sobota, 14 stycznia 2017

Romain Sardou 'Fräulein France'

Książka ukazała się w kwietniu 2015 roku w wydawnictwie Rebis. 
Autor jest pisarzem francuskim, rocznik 1974. W LubimyCzytać są jeszcze cztery inne książki tego autora, między innymi powieści o średniowieczu i thriller.
Description de cette image, également commentée ci-après
Autor, źródło zdjęcia: https://fr.wikipedia.org/wiki/Romain_Sardou
Nie jest to powieść, jakiej spodziewałam się po tytule i okładce. A spodziewałam się jakiejś namiętnej powieści o przygodach paryskiej prostytutki. Jest jednaj prostytutka i Paryż, ale powieść ma spore podłoże historyczne. Prolog przybliża czytelnikowi Vichy i Francję z czasów drugiej wojny światowej. Wszyscy, którzy jakkolwiek interesują się historią, wiedzą, że Francja nie ma czym się chlubić – poddanie się bez walki, utworzenie strefy poddanej Niemcom i oddanie Żydów nazistom. To niechlubna  część francuskiej historii. I według mnie, fabuła powieści może być metaforą Francji. Nawet imię się zgadza – France to imię kobiece i francuska nazwa kraju. Jakiś czas temu oglądałam kroniki historyczne z 1945 roku z Paryża. A na nich mnóstwo ogolonych paryżanek – za kolaborację z Niemcami. Tym też parała się główna bohaterka powieści – współpracą z oficerami niemieckimi. Służyła im ciałem, ale jej motywy były głębsze, co zostaje wyjawione na końcu książki. Ja się jednak domyśliłam wcześniej…
Problem z tą powieścią  miałam taki, że kompletnie nie rozumiałam zachowania tej kobiety! I myślę, że wiele Polaków  ma ten sam problem. Po prostu  w naszej tradycji polskiej prostytucja jest hańbą i nic jej nie usprawiedliwia, no, może dzieci umierające z głodu… W książkach polskich ‘kobiety upadłe’ były stracone dla rodziny, były tabu. Może jestem staroświecka, ale mnie ta książka szokuje! Rozumiem chęć zemsty, ale nie za cenę hańby. Moja mama mawiała jak byłam dzieckiem takie powiedzenie: zrobię mamie na złość i odmrożę sobie uszy. Mniej więcej tak wygląda cała fabuła.
Ale jeśli odbierać tę fabułę jako metaforę Francji pod okupacją niemiecką to powieść nabiera sensu. I można by się zastanowić kto wówczas się bardziej hańbił. Czy kobiety, czy politycy i arystokracja? Mamy przecież w powieści arystokratyczną rodzinę, która dla patentu na beton, czyli dla pieniędzy gotowa jest  na współpracę z niemieckim oficerem, a tak poza tym, w czasach sprzed wojny, przedstawiciela plebsu, ubogich pracowników bogatych Niemców. Córka tego arystokraty jest też rywalką France. Ocena pozostawiona została czytelnikom.
Autor ciekawie opisuje Paryż czasów wojny. Poznajemy luksusowy dom publiczny i operę dla bogatych Paryżan i niemieckich oficerów. Widzimy sklepy i Sorbonę. Ale poznajemy też ciemną stronę przemarszu niemieckich żołnierzy, szczególnie na prowincji.  Tylko że dla Polaków porównanie z tym, czego doświadczył mój naród a Francuzi jest diametralnie różne…. Wracając jednak do książki, to próba rozliczenia się ze wstydliwą przeszłością Francji jest godne pochwały. A sama książka dosyć ciekawa. Może akcji brakuje soczystości i niepewności (bo domyśliłam się zakończenia wcześnie), to książka jest interesująca. A autor, widać, że ma talent do powieści historycznych, do budowania barwnego tła.
Daję jej 5 gwiazdek

7 komentarzy:

  1. Czytalam jego pierwsza powiesc historyczna "Przebaczcie nam nasze winy" jezeli dobrze kojarze polski tytul, bardzo mi sie podobala, druga juz nie byla taka udana. Te tez mam w planach kiedys przeczytac.

    OdpowiedzUsuń
  2. Chyba jest 'I przebacz nam nasze winy'. To mówisz, że dobra jest? To może przeczytam. Lubię średniowiecze.

    OdpowiedzUsuń
  3. To mnie zadziwiłaś, że książka toczy się w czasach II wojny światowej... Okładka odstrasza ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. O prostytutce jest ;) Wydaje mi się, że twarz tej pani i nawet półobrót i sposób trzymania głowy widziałam już w thrillerze o RPA.

      Usuń
  4. Nie znam tej książki ani autora, ale opisałaś fajnie. Może się skuszę ;)

    OdpowiedzUsuń
  5. Twoja opinia bardzo interesująco przedstawia książkę i zachęca do sięgnięcia po nią.
    We Francji długo po wojnie jeszcze rozliczano kolaborantów, karając nawet śmiercią.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale przecież to przyzwolenie na kolaborację przyszło od góry? Czy Vichy też było rozliczone?
      W każdym razie autor zmierzył się z grzechami swojego narodu. Ciekawi mnie czy my Polacy bylibyśmy do tego zdolni? A Ukraińcy? Bo to jest chyba wielka zadra nas wobec Ukraińców. Że się nie rozliczają, że mordy wołyńskie to dla nich wielkie tabu albo mówią o tym co im zrobiono. Rozmawiałam w zeszłym roku z Ukraińcem. Miły człowiek, ale jak mu powiedziałam, ze moja babcia była spod Równego to głowę spuścił.

      Usuń

Dziękuję za komentarze. Będę usuwać komentarze rasistowskie i wulgarne.
Czytam wszystkie wasze opinie.
Proszę też anonimowych piszących o podpisanie się jakoś.

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...