piątek, 16 grudnia 2016

Richard Flanagan 'Księga ryb Williama Goulda' - jak mówić o obozie, gdy doświadczenie ludzkie przekracza człowieczeństwo?

Książka ta w nowym tłumaczeniu Macieja Świerkockiego ukazała się 2 września 2016 roku w Wydawnictwie Literackim. 
Richard Flanagan, źródło zdjęcia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Richard_Flanagan

Autor to Richard Flanagan, australijski pisarz, który w 2013 roku zdobył sobie uznanie polskich czytelników dzięki książce 'Ścieżki Północy'. W Polsce wydano ją w 2015 po tym, jak w 2014  'The Narrow Road to the Deep North' została uhonorowana nagrodą Bookera oraz Commonwealth Writers' Prize.. Oto moja recenzja: Richard Flanagan 'Ścieżki Północy'. Jako drugą Wydawnictwo Literackie wydało 'Klaśnięcie jednej dłoni, książkę z roku 1997': Richard Flanagan 'Klaśnięcie jednej dłoni' . 
Okładka książki Williama Goulda Księga ryb. Powieść w dwunastu rybach
Okładka tłumaczenia z 2004 roku
'Gould's Book of Fish, A novel in twelve fish' z roku 2001 była już w Polsce wydana jako 'Williama Goulda księga ryb. Powieść w dwunastu rybach'  w roku 2004 przez wydawnictwo Muza w tłumaczeniu Hanna Pawlikowskiej-Gannon. Wtedy jednak autor nie był popularny. Nie będę się wypowiadać o różnicach w tłumaczeniu, bo nie sprawdzałam, ale obecny tłumacz Maciej Świerkocki przełożył 'Ptaka dobrego boga', więc to świadczy o wysokiej jakości nowego tłumaczenia 'Księgi ryb'.
          Tak się złożyło, że z powodu natłoku książek do recenzji 'Księgę ryb' przeczytałam dopiero teraz. Miałam więc okazję zapoznać się z opiniami znajomych czytelników na LubimyCzytać oraz na blogach. I są one zarówno entuzjastyczne, jak i krytyczne. Jedna pani na LC nawet ze złości na książkę sprzedała wszystkie pozostałe książki autora. 
         Ja będę pisać o własnych odczuciach na temat tej książki. U autora dostrzegam stały motyw, a właściwie zderzenie motywów, które najpełniej widać w 'Ścieżkach Północy', ale i w 'Księdze ryb' można to dostrzec. 
Świat książek Flanagana jest trudny, pełen cierpienia, barbarzyństwa i zezwierzęcenia, królowania instynktów. Zarówno 'Ścieżki północy', jak i wcześniejsza chronologicznie 'Księga ryb' to literatura obozowa. Literatura europejska i historia Europy z tym tematem musiała się zmierzyć dopiero w połowie XX wieku. Australia przeżywała to wcześniej. Śmiem twierdzić, że kolonie przeżywały to wcześniej, tylko że ich traum nikt nie spisywał. Flanagan jest pisarzem jak najbardziej współczesnym, ale całą swoją twórczość poświęca tym trudnej historii Australii, a konkretnie Tasmanii. Świata zbudowanego z kolonizacji, zaczynającego swoją europejską historię od bycia więzieniem Wielkiej Brytanii. 
Bohater i narrator 'Księgi ryb' jest więźniem na wysepce Sary, będącej częścią Ziemi Van Diemena. Akcja rozgrywa się w pierwszej połowie XIX wieku, gdy Imperium Brytyjskie jest imperium, a świat dzieli się na centrum i obrzeża, gdzie można robić wszystko, bo moralność tam nie obowiązuje.
Więc w takie piekło trafia młodzieniec, który sam siebie nazwał Williamem Buelowem Gouldem. Skazano go w sumie za drobne przestępstwa i biedę, a wyrok był bezterminowy. W tym więzieniu Gould spotkał się z niesamowitym okrucieństwem, z łamaniem wszelkich praw ludzkich, z bestialstwem i wszelką formą poniżania więźniów, aż wreszcie z traktowaniem tego miejsca jako prywatnej własności Komendanta i jego współpracowników. To co się uroiło w ich chorych głowach, było realizowane kosztem życia więźniów. Bo przecież i tak nikt nie był za to odpowiedzialny. Raporty, które były wysyłane do Korony, nie miały nic wspólnego z rzeczywistością.
Gould opisuje skrajny głód i nieludzkie warunki, eksperymenty medyczne, takie jak preparowanie głów i wycinanie tatuaży, pokazuje świat 'złagrowany', w którym żeby przeżyć, trzeba wyzbyć się godności, honoru i ludzkich emocji.We mnie ten świat nasunął skojarzenia z obozami hitlerowskimi.
W tym piekle w zasadzie nie ma ucieczki dla Goulda, poza rysowaniem ryb dla Lekarza. Stopniowo przykry obowiązek staje się jego azylem. Jego tożsamość zespala się z tą 'rybią'.

 
Strony z książki


Gould czuje, że oni, więźniowie są jak ryby, bo też cierpią bezgłośnie, a jedyną ucieczką jest woda. Tylko że człowiek nie przeżyje w wodzie.

Stałym motywem twórczości Flanagana jest kontrast pomiędzy brutalnością świata przedstawionego a poetyckością języka i głównego bohatera. Tutaj tej poetyckości jest mniej niż w 'Ścieżkach Północy'. Nie ma nawet ucieczki od niej w zapomnienie i unikanie wspomnień jak w 'Klaśnięciu jednej dłoni'. Traumatyczna rzeczywistość wchodzi w narratora wszystkimi zmysłami. Jedynie morze jest ocaleniem. Rysowana i spisywana przez niego księga ryb jest jedyną ucieczką, azylem i formą ocalenia człowieczeństwa. Chociaż może nie człowieczeństwa, ale ucieczki od tego 'człowieczeństwa', jeśli je rozumieć jako zdobycze cywilizacji europejskiej. Życie więzienia z Księgi ryb pokazuje jak bardzo to człowieczeństwo zanika im dalej ludzie są od Europy. Komendant jest prototypem Hitlera, który dla chorych mrzonek szafuje życiem ludzi. Pojawiają się też tubylcy, którzy w tym świecie kolonizacji są traktowani brutalnie i bez litości tak, jakby nic nie czuli, nie mieli żadnych uczuć i byli rasą niższą. Historia Sal Dwupensówki pokazuje tragizm ich losów. Podczas ucieczki  William widzi spalone siedziby i uszy przybite do drzew.....Ale on też jest w tym świecie skazany na zagładę, więc jego współczucie nikomu nie pomaga. Bo liczy się tylko wola tych, którzy akurat sprawują władzę.
Książka jest wielkim oskarżeniem kolonializmu i człowieka, który dopuszczał się TAKICH ZBRODNI. Przecież Kolonia Karna na Sarah Island naprawdę istniała. To, co Europa doświadczyła w XX wieku jest rozszerzeniem tego, co wcześniej wyprawiano na obrzeżach świata. Najgorsze jest to, że zwierzę w człowieku nie umarło, że piękno jest tylko w nas, że jest ono słabsze i nie potrafi tak działać jak zło.

Daję książce 8 gwiazdek
Za książkę do recenzji dziękuję Wydawnictwu Literackiemu:
naglowek_aa439b069e.gif.gif?sum=4d025b0a


4 komentarze:

  1. Autora nie znam, ale przeczytam ze względu na tłumacza :)

    OdpowiedzUsuń
  2. "Ścieżki Północy' też tłumaczył ten sam tłumacz i od niej radziłabym zacząć przygodę z Flanaganem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Mam nadzieję poznać prozę Flanagana.
    Twoja opinia bardzo zachęca do sięgnięcia po tę książkę.
    Historia Australii, Tasmanii i Nowej Zelandii skrywa ogrom zła jakiego źródło tkwiło na Wyspach Brytyjskich...

    OdpowiedzUsuń
  4. Chyba takie było przesłanie książki. Niesamowita wrażliwość autora.
    Te główki, ten sadyzm kolonizatorów przypomniał mi o tym, że chcę przeczytać książkę 'Duch króla Leopolda'.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...