przeciwieństwie do osiedleńców pochodzenia brytyjskiego potrafili ciężko pracować, zdobywać pożywienie i handlować z Indianami.
Moim ulubieńcem był i jest Benedykt Dybowski. Jego postać i pasja intryguje mnie od dawna. To człowiek, który nawet na zesłaniu żył swoją miłością do przyrody i do nauki. Postać bardzo pozytywna, która sprawia, że człowiek zaczyna myśleć o tym, że w każdym miejscu, w jakim nam przyszło żyć, powinniśmy nie porzucać swoich pasji. 
Książka jest bogato ilustrowana.






Styl pisania to opowiadanie narracyjnie. Język jest barwnym nasączony barwnymi opisami przeżyć i uczuć podróżników. Są dialogi. Wszytko to sprawia, że książkę czyta się jednym tchem i że jest to książka dla każdego. Jest ciekawa po prostu i nie nuży. Na końcu jest bibliografia, która odsyła do innych źródeł. 

Książkę oceniam na 9 gwiazdek

Za książkę dziękuję wydawnictwu Fronda:
Wydawnictwo Fronda

wtorek, 27 września 2016

Terry Denby 'Spoilt': o trudnym dzieciństwie

Spoilt    Książkę kupiłam kiedyś za złotówkę, bo spodobała mi się okładka i tematyka: trudne dzieciństwo dziecka. Przemoc wobec dzieci jest zawsze oburzająca, poruszająca i zmuszająca do moralnego protestu.
Książka została wydana w 2008 roku przez wydawnictwo  Hodder & Stoughton. Jest to jedyna książka tego autora. Pełen jej tytuł brzmi:
'Spoilt: the abandoned child who had nowhere to run - an astonishing survival story: The Abandoned Child Who Had Nowhere to Turn - An Astonishing Survival Story'.
Książka zdaje się być opowieścią autobiograficzną, na co wskazuje imię bohatera, ale brak jest w internecie danych o autorze. Pozostaje więc książka jako źródło informacji. A książka ma prawo do fikcji. Cierpienie dziecka jest jednak prawdziwe. I o tym jest ta opowieść.
Czytałam ją 4 lata temu, więc troszkę mi umknęło. Moja recenzja nie będzie więc wyczerpująca. Główny bohater i narrator, Terry, opowiada o swoim dzieciństwie w latach 50-tych. Urodził się i najwcześniejsze lata spędził w biednej dzielnicy Londynu we Wschodnim Londynie.  Matka chłopca nie dba o niego. Dziecko zmuszone jest godzinami chodzić po ulicach. Wkrótce z domu matki chłopiec zostaje przeniesiony do domu opieki, prowadzonego przez Auntie Blodwen. Tam też doświadcza przemocy. Jego jedynym przyjacielem był pies Jenny. Książka jest spowiedzią człowieka, który wspomina najgorsze traumy z dzieciństwa, ale i mówi o tym, jak z tego wyszedł, w jaki sposób dał sobie radę i nie poddał się życiu i złym ludziom.
 Oto cytat z książki: 'In the coming weeks and months I was further humiliated by Auntie Blodwen. The beatings were usually around the head or on the back of the legs, the arms or bare bottom. Auntie Agnes would hold me down in the office, the cloakroom, or in the cellar, while Auntie Blodwen laid into me. I was now totally exposed to the wilfulness and madness of these adults . . . I was in care'.

Być może natkniecie się gdzieś na tę ciekawą książkę, gdyż przynajmniej jeden egzemplarz krąży po Polsce (mój, bo oddałam go koleżance). Warto jest ją przeczytać, bo to książka, która poraża autentyzmem, ale przy tym tchnie typowo anglosaskim poczuciem optymizmu i tego, że z najgorszych chwil w życiu można wyjść, że z najgorszymi traumami można się uporać. 
Książkę oceniłam na 6 gwiazdek.
A oto moja enigmatyczna, bo krótka (jedna z pierwszych na LubimyCzytać) recenzyjka tej książki:
Moja opinia:
Ciekawe studium wychowania się dziecka z zaniedbanego środowiska.

poniedziałek, 26 września 2016

Agatha Christie 'Poirot prowadzi śledztwo': Poirot contra Hastings: zestawienie umysłów

Książkę przeczytałam w ramach wyzwania z bloga Na tropie Agathy 

Książkę tę, tak jak i pozostałe kryminały pani Christie, przeczytałam 3 lata temu i wówczas powieści podobały mi się bardziej niż opowiadania. Teraz wróciłam do pana Poirota, gdyż do wyzwania czytelniczego wybrałam ten właśnie tom 'Poirot prowadzi śledztwo'. Wybór wynika z tego, iż tę właśnie książkę w nowym wydaniu z Wydawnictwa Dolnośląskiego w tłumaczeniu Brygidy Kaliszewicz i z okładką zaprojektowaną przez Annę Damasiewicz, otrzymałam jako nagrodę w konkursie na blogu. Wyzwanie jest więc dogodnym pretekstem do sięgnięcia po nią. 
'Poirot prowadzi śledztwo' (w oryginale 'Poirot investigates') to tom z roku 1924, składający się z 11 opowiadań. Patrząc chronologicznie jest więc trzecią książką o Poirocie, po 'Tajemniczej historii w Styles' z 1920 roku i 'Morderstwie na polu golfowym' z 1923 roku. Nie było jeszcze wówczas Miss Marple, za to opublikowano już pierwszą powieść o Tommy'm i Tuppence: 'Tajemniczy przeciwnik'', jak i inne: 'Mężczyznę w brązowym garniturze' i 'Świadek oskarżenia'. Tak mówią moje notatki... 
Jak wiedzą wszyscy fani Poirota, najpierw towarzyszył mu Arthur Hastings, dopiero później pojawiła się Ariadne Oliver, którą osobiście bardzo lubię. Tutaj, w omawianym przeze mnie tomiku opowiadań, jest więc Hastings. Hastings stanowi przeciwieństwo genialnego Poirota i w swoim prostym, zwyczajnym sposobie myślenia o śledztwie, uwypukla geniusz belgijskiego detektywa. Wszystkie opowiadania w tym tomie łączy to właśnie: ukazanie różnicy pomiędzy rozumowaniem Poirota i Hastingsa i pokazanie niezastępowalności Poirota. Mamy rozmaite sprawy: kradzież obligacji i klejnotów, zabójstwa widoczne i pozorowane na samobójstwo, a także z pozoru błahą sprawę taniego mieszkania. Wszędzie tylko Poirot rozwiązuje sprawę na podstawie logicznego myślenia i analizy faktów. U Hastingsa ta sama analiza prowadzi do błędnych wniosków. 
Podsumowując, gdy czytałam ten tomik 3 lata temu, oceniłam go na 7 gwiazdek. Teraz oceniam go na 8, bo brakowałomi świata Christie. A opowiadania w tym tomie są starannie dobrane: wszystkie umiejętnie podają fakty tak, że nie sposób się domyślić rozwiązania. Sprawy są ciekawe. A poza tym, mamy i Miss Lemon, i Inspektora Jappa, i Hastingsa.
Polecam 
8 gwiazdek

sobota, 24 września 2016

Stosik, stosisko i jesień

Dzień dobry,
Właściwie to taki sobie, bo robi się coraz zimniej, a ja zimna nie lubię.  Cóż, do Afryki raczej się nie przeprowadzę, więc pora przywyknąć..... 
Oto ostatnie jesienne bukiety:


Takie piękne kolory. Zimą zajrzę do tego posta i zatęsknię za latem.

Ale o książkach miałam pisać. 
Otóż w ostatnim czasie otrzymałam następujące książki:


Jak widać - z zakładką ;)


 Wspaniałe książki:

Razem wygląda to tak:

I tę:
W sumie mam serię, dylogię:

Nie pamiętam, czy pisałam Wam o 'Dziewczynach od Andersa"?
Była jeszcze książka 'Bóg liczy łzy kobiet' w tej samej przesyłce. I ją już przeczytałam:

Ogólnie patrząc na stosik książek do czytania na już, to wygląda on następująco:

Już wstaję o 5 rano, żeby zdążyć, zwijam się jak mrówka. Może zdążę i wreszcie będę mogła napisać RECENZJĘ PREMIEROWĄ.  Ale wszystkie są wspaniałe i nie sposób ich ominąć. 

Pozdrawiam!!!!!!

piątek, 23 września 2016

Janina Lesiak 'Miłosna kareta Anny J." - jak władza może odebrać szczęście kobiecie

Dziś mam wielką przyjemność napisać o drugiej książce pisarki, którą pokochałam za jej pierwszą książkę, poświęconą postaci historycznej, królowej i nieszczęśliwej kobiecie:
Oto recenzja:

Janina Lesiak 'Wspomnienie o Cecylii, smutnej królowej' 

Zapraszam też do przeczytania wywiadu z autorką:

http://smart.aanomaly.net/wp-content/uploads/2016/01/lesia.jpg Wywiad z Janiną Lesiak, autorką ‘Wspomnienia o Cecylii, smutnej królowej’





Czekałam bardzo na tę najnowszą książkę autorki, tym bardziej, że jej bohaterką została Anna Jagiellonka, ulubiona królowa Jasienicy (jak można wywnioskować z książek historyka) i moja ulubiona królowa. Postać tragiczna jako żona, jako obserwatorka schyłku potęgi państwa i jako kobieta, którą nawet po śmierci potomni nazywają kobietą brzydką, 'taką, od której mąż uciekł, nawet nie chcąc korony'. Tak i ja się uczyłam o niej. Nie ważne, jaka była prawda. Etykietka raz przyczepiona wlecze się za człowiekiem. Według mnie, etykietki wloką się bardziej za kobietami, bo my miałyśmy zawsze trudniej....

 Ale dość wstępów. Książkę pięknie wydało MG 31 sierpnia 2016 roku. Nie jest to powieść. Pisana jest w czasie teraźniejszym. Bohaterką i narratorką jest Anna Jagiellonka, która wspomina mężczyzn swojego życia, wszystkie swoje porażki i sukcesy. Książka jest stylizowana na pamiętnik. Książka podzielona została na cztery rozdziały, poświęcone kolejno Zygmuntowi Augustowi, Henrykowi Walezemu, Stefanowi Batoremu i Zygmuntowi III Wazie. Rozdział ostatni obejmuje ostatnie lata życia Anny Jagiellonki, aż do jej śmierci. Pomimo tego, iż książka nie jest obszerna ilościowo, bo liczy zaledwie 210 stron, to jest bardzo bogata w treści. 

Zawiera ogromną wiedzę z epoki, z życia Anny Jagiellonki i jej otoczenia, które zmieniało się podczas jej długiego życia. Zmieniła się też Rzeczpospolita i cala Europa. Gdy bowiem Anna dorastała, Polska była potężnym, tolerancyjnym krajem. Zaś gdy umierała, szalała kontrreformacja, a wilkami polityki w tej naszej części Europy zostali Habsburgowie, car Iwan Groźny i Szwecja. To wszystko uwidaczniało się podczas walk o tron w Polsce podczas kolejnych czterech elekcji, które opisuje 'Miłosna kareta'. Również niuanse polityki wewnętrznej dają o sobie znać w książce: walki stronnictw, zmagania o wpływy, a także osiągnięcia Anny jako modernizatorki Warszawy. Myślę, że miłośnicy historii będą czytać to z przyjemnością. 

Najważniejszym jednak bohaterem tej książki jest świat wewnętrzny Anny Jagiellonki. Walka o uczucie kolejnych mężczyzn, na co wielki wpływ miało zachowanie matki, Bony, wobec dzieci, faworyzowanie syna i odsuwanie od siebie córek. Odnosiłam wrażenie, że Anna Jagiellonka miała pecha do mężczyzn, albo urodziła się w złych czasach. 

Książkę polecam. Oceniam ją na 8 gwiazdek. 

Dziękuję wydawnictwu MG za książkę:


                                                            Znalezione obrazy dla zapytania wydawnictwo mg logo

 Bardzo jestem wdzięczna autorce za osobistą dedykację. Tak, 'kobiety niepospolite' mają moją sympatię i uznanie, a szczególnie te, które skrzywdziła własna rodzina, właśni mężowie i historia....

czwartek, 22 września 2016

Mika Waltari 'Egipcjanin Einuhe' - Egipt, władza, pieniądze i to, co z życia zostaje.....

Okładka książki Egipcjanin Sinuhe Wreszcie poznałam tę znaną powieść o Egipcie! Ale warto było. Jest to powieść wydana w 1945 roku. Wydanie, które tu przedstawiam, pochodzi z Wydawnictwa Książnica z 1998 roku. Tłumaczem powieści był Zygmunt Łanowski.
A ja tej książki wysłuchałam w niesamowitym wykonaniu pana Ksawerego Jasieńskiego. Słyszało się w głosie, że pan Ksawery czytał powieść z wielką przyjemnością. A może mi się zdawało?

 Autor powieści żył w latach 1908-1979, czyli zmarł w roku mojego urodzenia, a urodziny miał 3 dni temu, bo 19 września. Urodził się w Helsinkach. I jest uznawany jako jeden z najlepszych fińskich pisarzy. W biografii w Wikipedii czytam, że jego życie było barwne, troszkę jak życie jego bohatera Sinuhe. Był świadkiem dwóch wojen, studiował teologię, Podczas wojny radziecko-fińskiej pracował w rządowym centrum informacji, inaczej mówiąc w propagandzie. Przeżył załamanie nerwowe: psychozę maniakalno-depresyjną, cierpiał też na bezsenność i depresję.



http://www.trussel.com/detfic/waltari.jpg
Mika Waltari, źródło zdjęcia: http://www.trussel.com/detfic/finland.htm
Na stronie, na której znalazłam to urocze zdjęcie z jamnikiem, http://www.trussel.com/detfic/finland.htm, 
znalazłam znaczki na temat Mika Waltari:




- Mój ulubiony znaczek



Powieścią się zachwyciłam, oczarowałam i nie chciałam jej kończyć. To książka, w której jest cała gama nastrojów: powaga i smutek, strach i humor, refleksja i akcja. Akcja obejmuje życie Sinuhe w Egipcie i krajach ościennych. Wszędzie tam, gdzie los rzucił tytułowego bohatera. A żył on w czasie panowania 4 faraonów, doświadczył kilkakrotnie szczęścia osobistego i kilkakrotnie był nieszczęśliwy. Jego przyjaciele ułożyli sobie życie po swojemu, a świat poszedł do przodu. To wszytko jest w powieści. Ale 'Egipcjanin Sinuhe' to również powieść historyczna, w której mamy wydarzenia i postacie autentyczne. Tłem akcji jest panowanie Amenhotepa IV (Echnatona)  (z Wikipedii: to władca faraon z XVIII dynastii, syn Amenhotepa III i królowej Teje. Źródła podają rozbieżne daty jego urodzenia, objęcia rządów i śmierci, m.in: 1375–1358 p.n.e. lub 1379–1367–1350 p.n.e., lub 1351–1334 p.n.e). Jego osiągnięciem była próba zniesienia politeizmu i wprowadzenia w Egipcie kultu jedynego boga Atona. Na skutek jego panowania Egipt przeżył kryzys gospodarczy i wojnę domową. Natomiast sztuka Egiptu w tym czasie przeżyła odżywcze zmiany w stylistyce. Wyparto dawną ideologizację na rzecz naturalizmu (tyle zapamiętałam z bardzo ciekawego czteroodcinkowego programu 'Skarby starożytnego Egiptu', w którym ten okres z dziejów kraju faraonów został ciekawie opisany). 
ilustracja
Rzeźba portretowa faraona Echnatona. Rosecrucian Egyptian Museum, San Jose w Kalifornii
Bardziej niż Echnaton, znana jest jego żona Neferneferuaton-Nefertiti (często NefretetePiękna, jest piękność Atona, piękna która nadchodzi/nadeszła/przybyła), Oto jej popiersie:
ilustracja
Popiersie Nefertiti

Wróćmy jednak do powieści. Tak jak wynika z tła historycznego, jakie przedstawiłam powyżej, książka reprezentuje typ powieści historycznej w stylu 'walteroscotowskim', jak mawiają znawcy, czyli takiej powieści historycznej, w której autentyczne jest tło i ważne postacie, ale główni bohaterowie i intryga są wytworem fikcji literackiej. Tutaj mamy jeszcze więcej autentyzmu historycznego. Główny bohater jest lekarzem, a to daje okazję do przedstawienia pełni bogactwa sztuki medycznej Egipcjan. Skomplikowane operacje, odkażanie narzędzi, zabiegi trepanacji czaszki i usuwania zaćmy oczu, znajomość właściwości leczniczych ziół. To wszystko plus etapy mumifikacji ciał opisał autor w powieści. Bardzo mnie te wątki zaciekawiły. Ostatnią powieścią 'medyczną' jaką czytałam, był 'Szaman' Noaha Gordona. Widać, jak bardzo sztuka medyczna popadała w recesję w chrześcijańskiej średniowiecznej, renesansowej itd Europie.
Sinuhe jeździ również do krajów sąsiadujących z Egiptem: Syrii, Babilonii, Krety i kraju Hatti, gdzie ma okazję poznać odmienne obyczaje społeczne, mieszkalne, religijne w tych krajach. Książka jest więc pełna ciekawostek historycznych przedstawionych w sposób niezwykle intrygujący. 
Postacie w powieści są kontrastujące. Różnią się statusem społecznym i charakterami. Akcja rozgrywa się  w ciągu  kilkudziesięciu lat, więc daje okazję do pokazania skutków ich zachowań i życiowych wyborów: komu życie przyniosło sukces, a komu porażkę. 
Książka ma w sobie wiele elementów przerażających, bo opisuje wojny, gwałty i morderstwa, oszustwa i grzech, ale i wiele humoru. Najwięcej niosła w sobie postać niewolnika Kaptaha. To człowiek w stylu łotrzykowskim, który wychodzi cało w każdej opresji, zna ludzkie słabości i zawsze coś wymyśli. W adaptacji filmowej grał go Peter Ustinow!
W ogólnym podsumowaniu książka niesie głębsze przesłanie. Mówi o władzy, która ma siłę przyciągania i która może niszczyć i dawać nieszczęście. Mówi o pragnieniu sprawiedliwości społecznej, która już w starożytności, tak jak teraz, jest utopią. Mówi o prawie silniejszego i bogatego, o tym, że płaci zawsze biedny, a korzysta bogaty. O tym, że wojna jest złem, które niszczy, degraduje i niszczy całe kraje oraz ludzi. Mówi wreszcie o przerażająco destrukcyjnej sile namiętności i nienawiści. Piękna zła kobieta może doprowadzić do zagłady, a dobra  - przynieść ukojenie. Mówi o śmierci i religii i zastanawia się nad potrzebą nieśmiertelności. 
Podsumowując, książka to powieść, która po tylu latach jest czytana i kochana i która będzie czytana jeszcze w przyszłości. To piękna, epicka powieść. 
Daję jej 10 gwiazdek

środa, 21 września 2016

Katarzyna Enerlich 'Studnia bez dnia' - książka toruńska

Okładka książki Studnia bez dnia  Ostatnio zachwyciłam się książką Katarzyny Enerlich 'Rzeka ludzi osobnych'. Tę, którą dziś zrecenzuję, wyłowiłam wcześniej. A zwróciła ona moją uwagę tym, że rozgrywa się w Toruniu. Ja kiedyś tam spędziłam 5 lat, więc chciałam przeczytać o tym mieście młodości. 
Książka ukazała się w 2012 roku w wydawnictwie MG. 
Ta powieść nie jest tak dobra jak 'Rzeka ludzi osobnych', co muszę stwierdzić, pamiętając niesamowite wrażenia z czytania książki o mazurskich staroobrzędowcach, ale to książka przyjemna, pełna ciepła i mądrych uczuć, z wartościowym przesłaniem.
Powieść 'Studnia bez dnia' to połączenie obyczajówki kobiecej z elementami kryminału. Małymi elementami. 
Główną bohaterką jest Marcelina, która nagle odbiera przypadkowy telefon od męża. Mąż ten, przystojny i wspaniały, ma przy sobie komórkę, która włączyła mu się podczas zdrady małżeńskiej. Marcelina jest więc świadkiem czułych wyznać oraz wypadku.
Nagle wszytko się rozleciało, całe jej życie. Niczym automat zaczyna żyć dalej. Nowa praca, świat toruńskich wykonawców pamiątek i przewodników, toruńska starówka z jej pięknymi zabytkami i mniej pięknymi skupiskami bezdomnych. Ponowny pogrzeb Kopernika z 2010 roku, który był wydarzeniem prawdziwym), zapomniana studnia, tajemniczy pierścień. To wszystko, a także dwie prawdziwe przyjaciółki, które Marcelina poznała podczas wydarzeń związanych z wypadkiem męża, to odnowa książki. 
Mocne strony powieści to uczucia bohaterek oraz mądre przesłanie, wynikające z powieści. Po pierwsze książka pokazuje, iż nawet po najgorszych wydarzeniach jest dzień następny, że nawet z czegoś złego może wyniknąć coś dobrego, że nie należy się poddawać, bo życie toczy się dalej. Po drugie, różne wydarzenia w książce pokazują, iż nie należy osądzać ludzi po pozorach, po tym jak są ubrani i jakie stanowisko zajmują. Czasami pomogą nam ci z pozoru niepozorni, a wrogami okażą się ci piękni i bogaci. 
Wiernie oddano topografię miasta, a także poznałam kilka legend miejskich, których nie znałam.  Ciekawe są fotografie, zamieszczone w książce. 
Spodobały mi się też wspomnienia Marceliny na temat jej dzieciństwa na Mazurach. To opowieści pełne ciepła, prawdziwej serdeczności i całej masy wspomnień.
To są zalety książki. Wadą jest słabość akcji. Brakowało mi napięcia, od początku wiedziałam kto napada i nie czułam grozy, czytając o studni i tajemniczym zapachu ogórków w pracowni. Niemniej jednak książkę odbieram jako lekturę przyjemną i miłą. 
6 gwiazdek

wtorek, 20 września 2016

Gdy się znalazło serce na dłoni..... - o groszku i poezji

Dzień dobry,
Do napisania tego posta skłoniło mnie życie. Otóż ostatnio zajmuję się bardzo monotonnym zajęciem, które jednak pozwala mi słuchać audiobooki ('Egipcjanina Sinuhe' słucham. Mniam). 
Ale oto co znalazłam:

Dłoń jest moja. Dwa serca na dłoni....

Jak widać, znalazłam fasolki serduszka i to jedno po drugim, co nie jest typowym kształtem fasoli.....
Przypomniały mi się słowa piosenki:

Ktoś mnie pokochał, świat nagle zawirował, bo
Ktoś mnie pokochał na dobre i na złe
Bezchmurne niebo znów mam nad głowa
Bo ktoś pokochał mnie

Ktoś mnie pokochał, niech wszyscy ludzie wiedzą to
Ktoś mnie pokochał na dobre i na złe
Ktoś mnie pokochał, ze snu mnie zbudził
Ktoś kto pokochał mnie

Lampa nad progiem, i krzesło, i drzwi
Wszystko mi mówi, że mnie ktoś pokochał

Przecież po ślubie romantyzm nie odpada, prawda?
 W telewizji mówili, że młode pokolenie uważa, że to Bednarek jest wykonawcą tej piosenki:
 A to Skaldowie, wykonawcy naszego pierwszego tańca (tańczyliśmy do 'Dopóki jesteś'):

Jako że jest to post ze zdjęciem, więc i poezji nie może zabraknąć. Wybrałam wiersz Krzysztofa Kamila Baczyńskiego:

Ty jesteś moje imię...

Ty jesteś moje imię i w kształcie, i w przyczynie,
i moje dłuto lotne.
Ja jestem, zanim minie wiek na koniu-bezczynnie,
ptaków i chmur zielonych złotnik.
Ty jesteś we mnie jaskier w chmurze rzeźbiony blaskiem
nad czyn samotny.
Ja z ciebie ulew piaskiem runo burz, co nie gaśnie,
każdym życiem i śmiercią stokrotny.
Ty jesteś marmur żywy, przez który kształt mi przybył,
kształt w wichurze o świcie widziany,
który o mleczne szyby buchnął płomieniem grzywy
i zastygł w dłoni jak z gwiazdy odlany.
I jesteś mi imię ruchów i poczynaniem słuchu,
który pojmie muzykę i sposób,
który z lądu posuchy wzejdzie żywicą-duchem
w łodygę głosu.

                        1 III 1942



Pozdrawiam

poniedziałek, 19 września 2016

Juan Gabriel Vásquez 'Sekretna historia Costaguany' - Joseph Conrad a Kanał Panamski, histioria Europy, a historia Kolumbii.



 Książkę wydało w Polsce wydawnictwo Muza w 2009 roku w tłumaczeniu Katarzyny Okrasko. Pierwotnie ukazała się w 2007 roku.  Jej autor to kolumbijski pisarz, urodzony w 1973 roku z Bogocie. Studiował w Paryżu literaturę iberoamrykańską. Od 1999 roku mieszka w Barcelonie. Tłumaczył książki Victora Hugo, Johna Dos Pasosa. Jest też autorem biografii Josepha Conrada. Jego własne książki to: zbiór opowiadań Los amantes de Todos los Santos (2001) oraz powieści Los informantes (2004) i Historia secreta de Costaguana (2007).


Znalezione obrazy dla zapytania juan gabriel vásquez
Juan Gabriel Vásquez, źródło zdjęcia: http://www.culturamas.es/blog/2015/11/09/breve-semblanza-sobre-juan-gabriel-vasquez/

 Z tą książką było tak, że najpierw ją kupiłam wiedziona zapowiedziami na okładce, iż jest to dyskurs z twórczością Josepha Conrada. To ciekawe zestawienie: książka latynoamerykańska i Conrad. Potem, gdy już poszukałam co sądzą o niej inni czytelnicy - a jest ich niewielu - dowiedziałam się, że jej zrozumienie wymaga przeczytania 'Nostromo' Conrada. Może jestem ignorantką, ale nie znam 'Nostromo'. Znam 'Lorda Jima' i 'Jądro ciemności'. Pewnie mało kto czytał 'Nostromo, może poza fanami autora. Ale zapłaciłam za książkę, więc pomyślałam, że podejdę do tej książki przynajmniej, żeby się przekonać, czy jest ona zrozumiała bez tego odnośnika. I chyba jest, a przynajmniej tak mi się wydaje. 
Tytułowa Costaguana to państwo fikcyjne, występujące w powieści 'Nostromo' Conrada. Z Wikipedii:
Costaguana to państwo w Ameryce Łacińskiej. Sąsiaduje z Republiką Północną oraz Zachodnią Republiką. Stolicą Costaguany jest Santa Marta. Kraj podzielony jest na prowincje słabo ze sobą związane. Costaguana jest państwem niestabilnym politycznie, społecznie i gospodarczo, przeżartym korupcją, rządzonym przez okrutnych i chciwych tyranów, których władza opiera się na poparciu wojska oraz haraczach zdzieranych z miejscowej ludności (typowy przykład "republiki bananowej").
 (https://pl.wikipedia.org/wiki/Costaguana)

Ale dość wstępu. Oto moja opinia.
Książka jest bardzo ciekawym doświadczeniem czytelniczym, szczególnie dla miłośników powieści postmodernistycznych. Autor prowadzi grę z czytelnikiem, dyskutuje z nim, wyjaśnia, bawi się narracją. To mi przypomina 'Kochanicę Francuza' i ...'Beniowskiego' Słowackiego. Już za to - uważam - warto było czytać tę książkę, bo powieści, w której dyskursywność jest prowadzona tak płynnie, tak sprawnie i tak ciekawie, jest w sumie niewiele.
Po drugie, autor dyskutuje na temat życia i twórczości Conrada, którego jest tłumaczem. Jego bohater i narrator, Jose Altamirano to rówieśnik Conrada, Kolumbijczyk, który przeżył budowę kanału Panamskiego i zawieruchę polityczną w swoim rodzinnym kraju, Kolumbii. Już jego ojciec uczestniczył piórem w budowie tego kanału. Dzieje rodziny Altamirano pokazane w powieści, z całą plejadą barwnych i nie zawsze doskonałych postaci, to przedstawiciele tego regionu świata, Ameryki Południowej, Kolumbii, kraju utworzonego na początku XIX wieku. Odniesienia do Conrada i w ogóle to wydarzeń europejskich, pokazują jak odległe było życie tej części świata od Europy. Europejczycy byli tam łowcami przygód, dostarczycielami pieniędzy, albo awanturnikami. Inne były w Kolumbii problemy, inna filozofia życia, inne zasady, inne doświadczenia historyczne. Widać też jak bardzo europocentryczne jest nasze myślenie, jak bardzo musi je wyprowadzać narrator swoimi dyskursami, opisami i opowiadaniem.

Wydaje mi się, że wprowadzenie tak niejednoznacznej postaci Conrada do powieści było celowe również ze względu na biografię Conrada: potomek polskich arystokratów i uczestników powstania, człowiek, który swoją tożsamość zbudował na nowo już w dorosłości, emigrant i imigrant, pasuje do całej powieści, do historii kontynentu zbudowanego przez imigrantów, którzy stworzyli nową tożsamość. Nic nie jest tutaj czarno-białe, postacie nie są kryształowe i tak jak w powieściach Josepha Conrada zło jest złem, a człowiek jest zdolny do największych podłości, gdy mu na to pozwolą warunki.

Nie jestem do końca pewna tego, że zrozumiałam i wyłuskałam wszystkie wątki powieści, całe jego przesłanie, ale na pewno coś ta powieść we mnie poruszyła, chyba skłoniła mnie do refleksji nad zróżnicowaniem świata, nad refleksją, że mamy ileś różnych światów, że Europa nie jest jego pępkiem, i nie ma monopolu na cierpienie, historię i prawdę.
Zakończę cytatem z powieści:
(strona 106) mówi narrator:
'Trybunale Czytelników:oto staję przed wami, by przedstawić sprzeczną wersję wydarzeń, by odgarnąć listowie, wzbudzić zamęt w spokojnym domu odziedziczonych prawd'.
6 gwiazdek

sobota, 17 września 2016

Katarzyna Enerlich 'Rzeka ludzi osobnych'

Katarzyna Enerlich, źródło zdjęcia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Katarzyna_Enerlich
Katarzyna Enerlich, znana jako autorka serii o Prowincji, w tym roku wydała nową książkę, która zachęca tematyką: o mazurskich staroobrzędowcach. Słyszałam o nich, że byli prześladowani w Rosji, że uchowali się w syberyjskiej głuszy, że jedna rodzina tak się schowała przed prześladowaniami, iż nawet nie słyszeli o
II wojnie światowej. Parę lat temu ktoś ich odnalazł.
Miałam też to nieszczęście czytać 'Traktat o nieszczęśliwej męczennicy Teodorze'. Coś więc o nich słyszałam, ale że mieszkali w Polsce, to nie wiedziałam.
Książka 'Rzeka  ludzi osobnych' ukazała się 20 lipca 2016 roku w Wydawnictwie MG.

W każdym razie coś mi mówiło, że książka pani Enerlich będzie ciekawa. Nie czytałam Prowincji, więc nie znałam jej stylu, ale słyszałam, że to powieści popularne, więc różne były moje oczekiwania. Już pierwsza strona mnie zaskoczyła na plus. Nie wiem jak inne książki tej autorki (ale się dowiem.... bo przeczytam), ale książka napisana jest pięknym, starannym językiem, który sprawia, że opowieść o mazurskiej wsi w Puszczy Piskiej, o Wojnowie stała się poetycką opowieścią o krainie trudnej harmonii, pogodzenia się z porażkami, o ludziach twardych, ale wrażliwych, kochających ziemię i swoją tradycję. Czytając, nie chciałam się od tej książki odrywać, a musiałam. 
Fabułę tworzą historie kilku osób, głównej bohaterki Katarzyny, która trafia tam na polecenie terapeuty po rozstaniu z kochankiem, i różnych mieszkańców byłych i obecnych wsi Wojnowo, do której Katarzyna wprowadziła się na pół roku. Stopniowo oswaja się z miejscem, z innym trybem życia i poznaje historie ludzi. Są to: kobiety z rodu Malowanych, Petris, Sidor i zakonnice, w tym Antonina Kondratiewna, która pozostawiła pamiętnik. Dwieście lat życia ludzi w tych miejscu, których ślady utrwaliła autorka w książce, to historie osobistych radości i dramatów, ale i wielka historia, która odcisnęła piętno i na tym miejscu.  Wielkie wrażenie wywarły na mnie opowieści o gwałtach sowieckich, w tym ten najohydniejszy: o zbiorowym gwałcie nekrofilskim na Łucji. Porusza również historia Anny, żony Iwana, która zapragnęła innego życia. Dała ona początek rodowi Malowanych, kobiet, których los dziwnym trafem się powtarzał. Niesamowity jest też pamiętnik Sidora, lekarza, który opisuje swoje wojenne przeżycia. 

W sumie książka  zachwyca sposobem napisania, głębią opisu i uczuciami, jakie wyzierają z każdej opisanej historii. Polecam ją wszystkim, bo na pewno Was zachwyci. 
Książka zawiera liczne zdjęcia związane ze staorobrzędowcami z Wojnowic.

9 gwiazdek

Za książkę dziękuję wydawnictwu MG:
Wydawnictwo MG

piątek, 16 września 2016

Będzie nowa książka Wiesława Myśliwskiego! - o audycji Z najwyższej półki

http://www.wrota-swietokrzyskie.pl/image/image_gallery?uuid=29602e0e-d4ee-4597-b953-6bc822955f05&groupId=10157&t=1313891752048
Wiesław Myśliwski, źródło zdjęcia:tu
Dzień dobry,
Zastanawiałam się ostatnio czy pan Wiesław Myśliwski planuje napisać jeszcze jakąś książkę. Tak sobie myślałam, że chciałabym poznać Mistrza spojrzenie na nas, ludzi, gdyż w każdej książce zaskakuje mnie on głębią i artyzmem. Po prostu to wspaniała literatura.
Wiesław-Myśliwski Zacytować
Mówi się, co prawda, być sobą. Mówi się w zuchwałym przekonaniu o stałości naszego ja. Powtarza to każdy. Lecz być sobą tak naprawdę nic nie znaczy. Aby być sobą, trzeba być kimś, to znaczy wiedzieć, kim się jest. A jak możemy to ustalić, zagubieni wśród ciągle zmieniających się wyobrażeń siebie? 

Wiesław-Myśliwski
 
Śmiech to zdolność człowieka do obrony przed światem, przed sobą. Pozbawić go tej zdolności to uczynić go bezbronnym. .
Wiesław-Myśliwski
 
(...) ja właśnie płakałem. Nie po wierzchu. Czułem coś takiego, jakby z drugiej strony moich oczu łzy do wewnątrz mnie spływały. Doświadczył pan może takiego płaczu? .
Wiesław-Myśliwski
 
To prawda, że znaleźć siebie to nieprosta sprawa. Kto wie, czy nie najtrudniejsza ze wszystkich spraw, jakie człowiek ma do załatwienia na tym świecie. 

Znalezione obrazy dla zapytania Wiesław Myśliwski książki


















Jakaż więc była moja radość, gdy na stronie Polskiego Radia znalazłam archiwalną audycję programu  Michała Nogasia 'Z najwyższej półki' z 31 lipca 2016 roku- prosto z festiwalu Stolica Języka Polskiego w Szczebrzeszynie:

Polecam Wam serdecznie tę audycję. Jest to rozmowa z panem Myśliwskim o jego książkach, o życiu, o czytelnikach, o świecie i wreszcie o nowej książce, która 'się pisze' i ma tytuł 'Ucho igielne'. Ja już się nie mogę jej doczekać......

Znalazłam w tym wywiadzie również myśl, która łączy Wiesława Myśliwskiego z Umberto Eco. Chodzi o czas, internet i informacje. Mamy coraz więcej informacji i coraz mniej z tego sobie przyswajamy. Coraz mniej jest czasu na myślenie.  Umberto Eco mówił o książkach elektronicznych, że jest ich zatrzęsienie, że człowiek współczesny nie ma możliwości przeczytać tego wszystkiego.
To ważna i mądra myśl...

Zapraszam do audycji.

czwartek, 15 września 2016

Audrey Howard 'Rose Alley' - romans historyczny

Rose Alley  Dziś znów będzie post o książce z cyklu 'kupiłam ją kiedyś za grosze, przeczytałam i oddałam'. Do kupna skłoniła mnie okładka - musicie przyznać, urocza, nieprawdaż?
Jest to powieść historyczna angielskiej pisarki. Powieść ukazała się w roku 2006. Jest to jej 33 powieść  (dodam, że nie ostatnia).
Audrey Howard's picture
Audrey Howard, źródło zdjęcia: https://www.fantasticfiction.com/h/audrey-howard/

Sama autorka urodziła się w 1929 roku w Liverpoolu. Była fryzjerką, modelką, sklepową, aż wyjechała do Australii. Tam, w 1984 roku napisała pierwszą powieść, a potem następne.  W 1988 roku  jej powieść 'The Juniper Bush' wygrała the Romantic Novel of the Year Award by the Romantic Novelists' Association, mówiąc po polsku została romansem roku. 
'Rose Alley' to historia  Queenie Logan i jej córki Gillyflower. Akcja rozgrywa się pod koniec XIX wieku podczas prewolucji przemysłowej w Anglii, w Liverpoolu. Queenie urodziła się w slumsach, ale marzy o lepszym życiu. Zdobywa edukację, przez co udaje jej się założyć zakład krawiecki, a nawet zdobyć miłość bogatego młodzieńca. Okazuje się jednak, że ma wroga, który chce zniszczyć wszystko.... 

A oto  moja enigmatyczna, bo jedna z pierwszych napisanych przeze mnie na portalu LubimyCzytać, opinia o tej książce:
 'Nie jestem miłośniczką tego typu literatury, ale całkiem dobrze mi się ją czytało. Romans, dobry na jesienne wieczory'. 
5 gwiazdek

środa, 14 września 2016

'Niewinne' Anne'y Fontaine - film warty obejrzenia

Znalezione obrazy dla zapytania Niewinne 2016 Dzień dobry,
Dziś będzie o filmie. Rzadko piszę o filmach, bo je rzadko oglądam. Ale ten miałam ochotę obejrzeć już od pół roku, gdy słuchałam rozmów z odtwórczyniami głównych ról. 
Tytuł filmu brzmi 'Niewinne'. Akcja rozgrywa się w Polsce, w żeńskim zakonie tuż po wojnie. Francuska lekarka z Czerwonego Krzyża dowiaduje się o tym, że kilka zakonnic z tego klasztoru jest w ciąży. Są to ciąże z gwałtu, bo zakon przeżył najazd czerwonoarmistów. Nie dość, że zakonnice zmagają się z traumą, to w dodatku ich los jest nieciekawy, gdyż jest to zakon przedsoborowy, a wyjawienie tajemnicy groziłoby rozwiązaniem zakonu. 
Bardzo ważne dla filmu jest to, że reżyserką jest Francuzka. Daje to inne spojrzenie na film i na problemy poruszone w filmie. Myślę, że jakiś polski reżyser nakręciłby film na ten temat kompletnie inaczej. 
Wystąpiła cala plejada polskich wybitnych aktorek, w tym Agata Kulesza i Agata Buzek. Według mnie to one zdominowały ten film i były jego mocnymi filarami. Oglądając wykreowane przez nie postacie czułam dramat tych kobiet. i wreszcie zrozumiałam dlaczego Agata Buzek jest tak cenioną  aktorką.
Oto kadry z filmu:
Znalezione obrazy dla zapytania Niewinne 2016 
Znalezione obrazy dla zapytania Niewinne 2016 Znalezione obrazy dla zapytania Niewinne 2016
 Znalezione obrazy dla zapytania Niewinne 2016
 Znalezione obrazy dla zapytania Niewinne 2016
 Film jest czarno-biały w swojej warstwie obrazowej, dominują dźwięki chóralnych śpiewów i cisza klasztoru. Dodatkowo przyroda jest biała, bo jest zima, śnieg. Przez to wszystko widać bardziej postacie kobiet. Bo w filmie dominują kobiety. 
Film porusza dwa ważne problemy, które - wydaje mi się - są tutaj poruszone z punktu widzenia nie-Polki, czyli bez całego tego naszego balastu obyczajowości polskiej. Nie mówię, że nasza tradycja jest zła, ale że film ten patrzy na religię, na rolę kobiety i jej uczucia tutaj jakby z odmiennej perspektywy, tak jakby świeżym okiem. Padają konkretne pytania i te pytania zadała lekarka zakonnicy granej przez Agatę Buzek. O wiarę. Czym jest wiara. Czy po TYCH wydarzeniach one wierzą jeszcze? A ich decyzje świadczą o tym, że postacie mają do czynienia z uniwersalnym problemem konfliktu wiary i czynów. Czy można wierzyć krzywdząc ludzi? I odwrotnie. Czy można być dobrym człowiekiem bez wiary? Czy zło uczynione ze szlachetnych pobudek jest nadal złem? Czy macierzyństwo jest ważniejsze niż służba wszystkim ludziom?
Pojawia się w filmie w zasadzie jeden mężczyzna, nie licząc żołdaków sowieckich. Jest to lekarz, przyjaciel naszej pani doktor. Jego rodzice zginęli w obozie. On został, ale jego dusza jest przepełniona nienawiścią do wszystkich Polaków. Mimo to pomaga ludziom. 
Film kończy się niespodziewanie i niesie przesłanie, że zawsze trzeba widzieć człowieka, a nie ludzkość. 
Francuzka stworzyła piękny, bardzo chrześcijański film o miłości bliźniego. 
Polecam Wam go serdecznie.  
Na Filmwbie oceniłam go na 8 gwiazdek
Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...