środa, 21 września 2016

Katarzyna Enerlich 'Studnia bez dnia' - książka toruńska

Okładka książki Studnia bez dnia  Ostatnio zachwyciłam się książką Katarzyny Enerlich 'Rzeka ludzi osobnych'. Tę, którą dziś zrecenzuję, wyłowiłam wcześniej. A zwróciła ona moją uwagę tym, że rozgrywa się w Toruniu. Ja kiedyś tam spędziłam 5 lat, więc chciałam przeczytać o tym mieście młodości. 
Książka ukazała się w 2012 roku w wydawnictwie MG. 
Ta powieść nie jest tak dobra jak 'Rzeka ludzi osobnych', co muszę stwierdzić, pamiętając niesamowite wrażenia z czytania książki o mazurskich staroobrzędowcach, ale to książka przyjemna, pełna ciepła i mądrych uczuć, z wartościowym przesłaniem.
Powieść 'Studnia bez dnia' to połączenie obyczajówki kobiecej z elementami kryminału. Małymi elementami. 
Główną bohaterką jest Marcelina, która nagle odbiera przypadkowy telefon od męża. Mąż ten, przystojny i wspaniały, ma przy sobie komórkę, która włączyła mu się podczas zdrady małżeńskiej. Marcelina jest więc świadkiem czułych wyznać oraz wypadku.
Nagle wszytko się rozleciało, całe jej życie. Niczym automat zaczyna żyć dalej. Nowa praca, świat toruńskich wykonawców pamiątek i przewodników, toruńska starówka z jej pięknymi zabytkami i mniej pięknymi skupiskami bezdomnych. Ponowny pogrzeb Kopernika z 2010 roku, który był wydarzeniem prawdziwym), zapomniana studnia, tajemniczy pierścień. To wszystko, a także dwie prawdziwe przyjaciółki, które Marcelina poznała podczas wydarzeń związanych z wypadkiem męża, to odnowa książki. 
Mocne strony powieści to uczucia bohaterek oraz mądre przesłanie, wynikające z powieści. Po pierwsze książka pokazuje, iż nawet po najgorszych wydarzeniach jest dzień następny, że nawet z czegoś złego może wyniknąć coś dobrego, że nie należy się poddawać, bo życie toczy się dalej. Po drugie, różne wydarzenia w książce pokazują, iż nie należy osądzać ludzi po pozorach, po tym jak są ubrani i jakie stanowisko zajmują. Czasami pomogą nam ci z pozoru niepozorni, a wrogami okażą się ci piękni i bogaci. 
Wiernie oddano topografię miasta, a także poznałam kilka legend miejskich, których nie znałam.  Ciekawe są fotografie, zamieszczone w książce. 
Spodobały mi się też wspomnienia Marceliny na temat jej dzieciństwa na Mazurach. To opowieści pełne ciepła, prawdziwej serdeczności i całej masy wspomnień.
To są zalety książki. Wadą jest słabość akcji. Brakowało mi napięcia, od początku wiedziałam kto napada i nie czułam grozy, czytając o studni i tajemniczym zapachu ogórków w pracowni. Niemniej jednak książkę odbieram jako lekturę przyjemną i miłą. 
6 gwiazdek

2 komentarze:

  1. Chciałabym się zabrać za cykl o Prowincji tej autorki. Jeśli mi się spodoba to może sięgnę po inne jej pozycje.

    OdpowiedzUsuń
  2. Jako miłośniczka fotografii jestem zainteresowana ilustracjami książki, ale ogólnie rzecz biorąc - pozycja nie dla mnie.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...