wtorek, 28 lutego 2017

John Grisham 'Raport Pelikana' - klasyka sensacji

Znaleziony obraz Niedawno pisałam Wam o książce 'Czerwony Królik'. Pisałam Wam, że kupiłam je kiedyś na wyprzedaży w amerykańskiej bibliotece 3 za dolarka. Druga z nich to był 'Raport Pelikana'. Przeczytałam ją, a potem oddałam koleżance.
Ostatnio widziałam w telewizji, że szykuje się wydawanie serii książek Grishama, z 'Raportem Pelikana' na początku, więc napiszę o tej książce, choć czytałam ją dosyć dawno, więc nie pamiętam już treści.
 John Grisham to 'klasyka gatunku'. Napisał około 30 książek, najwięcej thrillerów prawniczych. To bardzo popularny pisarz w latach 90-tych, gdy chodziłam do liceum. Pamiętam, że w mojej bibliotece jego książki leżały na ladzie obok pań, nigdy nie odkładane.
'Raport Pelikana' to druga jego powieść, po 'Firmie', z roku 1992. Film z Julią Roberts nakręcono w 1993. 
Główną bohaterką powieści jest studentka prawa, która wpada na trop afery. Chodzi o zabójstwo sędziów sądu najwyższego. I ktoś próbuje uciąć drogę do prawdy. Trzeba pamiętać o tym, że amerykański system prawny polega na tzw. precedensach, czyli orzeczenia opierają się na wcześniejszych orzeczeniach sądu. A to - zdaje się - niesie za sobą jawność akt z innych spraw? Nie wiem jak to jest w Polsce, ale moja szkoła mnie uczyła, że nie mamy precedensów, czyli że sędzia nie kieruje się starszymi orzeczeniami. Czy student prawa ma wgląd w stare orzeczenia? Nie wiem.
Ale to powieść z lat 90-tych, jeszcze jest FBI, CIA itd. To powieści polegające na potęgowaniu napięcia, walce z czasem i potężniejszymi siłami. 

W każdym razie polecam książkę. Jest ciekawa i trzyma w napięciu. Wersja angielska, którą czytałam, jest łatwa. Porywająca akcja sprawiła, że zapomniałam o sprawdzaniu słówek. 

Na LubimyCzytać dałam książce 6 gwiazdek i tak skomentowałam:
Naprawdę dobra książka. Nawet fakt, że obejrzałam już ekranizację, nie popsuł mi przyjemności podążania za bohaterką.

poniedziałek, 27 lutego 2017

Renata Frydrych 'Załatw pogodę, ja zajmę się resztą' - kopciuszek znajduje księcia

Książka ukazała się 2 lutego 2017 roku w Wydawnictwie Literackim. Jej promocja wśród recenzentów była intrygująca. Polegała na tajemniczych przesyłkach:
Przypomnę swój post ze stycznia:


Wydawnictwo Literackie przysłało mi ostatnio dwie tajemnicze przesyłki. W pierwszej było to:
Fragment książki, której opis zafrapował moją mamę (samotna matka trójki dzieci szuka ojca dla nich). Po paru dniach przyszło to:
Ułożyłam z tych puzzli to:
 Mam dostać następną przesyłkę....

W ostatniej była książka.

Z racji tej, iż książką tą zostałam obdarowana bez mojej woli, to odłożyłam ją sobie, aż przeczytam inne książki. Więc troszkę zeszło. Nie uczestniczyłam też w wybieraniu tego partnera dla bohaterki na Instagramie. Nie czytałam książki w połowie, bo denerwuje mnie czytanie na raty. 
Czytałam całość przez ostatnie dni.
Cóż można powiedzieć o tej książce? Napisana została ciekawym, zabawnym językiem.  Postacie mają cechy zróżnicowane i charakterystyczne. Jak wiadomo z reklam tej książki, powieść jest romansem. Dwudziestosiedmiolatka Pola Kukułka ma troje dzieci i grozi jej odebranie jej dzieci. Tworzy rodzinę patchworkową. Córka jest jej, a pozostałe dzieci to potomstwo jej zmarłego partnera, z którym nie miała ślubu, więc po jego śmierci ma wiele prawnych kłopotów: w zasadzie ani mieszkanie się jej nie należy, ani dzieci. A wymagania pań psycholożek są surowe, a dzieci po przeżyciach. Pola nie ma studiów, lubi szyć, jak się zdenerwuje to robi różne rzeczy bardzo dziwne, ale na swej drodze spotyka samych facetów na stanowiskach i przystojnych. Zakochują się w niej lekarze i w ogóle jakoś sobie radzi. A jak sobie nie radzi, to jakoś jej pomagają bliscy.
Książka jest idealna dla miłośników filmów z Jennifer Lopez, bo realizuje podobny schemat. 
Przyznam się szczerze, że czytało mi się ją świetnie do połowy. Potem się męczyłam, a to z powodu tego, iż denerwował mnie ten goguś Wiktor Fortuna. Facet okropnie traktował kobiety,  olewał i zdradzał swoją narzeczoną. To typowy egoista i męska szowinistyczna świnia. Drugi kandydat do ręki Poli był miły, ale nieśmiały, to jąkający się lekarz Paweł. Był jeszcze kucharz Łukasz, wesoły człowiek. 
I to ich wszystkich zaczarowała Pola. W bajkach bowiem wszytko jest możliwe. 
Tylko że mnie w dzieciństwie innymi bajkami karmiono: o dziewczynce, która musiała przebierać fasolę, o kwiatu paproci, który znalazcy bokiem wylazł, o brzydkim kaczątku, o sierotce, zawsze musiała się narobić, a królewicz i tak wybrał inne drzwi. 
Przyznam się szczerze, że nie jest to ten czas w moim życiu, żeby się delektować miłymi romansami z happy endem, że ludzie się zmieniają na lepsze, a świat jest kolorowy. I pomimo fajnego języka, ciekawego i pełnego humoru sposobu napisania tej książki, ciekawych postaci, bardzo wesołych i miłych, to w połowie książki przestałam się nią delektować. Uważam, że autorka powinna była wybrać Poli innego męża, że to co zrobiła fabularnie w przyrodzie nie istnieje, a nawet jeśli istnieje, to mnie to nie cieszy, bo jak może cieszyć, skoro irytuje postać. 
Ale dziewczynom i kobietom polecam, jeśli chcecie literatury romansowej w dobrym, lekkim stylu. 
5 gwiazdek
Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

sobota, 25 lutego 2017

Poirot - wywiad z Davidem Suchetem. Krótki przewodnik

Dzień dobry,
Post ten zaczęłam pisać przeszło miesiąc temu, gdy nie mogłam w nocy spać.  Poirot to najlepsze lekarstwo na bezsenność. Obejrzałam kiedyś wywiad z Suchetem, w którym mówił on o tym, że podczas przerwy w kręceniu odcinka, jednego z ostatnich, poszedł na przerwę w plener, a tam jakaś kobieta zaczęła z nim rozmawiać, jakby był naprawdę Poirotem. Była to bardzo zabawna anegdota. Niestety, nie mogę jej znaleźć ponownie w necie. Szukam i szukam.
Ale przypomniałam sobie inne wywiady z tym aktorem. Najsłynniejszy i najciekawszy to ten w 9 odcinkach. Postanowiłam wypisać co jest w każdej części. Może to pomoże komuś. Oto ten wywiad: 



 Część pierwsza wywiadu - o tym, co powiedziała córka Agathy Christie, o pierwszym odcinku i o tym jak powstał głos Poirota.
Znalezione obrazy dla zapytania poirot suchet
źródło zdjęcia: http://www.digitalspy.com/tv/news/a657619/david-suchet-id-only-play-poirot-again-in-a-movie/



Część druga - o tym co Suchet najbardziej ceni w książkach Christie i o scenie z ABC Murders
Znalezione obrazy dla zapytania poirot suchet
źródło zdjęcia: https://agathachristiereader.wordpress.com/2011/06/09/poirot-review-9/


Część trzecia - o wąsach Poirota i jego fobiach
źródło zdjęcia: http://david-suchet.ru/en/2011-2013/article/274-47990/46-20112012


Część czwarta - o Jappie i Hastingsie (są błędy w automatycznych napisach)

http://3.bp.blogspot.com/-U8nnOqWY1J8/UovFAs9zC9I/AAAAAAAABZ8/aeAak46wd4Y/s1600/slide_325262_3114435_free.jpg
źródło zdjęcia: http://investigatingpoirot.blogspot.com/2013/11/episode-by-episode-curtain-poirots-last.html

Część piąta - o tym ile cukru słodzi Poirot i o 'Śmierci na Nilu'
https://nyoobserver.files.wordpress.com/2015/10/poirot12_1.jpg?quality=80
źródło zdjęcia: http://observer.com/2015/10/theres-far-more-to-david-suchet-than-hercule-poirot/

Część szósta - o charakterze Poirota i miłości
http://i.iplsc.com/david-suchet-przez-cwierc-wieku-wcielal-sie-w-postac-belgijs/0004IOKC1KVPXM9H-C122-F4.jpg
źródło zdjęcia: http://swiatseriali.interia.pl/newsy/seriale/kultowe-seriale-667/news-herkules-poirot-wielbiciel-szarych-komorek,nId,1868076

Część siódma - o ulubionych postaciach kobiecych z serialu według Sucheta o o pochodzeniu broszki, którą Poirot nosi zawsze w klapie marynarki
Znalezione obrazy dla zapytania poirot suchet
Źródło zdjęcia: http://pixelrz.com/lists/suggestions/poirot/

Część ósma - o perfekcjonizmie Poirota i jego oczach
Znalezione obrazy dla zapytania poirot suchet
źródło zdjęcia: https://pl.pinterest.com/durajovas/hercule-poirot-david-suchet/
Część dziewiąta - o podsumowaniach Poirota

Inne wywiady z Suchetem na Youtube to:


 Oraz bardzo interesujący artykuł w Wyborczej:

 http://wyborcza.pl/1,75410,18410543,hercules-poirot-genialny-paranoik-powraca.html?disableRedirects=true


Zapraszam. Mam nadzieję, że komuś pomogłam.

piątek, 24 lutego 2017

Kilka cudnych książek, jeden film i pączuś na szczęście

Dzień dobry przyjaciele,
Ostatnio jęczałam Wam, że źle, smutno i szaro. Wy mnie pocieszyliście, no to tak się ucieszyłam, że przygarnęłam parę książek! Bo to uczucie, gdy listonosz niesie pudełko jest nieporównywalne. Już potem się serce uspokaja, ale jak niesie, jest nieziemsko. Może mi się fale alfa w mózgu włączają, nie wiem, ale lubię.
No i złamałam magiczną granicę 6 sztuk na miesiąc. Ale są książki, które należy przeczytać, żeby jako tako się orientować i wyjść z bałaganu informacyjnego wynikającego z oglądania tylko nagłówków gazetowych. Są takie tematy: Rosja, chrześcijanie na Bliskim Wschodzie...
Ale oto książki:
Poszczególnie:



Ten kwiatek przechowuję cioci do wiosny. Na szczęście nie zmarniał, a nawet kwitnie. Niestety, moje stadło nie jest jeszcze urządzone, więc ciężko mi znaleźć ładne miejsce do zdjęć.....
Poza tym udało mi się zdobyć dwie książki, które chciałam przeczytać:
Okładka książki Topografia pamięci i Okładka książki Dom z witrażem

W tym roku nadal oglądam filmy, starając się osiągnąć pułap 52, co nie jest łatwe, bo jak Wam mówiłam, przy filmach przysypiam.... Ale ostatnio się 'nacięłam' i jeszcze namówiłam znajomych,,,, Mówili w Tygodniku Kulturalnym, że to film roku:
Chciałabym o tym napisać osobny post, ale może ktoś z Was oglądał, to napiszcie, czy Wy może macie jakiś pogląd na ten film. Ja uważam, że do osiągnięcia sensu filmu nie potrzeba 'dyndających' (jak to ładnie napisała uczestniczka forum na Filmwebie) i nagich ciał. Nie wiem czy dosłowność znaczy więcej. i czy zmuszanie aktorów do pokazywania ich najgorszych zakamarków to na pewno jest sztuka? Nie tak dawno zbuntowała się chyba pani Szczepkowska, nieprawdaż?
Chciałbym obejrzeć 'LalaLand' ale po tej masakrze filmowej to nie wiem kiedy wyjdę z szoku ciężkiego.

Ze spraw codziennych to wzięłam się za angielski, bo opuściłam się w tym niewiarygodnie, zaś wczoraj uczciłam dzień pączka:

Mówią, że to na szczęście.... Oby.

Jak do jutra nie przeczytam książki Pani Frydrych, to będzie post o Poirocie. 
Pozdrawiam,
Łęcka

czwartek, 23 lutego 2017

Steven Galloway 'Wiolonczelista z Sarajewa' - tragedia wojenna

Okładka książki Wiolonczelista z Sarajewa O książce tej dowiedziałam się z radiowego programu pani Doroty Koman w Jedynce, jeszcze ponad rok temu. Bardzo mnie interesuje tematyka wojny w Jugosławii, gdyż pamiętam z dzieciństwa, że doniesienia o wojnie tej wstrząsnęły moim dziecięcym sumieniem...
Książka ukazała się w wydawnictwie Marginesy 18 lutego 2015 roku w tłumaczeniu Łukasza Witczaka. Autor jest pisarzem kanadyjskim. Powieść ' The Cellist of Sarajevo' wydał w roku 2008. Nominowano ją do nastęujących nagród (opieram się na haśle w Wikipedii);
 International IMPAC Dublin Literary Award, Scotiabank Giller Prize, Evergreen Award, the George Ryga Award for Social Awareness in Literature, the Borders Original Voices Award. Stała się międzynarodowym bestsellerem. Inne jego książki to: Finnie Walsh (2000), Podniebny spacer (2003, wyd. polskie 2006), i The Confabulist (2014. 
Steven Galloway
Autor, źródło zdjęcia: http://www.marginesy.com.pl/autor/45
Książka jest niewielkich rozmiarów, bo liczy 222 strony, ale jej atmosfera, treść jest bardzo gęsta od treści, emocji i obrazów. Rozgrywa się w oblężonym Sarajewie, po tym, gdy wybuch pocisku zabija 22 osoby stojące w kolejce po chleb. Aby uczcić te ofiary jeden z obserwatorów tej tragedii, słynny wiolonczelista z Filharmonii Sarajewskiej przez 22 dni o 16 po południu gra na środku ulicy Adagio Albinoniego. Oto jedno z wykonań tego dzieła:
Słuchają tego znękani mieszkańcy Sarajewa, a w ich dusze wkradają się ludzkie uczucia: żal za normalnym życiem, wspomnienia najbliższych z czasów sprzed wojny, gdy byli szczęśliwi. Ludzie przystają, słuchają, podnoszą głowy itd.To jest osnowa akcji, która toczy się wokół trzech osób, w jakiś sposób słyszących o tym wiolonczeliście: snajperki Strzały, piekarza Dragana, który tęskni za żoną i synkiem i wychodzi z domu, żeby zejść z oczu szwagrowi, którego nie znosi, a z którym musi mieszkać, bo jego mieszkanie legło w gruzach i Kenana, który wyruszył po wodę dla rodziny. 
Książka jest arcydziełem literackim. W oszczędnej fabule, skupionej na wąsko zakrojonych miejscach i osobach autorowi udało się ukazać grozę wojny, całą jej straszność, to że niszczy ona miasta i ludzi. Niszczy budynki i normalne życie. Każda wyprawa po wodę i każde przejście przez ulicę staje się zagrażającym życiu wyzwaniem. Nie wiadomo kiedy i z której kulki można zginąć. Ludzie przestają być tym kim byli, obezwładnia ich strach, żal, rozpacz. Śmierć staje się codziennością.To wszystko autor ukazał w tych trzech postaciach na przestrzeni kilku dni.
Uważam, że autor wychodzi poza Sarajewo, że udało mu się pokazać wojnę jako zjawisko degradujące człowieka. Najgorsze jest to, że świat dalej nie zmądrzał i wciąż toczy wojny. Bohater książki Dragan rozmawia z koleżanką żony na temat wojny. Pytają się jedno drugiego, czy świat nie zareaguje na to co się dzieje w Sarajewie? I odpowiadają sobie na pytanie, że nie. Ale są w książce akcenty, iż świat próbuje coś robić. Jest ryż z pomocy humanitarnej, który spekulanci sprzedają na wolnym rynku. Jest reporter wojenny próbujący sfotografować zmarłego na ulicy. Ale wszystko to nie ratuje ani jednego życia. I to jest najgorsze. 
O książce tej można pisać i pisać, albo nie pisać, tylko przeczytać samemu, bo jest ona wstrząsająca i zostaje w człowieku na długo. Polecam czytać z Adagio w tle.
10 gwiazdek
I dziękuję pani Koman za powiedzenie słuchaczom Jedynki o tej książce.

środa, 22 lutego 2017

Carole DeSanti 'Namiętności Eugenii R.' - miłość, odrzucenie, Paryż i wojna...

'Namiętności Eugenii R.' znalazły się w moim posiadaniu  w wyniku wygrania konkursu na LubimyCzytać. Gdyby nie on, nie wiedziałabym, że taka książka istnieje. Ponad rok trwało zanim ją przeczytałam, ale już jest! Udało się. Nie sądziłam, że będę ją czytać jednym tchem. A jednak.
Książka ukazała się we wrześniu 2015 roku w wydawnictwie Książnica. Na razie jest to jedyna książka tej autorki w Polsce. 
Carole DeSanti  to pisarka i redaktorka. Publikowała w The New York Times, The Huffington Post, The Guardan i The Women's Review of Books. Obecnie pełni funkcję vice prezesa w wydawnictwie Viking Penguin.
Znalezione obrazy dla zapytania Carole DeSanti
Autorka, źródło zdjęcia: http://www.caroledesanti.net/about/

Książka powstawała kilka lat, ale moim skromnym zdaniem, udało się. 
Tak się dziwnie składa, że niedawno czytałam inną książkę o Francji, o prostytutce i jej zemście: Romain Sardou 'Fräulein France. 
Podobała mi się tamta książka tak sobie. Ale dopiero po lekturze 'Namiętności' widać różnicę w stylu!
Akcja powieści rozgrywa się w drugiej połowie XIX wieku w Paryżu, w latach 1861-1873.  Bohaterką i pierwszoosobową narratorką jest Eugenia, młoda dziewczyna, którą skrzywdziła miłość... 
Celem powieści, jak jest napisane na okładce i jak wynika z treści, jest pokazanie dojrzewania wewnętrznego dziewczyny w kobietę, stanie się osobą decydującą o sobie, dającą sobie radę w tym trudnym męskim świecie. Mam wątpliwości czy bohaterce się to udało, ale to już jest sprawa tego, w jakim świecie przyszło Eugenii żyć...
Narracja jest subtelna i pięknie prowadzona. Oto cytat z pierwszej strony:
'Byłam dziewczyną, teraz jestem kobietą. Czasem śni mi się jeszcze tamta. Sny starają się z całej siły odnowić nasze dusze, lecz jest to bardzo trudne zadanie (...) Kiedyś mogłam powiedzieć: 'Kocham, więc jestem", lecz potem miłość została mi odebrana wraz z tysiącem innych rzeczy (...) Kiedy, w którym nieodgadnionym momencie, został dokonany wybór i jaki przyniósł ostateczny plon?"
Tak się zaczyna powieść, a całość to próba odpowiedzenia na to pytanie. Czy bohaterka wybrała taki los? Czy życie kobiety jest wynikiem zbiegu okoliczności? Czy można je samej kształtować albo chociaż odbudować? 
Takie cele książki sprawiły, że jest powieść ta wyjątkową książką, niebanalną, interesującą.... 
To, co się przydarzyło Eugenii mogłoby być tematem banalnej i ckliwej powieści bulwarowej. Młoda, naiwna dziewczyna zakochała się w bogatym szlachcicu. On ją zostawia, ona zostaje sama, w Paryżu, którego nie zna, bez pieniędzy, bez ojca, który umarł i matki, która ją porzuciła, w ciąży, w czasach, gdy losem dziewcząt takich jak ona rządziła ustawa o prostytucji. A sprowadzało się to do tego, że jakaś mafia policyjno-rajfurska wybierała dziewczyny, omotywała je, klasyfikowała i zapisywała na listę prostytutek. Wyjść z tego można było albo w wyniku syfilisu albo w trumnie. Pamiętajmy, że w tych czasach kobiety nie miały praw obywatelskich! Nie można było pójść do pracy i założyć konta w banku. Nad wszystkim czuwali mężczyźni. W tle tego osobistego dramatu rozwija się wojna francusko-pruska, obalenie kolejnego cesarstwa, a następnie Komuna Paryska. 
Autorce udało się ukazać historię Eugenii Rigault bez tej naiwnej pretensjonalności, ale i bez wulgarności. Bohaterka pokazana została od wewnątrz, tak jak ona przeżywa swoje życie i jak się zmaga z problemami. 
Nie jest tak, że Eugenia cały czas zwycięża, bo najczęściej nie zwycięża, ale jakoś daje sobie radę, próbuje coś robić i nie myśleć o tym co jest nie do pokonania. Ważną rolę w jej życiu odgrywają przyjaciółki. Rozmowy z nimi, współprzeżywanie i rozmowy z nimi stanowią ważną część książki. Jest to świat kobiecy, ale świat trudny, taki, w którym kobiety są marionetkami, są krzywdzone, w którym miłość je krzywdzi albo sprowadza na nie cierpienie. Nawet macierzyństwo jest im odbierane. 
Miałam wrażenie, że czytam jakąś dziewiętnastowieczną wersję 'Odysei'. Tak jak Odys Eugenia jest miotana wiatrami losu, jest przerzucana i ciągle poddawana próbom, z których nie ma szans wyjść zwycięsko. Na początku recenzji napisałam, że okładka twierdzi (i pierwsza strona powieści), ze celem książki jest pokazanie dojrzewania wewnętrznego bohaterki, przemianę z dziewczyny w kobietę.Po przeczytaniu tej fascynującej powieści, można się zapytać czym jest więc dojrzałość? Czy pogodzeniem się z tym, że ciągle nas, kobiety ktoś będzie oszukiwał? Że kochając będziemy cierpieć, że życie da nam wybory nie do wygrania? Że ciągle otacza nas męski świat? Że kobieta nie jest kowalem własnego losu? 
Smutne to wnioski.
Autorka wprowadza w powieść aluzje literackie: do 'Nany' i do 'Madame Bovary'. Życie Eugenii jest też takim dialogiem literackim z tymi mitami kultury. 
Poza tym wszystkim, książka dała mi wiele do myślenia i była dla mnie okazją do pomyślenia nad sobą i swoim życiem. Po lekturze tej książki człowiek (kobieta) zaczyna się zastanawiać nad tym , co kieruje jej losem. Czy jest to wybór własny, czy okoliczności ponad nami. Czy jest ślepym trafem, że jedni wygrywają w grze zwanej miłość, a inni przegrywają? Autorka nie daje na to odpowiedzi, ale rysuje przed czytelnikiem niesamowitą historię. 
Daję książce 10 gwiazdek. Troszkę na wyrost, ale w sumie niech ma. 
Polecam.

poniedziałek, 20 lutego 2017

Kristina Sabaliauskaitė 'Silva rerum' - saga wileńska

Okładka książki Silva rerum Książka ukazała się we wrześniu 2015 roku w wydawnictwie Znak w tłumaczeniu  Izabeli Korybut-Daszkiewicz. To pierwszy tom sagi, rozgrywającej się w XVII wieku na Litwie. Na polskie tłumaczenie oczekują następne tomy. 
Sporo o tej książce słyszałam. Wielu znajomych od książki chwaliło ją, więc z trudem zdobywałam tę książkę, żeby choć przeczytać. 
Autorka to Litwinka,  doktor historii, była dziennikarka i pisarka.


Kristina Sabaliauskaitė 2.JPG
Kristina Sabaliauskaitė, źródło zdjęcia: Wikipedia

Oto wyrywki z anglojęzycznej Wikipedii (bo po polsku autorka hasła nie ma):
In 2008 she debuted with a historical novel Silva rerum (published by Baltos lankos) about the life of a noble family in 1659-1667, the period after The Deluge. It became a bestseller with multiple editions and was pronounced "a literary event" in Lithuania, critically acclaimed and recognised by historians of culture, praised for the captivating storytelling and great attention to historical detail.


 In 2011 Silva rerum II, the sequel about the Great Plague of 1707-1710 and the Great Northern War was published by Baltos lankos and became a #1 bestseller nationally with multiple editions.

 In 2014 Baltos lankos published Silva rerum III - the third part of the novel, a number one bestseller, set in the mid-18th century and exploring the origins of the legend of the Righteous Proselyte of Vilna, Abraham ben Abraham.

 In November 2016 the final part of the tetralogy 'Silva Rerum IV' an account about the Enlightenment and the period of Polish-Lithuanian Commonwealth partitions has been published in Lithuania and went straight to number one on bestsellers' lists with a first print run selling-out in 3 days.

          ( https://en.wikipedia.org/wiki/Kristina_Sabaliauskait%C4%97)

Podsumowując powyższe: żeby przeczytać całość tetralogii należy znać litewski (musiałabym wskrzesić pradziadka Litwina). Następny wniosek, to taki iż jednak zaszłości historyczne chyba są, ze tyle lat mija, a my nie mamy tłumaczenia książki sąsiadów. Ale faktem jest, że literatura litewska w Polsce raczej nie jest wydawana. Mam taką książkę  Vytautasa Bubnysa 'Arberon' , 
wydaną na początku lat 90-tych na marnym papierze i bez zakończenia. Dostanie wersji pełnej jest niemożliwe. Inną przyczyną takiego opóźnienia w tłumaczeniu  może być ograniczona ilość tłumaczy z litewskiego, jak przypuszczam...
A chwaliłam się Wam, że moi dziadkowie mówili po łotewsku? A pradziadek z drugiej strony był najprawdziwszym Litwinem, który zakochał się w jędzowatej babce (co jest zagadką po dziś dzień, co taki dobry człowiek w niej zobaczył), poślubił ją około 1917, a potem zamknęli na całe dwudziestolecie granicę, więc on nigdy do domu nie pojechał. Tak więc mamy sporo do nadrobienia jeśli chodzi o literaturę litewską. 

Książka wciągnęła mnie na kilka dni. Jeśli miałabym mówić o skojarzeniach literackich to najpierw byłby to Czesław Miłosz i jego 'Dolina Issy', a następnie książki Jacka Dehnela. Im bardziej zagłębiałam się w powieść, tym więcej tego nowoczesnego, postmodernistycznego podejścia Dehnela widziałam w tej książce. Ale nie chcę przez to powiedzieć, ze to styl naśladujący, bo taki nie jest, ale że jest to styl nowoczesny, będący w trendach nowoczesnego pisarstwa historycznego, często odsłaniający maski historyczne, prawdę o ludziach spod patyny historii, prawdę o ludzkich dramatach i namiętnościach, o jakich wcześniej się nie mówiło.
Pierwszą rzeczą, jaką zauważyłam w powieści jest brak nacjonalizmu. Autorka stworzyła postać mieszkańców tych terenów, takich jakimi byli. Główna rodzina Narwojszów to ród szlachecki, pewnie polski, ale czujący się mieszkańcami tamtych ziem, związany z Wilnem. I ja myślę, że w wielonarodowej Rzeczpospolitej Obojga Narodów tak to było, że nie zastanawiano się takimi kategoriami jak to w XX wieku zaczęto dzielić narody i mieszkańców.
 Akcja zaczyna się od skutków najazdu kozackiego w 1655 roku. Narrator mówi o trupach, rabunkach i gwałtach. W pamięć wbija się obraz zgwałconej i okaleczonej ksieni bernardynek wileńskich. Z tego najazdu do przedakcji wchodzi też obraz zamordowania rodziców i braciszka Jana Kirdeja Bironta, który  jest ważną postacią w książce. 'Silva rerum' jest więc sagą rodzinną rodziny Narwojszów. Można wywnioskować, choć nie jest to podkreślane, co powiedziałam powyżej, że była to rodzina o tradycjach polskich. Ale nie jest to taka  przynależność narodowa, jaką znamy z XX wieku, ale raczej przynależność do miejsca, do króla, do religii, do wspólnoty intelektualnej. Rozbieżności z miejscową ludnością, co widać w losach tego okolicznego chłopca, który bawił się z Urszulką i Kazimierzem. Myślę, że konflikty społeczne wówczas właśnie wynikały z ogromnego zróżnicowania majątkowego, z różnicy wykształcenia, z tego, że książka i edukacja były sprawą szlachecką. 
Akcja książki rozwija się płynnie. Z dworku szlacheckiego przenosi się na większość książki do Wilna, który 11 lat po najeździe kozackim znów się odbudowuje. Autorce udało się pokazać, w czym tkwiła siła witalna takich miast kresowych: w uniwersytecie, w spragnionych wiedzy studentach, w cudzoziemcach przynoszących ciekawe zwyczaje i umiejętności, jak Francuz z książki. A ciekawość świata młodzież wynosiła z domków szlacheckich, których stać było na edukację. Drogi bliźniąt Urszuli i Kazimierza ułożyły się diametralnie różnie. Ale coś ich łączyło, coś co wpoił im ojciec, godzinami rozmawiając o przyrodzie, o ludzkim ciele: łączył ich scepytycyzm do zastanych prawd. Oboje sami chcieli dość do 'swoich prawd', chcieli zrozumieć siebie, nawet jeśli by to oznaczało konflikt z otoczeniem. 
Wielką zaletą książki jest styl pisania. Jest to monolog wewnętrzny, bardzo stylem przypominający mi właśnie pisarstwo Jacka Dehnela, takie postmodernistyczne, podważające skostniałe formy, a mówiące o tym, co naprawdę czuli ludzie. Wahania Urszuli w klasztorze bardzo mi przypominały powieść Dehnela 'Matka Makryna', w której też autor obnaża obłudę religijną, fanatyzm jednych i cynizm innych i poświęcanie ludzi dla formy.  
A przy tym całym obnażaniu pozorów, historia Urszuli to wspaniała opowieść o miłości od pierwszego wejrzenia. Autorka niesamowicie opisuje stany emocjonalne bohaterów, ich rozterki i przeżycia. 
Drugi wątek to dojrzewanie psychiczne Kazimierza, który swoją drogę życiową znajduje na uniwersytecie. Wątek osobisty jest tylko lekko zaznaczony. Pierwszy tom zaczyna i kończy opowieść o seniorach rodu: Elżbiecie i Janie Macieju. To z kolei jest opowieść w stylu sielsko-dworkowym, ale pełne śmierci, cierpienia, odejść i śmierci.

Podsumowując, książka jest wspaniałą sagą kresową, niesamowicie wciągającą powieścią z tłem historycznym, ale i nowoczesną powieścią postmodernistyczną, która sięga do wielu gatunków powieściowych, aby z tego wyciągnąć prawdę o bohaterach, obnażyć pozory i ukazać prawdziwych ludzi, z ich wątpliwościami, wadami i zaletami. 
Daję książce 9 gwiazdek. 
I czekam na dalsze tomy!

sobota, 18 lutego 2017

Biżuteria dla moich książek - czyli walentynka od wydawnictwa i ostatnie nabytki książkowe

Dzień dobry,
Chciałam się Wam dziś pochwalić ślicznym prezentem, jakim obdarzyło mnie Wydawnictwo Literackie. Po lewej widać złoty woreczek, dołączony do wersji ostatecznej książki, którą ostatnio czytałam i recenzowałam. 
Wydawnictwo zrobiło mi uroczą niespodziankę. Tak się złożyło, że przesyłka przyszła 14 lutego, w dzień moich urodzin i walentynki. 
To przepiękna biżuteria dla mojej książki.... 
Oto ona: 

A tak się prezentuje w książce. Zakładki uwielbiam, ale misia najbardziej i teraz będę mieć dwie nieodłączne....
No a poza tym na razie oszczędnie z recenzowaniem. Staram się nie zasypywać się bardziej, niż mogę przeczytać. Już mam na półce kryminał oświęcimski, który bardzo chcę przeczytać:
Poprzednie książki recenzenckie w zasadzie przeczytałam, poza
Więc na półce oczekującej są te dwie powyższe.

A poza tym jakoś trwam w tym życiu swym, pół na jawie, a pół na śnie. I nie jest to dobry sen. Mam nadzieję, że nie będę zmuszona porzucić swoje hobby z powodów takich, iż trzeba jakoś żyć....
Na razie jestem i piszę. Ostatnio przeżywam chwile zwątpienia, bo czasami mam wszystkiego dość. Ale znów siadam przy klawiaturze, bo blog odrywa od problemów. Niedawno przywołał mnie do porządku wpis blogerki, mamy dwójki dzieci, która pisała o regularności pisania bloga. Skoro przy dwójce dzieci da się przełamać i pisać, to i ja dam radę. 
Sąsiedzi nie znają mojej drugiej natury, że piszę bloga. A może coś podejrzewają, w końcu znają mnie od kołyski i mówią, ta to się wdała w dziadka...

Na koniec zapowiedź wydawnicza od MG:
Katarzyny Ryrych „Zginęła mi sosna” – współczesna opowieść o poszukiwaniu tożsamości i wychodzeniu z cienia drugiego człowieka.

Obraz w treści 2

A także historia rodzinnych tajemnic, które determinują losy bohaterów, historia miłości i rezygnacji, małych zwycięstw i bolesnych upadków.
Matylda. Ani piękna, ani młoda, ani bogata. Byle jakie małżeństwo, pozorny brak ambicji zawodowych, porażka uczuciowa. Niemożność złapania życiowej równowagi.
Julia. Fascynująca, niespokojna, piękna. Ukrywająca porażki zawodowe, szukająca lekarstwa w kieliszku.
Czy kiedykolwiek znajdą wspólny język?


Zadziwiające jest to, że w tym samym czasie ta sama autorka publikuje w dwóch wydawnictwach. Na razie nie planuję tej książki czytać z powodu wewnętrznych ograniczeń, ale myślę, ze to lektura godna polecenia. Bo w 'Życiu motyli' napisała mądrze o życiu i kobietach. 

Pozdrawiam,
Iza

piątek, 17 lutego 2017

Tom Clancy 'Red Rabbit' ('Czerwony królik') - sensacja w starym, dobrym stylu.

Trochę przeżywam kryzys duchowy i nawet w ostatnich dniach poczułam wielką bezsilność i niechęć do pisania i czytania. 
Ale trzeba wziąć się w garść, nawet jeśli 'z czytania chleba nie ma', to na pewno jest to bardzo rozluźniające hobby, pozwalające się na skupieniu się na czymś innym niż nasze domowe bagienko...
Dziś napiszę o książce z własnej półki.
Tom Clancy 'Red rabbit', seria kieszonkowa, wydana przez Berkley, wydana w 2002 roku. A dla mnie jest to 'pamiątka z Ameryki'. Jak byłam tam w 2004 to zaprowadzono mnie wówczas do biblioteki. Biblioteka wyprzedawała książki 2 za dolarka, no to wzięłam. 
Nie wiem czy młodzież zna Toma Clancy'ego, ale w latach 90-tych, gdy uczęszczałam do liceum, był najpopularniejszym pisarzem. Jego książki w bibliotece leżąły tuż przy stoliku pań. 
Wikipedia powiada, iż: Jest jednym z trzech autorów (pozostali to John Grisham i J.K. Rowling), którzy w latach 90. XX wieku sprzedali ponad 2 miliony egzemplarzy pierwszego wydania[6]
Ale Rowling 'wybuchła ze sprzedażą w ostatnim roku lat 90-tych). 
Ilustracja
Tom Clancy, źródło zdjęcia: https://pl.wikipedia.org/wiki/Tom_Clancy
 Najpierw parę słów o autorze. Urodził się w roku 1947, a zmarł w 2013. Napisał wiele powieści sensacyjnych, wśród których najbardziej znane zostały zekranizowane:
'Polowanie na Czerwony Październik', Czas patriotów', 'Stan zagrożenia' i 'Suma wszystkich strachów'. W Polsce wydawało te książki w latach 90-tych wydawnictwo Amber. Ale na LubimyCzytać znalazłam wydanie 'Czerwonego królika' od wydawnictwa Buchmann:
Okładka książki Czerwony królik   Okładka książki Czerwony królik

Książka jest powieścią sensacyjną w 'starym stylu': akcja rozwija się dynamicznie, ale systematycznie, zwiększając napięcie u czytelnika. Tak jak to było w powieściach tego typu w tym okresie, tematyka jest związana z polityką. To przecież jeszcze czasy upadku ZSRR i ścigania się wywiadów: radzieckiego, amerykańskiego, enerdowskiego, izraelskiego....  W powieści 'Czerwony Królik' nie byłoby nic wyjątkowego, gdyby nie Jan Paweł II. Głównym bohaterem jest Jack Ryan, który dowiaduje się, że na papieża jest planowany zamach. Trwa wyścig z czasem.
Pojawiają się postacie historyczne: Andropow i inni. 
W powieści sensacyjnej jest prawo do fikcji i domysłów. Jak wiadomo tak naprawdę nigdy nie udowodniono związków  Ali Ağcy z KGB, choć te związki na pewno istniały, ale w powieści sensacyjnej pisarz ma prawo do domysłów, wizualizacji i fikcji. A to czytelnik decyduje o tym jak odbiera tę akcję. 
I w sumie wydaje się, że tak było lepiej niż teraz, gdy różne teorie spiskowe nie są już tematem powieści, ale sporów. Powieść jest dana czytelnikowi indywidualnie, jest wytworem artystycznym, aż wreszcie jest świadomym wyborem czytelnika. Ja na przykład wolę książkę niż film, choć w przypadku 'Polowania na Czerwony Październik' wolę film. 
Książkę polecam Wam serdecznie. Wersja angielska jest prosta. Szybko się ją czyta i jest znakomitym sposobem na ćwiczenie języka. Ja osobiście spędzałam z tymi książkami czasy licealne. Mam więc do tych wszystkich Clancych, Grishamów i Higginsów, nie mówiąc o mistrzu gatunku: Forsytchcie, wielki sentyment. 
Byłam wówczas otwarta na cały świat... TO książki młodości.

Daję jej 7 gwiazdek


czwartek, 16 lutego 2017

Amos Oz 'Sceny z życia wiejskiego' - moje pierwsze spotkanie z tym pisarzem.

Znalezione obrazy dla zapytania Sceny z życia wiejskiego Już od jakiegoś czasu zaplanowałam zapoznanie się z książkami Amosa Osa, o którym wysłuchałam, że ma być kandydatem do Nobla. 
Wybrałam 'Sceny z życia wiejskiego' na początek, bo gdzieś wyczytałam, że to autobiograficzna książka. Okazało się, że tak nie jest, a ja pozostałam niespełniona czytelniczo. 
Wikipedia podaje, iż autor ten publikuje książki w języku hebrajskim od  1965 roku od tomu opowiadań 'Tam, gdzie wyją szakale'. 'Sceny z życia wiejskiego' to jedna z najnowszych książek, z roku 2010. W Polsce ukazała się w Domu Wydawniczym Rebis.
amos-oz-ephron-ov10
Amos Oz, źródło zdjęcia: http://europe.newsweek.com/amos-oz-his-new-book-scenes-village-life-68163?rm=eu
 Powinnam była się zachwycić książką, bo zazwyczaj odpowiadają mi pesymistyczno-refleksyjne książki, ale tym razem nie zachwyciłam się niestety. Doceniam warsztat pisarski, doskonałe operowanie słowem, ale i tak całość mi nie odpowiadała. Może przez tę formę opowiadań, w których każde życie nie zostało dokończone. Szczytem złośliwości wobec czytelnika było zostawienie tego faceta w piwnicy. A ja się potem zastanawiałam, czy to on w innym opowiadaniu kopał, czy nie on.
Dla porządku dodam, iż wszystkie opowiadania rozgrywają się w jednej wiosce Tel Ilian na Wyżynie Manossesa. Wszystkie postacie są troszkę samotne, przeżywają jakieś niespełnienie, wynikające z jakiegoś braku w życiu rodzinnym.  Ich czekanie jest czekaniem na nic, takim jakby z Becketta. Każda forma miłości rozbuja się o tę właśnie pustkę w środku. A pozornie postacie te powinny być szczęśliwe, bo wiodą ustabilizowane życie, mają dobrą pracę albo stałe źródło dochodów. Nawet ten pośrednik nieruchomości niby pewny siebie, taki tym, który działa, a nie roztkliwia się, nagle odkrywa w sobie coś smutnego.
Ale i tak opowiadania te pozostawiły we mnie jakieś niedokończenie. Poza tym taka doza pesymizmu nie jest mi potrzebna lekturowo. Zamiast się zrelaksować, albo przynajmniej wciągnąć w książkę, to ciągle się denerwowałam czytaniem. Niemniej jednak uważam, że Amos Os pisze świetnie, więc dam mu jeszcze szansę.
Więc powinien zachwycać, ale nie zachwyca, a za to 6 gwiazdek.


wtorek, 14 lutego 2017

Sławomir Leśniewski 'Potop. Czas hańby i sławy 1655-1660' - sąd nad Janem Kazimierzem Wazą i wgląd w dawne czasy

RECENZJA PRZEDPREMIEROWA
Uf, znów zdążyłam przedpremierowo. 
Książka ukaże się 16 lutego 2017 roku w Wydawnictwie Literackim. Autor jest z zawodu adwokatem, a z zamiłowania popularyzatorem historii. I to wszystko w tej książce widać. 
O tym, że potop szwedzki był fascynującym i istotnym dla polskiej historii czasem dowiedziałam się z książki Pawła Jasienicy. Uwielbiam też Trylogię Sienkiewicza, oczywiście nie na poziomie autora, pana Leśniewskiego, który o tym dziele wie chyba wszystko, co udowodnił w tej książce, ale uwielbiam, więc z chęcią przystąpiłam do czytania tej książki.
Nie jestem fanką książek militarnych, bo jako niewiastę mnie one nudzą, więc się trochę bałam, ale okazało się, że niepotrzebnie.
Książka jest napisana ciekawie. Autor pisze o miejscach, bitwach, ale z perspektywy ludzi, sprawców i ofiar. Miałam wrażenie, ze przydało się autora doświadczenie adwokackie, bo każdą postać, sprawcę zdarzeń z tamtych czasów ( a było ich troszkę) Leśniewski pokazuje troszkę jak na rozprawie sądowej: pokazując jego za i przeciw. W sumie rzeczywiście stają one przed sądem historii. Mamy Hieronima Radziejowskiego, Janusza Radziwiłła, Stefana Czarnieckiego, Jana Kazimierza, Marię Ludwikę, Karola Gustawa i inne ważne w tym czasie dla omawianych zdarzeń postacie. Z nich wszystkich chyba potwierdza się teza Pawła Jasienicy, że największym szkodnikiem dla Polski był król Jan Kazimierz, a następnie jego małżonka Maria Ludwika, która przyczyniła się do usamodzielnienia się Prus. Kolejna książka potwierdza fakt, że dynastia Wazów w Polsce przyniosła nam zgubę.
A bardziej konkretnie książka naprawdę przybliża tamtą wojnę, ten totalny kataklizm czytelnikom. Autor pokazuje, jak bardzo zagmatwanymi interesami rządziła się ówczesna Europa i Rzeczpospolita Obojga Narodów. Dla mieszkańców Polski potop szwedzki oznaczał rzeź, plądrowanie i wyniszczenie sporej części populacji kraju, okradzenie go ze skarbów, zniszczenie miast i wyniszczenie gospodarki. A przede wszystkim potop szwedzki wprowadził do kraju fanatyzm religijny. Splot wielu okoliczności sprawił, że trzeba było znaleźć wroga, że powiązano 'lutrów' z najeźdźcą, a to kompletnie wyniszczyło tolerancję religijną w Polsce.
Poza tym książka jest świetną skarbnicą źródeł historycznych. Autor opiera się na autentycznych pamiętnikach i dokumentach, co daje barwny obraz tamtej epoki, wyglądu, zachowań, barbarzyństwa wojny i języka szlacheckiego. Widać erudycję i pasję autora. Jest też ciągłe nawiązywanie do Trylogii i obalanie naciągnięć i przesunięć zdarzeń i ocen postaci, dokonanych przez Sienkiewicza. Najbardziej Leśniewski dąży do oddania sprawiedliwości Januszowi Radziwiłłowi, nazwanemu w 'Potopie' Sienkiewicza Judaszem, a przez Leśniewskiego ocenianego łagodniej.
Interesującym elementem są liczne ilustracje, na przykład ta mapa:
 
Podsumowując, polecam tę ciekawą książkę, która w przyjemnym stylu popularyzuje historię. 

Daję książce 9 gwiazdek

Za książkę dziękuję Wydawnictwu Literackiemu

poniedziałek, 13 lutego 2017

Niezwykła oferta Wydawnictwa Benedyktynów w Tyńcu

Przestań narzekać Ostatnio otrzymałam maila z nietuzinkową ofertą Wydawnictwa Benedyktynów w Tyńcu. Jeśli pamiętacie mój ostatni pesymistyczno-szymborski post, to taki kubek byłby mi potrzebny...

Oto ta reklama od wydawnictwa:
 Zestaw dla narzekającego Polaka
Zaczęło się od grafiki ojca Leona, w której padły słowa: Przestań narzekać, zacznij żyć – i spodobało się… Dlatego też z upływem czasu postanowiliśmy stworzyć linię produktów #PrzestańNarzekać, która nie ma być tylko pustym sloganem, ale konkretnie „uderzyć” w polską wadę narzekania. Powie ktoś, że jest to sposób dość infantylny i niemonastyczny, jednak wybraliśmy taką drogę i raczej jej nie zmienimy.

Do problemu narzekania chcemy podejść całościowo i nie będą to tylko gadżety: w planach mamy coś jeszcze, ale o tym wkrótce. Dzisiaj chcemy się pochwalić zestawem dla narzekających, czyli

Ufamy, że akcja #PrzestańNarzekać choć w małym procencie wpłynie na naszą mentalność wiecznego niezadowolenia. Warto zaczynać od małych kroczków…
 
A co jeszcze oferuje wydawnictwo?
 
Szczególnie polecamy nasze NOWOŚCI, czyli:
 
 
Jak również możecie skorzystać z naszych gadżetów:
 

sobota, 11 lutego 2017

Stosik lutowy i Szymborska

Dzień dobry,
Dziś przedstawiam stosik lutowy. Pisałam Wam, że moim noworocznym postanowieniem, było sprowadzać tyle książek, ile dam radę przeczytać, nie więcej. Wyliczyłam, że tą liczbą jest 6 miesięcznie. Na razie nie złamałam tej zasady, ale zobaczę co dalej.
Oto ten stosik:
 'Wybudzenia' i 'Życie motyli' już przeczytałam. W weekend chcę zacząć 'Potop'.
 A to ten sam stosik plus trzy książki z półki 'zaległej', które chciałabym przeczytać jeszcze w lutym.
Natomiast mój odtwarzacz audio w tym miesiącu chyba będzie leżał odłogiem. Wallanderów słucham, ale zmuszam się do czekania. Jeszcze 2 tomy.

Szukałam jakiegoś dobrego wiersza na dzisiaj, takiego, który odda to, co mi w duszy gra. Pomyślałam o Szymborskiej. I znalazłam ten oto wiersz:

Wisława Szymborska

Życie na poczekaniu

Życie na poczekaniu.
Przedstawienie bez próby.
Ciało bez przymiarki.
Głowa bez namysłu.
Nie znam roli, którą gram.
Wiem tylko, że jest moja, niewymienna. 
O czym jest sztuka,
zgadywać muszę wprost na scenie.
Kiepsko przygotowana do zaszczytu życia,
narzucone mi tempo akcji znoszę z trudem.
Improwizuję, choć brzydzę się improwizacją.
Potykam się co krok o nieznajomość rzeczy.
Mój sposób bycia zatrąca zaściankiem.
Moje instynkty to amatorszczyzna.
Trema, tłumacząc mnie, tym bardziej upokarza.
Okoliczności łagodzące odczuwam jako okrutne.
Nie do cofnięcia słowa i odruchy,
nie doliczone gwiazdy,
charakter jak płaszcz w biegu dopinany-
oto żałosne skutki tej nagłości.

Gdyby choć jedną środę przećwiczyć zawczasu,
albo choć jeden czwartek raz jeszcze powtórzyć!
A tu już piątek nadchodzi z nie znanym mi scenariuszem
Czy to w porządku - pytam
(z chrypką w głosie,
bo nawet mi nie dano odchrząknąć za kulisami).
Złudna jest myśl, że to tylko pobieżny egzamin
składany w prowizorycznym pomieszczeniu. Nie.
Stoję wśród dekoracji i widzę, jak są solidne.
Uderza mnie precyzja wszelkich rekwizytów.
Aparatura obrotowa działa od długiej już chwili.
Pozapalane zostały najdalsze nawet mgławice.
Och, nie mam wątpliwości, że to premiera.
I cokolwiek uczynię,
zamieni się na zawsze w to, co uczyniłam.

Jak zobaczyłam ten wiersz, to od razu stwierdziłam, że to TEN. Ostatnio właśnie tak się czuję, jak aktor w sztuce, do której nie kupowałam biletu... Jak człowiek, który wybierał się na inny film, a trafił do Czechowa. Czechowa uwielbiam, ale oglądać, a nie uczestniczyć. 
Pasowałoby umieścić zdjęcie uprzyjemniające wiersz. Mam takie, ale autora nie znam, więc mam nadzieję, że wolno mi je umieścić. Jeśli coś to usunę:
Źródło: mi nieznane. Internet
Zobaczyłam tę fotografię parę lat temu w internecie. Jakoś nie mogę o nim zapomnieć.

A u mnie nic, nic i nic. Kulig straszył mi psa, bo mój pies nie lubi koni. Zdążyłam więc je sfotografować, bo tak szczekał:

I tak to leci powoli. Tak przez okno. 

Serdecznie pozdrawiam,
Może będzie weselej. Nie wiem. To wie tylko organizator spektaklu Życie.....

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...