poniedziałek, 9 stycznia 2017

Kulturalne podsumowanie roku według Tygodnika Kulturalnego: moje żale i ale

Dzień dobry,
Dziś miałam pisać o książce (bo w weekend skończyłam jedną i przeczytałam drugą), ale wciąż jestem pod negatywnym wrażeniem podsumowania roku według Tygodnika kulturalnego, a że to dotyczy książek, to o tym napiszę. I zamierzam link wysłać Tygodnikowi.
Oto to podsumowanie:

Tak o odcinku napisano w pasku bocznym na Vod: 
W programie kulturalne podsumowanie roku przeprowadzają: Magda Sendecka, Michał Oleszczyk, Jacek Wakar, Przemysław Skrzydelski, Łukasz Maciejewski, Jacek Marczyński, Justyna Sobolewska, Grzegorz Brzozowicz, Bogusław Deptuła i Michał Chaciński.

W programie są omawiane filmy: „Ostatnia rodzina” (reż. Jan P. Matuszyński), „Paterson” (reż. Jim Jarmusch), „Syn Szawła” (reż. Laszlo Nemes), „Zjednoczone Stany Miłości” (reż. Tomasz Wasilewski), „Pokój” (reż. Lenny Abrahamson), „Nienasyceni” (reż. Luca Guadagnino), „Bone Tomahawk” (reż. S. Craig Zehler); literatura: „Żeby nie było śladów” (Cezary Łazarewicz, Wydawnictwo Czarne), „Rzekomo fajna rzecz, której nigdy więcej nie zrobię” (David Foster Wallace, Wydawnictwo W.A.B.), „Głód”( Martin Caparros, Wydawnictwo Literackie), „Król” (Szczepan Twardoch, Wydawnictwo Literackie); teatr: „Dziady” (reż. Eimuntas Nekrosius, Teatr Narodowy w Warszawie), „Punkt Zero: Łaskawe” (reż. Janusz Opryński, Teatr Provisorium w Lublinie), „Śmierć przyjeżdża w środę” (reż. Agata Duda- Gracz, Teatr im. Jana Kochanowskiego w Opolu), „Harper” (reż. G. Wiśniewski, Teatr im Stefana Żeromskiego Kielce), „Iwona, Księżniczka Burgunda”( reż. G. Jarzyna, koprodukcja: Teatr Narodów Moskwa, TR Warszawa, Instytut Adama Mickiewicza); muzyka poważna: „Borys Godunow” (reż. Iwan Wyrypajew, Teatr Wielki w Poznaniu), „Tristan i Izolda” (reż. Mariusz Treliński, na otwarcie sezonu w Metropolitan Opera w Nowym Jorku), Wydawnictwa Warner Music: Polish Jazz, Sinfonia Varsovia; muzyka popularna: David Bowie – „Blackstar”, Nick Cave – „Skeleton Tree”, Leonard Cohen – „You want it darker”, Bisz & radex – „Wilczy humor”, Brodka – „Clashes”; SZTUKI piękne: Wojciech Zamecznik. Foto-graficznie (Galeria Zachęta w Warszawie), „Brescia. Renesans na północy Włoch” (MNW), „Kacho-ga. Obrazy kwiatów i ptaków w sztuce Japonii i Zachodu.” (Muzeum Sztuki i Techniki Japońskiej Manggha).


Normalnie i co tydzień bardzo lubię ten program i oglądam go regularnie. Ale podsumowanie z 6 stycznia mnie zdenerwowało. Już piszę dlaczego i jakie mam zarzuty, myślę że merytoryczne.

Po pierwsze: 
Było za mało literatury w tym podsumowaniu. 
Brakowało książek ze średniej półki.
Za mało osób się wypowiedziało na temat książek. Dlaczego o filmach wypowiadali się prawie wszyscy, a o książce tylko jedna osoba? Przecież czytała cała grupa? Jak to wygląda dla przeciętnego widza? Że prawie nikt nie czyta, ale wszyscy oglądają filmy. A to obraz błędny. 

Bardzo rzeczowo i przez kilku uczestników były omówione filmy roku. I ten film, i tamten. I polskie i zagraniczne. Porobiono nawet rankingi. Inne gatunki też były omówiono: muzyka, teatr.
A książki potraktowano po macoszemu. Podsumowała tylko jedna osoba, pani Justyna Sobolewska, którą szanuję. Ale tutaj się oburzyłam. Nie na książki, które wybrała, ale na to, że tych książek było malutko. Tak jakby w minionym roku nie było warto niczego czytać? Tylko jedną powieść, jeden reportaż, tomik poezji i eseje?
Miałam wrażenie, że autorka podsumowania obrała sobie bardzo szczytny cel: żeby wyszukać książki przełomowe w swoich gatunkach! A przecież przełomów w literaturze nie mamy dużo! Bo jakby się zdarzały co miesiąc, to nie byłyby już przełomami. Miałam wrażenie, że literatura w tym konkretnym odcinku została potraktowana jak gorsze, brzydkie dziecko. Kocmołuch taki. Film jest ulubienicą mamusi i tatusia, to się go eksponuje, kupuje ładną sukieneczkę i stawia przed gośćmi, żeby wierszyk recytowało, a kocmołuch ma stać za piecem i się nie pokazywać. Bo nie jest tak efektowny, bo sukienka na nim prosta, bez koronek.

Ja jestem 'czytaczem', a nie 'oglądaczem' i o ile książki pożeram, to nad filmem muszę się porządnie zastanowić, żeby jakiś obejrzeć, żeby mnie ubogacił, żebym była oczarowana estetycznie, i żeby nie usnąć po 20 minutach. A we współczesnym świecie o filmach mówi się we wszystkich mediach, omawia wszystkie premiery, roztkliwia się nad każdym i podskakuje z radości, gdy film przejawia jakieś ciekawsze akcenty.
No i dobrze, bo to też sztuka. Ale LITERATURA JEST WAŻNIEJSZA. Dziwią się media, że Polacy nie czytają. A jak mają czytać, jeśli im tych książek się nie podsunie! Owszem, jest wielu zapaleńców, którzy od urodzenia czytają, ale więcej ludzi potrzebuje stymulacji z zewnątrz. Jak wiemy, w ostatnim rankingu czytelnictwa okazało się, że najwięcej czytają Czesi. Zastanawiamy się dlaczego. Chyba pan Szczygieł się wypowiedział, że to dlatego że Czesi mają duże podłoże mieszczańskie. U nas w Polsce wojny i okupacje wykończyły kulturę ziemiańską, która kiedyś była ostoją czytania. Wystarczy popatrzeć na otoczenie. Czytują ludzie, jeśli im się to zareklamuje, przedstawi jako ciekawe zajęcie. Bo Polacy wywodzą się z kultury chłopskiej, bo czytelnictwo trzeba wpajać. To nie jest tak, że ludzie nie chcą czytać. Wydaje mi się, że wiele osób zacznie czytać jeśli im się przedstawi fajne propozycje, ciekawe dla nich.
 Mam przyjaciół czytających, kilkoro to absolwenci studiów humanistycznych, ale nie jest to grupa jednolita czytelniczo. Jeśli szukam dla nich prezentu, to każdemu proponuję inną książkę.
Że większość czytanych książek to jednak będzie liga średnia albo po prostu fajne książki. A ta 'fajność' zależy od indywidualnego gustu. Ten lubi kryminał, a inny romans, jeszcze inny biografie, a inny reportaż. Jest też spora grupa 'kresofilów'.
Już od prawie dwóch lat prowadzę blog, jeszcze dłużej udzielam się na LubimyCzytać i widzę, że warto jest szperać po książkach z rozmaitych dziedzin. I że dużo bardzo dobrych się wydaje co miesiąc. My blogerzy nie nadążamy z czytaniem. I książki, o których głośno', są czytywane powszechnie. Ale tu sporą rolę odgrywa internet i my, blogerzy, którzy wymieniamy się opiniami, tworzymy grupy czytelnicze i portale książkowe. Sporo robiło też Polskie Radio w popularyzacji ciekawych książek. Tylko telewizja robi za mało. Więc jak siadam do podsumowania kulturalnego roku, to chciałabym oglądać nie tylko filmy, ale i książki. Dużo książek. A nie dwie na krzyż i z przeciśniętym przez zęby, że w 2016  ie było przełomu w literaturze. Literatura to nie tylko przełomy, ale wiele dobrych książek, bardzo ambitnych, które czytelnicy kochają.
Owszem, pani Sobolewska wymieniła świetne książki:
 
popularnego 'Króla' Twardocha, 'Ból' Zeruya'i Shalev oraz 'Żeby nie było śladów' Łazarewicza, ale to kropla w morzu wspaniałości wydawniczych z ostatniego roku.
Poza tym, lubię każdego z gości Tygodnika Kulturalnego i chciałam poznać ich typy czytelnicze. Że nie są oni specjalistami w literaturze? No i i co z tego? To ludzie oczytani, o wyrobionej wrażliwości estetycznej.
Moim zdaniem, powinno się było urwać część o filmach i powiedzieć o książkach, bo bez czytania nie będzie wrażliwości estetycznej. Mistrz Wajda był 'od filmów', ale zaczynał zawsze swój film od przeczytania książki! I my też tak powinniśmy.
A do Tygodników Kulturalnych zapraszam, bo to świetny program i ma powtórkę na VOD. w necie.
Pozdrawiam,
Izabela Łęcka-Wokulska

7 komentarzy:

  1. Mnie nic nie dziwi. Wszystkie tego typu programy są dla "głów wyższych", toteż książki jedynie omawiane są z górnej półki i jedynie te napisane przez znane nazwiska. Achy i ochy, reszta literatury jest nic nie warta. Do tego wszystkiego sprowadzają się zresztą wszelkiego typu magazyny książkowe.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Napisałam do Tygodnika Kulturalnego i podesłałam im link.
      Ja też nie czuję się 'głową niższą', bo mam też studia polonistyczne za sobą. Ale wydaje mi się, ze zabrakło zaangażowania w książki.
      Tak jak napisałam, przełomów w literaturze na miarę Prousta jest mało, ale to nie znaczy, ze nie ma czego czytać.
      Ale ostatnio wpadł mi w łapki magazyn książkowy dla zwykłych ludzi 'Fanbook'.

      Usuń
    2. Czy ukończenie studiów musi być wyznacznikiem czytania odpowiednich książek? To, że skończyłam historie czy historie sztuki nie oznacza, że mam całe życie "siedzieć" w książkach "branżowych". Mówiąc szczerze nawet po ukończeniu studiów uważam się za głowę "niższą". bardzo daleko mi do Umberto Eco. może jedna setna procenta z tego umysłu książkowego.
      O Fanbook'u nie słyszałam , dzięki.

      Usuń
    3. Chodziło mi o mnie jako blogerkę, że w sumie mam takie same kwalifikacje jak recenzenci kulturalni, a czytam wiele różnych książek.
      Lubię filozoficzne książki, ale nie cały czas.
      W ogóle to jakieś dyskwalifikujące nas, i Ciebie i mnie, jest ten podział na niższe i wyższe.

      Usuń
    4. To prawda. Myślę, że w tego typu programach potrzebni są "normalni" prowadzący czytający "normalne" książki.

      Usuń
  2. Też bardzo ubolewam nad tym, że telewizja praktycznie nic nie robi w kwestii popularyzacji książek. Ciągle tylko jakieś seriale, banalne filmy czy nudne talk-show, a nie ma żadnego wartościowego programu o literaturze. Szkoda, wielka szkoda.

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...