wtorek, 3 stycznia 2017

Gregory David Roberts 'Cień góry' - kontynuacja 'Shantaram'. Czy udana?

'Cień góry' ukazał się 2 czerwca 2016 roku w wydawnictwie Marginesy. Gdy była ta premiera, to przygotowywałam się do ślubu i nie miałam czasu jej czytać. Toż to grube tomiszcze. 
Potem nastąpił 'boom' czytelniczy mojego posta o 'Shantaram':
Codziennie czytają go kolejne 130 osoby. Naprawdę. Już ponad 5 tysięcy wejść jest. Ciągle zastanawiam się nad tym fenomenem...
W każdym razie  ludzie mi się zaczęli wpisywać pod postem. Ktoś napisał, że mu się podobała książka, ktoś inny że nie. A jeszcze ktoś napisał, że kupił 'Cień góry' i że jestem temu winna.... Przepraszam. Ale każdy sam podejmuje decyzje zakupowe.
No to postanowiłam przeczytać sama i wyrobić sobie własne zdanie. 
Miałam wielki nawał książek więc 'Cień góry' zostawiłam sobie na sylwestra. Myślałam, że będę się dobrze bawić...

Wszystko o 'Shantaram'.... i słonik, bo słonie to Indie przecież.
O ile 'Shantaram' też była grubą książką, to czytając ją straciłam poczucie czasu. Książka mi się naprawdę podobała. Była w tych przygodach Lina jakaś myśl przewodnia, szukanie sensu, celu i miłości. 
To 'Cienia góry' nie doczytałam. Tylko z poczucia bycia solidnym recenzentem przemęczyłam 250 stron i dałam sobie spokój. Lektura szła mi tak opornie, że oczy same przeskakiwały mi litery.... 
Według mnie, autor po prostu nie miał pomysłu na fabułę. Przez te 250 stron drobnego druku (w których taki Mankell zamieściłby całą fabułę książki) Lin snuje się po mieście szukając guza na łeb. Dwukrotnie odbywa stosunek seksualny ze swoją partnerką (jeden z nich był nawet ciekawy i pomysłowy, bo na jakimś dachu czy coś), dwukrotnie zostaje pobity, włazi w każdą norę, gdzie zna kogoś. Nawet do więzienia poszedł i wyszedł. Skończyłam na tym, że szedł w góry. 
Dalszego ciągu nie wiem, bo miałam wrażenie, że autor po prostu  nie wiedział co ma pisać. I tego nie rozumiem. Czy go ktoś zmuszał do pisania książki? Po co pisać kontynuację, skoro nie ma się nic do powiedzenia? Ma warsztat pisarki, który pozwoliłby mu napisać jakąś bardzo ciekawą książkę (przecież nie musi pisać ciągle o Indiach, skoro mu się tematy skończyły). Australijczykiem jest, ja tam chętnie przeczytałabym jakąś serię o australijskim policjancie nieudaczniku. A on brnie w Indie....
Przypomniała mi się rymowanka, którą pamiętam z Teleekspresu 'Nie do rymu, nie do sensu, a potem był rym do 'kredensu'. Nie wiem, pewnie jakaś prawda w tej książce jest, bo zauważyłam ostatnio, ze są ludzie którzy całe życie spędzają tak jak ten Lin w 'Cieniu góry', czyli bez ładu i składu i bez idei przewodniej. Biją się, to wdepną. Ładna kobieta, to powiedzą komplement. Jest awantura z udziałem policji - to się przyłączą.... Ale ja takich ludzi unikam  na żywo, więc nie mam powodu, żeby stykać się z nimi w książce. Jeszcze tak grubej, wymagającej 3 dni czytania!
Więc twierdzę ze smutkiem, że 'Shantaram' tak, a 'Cień góry' to pomyłka. I czekam na jakieś inne pomysły Robertsa, coś nie o Indiach. 
Daję książce marniutką gwiazdkę. 
Za książkę dziękuję wydawnictwu Marginesy:
Znalezione obrazy dla zapytania MArginesy logo

10 komentarzy:

  1. Na "Shantarm" ciągle mam apetyt, ale jeszcze nie spróbowałam.Wszystkiego dobrego w Nowym Roku !!! Pozdrawiam ciepło :))

    OdpowiedzUsuń
  2. 'Shantaram' bardzo mi się spodobało. Pochłonęłam w 3 dni. Może i druga część Ci się spodoba, nie wiem. Ale pierwsza jest fajna.
    Szkoda, że mieszkasz na drugim końcu Polki. Pożyczyłabym
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Och !!! Dziękuję za chęci. To bardzo miłe. Pozdrawiam :))

      Usuń
  3. Widocznie był to już chwyt wyłącznie komercyjny.....

    OdpowiedzUsuń
  4. Wielka szkoda, że "Cień góry" tak Cię wymęczył. :( Nie czytałam jeszcze Shantaram, ale wiele ciepłych słów o książce słyszałam.

    OdpowiedzUsuń
  5. Dobrze wiedzieć, że nie warto czytać "Cienia...". Szkoda byłoby się rozczarować sequelem. Podejrzewam, że jest mdły i się ciągnie, ponieważ bohater (a może i autor) poznał filozofię życia hindusów i przyjaciół/nieprzyjaciół, odpowiedzi na wszystkie jego pytania i wątpliwości, usłyszał kto z kim był, co zataił, komu być wdzięcznym, a komu wręcz przeciwnie. W zasadzie jego życie traci barwy, nie ma pomysłu, więc ... Shantaram był już całością, nastąpiła pełna ewolucja bohatera - czy dobra, każdy sam musi ocenić, bo warto. Już w tym miejscu nie widziałem perspektywy na ciekawą część drugą, poszukałem recenzji, a konkluzja wcale mnie nie zdziwiła.
    Andrew

    OdpowiedzUsuń
  6. Ładnie pan to ujął. Widziałam też że niektórym ludziom ta kontynuacja się spodobała, ale ja miałam takie wrażenia jak pan.
    W 'Cieniu góry' on już nie ewaluował. On łaził.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...