środa, 9 listopada 2016

Patricia Highsmith 'Carol' - skomplikowany umysł kobiety... Próba wniknięcia

Książkę w Polsce wydało wydawnictwo Noir sur Blanc w tłumaczeniu Krzysztofa Obłuckiego. Nie jest to książka nowa, ale wznowienie książki, wydanej w USA w roku 1952! pod pseudonimem Claire Morgan. Pierwsze polskie wydanie pochodzi z roku 1994 w serii Biblioteka Diogenesa w Kantorze Wydawniczym SAWW. Oto okładka:
Okładka książki Carol                                               Porównując je, ta nowa od Noir sur Blanc bije tę wcześniejszą na głowę. Zresztą, na marginesie dodam, że posiadam już z tego wydawnictwa książkę Umberto Eco 'Cmentarz w Pradze' i jestem zadowolona ze staranności ich wykonania. 
Ilustracja
Patricia Highsmith, źródło zdjęcia: Wikipedia
Autorka była amerykańską pisarką, autorką thrillerów psychologicznych, powieści i opowiadań kryminalnych. Żyła w latach 1921-1995. W Wikipedii naliczyłam 30 książek jej autorstwa i komentarz, że 30 było zekranizowanych, czyli w zasadzie każda z jej książek została zekranizowana. 
W haśle tym (https://pl.wikipedia.org/wiki/Patricia_Highsmith) widnieje też taki akapit. Zacytuję go dosłownie:
Patricia Highsmith była osobą biseksualną.[4][5] Nigdy nie wyszła za mąż, jednak angażowała się w liczne związki, zarówno z mężczyznami jak i kobietami. W 1949 pozostawała w bliskiej relacji z powieściopisarzem Markiem Brandelem. W latach 1959-1961 była partnerką pisarki Marijane Meaker, która ich związek opisała w swoim pamiętniku Highsmith: A Romance of the 1950s.

Nie wiem jak to się stało, że nie spotkałam się przed sięgnięciem do książki z etykietką 'powieść lesbijska'. I dobrze, bo nie lubię etykietek, za to lubię dobrą lekturę. Chciałam poczytać o samotnej kobiecie w wielkim mieście, poszukującej swojej drogi i to otrzymałam.
Książka jest naprawdę świetną lekturą, to świetna narracja na wysokim poziomie! Czytając, porównywałam ją do książek feministycznych Margaret Atwood, gdyż i tu, i tam mamy narrację kobiecą, ale porównanie wyszło zdecydowanie na korzyść Patricii Highsmith! W zasadzie w książce nie ma zbędnych słów. Każda myśl narratorki, Theresy, jest istotna, każdy dialog coś wnosi do obrazu jej jako osoby, każda refleksja nad zdarzeniami coś znaczy. Myślę, że błędem byłoby szufladkowanie tej książki do kategorii książek o byciu osobą homoseksualną, gdyż jak to bywa z szufladkowaniem, ograniczyłoby to wymowę książki.A jest ona uniwersalna i ja spróbuję omówić ją uniwersalnie, odkładając na bok wątek lesbijski. 
Pomyślmy więc, że jest to książka o poszukiwaniu siebie i swojej drogi, swojej tożsamości. To już brzmi znajomo, prawda? 
Zaczyna się od doświadczenia, jakie jest bliskie niejednemu z nas. Od pracy nużącej, takiej, która nas nie interesuje. Główna bohaterka zatrudnia się na święta w domu towarowym w dziale zabawek, ale marzy o byciu scenografką teatralną. Jest w związku, który nie tchnie żarem i każdy dzień traktuje z nieobecnością i pragnieniem czegoś innego. Wreszcie spotyka kogoś, kto ożywia jej pragnienia, marzenia i przewartościowuje jej życie. Pcha ją do przodu. Symbolem tej przemiany jest droga, jaką odbywa w trakcie książki. Therese zestawia swoje doświadczenia ze swoim sercem, pragnieniami, marzeniami, aby zrozumieć, kim chce zostać. Już dawno nie czytałam tak dobrze napisanej książki o skomplikowanym umyśle kobiety, którego ponoć nawet my same nie jesteśmy w stanie ogarnąć. 
W recenzji @allison na portalu LubimyCzytać znalazłam porównanie pisarstwa tej autorki do książek Alice Munro, której jeszcze niestety nie czytałam. Muszę więc sięgnąć do Munro! 
Tak jak powiedziałam wcześniej, tematyka homoseksualna jest mi obojętna, ani w sensie pozytywnym, ani negatywnym, po prostu nie czuję się zainteresowana tematem, ale książka 'Carol' mnie zainteresowała osobiście tym, że bohaterka dogłębnie próbuje zrozumieć to, kim chce zostać i gdy już to zaczyna rozumieć, potrafi o to pragnienie walczyć. Potrafi poświęcić coś w imię czegoś innego. Potrafi pójść do przodu, rozwijać się zawodowo i o swoje marzenia walczyć. Therese jest osobą samoświadomą i walczącą o siebie. Nie pozostaje przy pracy, która ją nie interesuje, ale rozwija się. Rezygnuje z nudnych, jałowych związków i relacji, odrzuca te toksyczne. 
To wspaniała, pozytywna bohaterka i wspaniała, świetna technicznie książka.
Polecam ją i się z niej cieszę. 
Daję książce wielkie 10 gwiazdek.

Za książkę dziękuję wydawnictwu Noir sur Blanc:
 Znalezione obrazy dla zapytania Noir sur Blanc

10 komentarzy:

  1. No nie wiem. Właściwie czuję się przekonana do tej pozycji, jednak waham się ze względu na temat. Nie to, żeby mi przeszkadzał, tyle tylko, że jest mi obojętny i nie wiem, czy dam radę się wczuć w powieść.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tematyka jest uniwersalna, bo to jest wyobcowanie o poszukiwanie siebie. Ja bym polecała.

      Usuń
  2. To wydawnictwo byle czego nie wydaje!

    OdpowiedzUsuń
  3. Odsuwając na bok i tematykę i szufladkowanie, (chociaż ja akurat szuflady lubię ;) ) cieszą mnie wznowienia książek sprzed lat. Teraz jest tyle nowości, stosiki do przeczytania ciągle rosną, a i nie ma szans, by przeczytać wszystkie premiery. Sięgnięcie po coś z przeszłości, choćby w nowym wydaniu może być ciekawą odskocznią od teraźniejszych "must read".
    /Pozdrawiam,
    Szufladopółka

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak. Gdyby nie to wznowienie, to ominęłabym tę książkę. A jest piękna.

      Usuń
  4. Na książki Higsmith trafiłam kilka lat temu. Bardzo mi się podobały, były intrygujące, poruszające, zapadające w pamięć. „Znajomi z pociągu”, „Krzyk sowy”, „Słodka choroba” – te powieści bardzo polecam. Niedawno czytałam też „Siedemnaście miłych pań” – to opowiadania o bardzo dziwnych kobietach. W tych książkach nie było wątków lesbijskich i nawet nie przyszło mi do głowy, że autorka lubiła kobiety. :)
    Poszukam książki, o której piszesz. Oby była w bibliotece!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zapiszę sobie tytuły. Tytuł 'Siedemnaście miłych pań' bardzo do mnie przemówił. Przy tak doskonałym warsztacie pisarskim autorki to musi być świetna książka!

      Usuń
  5. Mnie szufladkowanie nie przeszkadza, i tak zawsze sięgam po to, co w danym momencie wydaje mi się atrakcyjne dla mnie, nie ma znaczenia jak szufladka w opisie została podana. Z dużym prawdopodobieństwem powinnam spotkać się z książką, zwłaszcza jeśli tak dobra narracja, a i tematyka leżąca tak blisko natury człowieka. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Zgadza się, ale czasami przeczytamy nazwę szufladki i okaże się, że ta szufladka nas nie dotyczy. Więc rezygnujemy z jakiejś dobrej lektury.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...